Krach akcji Polsatu - szykują sprzedaż spółki? XTB bije prognozy, a kurs stoi

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

04 lis 202612 min czytania

Wstęp

Mamy nową strategię!

YEEEEE

Sprzedajemy wszystkie graty energetyczne, spłacamy długi i wracamy do dywidendy!!!

YEEEE – a kiedy ta dywidenda?

W 2030 roku.

A co do tego czasu?

Do tego czasu zysk będzie spadał. Dziękuję, pytania?

Tak mniej więcej brzmiała w czwartek prezentacja nowej strategii Cyfrowego Polsatu, pierwszej od czasu, gdy rodzina Solorzów przestała się ze sobą sądzić o władzę nad biznesem. Rano kurs akcji Cyfrowego Polsatu jeszcze rósł, a po publikacji strategii zjechał w trakcie sesji nawet o 19%. Kolejnego dnia dobił kolejne 12%. 90% wypracowanego na tej pozycji zysku pufff… zniknęło w dwa dni.

Zresztą to był w ogóle tydzień… dziwny. Budimex przebił konsensus analityków, a i tak dostał po tyłku, bo w trakcie sesji jego akcje spadały o 9%.

XTB z kolei pokazało 213,7 mln zł zysku. Tak, dokładnie tyle. Papieski wynik. Cztery razy więcej niż rok temu, i to w najspokojniejszym kwartale roku, ale szału na kursie akcji XTB nie było.

Dino we wtorek straciło 7% w jedną sekundę i odrobiło wszystko w minutę. Prawie 3 mld zł kapitalizacji giełdowej zniknęło i wróciło, zanim ktokolwiek zdążył dopić poranną kawę. Kto to zrobił? Nie wiadomo. Czy winny jest nowy system transakcyjny giełdy? Raczej tak.

A nasza waluta, złoty? Euro jest najdroższe od prawie trzech lat, dolar od ponad półtora roku. Część winy leży po stronie świata, ale część jest niestety nasza, rodzima, made in Poland. Ale powiem Wam, kto na GPW na słabym złotym zarabia, a kto traci. No to zaczynamy.

Krach akcji Polsatu - szykują sprzedaż spółki? XTB bije prognozy, a kurs stoi

Cyfrowy Polsat: nowa strategia i spadek akcji o 19%

W czwartek Cyfrowy Polsat pokazał długo zapowiadaną strategię. Rano kurs akcji szedł w górę o prawie 3%. Komunikat wyszedł chwilę po dwunastej. Kilka minut później akcje kosztowały 10% mniej niż dzień wcześniej, a po południu spadek kursu Cyfrowego Polsatu sięgał już 19%.

Dla przypomnienia Cyfrowy Polsat to sieć Plus, telewizja Polsat, Polsat Box, Netia i Interia, razem ponad 13 mln usług na abonament. Od końca zeszłego roku rządzi nim Piotr Żak, młodszy syn Zygmunta Solorza. We wrześniu rodzina zawarła ugodę kończącą dwuletnią wojnę o majątek. Inwestorzy woleli już chyba starszyznę.

Grupa chce wrócić do korzeni, czyli telekomunikacji i mediów, a farmy wiatrowe, fotowoltaikę, bloki na biomasę i warszawski Port Praski sprzedać. Kilka lat temu ta sama spółka zapowiadała około 5 mld zł inwestycji w zieloną energię, a nawet w wodór. Teraz to wszystko trafia na półkę z napisem „na sprzedaż”.

Po co? Żeby się oddłużyć. Dług netto ma najpóźniej w 2030 roku zejść trwale poniżej 2,5-krotności rocznej EBITDA, czyli jednej z miar wyniku finansowego spółki.

Do 2030 roku spółka chce w efekcie odzyskać zdolność do wypłaty dywidendy, której akcjonariusze nie widzieli od 2022 roku. Według mnie już jej nie zobaczą.

Teoretycznie brzmi okej. Fokus na gotówce i wypłacie kasy akcjonariuszom. Problem w tym, że ma to być od 2030 roku, a do tego czasu ma być padaka. Przynajmniej według zarządu.

