Founder-led company (spółka zarządzana przez założyciela)
Founder-led company to spółka, w której jeden z założycieli nadal realnie kieruje biznesem, najczęściej jako prezes. Taka struktura może sprzyjać długoterminowemu myśleniu i lepszemu powiązaniu interesów zarządu z akcjonariuszami. Może jednak również prowadzić do nadmiernej koncentracji władzy i uzależnienia firmy od jednej osoby.
Kiedy spółkę można nazwać founder-led?
Nie istnieje jedna oficjalna definicja. W wąskim ujęciu founder-led company to firma, której założyciel lub jeden ze współzałożycieli nadal pełni funkcję prezesa. Taką definicję stosują między innymi niektóre indeksy.
W szerszym znaczeniu do tej grupy zalicza się również spółki, w których założyciel jest przewodniczącym rady, największym akcjonariuszem albo nadal podejmuje najważniejsze decyzje strategiczne.
Sama obecność założyciela w radzie nie wystarcza. Znaczenie ma to, czy rzeczywiście kieruje firmą i odpowiada za jej rozwój.
Właściciel patrzy inaczej niż wynajęty menedżer
To jeden z powodów, dla których lubimy spółki zarządzane przez właścicieli. Założyciel zazwyczaj patrzy na biznes w perspektywie wielu lat, ponieważ budował go od początku i często ma w jego akcjach ulokowaną znaczną część, a czasem większość swojego majątku.
Nie musi za wszelką cenę krótkoterminowo uszczęśliwiać analityków. Może zaakceptować słabszy kwartał, jeżeli uważa, że większe wydatki na rozwój, nowy produkt albo wejście na kolejny rynek zwiększą wartość firmy za kilka lat.
Ma to szczególne znaczenie wtedy, gdy analitycy patrzą głównie na najbliższe wyniki albo niewłaściwie rozumieją ekonomię biznesu. Założyciel może wtedy trzymać się długoterminowej strategii, nawet jeżeli krótkoterminowo oznacza to wyniki poniżej oczekiwań rynku.
Nie oznacza to oczywiście, że zawsze ma rację. Długi horyzont może uzasadniać dobrą inwestycję, ale może również stać się wygodnym wytłumaczeniem dla słabej strategii.
Skin in the game
Jeżeli założyciel nadal posiada duży pakiet akcji, jego majątek rośnie i spada razem z wartością spółki. Ma więc skin in the game, czyli ponosi ekonomiczne konsekwencje swoich decyzji razem z pozostałymi akcjonariuszami.
Trzeba jednak odróżnić udział w kapitale od kontroli nad głosami. W spółkach z kilkoma klasami akcji założyciel może posiadać niewielką część wartości ekonomicznej firmy, ale dzięki uprzywilejowanym akcjom nadal samodzielnie kontrolować większość głosów.
W takim przypadku może decydować o składzie rady, wynagrodzeniach, przejęciach i kierunku rozwoju bez poparcia pozostałych akcjonariuszy. Kontrola pozostaje po jego stronie, choć coraz większą część ryzyka ekonomicznego ponoszą inni inwestorzy.
Co trzeba sprawdzić przed inwestycją?
Najważniejsza jest historia decyzji założyciela. Inwestor powinien sprawdzić, czy dobrze alokował kapitał, uczciwie komunikował problemy i potrafił wycofać się z projektów, które nie działały.
Warto również przeanalizować jego udział w kapitale i głosach, niezależność rady, wynagrodzenie, transakcje z podmiotami powiązanymi oraz sposób traktowania akcjonariuszy mniejszościowych.
Ostatnim elementem jest sukcesja. Jeżeli strategia, kultura i relacje z klientami zależą od jednej osoby, jej odejście może zmienić charakter całej firmy.
Pułapki, na które trzeba uważać
- Założyciel nie gwarantuje sukcesu. Dobra znajomość biznesu nie chroni przed błędami strategicznymi ani złą alokacją kapitału.
- Długi termin może być wymówką. Nie każdy słaby kwartał jest ceną za przyszły rozwój. Czasem biznes po prostu przestaje działać zgodnie z planem.
- Własność nie zawsze oznacza zgodność interesów. Założyciel może zachować pełną kontrolę dzięki uprzywilejowanym głosom, mimo że sprzedał dużą część udziału ekonomicznego.
- Silna pozycja osłabia mechanizmy kontroli. Rada może mieć problem z zakwestionowaniem decyzji osoby, która stworzyła firmę i nadal kontroluje głosy.
- Firma może być uzależniona od jednej osoby. Odejście, choroba albo konflikt z założycielem mogą poważnie uderzyć w biznes.
W skrócie
Founder-led company może korzystać z długiego horyzontu, silnej kultury i dużego zaangażowania założyciela. Sama obecność założyciela nie jest jednak przewagą. Liczą się jakość jego decyzji, wielkość udziału ekonomicznego, sposób sprawowania kontroli oraz gotowość do przyznawania się do błędów.
Założyciel może być największą przewagą spółki (Tesla, Nvidia) albo jej największym ryzykiem (Snapchat) - decyduje jakość jego decyzji, a nie sam tytuł.