S&P 500 w drodze na 7600 pkt. Dlaczego mimo spadków dalej wierzę w hossę?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

25 mar 202611 min czytania

Wstęp

Rynek od pewnego czasu spada i to nie jest taki spadek, który wiele osób zignoruje zdaniem „to tylko korekta”. To spadek, który zaczyna męczyć, bo trwa długo i jest częściowo powiązany z nową wojną, co wśród inwestorów od razu zaczyna kojarzyć się z ostatnią wojną, która była niedługo przed bessą w 2022 roku. W końcu historia się rymuje, nie?

S&P 500 w końcu odhaczył ponad 5% korekty, a Nasdaq ma za sobą już ponad 10%. Chyba nawet gorsza od tego jest jednak stagnacja, bo spadki może i są relatywnie niewielkie, ale de facto te indeksy są płaskie od sierpnia 2025 roku. Niemal 9 miesięcy kiszenia się bez celu. W świecie, w którym inwestorzy oczekują natychmiastowej nagrody, to już potrafi być naprawdę męczące.

Spadki zawsze bolą, ale przynajmniej są często dynamiczne. Jednak rynek, który przez miesiące stoi w miejscu, wyciska z inwestora cierpliwość, a to już dużo gorsze i bardziej niebezpieczne.

Do tego dochodzi klasyczny zestaw powodów, dla których „tym razem to ma sens” i „tym razem to już na pewno walnie”. Problemy w sektorze software, napięcia geopolityczne, wojna, wybicie cen ropy. Brzmi jak idealnie strachliwa mieszanka.

Tylko że… ja uważam, że w tym całym chaosie S&P 500 w 2026 roku spokojnie może dotknąć poziomu 7600 punktów, czyli z obecnych okolic ~6600 mówimy o potencjale rzędu ponad 15%.

I to nie w perspektywie kilku lat, tylko w ciągu najbliższych 9 miesięcy. To już jest coś, nad czym inwestor powinien przynajmniej zastanowić się i pochylić.

Wszystko dlatego, że problem z rynkiem w tym momencie jest taki, że może i wygląda on źle, ale dane wcale tego nie potwierdzają.

S&P 500 w drodze na 7600 pkt. Dlaczego mimo spadków dalej wierzę w hossę?

To nie pierwszy taki moment w tej hossie

Zacznijmy od jednej rzeczy. To nie jest pierwszy taki moment. W tej hossie, która trwa od 2022 roku, mieliśmy już kilka sytuacji, w których rynek wyglądał dokładnie tak samo męcząco albo strasząco.

  1. Trzeci kwartał 2023
  2. Sierpień 2024
  3. Pierwszy kwartał 2025

Za każdym razem narracja była inna, ale mechanizm był dokładnie ten sam. Pojawiał się strach i przekonanie, że „tym razem chodzi o coś więcej”. Ostatecznie okazywało się, że to po prostu kolejna korekta. Dziś, przynajmniej dla mnie, wygląda to bardzo podobnie.

Jeśli odłożymy na chwilę nagłówki i spojrzymy na fundamenty, czyli coś, co naprawdę odpowiada za wzrosty albo spadki spółek, a co za tym idzie także indeksu w długim terminie, to one niezmiennie rosną. Prognozowany zysk na akcję dla S&P 500 na 2026 rok wynosi już 314,59 dolara. Jeszcze kilka tygodni temu było to około 313.

Mamy więc sytuację, w której rynek spada, a zyski rosną. Pierwsza spora dywergencja. Jeśli weźmiemy sobie obecny poziom indeksu, około 6600 punktów, to przy takim EPS daje nam to wskaźnik końcoworocznego C/Z poniżej 21. Dużo? Nie bardzo. Istotnie mniej niż nawet średnia dla indeksu S&P 500 za ostatnie lata hossy. Co to więc za bańka rynkowa albo euforia, gdzie mnożniki indeksowe ulegają kontrakcji? To jakaś popierdółka jest, a nie hossa.

Matematyka S&P 500 i droga do 7600 punktów

Przyjmijmy sobie umiarkowane założenia wskaźnika C/Z na poziomie 23. Nie mówimy tu dalej nawet o ekspansji mnożnika, bo 23 to już widzieliśmy w tej hossie wielokrotnie. To daje nam poziom S&P 500 blisko 7300 punktów.

Podkreślam, że to dalej dzieje się bez żadnej nawet euforii. Bez „AI zmienia nam świat i podnosi produktywność”. Po prostu normalny, dotychczas wiele razy widziany poziom wyceny. Już na tym etapie mamy 7300 punktów.

Dodajmy do tego kolejną warstwę. Rynek nie patrzy pod koniec roku wyłącznie na samą końcówkę roku. W drugiej połowie roku bardzo często zaczyna już wyceniać kolejny rok. Więc jeśli dziś operujemy na prognozach 2026, to rynek za kilka miesięcy będzie grał już „level wyżej”, a jak wyglądają tamte prognozy EPS? Dokładnie 365 USD zysku na jednostkę S&P 500. Przenieśmy się więc w czasie do grudnia 2026, gdy forward P/E będzie w całości oparty na roku 2027.

23365 =…. 8395 punktów. Jasne, po drodze może prognozy spaść o kilka procent dla EPS. Być może też dalej nie dostaniemy żadnej ekspansji mnożnika i będziemy na obecnym, niewygórowanym 21. Ale 21365 to dalej 7665 punktów.

Rynek jest obecnie matematycznie i fundamentalnie niemalże skazany na odklepanie 7600 punktów. Jeśli tego nie zrobi, to w kolejnym roku będzie musiał gonić wyceny, kręcąc ponownie ponad 20 procent stopy zwrotu.

Technologia: sektor, który dostał po głowie, mimo że fundamenty rosną

Idźmy do kolejnego elementu układanki. Sektor technologiczny. Największy komponent całego S&P 500 i jednocześnie sektor, który w ostatnich miesiącach był jednym z tych, które dostały po głowie najmocniej. Tylko że tym razem ponownie, jeśli spojrzymy na fundamenty, to obraz jest zupełnie inny.

Prognozowany wzrost zysków rok do roku za pierwszy kwartał 2026 wynosi około… 44,8%. Nawet jak na fakt, że zeszłoroczna baza z 1Q jest niska ze względu na tamtejsze szaleństwo celne Trumpa, to i tak jest to dynamika absurdalnie wysoka.

Jednocześnie Forward P/E dla tego sektora spadło do poziomów niższych niż w dołku celnym Trumpa z 2025 roku. Od października 2025 mamy kontrakcję mnożników rzędu prawie 35%.

Czyli mamy sytuację, w której zyski rosną, a wyceny spadają. To nie jest bańka, tylko odwrotność bańki. Co więcej – technologia jest jedynym sektorem, w którym prognozy EPS są rewidowane w górę. W innych sektorach często mamy rewizje w dół, czyli rynek karze dokładnie ten segment, który działa najlepiej.

To teraz zadajmy sobie pytanie, co się stanie, jeśli ten sektor zacznie odbijać? Jeśli największy komponent indeksu zacznie rosnąć, to co takiego może się wydarzyć?

Zresztą idźmy dalej z tymi wykresami o wycenie, bo jeśli spojrzymy na wyceny sektora technologicznego w kontekście historycznym, to forward C/Z jest dziś na poziomach porównywalnych z połową 2020 roku czy początkiem 2023 roku. To momenty, które raczej nie były złymi punktami wejścia. Żyjemy w świecie gadania o bańce przy okazji braku ekspansji mnożnikowej. Niesamowicie zabawne.

Big Tech i MAG7 już nie wyglądają na drogie

Zapraszam jeszcze dalej w głąb danych. Teraz coś, co jest jednym z najbardziej niedocenianych sygnałów. Największe spółki technologiczne.

Przez ostatnie lata wszyscy mówili jedno: „są za drogie”. Faktycznie były handlowane z premią względem reszty rynku. Nie bez powodu, ale takie były. Tymczasem dziś cała ta żmudnie budowana premia od ośmiu lat… zniknęła. MAG7 są dziś kwotowane na najniższej premii do pozostałych spółek z S&P 500 od 8 lat.

Uważasz, że Big Techy nie zasługują na premię? No cóż. Okej, możesz tak uważać. Ja tam uważam, że jeśli jesteś zbiorem spółek, które mają najsilniejsze fosy i jednocześnie najmocniejsze do odnotowania wzrosty marży, to zasługujesz.

Mamy więc dziś sytuację, w której największe i najbardziej jakościowe spółki na rynku przestają być drogie i dzieje się to w momencie, kiedy rynek spada. Cóż takiego stanie się z indeksem, gdy podmioty o największym udziale w nim zaczną rosnąć? CIEKAWE!!!

Szerokość rynku i sygnały wyprzedania

Mało wam? No to lecimy dalej. Spójrzmy na szerokość rynku. Obecnie tylko 9 spółek z top 100 z S&P 500 znajduje się powyżej swojej 20-dniowej średniej kroczącej. To poziom gorszy niż w dołku z kwietnia 2025. Historycznie, od takich poziomów, sześć miesięcy później rynek był wyżej za każdym razem.

To nie jest oczywiście narzędzie do łapania dołka, a po prostu dowód na kolosalną obecnie asymetrię możliwego zysku do ponoszonego ryzyka.

I właśnie w takich momentach pojawia się największy paradoks inwestora. Widzisz asymetrię, widzisz dane, widzisz potencjał, a większość i tak tego nie rozegra.

W dzisiejszym świecie inwestowania przewagi pojawiają się rotacyjnie. Raz w USA, raz w techu, raz w jeszcze innym dziwnym kierunku geograficznym.

Dlatego taki sens ma korzystanie z platform takich jak eToro, gdzie możesz szybko przesuwać ekspozycję między różnymi segmentami rynku i geografiami. W eToro macie dostęp do ponad 20 światowych giełd i 10 tysięcy aktywów. Są też Smart Portfolios tworzone m.in. z BlackRock, więc jeśli nie chcesz sam składać wszystkiego klockami, możesz po prostu wejść w gotowy kierunek rynku.

W takim środowisku największą przewagą nie jest „dostęp”, tylko możliwość szybkiego reagowania na to, gdzie realnie pojawia się kapitał. Dodatkowo, jeśli założycie konto z linka w opisie, to po wpłacie zaledwie 200 dolarów macie do odebrania bonus na 50 USD. Szczegóły tej promocji znajdziecie w opisie, a my wracamy do tego, co jeszcze pokazują nam dane.

Nie wiem bowiem, czy jesteśmy w idealnym dołku dołków tego roku, ale to nie ma znaczenia. Wystarczy mi informacja, że jesteśmy bliżej dołka niż szczytu.

To zresztą nie jedyny miernik. Do tego dochodzą pozostałe mierniki „wyprzedania rynku”. Oscylator McClellana? S&P 500 wyprzedane.

Korelacja w obrębie spółek z indeksu S&P 500? Również wskazująca na wyprzedanie. To swoją drogą ciekawy wskaźnik. Strasznie go lubię. Rynek ma jednoznaczną tendencję do przechodzenia w paniczne wyprzedawanie wszystkiego, jak leci, tym bardziej, im bliżej jest dołka. Tymczasem obecnie jesteśmy blisko tego, co widzieliśmy w sierpniu 2024 i w ponad połowie tego, co widzieliśmy na początku 2025.

Na wielu miarach jednocześnie rynek jest technicznie „rozciągnięty” w dół. Jednocześnie sentyment też wygląda dziś fatalnie. Według nastrojów z ankiety amerykańskich inwestorów indywidualnych AAII ponad 50% inwestorów to niedźwiedzie, a około 30% to byki.

To są poziomy, które pojawiają się wtedy, kiedy strach jest już mocno zakorzeniony. Również ostatnio widziane jedynie przy panice celnej oraz podczas korekty z końca 2023 roku, gdzie dostawaliśmy pierwsze „zwątpienie” rynku co do tego, czy hossa będzie trwała.

Indeksy nastrojowe u profesjonalnych zarządzających też nie są lepsze. NAAIM Exposure Index również pokazuje silny spadek ekspozycji zarządzających na rynek akcji. Inwestorzy są więc już w dużej mierze ustawieni na negatywny scenariusz. To też jest klucz do zrozumienia ruchów kapitału. Gdy wszyscy spozycjonowali się już na spadki i korektę, dokonując odpowiednich zabezpieczeń, to rynek często lubi ich rozczarować. Nie chodzi o to, że sentyment sam w sobie coś zmienia, ale o to, jak bardzo rynek jest już „przekonany”, że będzie źle. Obecnie o tym, że będzie „fatalnie”, przekonani są niemal wszyscy.

Gospodarka w danych nie wygląda jak przed recesją

Ktoś się pewnie zaraz zreflektuje i powie, że te wszystkie prognozy to można sobie o kant dupy potłuc, gdy gospodarka runie. Okej, rozpracujmy i to.

Po pierwsze, bardzo często słyszymy śpiewkę, że jak stopy procentowe są wysokie – to problem. Jak inflacja rośnie – to problem itd. Tylko że dane historyczne mówią coś zupełnie innego.

Rynek akcji w długim terminie generuje dodatnie stopy zwrotu praktycznie w każdym środowisku.

Zarówno przy rosnącej inflacji, jak i przy spadającej inflacji, tak samo jak przy rosnących stopach, jak i przy spadających stopach. Tak, jakieś różnice istnieją, ale kierunek jest ten sam.

Raz to średniorocznie +4,3%, raz +15,2%, a raz +9%. Tak czy siak, indeksy idą w górę. Z grubsza więc rzecz biorąc – nie ma to większego znaczenia dla inwestorów. Znaczenie może mieć wyłącznie dla traderów.

Ponadto tych mitycznych problemów z gospodarką dalej nie widać. Czterotygodniowa średnia wstępnych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA jest na poziomach bliskich minimów od dekad. Rynek pracy jest praktycznie w idealnym balansie.

Nie jest przegrzany ani nie jest słaby. Jest dokładnie tam, gdzie powinien być.

Podaż i popyt na pracę w USA dawno nie były w tak perfekcyjnej równowadze. Ciężko w efekcie oczekiwać niesamowitych odczytów, jeśli chodzi o np. nowo tworzone miejsca pracy, kiedy realnie i tak nie ma dla kogo ich tworzyć.

Do tego rosnąca sprzedaż detaliczna i całkiem niezłe w końcu wyniki produkcji przemysłowej. No cóż, kochani, jeśli ktoś szuka recesji, to musi jej szukać raczej w nagłówkach niż w danych.

Dlaczego to bardziej środowisko końca korekty niż początku bessy

Gdy w czerwcu 2025 roku przy poziomach S&P 500 rzędu 6000 punktów nagrywałem materiał, że do końca 2026 roku zobaczymy spokojnie poziomy 7500 punktów (30% wzrostu), to wielu pukało się w głowę. Polecam komentarze pod tamtym filmem xD.

No cóż, teraz mamy marzec 2026 i poziom 6600 punktów przy już dotknięciu wcześniej 7000 punktów, a ja nawet podniosłem wam tamtą prognozę o co najmniej 100 punktów. Wierzcie sami w co chcecie, ale za 9 miesięcy będziecie co najwyżej mieć pretensję do siebie.

Obecne środowisko nie jest takim, w którym rodzą się bessy. To środowisko, w którym bardzo często kończą się korekty. Dlatego zamiast próbować zgadywać, czy rynek spadnie jeszcze o 2% w jedną czy drugą stronę, wolę patrzeć na to, gdzie może być za 6–12 miesięcy.

Tam matematyka jest brutalnie prosta. Albo rynek zacznie rosnąć zaraz, albo będzie musiał gonić jeszcze mocniej później.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
co dalej z akcjami alphabet
PremiumPopularne
Spółki i sektory

Jak agenci AI mogą zmienić Google? Search, reklamy i przyszłość Alphabetu

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

07 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Portfele między rynkiem a piecem
Popularne
Strategie i edukacja

Oceniam wasze portfele... znowu. Jeden kupił 16 funduszy, a drugi zrobił lepszy interes na piecu

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

01 paź 2026
ai energy
PremiumPopularne
Spółki i sektory

Jak inwestować w energię napędzającą rewolucję AI

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

01 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy