Aktywa niematerialne (Intangibles)

Metryki biznesowe ~4 min czytania

Aktywa niematerialne to software, dane, marka, R&D, relacje z klientami i całe know-how firmy. W coraz większej liczbie spółek to właśnie one tworzą największą wartość. Problem w tym, że rachunkowość najczęściej wrzuca je do kosztów, zamiast pokazać jako inwestycję.

Klasyczne sprawozdania finansowe powstały dla innego świata. Takiego, w którym firma budowała fabryki, sklepy, maszyny i zapasy, i to one były jej majątkiem. Dziś coraz więcej wartości siedzi w rzeczach, których w bilansie prawie nie widać.

Popatrz na ten absurd. Firma, która buduje halę produkcyjną, pokazuje ten wydatek jako aktywo. Firma, która za podobne pieniądze rozwija produkt, technologię, markę albo zdobywa klientów, ten sam ekonomicznie wydatek wrzuca w koszty bieżącego okresu. Robią to samo, inwestują w przyszłość. Księgowo wyglądają zupełnie inaczej.

Dlaczego aktywa niematerialne są dziś tak ważne

Współczesna gospodarka coraz mniej kręci się wokół tego, ile firma ma fabryk i magazynów, a coraz bardziej wokół tego, jak szybko potrafi skalować produkt, wyciskać wartość z danych, rozwijać technologię i budować markę. Software sprzedasz milionom ludzi bez proporcjonalnego wzrostu kosztów. Dobra marka pozwala trzymać wyższe ceny. Dane poprawiają i produkt, i decyzje. Silna sieć użytkowników rośnie w siłę z każdym kolejnym uczestnikiem.

Skala tej zmiany jest ogromna. Mauboussin pokazuje w swoich pracach, że w latach 70. aktywa niematerialne to było jakieś 15-20 procent wartości aktywów amerykańskich firm. Dziś w wielu branżach, zwłaszcza technologicznych i usługowych, przekraczają 80-90 procent. Wartość przeniosła się z tego, co można dotknąć, do tego, czego dotknąć się nie da.

Te aktywa zachowują się zresztą zupełnie inaczej niż maszyny. Są skalowalne, mają charakter kosztu utopionego, potrafią generować efekty sieciowe i synergie, a konkurencji dużo trudniej je skopiować. Właśnie te cechy sprawiają, że dobrze zarządzane potrafią dawać ponadprzeciętne zwroty przez wiele lat.

Jest tylko jeden haczyk. Trudniej je zmierzyć. Maszynę wpiszesz do bilansu i spokojnie amortyzujesz. Wartość kultury organizacyjnej, kodu, marki, danych czy relacji z klientami wymyka się takiej wycenie, mimo że dla wartości firmy potrafi znaczyć więcej niż cały fizyczny majątek.

Dlaczego psują klasyczne wskaźniki?

Tu robi się ciekawie, bo rachunkowość miesza dwie zupełnie różne rzeczy. Zwykłe koszty prowadzenia biznesu i inwestycje w przyszły wzrost lądują w tym samym miejscu. R&D, marketing, rozwój produktu, software, budowanie zespołu, wszystko to obniża dzisiejszy zysk, a jednocześnie potrafi budować wartość na lata.

Efekt jest taki, że P/E, EV/EBITDA, marża netto czy P/B zaczynają kłamać. Spółka może wyglądać na drogą, nierentowną albo cienką kapitałowo nie dlatego, że biznes jest słaby, tylko dlatego, że większość jej inwestycji przechodzi przez rachunek wyników, a nie przez bilans.

I teraz najważniejsze rozróżnienie, które robi Mauboussin. Nie każda strata jest taka sama. Zła strata bierze się ze słabego produktu, braku popytu, niskich marż, braku przewagi. Dobra strata bierze się z inwestowania w aktywa niematerialne, które mają podnieść przyszłe przepływy. Pytanie nie brzmi więc, czy firma dziś zarabia. Brzmi, czy to, co dziś przepala, zamieni się jutro w gotówkę.

Pułapki, na które trzeba uważać

  1. Niski zysk nie musi oznaczać słabego biznesu. Czasem oznacza firmę, która ostro inwestuje w produkt, technologię, markę albo pozyskanie klientów.
  2. Wysokie koszty operacyjne bywają inwestycją. Księgowo idą przez rachunek wyników, ekonomicznie budują przyszłość.
  3. Wysoka rentowność nie zawsze jest dobrym znakiem. Firma potrafi ładnie wyglądać dziś właśnie dlatego, że za mało wydaje na R&D, produkt i markę, i po cichu podkopuje własne jutro.
  4. P/B przy spółkach opartych na intangibles bywa bezużyteczne. Najważniejsze aktywa powstały wewnątrz firmy i nie ma ich na bilansie, więc wartość księgowa mija się z realną wartością biznesu.
  5. P/E i EV/EBITDA potrafią karać tych, którzy inwestują w niematerialny wzrost. Spółka wydająca krocie na R&D, dane czy marketing wygląda drogo, choć część tych pieniędzy to budowanie przyszłych przepływów.
  6. Nie każda inwestycja niematerialna jest coś warta. R&D i marketing brzmią dobrze, ale tworzą wartość tylko wtedy, gdy prowadzą do realnej przewagi i zwrotu powyżej kosztu kapitału.
  7. Historyczne mnożniki potrafią mylić bardziej, niż pomagać. Jeśli firma zmieniła model, miks przychodów albo sposób inwestowania, porównywanie dzisiejszej wyceny do dawnych mnożników prowadzi na manowce.

W skrócie

Aktywa niematerialne są dziś w centrum gry, bo to one coraz częściej dają wzrost, skalę, marże i trwałość przewagi. A klasyczna rachunkowość ledwo je widzi, bo wydatki na technologię, markę, dane czy R&D lądują w kosztach, choć ekonomicznie są inwestycją w przyszłość.

Dlatego nie pytaj tylko, ile firma zarabia dzisiaj, tylko ile naprawdę inwestuje, czy te inwestycje budują trwałą przewagę i jaki zwrot mogą dać za kilka lat.

„Im mocniej firma stoi na tym, co niewidzialne, tym ostrożniej trzeba czytać to, co widzialne."
- - DNA Rynków

Powiązane hasła.