EBITDA segmentu telekomunikacji i mediów ma do 2029 roku spadać o 2 do 3% rocznie. Dopiero potem ma rosnąć, o 4 do 6% rocznie. Zarząd twierdzi wprost, że najbliższe lata to modernizacja i poprawa jakości usług.

To nie wzięło się z powietrza. Rynek reklamy telewizyjnej w pierwszym półroczu się skurczył, Interia razem z konkurencją traci użytkowników, a Plus przy przenoszeniu numerów traci klientów na rzecz konkurencji. Żeby to odwrócić, trzeba wydać pieniądze na sieć i obsługę, zanim wyniki finansowe zaczną znów rosnąć.

Przez trzy lata wynik będzie się kurczył, dywidenda raczej nie pojawi się wcześniej niż w 2030 roku, a sprzedaż farm i Portu Praskiego to na razie zapowiedź bez kupca i bez ceny. Tymczasem do środy kurs akcji był o 40% wyżej niż w styczniu, bo rynek wyceniał właśnie porządki po Solorzu. Strategia nie dała mu nic ponad to, co już miał w cenie, za to dołożyła trzy chude lata czekania na konkrety.

Całkiem serio, to mam przeświadczenie, że zarząd zrobił wszystkich w wała i zagrał na sprzedaż spółki. Restrukturyzacja, oddłużanie i konsolidacja jako „nowa strategia”? Robisz takie rzeczy, jeśli przygotowujesz paczkę na sprzedaż. Spodziewam się tu wezwania na akcje. Takie moje zdanie.

Wyniki XTB za III kwartał: 213,7 mln zł zysku

Lepiej zachowało się wynikowo XTB, które pokazało w środę wieczorem wstępne wyniki finansowe za trzeci kwartał. Zysk netto XTB wyniósł 213,7 mln zł. To już coś mówi! Cztery razy więcej niż rok temu i 15% powyżej konsensusu analityków.

Jest jednak druga strona. Kwartał do kwartału zysk spadł o ponad połowę. Czemu? Bo klienci handlowali mniej niż w pierwszym półroczu, a indeksy giełdowe wyraźnie się uspokoiły. Tymczasem XTB zarabia na traderach, a nie inwestorach, więc kiedy rynek jest spokojny, to wynik się pogarsza.

Wynik uratowały surowce. Złoto, ropa, gaz i srebro dały aż 71% tego wyniku. To jest model biznesowy XTB w pigułce. Spółka zarabia, kiedy klienci handlują, a klienci handlują tam, gdzie coś się dzieje. W tym kwartale działo się głównie na ropie i gazie.

Ciekawe jest też to, jak ten zysk powstał. Klienci obrócili kontraktami CFD o 18% mniej niż rok temu, a mimo to XTB zarabiało na każdej jednostce obrotu dwa razy więcej. Mniej handlu, ale na rynkach, które dla domu maklerskiego okazały się dużo bardziej opłacalne.

Na plus jest też to, że pozyskiwanie nowych klientów utrzymało się na wysokim poziomie, co widzicie na wykresie. Pokazuje on liczbę pozyskanych nowych klientów XTB w każdym kwartale, a nie całą bazę użytkowników.

Cieszyć bardziej niż sam zysk powinno to, że akcje i fundusze ETF zarobiły dla XTB dziesięć razy więcej niż rok temu. Wygląda to tak, jakby spółka powolutku zaczynała monetyzować też inne instrumenty finansowe.

Nie przesadzałbym też tutaj z optymizmem, bo najpewniej wynika to z przewalutowania, na którym XTB zarabia, gdy ktoś kupuje akcje zagraniczne za złotówki, a w trzecim kwartale sześć z dziesięciu najchętniej handlowanych akcji u XTB to spółki amerykańskie. Natomiast obrót akcjami urósł o połowę. W efekcie to raczej nie jest jeszcze turbo trwała zmiana, co widać po tym, jak mocno wynik na akcjach i funduszach ETF skacze z kwartału na kwartał.

Ale innym plusem jest koszt pozyskania klienta, który od pięciu kwartałów spada. Teoretycznie kolejnych klientów powinno się pozyskiwać coraz trudniej. W końcu sięga się coraz głębiej, do osób coraz mniej zainteresowanych ofertą. A jednak ten koszt utrzymuje się nisko. To imponujące i bardzo ważne, szczególnie przy kwotach, jakie XTB wydaje na marketing. Widać, że te pieniądze działają.

Kiedy będzie jakiś następny impuls dla akcji XTB? W styczniu XTB chce wystartować z OKI, czyli Osobistym Kontem Inwestycyjnym z ulgą w podatku Belki. Rynek liczy, że to przyciągnie nowych inwestorów na rynek i nowy kapitał do brokera. W 2027 roku mają też rzekomo ruszyć opcje. Czekam na jedno i na drugie. Główny problem XTB pozostaje ciągle ten sam.

Coraz więcej nowych klientów nie korzysta z CFD. XTB pozyskuje więc masę klientów, i to tanio, ale coraz mniej z nich daje spółce naprawdę zarobić. Najczęściej zostają przy akcjach i funduszach ETF bez prowizji, a z tego spółka nie robi wyniku. Kiedy to się w końcu zmieni, to będzie dla XTB prawdziwy gamechanger, który może wywindować kurs akcji.

Budimex: wyniki powyżej prognoz i spadek kursu o 9%

Budimex również pokazał strategię i wyniki finansowe, a w środę kurs jego akcji w trakcie dnia spadał nawet o 9%. Sesję skończył 5,5% pod kreską, jako jedna z dwóch najsłabszych spółek WIG20, przy ponad dwa razy wyższym obrocie niż dzień wcześniej. Na pierwszy rzut oka trudno to zrozumieć, bo przychody i zysk netto Budimeksu przebiły oczekiwania.

Przychody urosły o 15% rok do roku i były o 3% wyższe od konsensusu, a zysk netto przebił prognozy o prawie 6%. Tyle że zysk operacyjny stanął w miejscu i wyszedł minimalnie słabiej, niż zakładali analitycy. Różnicę między zyskiem netto, który pobił oczekiwania, a zyskiem operacyjnym, który oczekiwań nie pobił, zrobił podatek, którego efektywna stawka wyniosła tylko 14%.

Gorzej wyglądała też marża. Marża brutto w samym trzecim kwartale spadła do około 11%, z blisko 14% w pierwszym półroczu. Najniżej od ponad trzech lat. Obniżyły ją rezerwy na stratne kontrakty. Budimex buduje za cenę ustaloną w umowie, często kilka lat temu. Jeśli w trakcie budowy widać, że koszty przebiją tę cenę, całą przyszłą stratę trzeba pokazać od razu w ramach tych rezerw, a nie rozkładać jej na lata.

Drugi wątek przyszedł w środę wieczorem, gdy kurs już leżał. Budimex pokazał strategię do 2030 roku. Przychody mają rosnąć średnio o ponad 8% rocznie (fajnie), ale średnia marża operacyjna ma wynosić powyżej 6%, a dziś wynosi 7,3%. Mówiąc krótko, zarząd sam zakłada, że na każdej złotówie przychodu będzie zarabiał mniej niż dziś.

Może Wam się wydawać, że jeden punkt procentowy to niewiele, ale przy marży około 7% to aż jedna siódma zysku. Przychody mają do 2030 roku urosnąć o mniej więcej jedną trzecią, a przy marży 6% zysk operacyjny urośnie w tym czasie tylko o około 10%.

Spadek ma być pokłosiem tego, że w Polsce kończy się budowanie dróg. Według prezentacji spółki sieć autostrad jest gotowa w 93%, a ekspresówek w 62%. Portfel zamówień kurczy się tutaj od dwóch kwartałów. To wciąż wystarczy na przyszły rok i kawałek 2028 roku, ale prezes sam przyznaje, że przetargów jest mało, a konkurencja ostro tnie ceny.

Dlatego Budimex chce szukać pracy w Niemczech, gdzie trzeba przebudować mosty, i w Czechach, gdzie powstają autostrady. W Polsce stawia na atom, sieci energetyczne, obronność i centra danych. Zagranica ma dawać od 10 do 15% przychodów. Tylko że wejście na obcy rynek zwykle oznacza na start niższą marżę, więc ta dywersyfikacja raczej potwierdza, że marże po prostu spadną.

Akcje Dino tracą 7% w sekundę. Co się stało?

We wtorek na otwarciu ktoś sprzedał akcje Dino po 36,16 zł, o 7,4% taniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. Na papierze z wyceny giełdowej spółki wyparowało w tej chwili prawie 3 mld zł. Minutę później kurs Dino był z powrotem przy 38,90 zł, a sesję spółka skończyła spadkiem o niecały 1%.

Co to było? Ani GPW, ani KNF, ani sama spółka niczego nie wyjaśniły. Maklerzy cytowani przez „Parkiet” mają dwie wersje. Pierwsza to fat finger, czyli zwykła pomyłka przy wpisywaniu zlecenia. Druga wersja to automatyczne zlecenia. Rano, tuż po otwarciu, arkusz zleceń jest cienki, czyli chętnych do kupna jest niewielu i stoją z niewielkimi pakietami. Wystarczy jedno duże zlecenie sprzedaży, żeby zjeść wszystkie oferty kupna po drodze i zepchnąć kurs akcji o kilka procent w dół.

A niżej czekają stop lossy, czyli zlecenia, które inwestorzy ustawiają, żeby automatycznie sprzedać akcje, gdy kurs spadnie do określonego poziomu. Kurs dotyka takiego poziomu, stop loss się uruchamia i dorzuca kolejną sprzedaż. Ta spycha cenę do następnego stop lossa i tak dalej. Domino.

Taka lawina trwa sekundy. Gdy kurs spada o 7% bez żadnej wiadomości ze spółki, od razu pojawiają się kupujący, którzy widzą okazję, i cena wraca. Tak to wyglądało na wykresie notowań Dino. Kurs wrócił w minutę.

Możliwe, że winny jest nowy system transakcyjny WATS na GPW. Działa dopiero od 5 października i zmienił właśnie zasady otwarcia sesji. Grube zlecenia trudniej teraz wycofać na czas, bo spółka otwiera notowania w losowym 30-sekundowym oknie. Do tego niewidoczny jest arkusz zleceń, więc wszyscy błądzą po ciemku. W kolejnych dniach podobne wydarzenie spotkało akcje Aliora. Droga giełdo. System jest super. Fajny, nowy, ekstra. Naprawdę naprawcie te dwa fuckupy.

Słaby złoty: dlaczego euro i dolar drożeją?

W środę NBP wyznaczył kurs euro na 4,41 zł. Tak drogo nie było od listopada 2023 roku. Dolar kosztował 3,96 zł, najwięcej od marca zeszłego roku, a od styczniowego dołka podrożał o 13%.

Dolar jest silny wobec wszystkich walut, więc to powinno dziwić mniej. Zwłaszcza że Fed stopy procentowe podniósł, a NBP nie. Gospodarka USA jest do tego ekstremalnie silna, więc i szanse na podwyżki stóp rynek wycenia jako większe. To czynniki, które wprost napędzają dolara.

Z euro sprawa wygląda inaczej. Od początku roku złoty stracił do euro ponad 4%, korona czeska niecały 1%, a forint wręcz zyskał. Część problemu jest więc nasza. Media skupiają się głównie na konflikcie rządu i NBP. Sejmowa komisja poparła wniosek o postawienie prezesa Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, a premier odrzucił czterech kandydatów do zarządu banku. Inwestorzy zagraniczni takich awantur nie lubią, to prawda, zwłaszcza przy deficycie budżetowym około 7% PKB.

Przepychanki polityczne to jednak zawsze mniejsza część historii, a ważniejsze są inne kwestie. Kluczowe jest to, że Adam Glapiński jest bardzo gołębi na tle amerykańskiego i europejskiego banku centralnego. Podczas gdy dwa największe banki centralne podnoszą stopy procentowe, prezes Glapiński raczej nie skłania się ku podwyżkom. Tymczasem kapitał płynie do walut, które płacą wyższe odsetki, czyli do tych, które mają wyższe stopy procentowe. Oczywiście to nie jedyne kryterium wyboru, ale bardzo ważne, szczególnie w poważnych gospodarkach.

Czemu jesteśmy za to relatywnie słabi wobec walut węgierskiej i czeskiej? Na Węgrzech w tym roku władzę oddał Orbán i kapitał zaczął napływać do tego kraju, ot cała zagadka.

W Czechach natomiast bank centralny mocniej skłania się ku podwyżkom stóp procentowych niż w Polsce, a to pomaga walucie, jak już wspominałem.

Nie dajcie się jednak zmylić określeniom „słaby” lub „silny”. One są jednoznaczne tylko wtedy, kiedy sprawdzacie, kto wyciśnie więcej na klatę z kolegą, ale waluta ma swój punkt równowagi i to nie jest tak, że jak jest wyjątkowo silna, to dobrze, a jak słaba, to źle. Czasem słaba waluta pomaga gospodarce, a czasem silna. Tu liczy się kontekst i aktualna sytuacja makroekonomiczna. Silna waluta ogranicza inflację, ale utrudnia życie eksporterom, a słaba waluta pomaga już eksporterom i pomaga zwalczyć deflację. Nie ma czarno-białego obrazu. W Polsce nie dzieje się nic złego pod względem naszej waluty.

Kto zarabia na słabym złotym, a kto traci na GPW?

No i wszystko fajnie, ale dla mnie najważniejsze jest pytanie, kto na GPW zarabia na słabym złotym. Najprościej eksporterzy, którzy do tego mają dużo kosztów w złotych. Dzień dobry, Panie CD Projekt. Dzień dobry, gamingu, dzień dobry, sektorze tech / IT.

Tracą natomiast ci, którzy kupują za granicą, a sprzedają w Polsce. LPP i CCC płacą za towar z Azji w dolarach, a czynsze w galeriach często mają w euro. Produkty sprzedają natomiast w złotych. Rainbow płaci za hotele i samoloty w walutach obcych, a wycieczki sprzedaje w złotych. Efekt zmian kursów walut oczywiście przyjdzie z pewnym opóźnieniem. Nie jest też tak, że wywróci stolik we wszystkich wymienionych spółkach, ale może pomóc albo coś popsuć. Najlepiej szukać spółek, które już mają się dobrze, a waluta może jeszcze podbić pozytywny efekt.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

mksi cover
Premium
Spółki i sektory

MKS Instruments – półprzewodniki na gazie, kurs na wstecznym

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

03 lis 2026
Krach spółek AI i szaleństwo rynku
Popularne
Serie tematyczne

Wielka wyprzedaż spółek AI. Big Tech dostaje łomot po wynikach. Czy rynek przesadza?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

02 lis 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 26.10.2026 – 01.11.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

02 lis 2026
Polskie i amerykańskie akcje_ porównanie wartości
Popularne
Rynki i makro

Akcje w USA są znacznie droższe niż w Polsce. I dobrze!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

01 lis 2026
Filmy uczą inwestować_
Strategie i edukacja

5 filmów o finansach, które uczą więcej niż niejedna książka!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

30 paź 2026
Wybierać czy uśredniać_
Popularne
Strategie i edukacja

Gdybym dziś miał zainwestować 100 tysięcy, wszedłbym całością czy uśredniał?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

29 paź 2026
NVIDIA_ Rynek się boi, ja nie
Spółki i sektory

Nvidia jest absurdalnie tania. Czy lider hossy da jeszcze zarobić?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

28 paź 2026
Kryzys finansowy i powrót dywidendy PGE
Popularne
Serie tematyczne

Dywidenda wraca do PGE po 10 latach, a gwiazdy GPW tracą po 20%!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

27 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy