Wstęp
Przez ostatnie tygodnie dużo uwagi poświęcałem krzemowi, AI i agentom. Prąd trochę zszedł na drugi plan, choć akurat zachowanie tej części rynku jest naprawdę ciekawe. W tabeli TMTB pokazującej stopy zwrotu poszczególnych koszyków AI od lipcowego dołka AI Power jest niemal na samym końcu. W tym samym czasie CPU czy optyka wróciły na ATH, pamięci zrobiły podobny ruch, a kapitał wyraźnie przesunął się tam, gdzie wzrost wyników jest szybszy i bardziej namacalny.
Trochę wygląda to więc tak, jakby rynek uznał, że temat energii mamy już załatwiony. Ja aż takiego komfortu nie mam. Nadal trzymam w portfelu spółki z ekspozycją na ten trend i właśnie dlatego staram się zrozumieć, czemu mimo całej dyskusji o niedoborze mocy ta część infrastruktury zachowuje się od kilku miesięcy tak przeciętnie.
Bo sam argument, że AI będzie potrzebowało więcej prądu, jest dość banalny. Każdy widział wykresy pokazujące dziesiątki dodatkowych gigawatów do 2028 czy 2030 roku. Ciekawsze pytanie brzmi, dlaczego skoro ten popyt wydaje się tak oczywisty, akcje wielu beneficjentów energii zostają wyraźnie z tyłu za resztą infrastruktury AI.
I właśnie temu chcę poświęcić ten materiał. Najpierw rozłożymy na części sam koszyk AI Power i zobaczymy, skąd bierze się jego słabość. Później przejdziemy przez poszczególne warstwy rynku energii, prognozy popytu i kontrargumenty. Na końcu schodzę już do dwóch konkretnych spółek, które sam mam w portfelu.









