Dlaczego jesteś tak niechętny do zmiany inwestycji?

Dlaczego jesteś tak niechętny do zmiany inwestycji?

W niektórych krajach aż 90% obywateli wyraża zgodę, aby w przypadku śmierci ich organy zostały wykorzystane do przeszczepów. W innych z kolei jest to już niecałe 20%. Z czego wynika ta gigantyczna różnica? Czemu jedni są tak hojni, a inni tak skąpi? Odpowiedź tkwi w psychologii i nazywa się efektem status quo. Z pewnością samą nazwą „status quo” słyszałeś już wielokrotnie w różnych sytuacjach i wiesz, że chodzi o to, aby nic się nie zmieniało. Te psychologiczne życzenie mocno wpływa również na sytuację twojego portfela inwestycyjnego, osiąganą stopę zwrotu, czy podejmowane decyzje. Jak można z tym walczyć albo to wykorzystać sprawdzamy w kolejnym wpisie z serii o „Psychologii Inwestowania„.

Dlaczego jesteś tak niechętny do zmiany inwestycji?

Status quo w inwestowaniu

Efekt Status Quo to przywiązanie się do sytuacji, w której obecnie jesteśmy i wykazywanie bardzo dużej niechęci do jakichkolwiek zmian. Chyba że zmiana wiązałaby się z bardzo pozytywną korzyścią dla nich samych. Wówczas faktycznie możemy zmianę rozważyć. Innymi słowy, do wyrwania się ze status quo zmusza nas najczęściej dopiero bardzo duża korzyść. Jeśli masz do wyboru przystąpić do gry, w której rzucasz monetą, mając 50% szans na wygranie 100 zł (wypada reszka) oraz 50% szans na przegranie 100 zł (wypada orzeł), lub nieprzystąpienie do niej, to większość osób wybierze brak gry. Jeśli jednak za wygraną byłoby 1000 zł, a za przegraną 100, to chętnych do gry byłoby już dużo więcej.

Efekt status quo przejawia się w inwestowaniu zawsze. Za każdym razem inwestor ma pokusę do tego, żeby inwestycję w swoim portfelu pozostawić bez zmian. W końcu, jeśli kupił i wzrosło, to po co sprzedawać? Będzie rosło dalej! Jeśli kupił i spadło, to przecież zaraz odbije, więc po co sprzedawać? Pozostawanie w sytuacji bez zmian, to najczęstszy efekt końcowy takich rozważań inwestora. Finalnie ani nie sprzedaje, ani nie kupuje. Czeka, bo tak jest najwygodniej dla psychiki.

Najlepiej widać wpływ tego efektu w przypadku:

  • dziedziczenia inwestycji – bo skoro tata miał to przez 20 lat, to zapewne była to dobra inwestycja i też ją utrzymam.
  • programów regularnych inwestycji – w programach typu PPK, czy PPE, raz wybrana przez inwestora alokacja bardzo często zostaje z nim już na zawsze.
  • pracowników lub założycieli firm posiadających akcje tych firm – skoro pracuję w tej firmie, to wiem, co się tam dzieje i wiem, że warto trzymać akcje, nawet jeśli stanowią one potężny odsetek mojego majątku.
  • gdy dobrze znamy dane aktywo – jeśli odziedziczymy jakieś mieszkanie, to chęć do jego sprzedaży jest dużo mniejsza.

Na bazie dążenia do utrzymania efektu status quo powstał nawet cały rynek funduszy ETF. Efekt status quo sprawi, że wiele osób kupi fundusze ETF i nie musząc z nimi nic dalej robić, po prostu je zatrzyma, płacąc jedynie małą opłatę za zarządzanie.

Zapamiętaj przede wszystkim, że nie wyłączysz efektu status quo ze swojej głowy. Nie ma takiej możliwości. Efekt ten wynika z teorii perspektywy i umiejscowionego w niej punktu odniesienia. O dwóch tych aspektach szerzej pisaliśmy w osobnych wpisach: „Na czym polega finansowa teoria perspektywy?” oraz „Punkt odniesienia w inwestowaniu ma duże znaczenie.„. Zawsze u każdego będzie pojawiać się obawa, że podejmowane ryzyko się nie opłaci i lepiej nic nie robić. Dotyczy to zarówno kupowania, jak i sprzedawania posiadanych instrumentów. Tak samo, jak brak jakiejkolwiek transakcji kupna, to status quo, tak i brak jakiejkolwiek transakcji sprzedaży i trwanie jako inwestor pasywny, to również status quo. Tylko że jako inwestor pasywny masz jednak o wiele większe szanse na zysk, jeśli inwestujesz w cały rynek, a nie w poszczególną spółkę.

Skoro nie da się więc walczyć z efektem status quo, to może da się go jakoś wykorzystać na naszą korzyść? Na pewno warto wybrać część swojego portfela, która faktycznie będzie wpisywała się w efekt status quo. Dobrze nadaje się do tego stosowanie strategii Core-Satellite, gdzie Core to stałe składniki portfela, których nie ruszasz, a satelity, to dokładnie te „aktywne” elementy, którymi możesz sobie żonglować. Twoja potrzeba, żeby za dużo nie zmieniać, jest wówczas realizowana przez rdzeń, ale jednocześnie masz poczucie aktywnej kontroli nad swoimi inwestycjami. Po drugie warto uzasadniać swojej decyzje inwestycyjne PRZED ich rozpoczęciem, opisując trzy elementy: ile chcesz zarobić, ile możesz stracić, ile możesz trwać w swojej inwestycji. Dzięki temu efekt status quo zderzy się kiedyś ze ścianą. W końcu, jeśli chciałeś zarobić 20% i nie stracić więcej, jak 10% w rok na danej inwestycji, a minęło półtora roku i jesteś na 13% stracie, to warto przemyśleć swoją niechęć do zmiany.

Nie myl również efektu status quo z pozostawaniem w swojej strefie komfortu. To, że z jakimiś inwestycjami jesteś już długo, ale one realizują twoje plany, cele i czujesz się z nimi dobrze, to nie znaczy, że koniecznie trzeba coś zmieniać. Jeśli ktoś czuje się dobrze, inwestując w akcje i obligacje, to nie znaczy, że koniecznie musi zaraz wrzucać gotówkę w kryptowaluty, żeby przełamać status quo. Nie chodzi o to, żeby na siłę robić zmiany w portfelu. Jeśli coś spełnia twoje założenia, to może w tym portfelu pozostać na długo. Ważne tylko aby nie były w nim tylko dlatego, że się tam zasiedziały.

Do zarobienia,
Paweł Cymcyk

67
2

Oceń materiał!

67
2


Przeczytaj również:

Ankieta

Jakiego sektora analizę chciałbyś przeczytać najbardziej?

  • Drony
  • Druk 3D
  • Blockchain

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: