Miał być koniec AI, a półprzewodniki ostro odbijają. Big Tech dowozi świetne wyniki!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

04 sie 202619 min czytania

Wstęp

Widzicie, a jakbyście słuchali el Cymcola, to też byście tak sobie teraz stali tutaj, a wy woleliście słuchać straszycieli, że znowu koniec świata na półprzewodnikach i technologii. I po co wam to było? PO CO? Samiście sobie winni. W ogóle mi was nie szkoda.

Kto Cymcola nie słucha, ten miękka klucha. Miał być koniec świata technologii, ale nie będzie, bo Wskaźnik Wkurwienia na Cymcola już w tym cyklu wybił szczyt. Cykl krótszy, mimo że równie intensywny. Z fundamentami nie stało się nic, a w sumie to nawet się poprawiły, bo weszliśmy solidnie w sezon wynikowy spółek technologicznych.

O tym między innymi będzie w dzisiejszym FinWeeku. Swoje wyniki pokazały Amazon, Meta i Microsoft. Wszystkie trochę liźniemy i wszystkie potwierdzają dokładnie to samo. Boom na AI trwa, ma się wspaniale i nigdzie się nie wybiera.

W sumie to się nawet rozlewa po całym świecie, bo chiński producent pamięci na swoim IPO podskoczył o 535% w jeden dzień. Chińczyki biegły krótkimi nóżkami po zakupy akcji jak po kurczaki na zupę.

Przy okazji ogłosili, że jak Zachód nie chce im dać maszyn do produkcji półprzewodników, to se zrobią swoje. Ambitnie, ale chiński „zabójca ASML” planuje uruchomić pilotażową produkcję tego, co ASML robi od… 23 lat. Beczka.

Będzie też o nowej decyzji szefa Fed, będzie o gospodarkach Europy, będzie w końcu o tym, co dokupiłem do portfela. Wszyscy Cymcole w ręce i czytamy!

Miał być koniec AI, a półprzewodniki ostro odbijają. Big Tech dowozi świetne wyniki!

Wyprzedaż technologii i kryzys płynności

Wielka wyprzedaż na rynku technologicznym!

Koreański indeks KOSPI spadł nawet o 40% od szczytu z 22 czerwca. Amerykański indeks półprzewodników SOX, grupujący trzydzieści największych spółek chipowych, zaliczył najgorszy miesiąc od września 2001 roku i stracił ponad 22%.

SK Hynix stracił ponad jedną trzecią wartości w lipcu. Tylko czy cokolwiek, co się tutaj wydarzyło, było jakkolwiek związane z fundamentami spółek? Nie. To był przede wszystkim kryzys pozycjonowania i płynności na rynku technologicznym.

Pod koniec maja koreański regulator dopuścił szesnaście lewarowanych produktów giełdowych, czyli funduszy ETF i certyfikatów ETN, które pozwalają grać z podwójną dźwignią na pojedyncze spółki. Inwestor kupuje taki produkt, a jego zysk lub strata są podwojone w stosunku do ruchu kursu bazowej akcji. Jeśli SK Hynix rośnie o 5%, lewarowany ETF rośnie o 10%. Problem w tym, że to działa w obie strony.

Kapitalizacja tych produktów w niecałe dwa miesiące urosła z 4,4 do 11,9 biliona wonów, czyli niemal trzykrotnie. Do tego doszedł kredyt maklerski. Pod koniec czerwca saldo kredytów zaciągniętych na zakup akcji osiągnęło rekordowe 38,6 biliona wonów, tj. około 27 miliardów dolarów. Ponad jedna trzecia tego zadłużenia siedziała w zaledwie dwóch spółkach: Samsungu i SK Hynixie. Cała niemalże Korea grała lewarowanym zakładem na dwie spółki, które tworzyły ponad połowę całego rynku.

Kiedy kursy zaczęły spadać, uruchomiła się spirala. Broker, który pożyczył klientowi pieniądze na zakup akcji, wymaga utrzymania pewnego poziomu zabezpieczenia. Kiedy kurs spada wystarczająco mocno, broker wysyła wezwanie do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego – to ten słynny margin call. Jeśli klient nie dopłaci, broker zamyka jego pozycję. Ta wymuszona sprzedaż obniża kurs dalej, a to generuje kolejne wezwania u kolejnych klientów. Według Goldman Sachs około 1,2 miliona koreańskich rachunków dostało takie wezwania, a mniej więcej 350 tysięcy rachunków zostało przymusowo zlikwidowanych w ciągu jednego tygodnia. To odpowiada mniej więcej jednemu rachunkowi na trzydziestu dorosłych Koreańczyków.

W dniu dwucyfrowego spadku SK Hynix fundusze lewarowane musiały sprzedać akcje i kontrakty o wartości około 5 miliardów dolarów, żeby przywrócić docelowy poziom dźwigni. Tylko to odpowiadało mniej więcej 18% całego obrotu na spółce jednego dnia. Co piąta transakcja wynikała nie z biznesu, tylko z automatycznej konieczności zmniejszenia pozycji. CO PIĄTA!

Problem rozlał się poza Koreę. Azjatyckie fundusze inwestycyjne grające strategiami długich i krótkich pozycji straciły średnio 18,6% do 28 lipca, zmierzając do najgorszego miesiąca w historii pomiarów Goldman Sachs. Fundusze zmniejszały ekspozycję przez osiem sesji z rzędu, a Goldman, JPMorgan i inne banki zażądały od części funduszy dodatkowych zabezpieczeń.

Najbardziej absurdalnym podsumowaniem tego wszystkiego będzie likwidacja funduszu Leopolda Aschenbrennera. Tak, to to złote dziecko hossy pamięciowej, którego w ostatnich miesiącach zdecydowało się śledzić pół świata młodych inwestorów. Jego fundusz Situational Awareness, założony po jego odejściu z OpenAI, tylko do końca czerwca zarobił netto prawie 450% po tym, jak w 2025 roku zarobił nawet więcej. Ta bajka też została napisana na kredyt.

Fundusz agresywnie lewarował zakłady na spółki powiązane ze sztuczną inteligencją, a kiedy w lipcu sektor się posypał, straty były proporcjonalne do wcześniejszych zysków.

Aschenbrenner szybko zwrócił się nawet do inwestorów z prośbą o dokapitalizowanie, ale ostatecznie sytuacja okazała się poważniejsza, niż sugerowałby ton samego listu. Okazuje się, że fundusz częściowo zbańczył i wiele jego pozycji przejął Citadel. Podobno obstawiali nie tylko wzrost spółek AI, ale też spadek firm z sektora oprogramowania, takich jak Adobe.

Podwójnie zabawne jest to, że wygląda na to, iż Citadel sam podkręcał rynkową panikę, podobno wiedząc o tym, co może się stać z funduszem, jeśli rynek za mocno da po hamulcach. Zaledwie kilka dni wcześniej podsycali informacje o tym, że według nich pewne są podwyżki stóp, których oczywiście nie było. Biedny Leopold dostał rug pulla.

Historia Situational Awareness to przykład tego, jak wiele rzeczy może pójść nie tak, gdy grasz na lewarze i nie znasz rynku. Możesz mieć świetną wiedzę z danej dziedziny i przewidzieć ogromne wzrosty na wielu spółkach, ale jeśli nie ogarniasz mechaniki rynku finansowego, to i tak możesz źle skończyć.

To kolejny kamyczek, który potwierdza tezę, że mieliśmy do czynienia z kryzysem pozycjonowania, a nie upadkiem tezy AI. Wyniki Mety i Microsoftu, o których za chwilę, pokazują, że popyt na AI jest i jest kolosalny. Dziękujmy Citadelowi i Leopoldowi za okazje i łatwe pieniądze.

Cymcol uprzedzał, że to nie jest powód do panikowania i że maksimum Wskaźnika Wkurwienia na Cymcola w tym krótkim cyklu dojdzie do 7/10, a nie 10/10. Zgodnie z informacjami 7/10 wybiło właśnie po sesji w środę i od tamtego czasu lecimy z zawijką. Naprawdę dostajecie to wszystko na srebrnej tacy od pięciu lat, a sporo osób i tak dalej swoje. Po co to sobie robicie? PO CO?!

Fed utrzymuje stopy procentowe

Podwyżki stóp, którą straszył Citadel, oczywiście nie było i serio nie było w tym nic zaskakującego. Od dekad Fed nie podjął innej decyzji niż wynikająca z kwotowań Fed Futures, o ile te pokazywały szansę danego ruchu na poziomie ponad 60%.

Sama decyzja nie była więc wielkim zaskoczeniem. Mimo to rentowność amerykańskich obligacji trzydziestoletnich skoczyła do 5,23%, najwyżej od 19 lat. Rentowność obligacji dwuletnich z kolei poszła w dół, bo rynek odsunął oczekiwania natychmiastowej podwyżki.

Rynkowe stopy procentowe spadły więc na krótkim końcu krzywej dochodowości, ale wyraźnie wzrosły na długim.

To klasyczny sygnał, że rynek nie do końca wierzy bankowi centralnemu i zakłada, że skoro Fed nie podnosi stóp teraz, to będzie musiał podnieść je później. Niestety, ale nie pierwszy raz zresztą, rynek w tym wypadku kompletnie się myli.

Żadnych podwyżek nie będzie trzeba realizować, bo inflacja nie ma trwałości wzrostu. Tylko i aż tyle.

Kevin Warsh, nowy prezes Fedu mianowany nieco ponad dwa miesiące temu, wielokrotnie powtarza, że Fed zrobi, co trzeba, żeby sprowadzić inflację do celu 2%. Na samej konferencji też brzmiał dość jastrzębio. Tylko że słowa nie idą w tym wypadku w parze z działaniem. Nawet na konferencji prasowej dziennikarze wprost mówili, że są zdezorientowani, i prosili o trochę więcej jasności.

Warsh ma jednak zupełnie inną filozofię komunikacji niż jego poprzednicy. Rezygnuje ze sterowania oczekiwaniami rynku, jest lakoniczny i celowo nie daje wskazówek co do przyszłych decyzji. Zapytany o Jackson Hole, coroczne spotkanie bankierów centralnych w sierpniu, gdzie tradycyjnie sygnalizuje się kierunek polityki monetarnej, odpowiedział, że to „pusta kartka”. Dla inwestorów takie podejście będzie oznaczać więcej zmienności na rynku w tej kadencji. Trzeba się po prostu do tego przyzwyczaić.

Amazon i wyniki za drugi kwartał 2026

Przyzwyczaiłem się też już do tego, że Amazon to jedna z moich ulubionych spółek Big Tech, a teraz mam do tego kolejny powód, bo wyniki za ostatni kwartał były absurdalnie dobre. I to mimo tego, że spółka podniosła plany wydatków inwestycyjnych o 10%, z 200 mld USD do 220 mld USD. Kursowi to nie przeszkadzało i wywalił o ponad 10% do góry.

Jak do tego doszło? Nie wiem…

Żartuję, wiem. Po prostu spółka zaczęła pokazywać inwestorom twardsze liczby związane ze zwrotem z inwestycji. Wydaje się, że rynek w końcu zaczyna kupować narrację o zwracaniu się inwestycji w AI.

Okres zwrotu z infrastruktury AI wynosi według Amazona trzy lata. Kontrakty zawierane są na pięć lat, a okres użyteczności sprzętu to pięć–sześć lat. Popyt na moce obliczeniowe przewyższa podaż w latach 2026 i 2027, a firma widzi już solidne zamówienia na 2028 rok. CEO Andy Jassy posuwa się jeszcze dalej i mówi, że AWS może stać się biznesem generującym co najmniej bilion dolarów przychodów.

Ceną za to jest gotówka, którą trzeba wydać dziś, dlatego wolne przepływy pieniężne Amazona spadły na minus w ujęciu rocznym. Jassy uprzedza, że presja na cash flow utrzyma się przez kilka lat, zanim przychody zaczną rosnąć szybciej niż nakłady. Podobnie jak w przypadku innych hyperscalerów trzeba jednak wiedzieć, że nad capexem kontrolę mają WYŁĄCZNIE same zainteresowane spółki i w każdej chwili mogą te wydatki uciąć.

Tylko po co, skoro pozostała część wyników robi abstrakcyjnie dobre wrażenie. Przychody Amazon Web Services wzrosły o 37% rok do roku. To najszybsze tempo od ponad czterech lat. Do tego zysk operacyjny grupy wzrósł o 43%. Prawdziwe niespodzianki były też w narracji. Jassy zapowiada własny model AI, co jest sygnałem pójścia tą samą drogą co Meta.

Rynek ewidentnie zaczyna wierzyć, że Amazon wie, co robi, wydając tak ogromne pieniądze, a wyniki kolejny raz z rzędu przyspieszają i nie można już tego traktować jak szumu i ignorować.

Dlatego WSPANIALE czuje się mój agresywny portfel publiczny, który prowadzę dla was we Freedom24. Mimo wielkiej wyjebundy jesteśmy tutaj mniej niż 5% od szczytu. Wystarczy po prostu sensownie poskładać sobie portfel i będzie działać w każdych warunkach. Amazon zgrabnie odzyskał pierwsze miejsce w portfelu i pokazuje już solidne 40% zwrotu. Amphenol podobnie trzyma się na blisko 40%.

Najgorszy wynik? Tesla, przynajmniej na razie. Co więc robi Cymcol? Tak jest, dokupuje sobie Teslę za całą comiesięczną dopłatę. Dlaczego? Bo Cymcol rozumie, jak działa biznes. Jest o tym zresztą cały materiał na www DNA.

A wy, jeśli chcecie tworzyć sobie takie portfele dla siebie, potrzebujecie też dobrego brokera, który ma dostęp do jak najszerszej oferty. Freedom24, który jest partnerem całej serii FinWeek, ma dokładnie taką ofertę. Szeroki dostęp do masy rynków, których nie znajdziecie nigdzie indziej, i do tego bogatą ofertę opcji. Już niedługo będziecie tam mogli również handlować akcjami z GPW, więc wszystko w jednym miejscu. 🙂

Do tego możecie odebrać specjalny bonus – do 20 akcji o wartości do kilkuset dolarów każda. Wystarczy założyć konto z linka, spełnić warunki i można odbierać akcje za darmolca. Byle tylko wam się nie wylosowały europejskie akcje obronne, bo wiele wskazuje na to, że skończył się złoty okres tego sektora.

Meta i Microsoft napędzają boom na AI

Gorzej od Amazona zachował się kurs Mety po wynikach. Spadł o 7%, a nagłówki krzyczały o spadku zysku na akcję o 13% rok do roku.

Tylko… jest sporo „ale” w tych niby „słabych” wynikach. Cymcol też to rozumie, a wy zrozumiecie, jak wam odjedzie kurs. Wtedy będzie wielkie zdziwko.

Zacznijmy jednak od tego, co naprawdę ważne. Family of Apps, czyli Facebook, Instagram, WhatsApp i Messenger razem, pokazało o 28% więcej przychodów rok do roku. Jednocześnie rosły zarówno wyświetlenia reklam – o 14% – jak i ich średnia cena – o 12%. Kiedy obie zmienne rosną naraz przy 3,6 miliarda dziennych użytkowników, to znaczy, że popyt reklamodawców rośnie szybciej niż podaż powierzchni reklamowej, a systemy coraz lepiej dopasowują reklamę do człowieka. Aukcja reklamowa Mety jest w najlepszej formie od lat.

Skąd więc ta przecena? Raportowany zysk na akcję wyniósł 6,18 dolara wobec konsensusu analitycznego na poziomie 7,22 dolara. Wygląda na sporą wpadkę, ale w wyniku siedzą 2,4 miliarda dolarów rezerw na postępowania prawne i 1,18 miliarda dolarów odpraw po majowej redukcji zatrudnienia o 10%.

Po odjęciu tych pozycji oczyszczony zysk wychodzi na poziomie około 7,58 dolara, czyli powyżej oczekiwań i o 6% więcej rok do roku. Koszty prawne u Mety nie są jednorazowe w pełnym tego słowa znaczeniu, bo wracają regularnie, ale na pewno nie powtarzają się co kwartał w takiej skali. Ot, po prostu zawiązano sobie więcej rezerw.

Moim zdaniem faktycznym powodem spadku była prognoza na trzeci kwartał. Widełki od 61 do 64 miliardów dolarów dają środek na poziomie 62,5 miliarda, a konsensus stał na 63,15 miliarda, czyli mniej więcej 1% wyżej. To faktycznie może być jeszcze jakieś tam rozczarowanie, zwłaszcza przy rekordowo wysokich stawkach reklamowych. Jednak implikowane tempo wzrostu na środku widełek to i tak 22% rok do roku. Jak na firmę tej skali to wciąż bardzo mocny wynik i jeden z najlepszych w całej branży Big Tech.

Jedna rzecz wyróżnia Metę na tle konkurencji i warto ją podkreślić. W ujęciu nominalnym Meta dodała w kwartale 12,8 miliarda nowych dolarów przychodu z reklam. Alphabet, właściciel Google’a, dodał 10,4 miliarda, mimo że ma bazę o jedną trzecią większą. Mniejsza firma dołożyła nominalnie więcej nowych dolarów niż większa. Warto to odnotować, bo jeśli marketer przesuwa wydatki między platformami, to każdy przesunięty dolar ląduje u kogoś konkretnego, a te liczby sugerują, że w ostatnim roku najwięcej nowych dolarów wylądowało u Mety. Być może więc ich reklamy są najskuteczniejsze w opinii klientów.

Po stronie sztucznej inteligencji Meta pokazała pierwsze twarde liczby w reklamie. Nowy system rekomendacyjny oparty na dużych modelach językowych przełożył się na 8,3% więcej kliknięć i 15,7% więcej konwersji na Facebooku. Reklamodawcy płacą więcej, gdy ich kampanie generują lepsze wyniki, więc to bezpośrednio napędza cenę reklam.

Azure przyspiesza najszybciej od czterech lat

Wyniki pokazał też Microsoft. Są one dość dziwnym kontrastem dla Mety, bo obie spółki wydają dziesiątki miliardów na infrastrukturę AI, ale Metę rynek pokarał, a Microsoft nagrodził.

Różnica polega na tym, że Microsoft pokazał wzrost biznesu chmurowego, którego Meta nie prowadzi. Azure, chmura Microsoftu, urosła o 43% rok do roku, najszybciej od początku 2022 roku i o 3 punkty procentowe powyżej konsensusu analitycznego na poziomie 40%.

Co więcej, dyrektor finansowa Amy Hood powiedziała, że spodziewa się przyspieszenia do około 45% w kolejnym kwartale, a popyt wciąż przewyższa dostępną podaż.

Przychody całej grupy urosły o 18% rok do roku i były o 2,6% powyżej oczekiwań. Zysk na akcję przebił konsensus o 13%, choć trzeba uczciwie dodać, że część tego zysku pochodzi z przeszacowania wartości inwestycji Microsoftu w inne spółki AI.

Dane pokazują też, że narzędzia korporacyjne radzą sobie naprawdę nieźle. Microsoft 365 Copilot, asystent AI wbudowany w pakiet Office, osiągnął 30 milionów płatnych użytkowników, o 50% więcej niż kwartał wcześniej. Strategia dołączania Copilota do istniejących subskrypcji wyraźnie działa.

Jednocześnie spółka wydała w kwartale 41 mld USD na inwestycje, czyli o 1 mld USD mniej od oczekiwań. To chyba pierwszy kwartał od dłuższego czasu, w którym Big Tech nie zaskakuje skalą inwestycji w górę, tylko w dół. Co prawda sporo z tego to pewnie czysty efekt opóźnienia zamówienia albo przesunięcia dostawy, ale rynkowi, jak widać, to nie przeszkadza. Pytanie, czy nie zacznie przeszkadzać za kolejny kwartał, gdy okaże się, że wydano więcej, niż planowano.

Są jakieś słabe punkty tych wyników? Tak, ale pierdołowate. Na przykład Xbox stracił 10% przychodów, a Windows spadł o 7% przy słabszym rynku komputerów osobistych. Wszystko to w porównaniu z chmurą i AI staje się jednak marginalne i mało kogokolwiek obchodzące.

CXMT debiutuje w Szanghaju, kurs rośnie o ponad 500%

W Chinach z kolei szaleństwo półprzewodnikowe w tym tygodniu odwróciło się w drugą stronę. CXMT, największy chiński producent pamięci DRAM, czyli konkurent takich spółek jak właśnie opisany przed chwilą SK Hynix, wszedł na szanghajską giełdę i w pierwszej sesji jego kurs wystrzelił o 535%. Kapitalizacja od razu sięgnęła około 490 miliardów dolarów, co wystarczyło, żeby CXMT stał się najcenniejszą spółką notowaną na kontynentalnych giełdach Chin, przeskakując dotychczasowego lidera, ICBC. Spółka pozyskała z oferty nawet 66,6 miliarda juanów, czyli mniej więcej 9,8 miliarda dolarów. To drugie największe IPO w historii Chin i największe w dziejach giełdy STAR.

Popyt był szalony. Zapisy inwestorów detalicznych przekroczono 244 razy, a część papierów trzeba było przesunąć od instytucji do inwestorów indywidualnych. Akcje wystartowały od 49,50 juana wobec ceny emisyjnej wynoszącej 8,66 juana.

Tylko czy ta euforia ma pokrycie w fundamentach? Tak średnio, bym powiedział. CXMT to czwarty producent pamięci DRAM na świecie, z około 8% rynku. Porównajmy go z SK Hynixem, globalnym liderem w układach HBM, czyli pamięci o bardzo wysokiej przepustowości, kluczowej dla sztucznej inteligencji. Hynix ma 36 miliardów dolarów przychodu i 27 miliardów zysku netto w samym pierwszym kwartale 2026 roku, pełny dostęp do najnowocześniejszej technologii EUV i do zachodniego rynku. CXMT ma odpowiednio 7,5 miliarda i 5 miliardów, jest odcięty od EUV i w dużej mierze od rynku zachodniego, zwłaszcza tego najbardziej dochodowego.

Mimo to wycena CXMT po debiucie to 540 miliardów dolarów wobec 880 miliardów Hynixa. Rynek wycenił chińskiego gracza z tej samej branży, który ma pięciokrotnie niższe przychody, jedynie o 40% niżej. Ostro.

Ale może to premia za dyktowanie warunków. Według Reutersa CXMT i YMTC, drugi chiński gracz produkujący pamięć flash, dzięki boomowi na pamięć do AI stały się nie tylko rentowne, ale same wybierają dziś klientów i dyktują ceny, jakich potrzebują. W niektórych przypadkach liczą sobie nawet więcej niż Samsung czy Hynix.

Cała produkcja jest pochłaniana przez sam chiński rynek, a Pekin wprost nakazuje obu spółkom priorytetowo zaopatrywać rodzime firmy. Przy takich ograniczeniach albo CXMT jest mega za drogie, albo SK Hynix mocno za tani. Bliżej mi jednak do pierwszego poglądu.

Chiny budują własną maszynę litograficzną

Chiny jednak faktycznie ruszyły z technologicznego kopyta i po raz pierwszy uruchomiły seryjną produkcję własnej maszyny do litografii DUV, w której wyspecjalizowany jest ASML. Nagłówki sugerowały więc, że oto nastał koniec monopolu ASML. Kurs holenderskiej spółki spadł, a na platformach społecznościowych pojawiły się komentarze w stylu „pozamiatane dla globalnej branży półprzewodnikowej”. Yyyy, no cóż… Ten news jest interpretowany znacznie gorzej, niż sugeruje to, co rzeczywiście się wydarzyło.

Zacznijmy sobie od zrozumienia tematu. DUV, czyli litografia w głębokim ultrafiolecie, to technologia używana do wytwarzania wzorów na krzemowych waflach, z których powstają układy scalone. ASML jest praktycznym monopolistą w dostarczaniu takich maszyn na świecie. Istnieje też nowsza technologia, EUV, dzięki której można produkować najbardziej zaawansowane chipy. Maszyn EUV Chiny nie mają w ogóle i nie mogą ich kupić z powodu zakazu eksportu.

Maszyny DUV ASML produkuje od 2003 roku, a ich masową produkcję prowadzi od… 2008 roku. Obecnie robi ich 130 rocznie, a Chińczycy twierdzą, że jeśli dobrze im pójdzie, to zrobią ich w tym roku… pięć.

Pierwsze egzemplarze mają trafić do SMIC, Hua Hong i CXMT. Do tego dochodzi cichy chiński przepis, zgodnie z którym przy nowych mocach produkcyjnych co najmniej połowa sprzętu musi być krajowa, więc popyt na te maszyny jest w dużej mierze wymuszony administracyjnie.

Posiadanie maszyny i dorównanie nią konkurencji to zupełnie różne rzeczy. Liczy się wydajność, czyli ile wafli maszyna potrafi obrobić w ciągu godziny. Najlepsze maszyny DUV od ASML naświetlają ponad 300 wafli na godzinę. Liczy się precyzja nakładania warstw, bo każdy układ scalony powstaje z dziesiątek warstw, a każda kolejna musi trafić w tę poprzednią z dokładnością rzędu jednego nanometra. Liczy się niezawodność, bo maszyna pracuje praktycznie bez przerwy, a każda awaria może zniszczyć drogą partię, na której od kilku tygodni powstawały układy.

Chińska maszyna jakościowo odpowiada mniej więcej temu, co ASML sprzedawał kilkanaście lat temu. Canon i Nikon też mają własne maszyny DUV od lat i nadal przegrywają z ASML we wszystkim. To nie tak, że ASML miało monopol na maszyny DUV. Po prostu ma monopol na dobre maszyny DUV.

Prawdziwa fosa ASML to i tak od dawna EUV, czyli technologia ekstremalnego ultrafioletu. Maszyny EUV są kluczowe dla produkcji najnowocześniejszych procesorów, kart graficznych i pamięci HBM, czyli tego, na czym cała branża zarabia najwięcej.

Jasne, Chiny będą stopniowo zastępować ASML w starszych, mniej wymagających procesach produkcyjnych na swoim rynku, ale to powolny proces, rozłożony na lata. Globalny rynek półprzewodników rośnie w takim tempie, że ASML może z nawiązką odrobić ten ubytek na innych rynkach. Do tego dochodzi kwestia patentów, bo jeśli Holendrzy znajdą w chińskiej maszynie naruszenia swojej własności intelektualnej, mogą skutecznie blokować jej sprzedaż poza Chinami. Wszystko, co więc efektywnie za kilka lat dorobią Chińczycy, jest i tak w tym wypadku o lata świetlne gorsze, a do tego kierowane tylko na własny rynek.

Strefa euro odporna na szok naftowy z Iranu

Europejska gospodarka daje sygnały, których jeszcze kilka miesięcy temu mało kto by się spodziewał. PKB strefy euro w drugim kwartale urósł o 0,4% kwartał do kwartału, najszybciej od ponad roku i dwukrotnie więcej, niż zakładał konsensus na poziomie 0,2%. Wzrost odnotowały wszystkie cztery największe gospodarki. Niemcy – 0,2%, Francja – 0,2%, Włochy – 0,2%, a Hiszpania jak zwykle na czele z wynikiem 0,7%.

Jeszcze ciekawsze są dane o nastrojach firm. PMI, czyli indeks aktywności menedżerów odpowiedzialnych za zakupy, to jeden z najpopularniejszych wskaźników kondycji gospodarki. Odczyt powyżej 50 punktów oznacza ekspansję, a poniżej 50 – kurczenie się aktywności. Lipcowe odczyty dla strefy euro pokazały poprawę w przemyśle z 51,4 do 52,0 i w usługach z 49,4 do 51,6, w obu przypadkach lepiej od prognoz. Średni PMI wyniósł 51,9 punktu, czyli dokładnie tyle co w lutym, zanim wojna w Zatoce Perskiej w ogóle zaczęła wpływać na europejski sentyment. Trudno o lepszą ilustrację tego, jak szybko firmy przystosowały się do nowej rzeczywistości.

Skutki szoku naftowego okazały się wielokrotnie mniejsze niż w latach 2021 i 2022. Europa skorzystała z rozbudowanej infrastruktury przesyłowej, odbudowanej produkcji energii jądrowej i wodnej, a oczekiwania nadpodaży skroplonego gazu ziemnego, czyli LNG, trzymają w szachu ceny gazu.

Szok naftowy nie zabił europejskiej gospodarki. Europa okazała się zaskakująco odporna, a twarde dane potwierdzają ożywienie. Ryzyka energetyczne jednak nie zniknęły. Jeśli szok będzie trwał w nieskończoność, to nie unikniemy negatywnych skutków. Póki co jednak wszystko układa się lepiej, niż wielu wieszczących apokalipsę zapowiadało kilka miesięcy temu.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Popularne
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
co dalej z akcjami alphabet
PremiumPopularne
Spółki i sektory

Jak agenci AI mogą zmienić Google? Search, reklamy i przyszłość Alphabetu

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

07 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Portfele między rynkiem a piecem
Popularne
Strategie i edukacja

Oceniam wasze portfele... znowu. Jeden kupił 16 funduszy, a drugi zrobił lepszy interes na piecu

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

01 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy