Jedno z najszybszych odbić w historii – to dopiero początek? Amazon, Novo i mój portfel odpalają!

S&P 500 robi jedno z najszybszych odbić w historii, Big Tech znowu ciągnie indeksy na nowe szczyty, a Cymcol znowu miał rację! Jak to mówią: „Kto Cymcola słucha, ten pieniądzory niucha!”

Mój publiczny portfel agresywny zaliczył solidne odbicie i ponownie mocno pogonił indeksy, a dobre dokupowanie we wszystkich portfelach prywatnych oznacza, że od dziś będziecie słuchać już o ponad 7,5 miliona zł!

Dostaliśmy solidny rajd Amazona i powrót Novo Nordisku do wzrostów!

Brzmi to dla wielu znowu jak wielka bańka, ale co jeśli jest zupełnie odwrotnie i to dopiero początek czegoś znacznie większego?

Jedno z najszybszych odbić w historii – to dopiero początek? Amazon, Novo i mój portfel odpalają!

Załóż konto na Freedom24 i odbierz do 20 darmowych akcji.
Sprawdź szczegóły aktualnej promocji.
Załóż konto

Jedno z najszybszych odbić w historii rynku USA

Tak, jest. Oto mamy za sobą na rynku jedno z najszybszych odbić w historii rynku USA. Wzrost S&P 500 o ponad 10% w zaledwie 11 sesji wydarzył się od 1950 roku zaledwie 20 razy. To na tyle bezprecedensowe wydarzenie, że plasuje się w 99,7 percentylu wszystkich 10-dniowych stóp zwrotu w historii.

Rozkład zwrotów S P 500

Czy takiego odbicia można było się spodziewać? Tak, dokładnie o tym, że takie będzie, mówiłem wam w skrócie w ostatnich FinWeekach, pokazując, że fundusze CTA będą zmuszone do kupowania akcji jak głupie.

Czy to znaczy, że teraz już nie będzie żadnej korekty? Ależ oczywiście, że pewnie i będzie. Czy to ma jednak jakiekolwiek znaczenie? Nie powinno, bo nawet po tym odbiciu rynek… dalej jest tani. Te kilka procent wzrostu naprawdę niewiele zmieniło. Wskaźnik Forward P/E dla Nasdaq 100 dalej jest nawet poniżej swoich wieloletnich średnich. To jakaś AI bańka dla ubogich…

Wycena Nasdaq 100 PE

S&P 500, Nasdaq 100 i wyceny rynku USA po odbiciu

Dlatego też – ze spokojem. Podtrzymuję swoje tegoroczne prognozy omawiane w osobnym filmie dla S&P 500, a sam cieszę się ze spółek, które mam w portfelu.

Amazon na ten przykład właśnie wrzucił wyższy bieg. Głównie za sprawą najnowszych planów firmy i listu opublikowanego przez CEO Andy’ego Jassy’ego. Kurs akcji nagle obudził się, a inwestorzy sobie przypomnieli, że Amazon to technologiczna potęga, a nie tylko internetowy quasi-Walmart. Cena akcji w zaledwie 5 sesji wystrzeliła o niemal 20%, wracając w okolice szczytów wszechczasów.

Akcje Amazon wykres YTD

Powrócił temat ogromnych inwestycji. Amazon planuje wydać w 2026 roku około 200 miliardów dolarów na wydatki inwestycyjne, czyli tzw. CapEx. Jednak Jassy podkreśla, że to nie jest „strzał w ciemno”. Widzi w AI technologiczną zmianę, która zdarza się raz na pokolenie i wpłynie na wszystko – od tego, jak robimy zakupy, po opiekę zdrowotną i tworzenie oprogramowania.

Amazon wydatki inwestycyjne capex

W swoim liście przekonuje, że ogromne inwestycje się zwrócą, a do tego opowiada, jak świetnie radzi sobie własny, rozwijany w Amazonie chip dla AI – Trainium, który częściowo można traktować jako konkurencję dla produktów Nvidii, chociaż jest używany głównie na potrzeby własne.
Jassy przekonuje, że „Gdyby nasz biznes chipowy był osobną firmą i sprzedawał wyprodukowane w tym roku chipy do AWS oraz innym klientom, to jego roczny run-rate wynosiłby już około 50 miliardów USD.”
Inny ciekawy cytat, który pokazuje, jak wielki jest potencjał nieoczywistego biznesu czipowego Amazona, to następujące słowa: „Dwóch dużych klientów AWS zapytało już, czy mogliby kupić całą naszą moc obliczeniową na 2026 rok. Nie możemy się na to zgodzić ze względu na potrzeby innych klientów, ale to pokazuje skalę popytu.”
Do tego doszedł fakt, że Anthropic wytrenował swój najnowszy model Mythos częściowo na chipach Amazona. Wszystko bezpośrednio przełożyło się na wzmocnienie narracji, że Amazon wie, na co wydaje pieniądze powiązane ze światem AI.
Analitycy więc szybko w swoich założeniach zaczęli dostrzegać, że ten wielki CapEx Amazona to nie jest zwykłe „palenie gotówki”, ale inwestycje pod przyszłą monetyzację, która już nie wydaje się tak abstrakcyjna, jak jeszcze rok temu.

Amazon, AI, CapEx i nowa narracja inwestorów

To jednak nie wszystko. W centrach logistycznych Amazona pracuje już ponad milion robotów, a firma chce, aby maszyny i sztuczna inteligencja współpracowały jeszcze ściślej, co ma poprawić bezpieczeństwo i obniżyć koszty.

Efektem jest już chociażby usługa Amazon Now, która w Indiach czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich dostarcza tysiące produktów w zaledwie 20 minut. Niedługo usługa będzie również rozwijana w USA i Europie.

Do tego mocno rozwijany jest również segment kosmiczny. Amazon kupił właśnie operatora satelitarnego Globalstar za około 11,6 miliarda dolarów. To aż prawie 120% więcej, niż akcje były wyceniane jeszcze pod koniec października.

Po co? Amazon buduje własną sieć satelitarną LEO, która ma konkurować ze Starlinkiem od SpaceX. W 2028 roku planują wejść na rynek Direct-to-Device, czyli D2D. Chodzi o to, żeby Twój smartfon łączył się bezpośrednio z satelitą, a nie z masztami na ziemi, co pozwoli na łączność w każdym miejscu na świecie. Z perspektywy inwestora to genialny ruch w obecnym otoczeniu, kiedy narasta hype na IPO SpaceX, a cały świat coraz mocniej zaczyna żyć gospodarką kosmiczną. Amazon nie tylko ma szansę załapać się na ten hype, ale też wejść z przytupem w ten rozwijający się segment gospodarczy.

To też spory cios dla konkurencji. Apple, które do tej pory współpracowało z Globalstar, przeniesie swoje usługi alarmowe właśnie do sieci Amazon LEO. Daleka jeszcze tutaj droga do rywalizacji z Muskiem, ale od czegoś trzeba zacząć. Amazon ma na razie na orbicie około 200 satelitów. Starlink Elona Muska ma ich już 10 tysięcy i miliony klientów.

Narracja jednak w zupełności wystarczyła, żeby rynek zrozumiał, że Amazon to cichy gigant również w świecie AI.

Novo Nordisk, AI w biotechu i walka o zmianę sentymentu

Maszyna ruszyła również na Novo Nordisku!

Meme giełdowy Novo Nordisk

W ubiegłym tygodniu dostaliśmy kolejną serię informacji ze świata leków na odchudzanie. Novo Nordisk ogłosiło partnerstwo z OpenAI, które ma na celu wprowadzenie sztucznej inteligencji do firmy.

Nie chodzi tu o pisanie maili przez bota. Duńczycy chcą „podkręcić” pracę swoich naukowców, by szybciej odkrywali nowe cząsteczki leków, lepiej projektowali badania kliniczne i sprawniej planowali produkcję.

To w zasadzie naturalny kierunek dla w zasadzie całego sektora biotech na świecie, a ja podkreślam i powtarzam, że to będzie główny sektor, gdzie AI dokona kolosalnego zwiększenia zwrotów z inwestycji. Najwięcej czasu dziś w sektorze marnuje się na elementy, które analizy ilościowe są w stanie ekstremalnie przyspieszać. Szybszy development i testowanie = większy zwrot z inwestycji. Samo partnerstwo obecnie nie znaczy jeszcze nic, ale potwierdza ten kierunek.

Dyrektor generalny firmy, Mike Doustdar, wprost porównuje tę zmianę do przejścia z faksów na pocztę elektroniczną. Firma potrzebuje tego przyspieszenia, bo choć to oni pierwsi wprowadzili nowoczesne leki na otyłość, to ostatnio rynek przestał wierzyć w innowacyjność Novo.

Współpraca z OpenAI to tylko element większej układanki, bo Novo już wcześniej doszło do porozumienia z Nvidią, a wszystko to dzieje się w cieniu dużych zmian kadrowych. Doustdar zdążył już pożegnać się z dziewięcioma tysiącami pracowników, stawiając na kulturę szybkich decyzji i wysokich wyników. Badacze Novo Nordisk będą korzystać z platformy Nvidia BioNeMo do generatywnego odkrywania leków za pomocą AI.

Novo dostało od rynku solidną karę na mnożnikach wyceny, która nie odpowiada problemom w realnym biznesie. Spadek kursu od ATH jest głównie pochodną tej kompresji wyceny, a ta nastąpiła w efekcie zmiany narracji. Rynek przestał wierzyć w innowacyjność Novo i za to zabrał całą biotechnologiczną premię, zbijając mnożniki nawet poniżej poziomu klasycznej spółki Big Pharma, którą Novo nie jest. Teraz mamy świetny start pigułki na odchudzanie, skupy akcji i partnerstwo z OpenAI. Dobry miks na zmianę narracji.

Notowania NVO krótkoterminowe

Zwłaszcza że piguła od konkurenta Eli Lilly zalicza zimny prysznic. Już w jednym z ostatnich FinWeeków zaznaczałem, że według badań tym razem produkt Lilly jest gorszy od Novo. Do tego amerykańska komisja ds. leków zażądała dodatkowych danych dotyczących bezpieczeństwa Foundayo.

Chodzi o niepokojące sygnały dotyczące potencjalnego uszkodzenia wątroby, choć firma zapewnia, że w późnych fazach testów nic takiego się nie działo. FDA nie odpuszcza i chce też dodatkowych badań sprawdzających ryzyko chorób serca oraz wpływ leku na to, jak długo jedzenie zalega w żołądku. Lilly musi sprawdzić, czy składniki leku przenikają do mleka matek karmiących.

Analitycy rynkowi uspokajają, że to po prostu duża ostrożność urzędników, ale dla firmy to kłopot wizerunkowy. Tym bardziej że w testach Foundayo pozwoliło pacjentom zrzucić średnio 11% wagi w ciągu 72 tygodni, podczas gdy konkurencyjna tabletka Wegovy osiągnęła wynik 14% w krótszym czasie, bo w 64 tygodnie. Idealny miks pod zmianę sentymentu z drugiej strony.

Akcje Lilly wykres spadków

Banki w USA, sezon wynikowy i wpływ AI na sektor finansowy

Jestem bardzo pozytywnie nastawiony na ten sezon wynikowy spółek z portfela, a ten w USA klasycznie otworzyły ostatnio banki i naprawdę pozytywnie zaskoczyły. Najnowsze dane za pierwszy kwartał 2026 roku dają bardzo ciekawy obraz, bo z jednej strony mamy rekordowe zyski i powrót wielkich transakcji, a z drugiej redukcję etatów. Ryneczkowi się chyba podoba, bo ETF sektorowy XLF odbił od dna i urósł już o niecałe 10%.

ETF sektor finansowy XLF



Po kilku chudszych latach bankowość inwestycyjna wraca do łask. To ta część biznesu, w której banki pomagają firmom łączyć się ze sobą, czyli przy fuzjach, kupować inne przedsiębiorstwa, czyli przy przejęciach, lub po raz pierwszy wchodzić na giełdę.

W pierwszym kwartale sześć największych banków w USA odnotowało wzrost opłat z tego tytułu średnio o 27%. To ogromny skok! Cała branża zarobiła na doradztwie ponad 28 miliardów dolarów. Liderem zestawienia został JPMorgan. Tuż za nim uplasowały się potęgi takie jak Goldman Sachs i Morgan Stanley.

Skąd ten optymizm? Firmy technologiczne, szczególnie te zajmujące się sztuczną inteligencją, oraz branża medyczna znów chcą rosnąć. Przykładem są gigantyczne transakcje, jak choćby fuzja w branży energetycznej o wartości 58 miliardów dolarów. Na horyzoncie widać też wielkie debiuty giełdowe takich firm jak SpaceX czy OpenAI. Takie wydarzenia to woda na młyn dużych instytucji finansowych.

Dodatkowo, jak mówią sami bankierzy: „kolejka chętnych do nowych interesów jest pełna, ale nikt nie wie, kiedy faktycznie dojdzie do podpisania umów”. Całość rozbijać ma się o niepewność geopolityczną.

Mimo że banki zarabiają miliardy, to w pierwszym kwartale pracę straciło ponad 5 000 osób. Najmocniej zatrudnienie ciął bank Wells Fargo, który pożegnał się z 4 000 pracowników. Od 2022 roku zniknęło z tego banku już ponad 37 tysięcy osób.

Zatrudnienie banki Wall Street

Banki inwestują ogromne pieniądze w AI, aby zastąpić powtarzalne procesy technologią. W Citigroup już ponad 80% pracowników korzysta z narzędzi AI, a ich inżynierowie potrafią przepisać kody programistyczne z ostatnich 30 lat w zaledwie dwa dni. To, co kiedyś zajmowało tysiące godzin pracy ludzi, teraz dzieje się w ułamku sekundy. Nadzieje na rosnące zyski z sektora fuzji i przejęć, połączone z ograniczaniem kosztów, to idealny prognostyk dla dalszych zysków banków, a przez brak problemów w sektorze finansowym niedźwiedzie rynkowe mogą zapomnieć o gospodarczych problemach.

TSMC, ASML i boom inwestycyjny w półprzewodnikach

Sporo dobrego słychać też w sektorze półprzewodników. Sztuczna inteligencja po raz kolejny udowadnia, że jest czymś więcej niż chwilowym boomem. Rzadko widać tak jednoznaczne sygnały płynące z raportów finansowych. Płyniemy na fali, która prędko nie opadnie.

Mamy kolejny rok, kiedy producenci „kilofów i łopat” rozbijają bank. Swoje wyniki pokazało zarówno TSMC, jak i ASML.

Zacznijmy od tajwańskiej firmy TSMC. Ich zysk netto w pierwszym kwartale 2026 roku wystrzelił o 58% rok do roku, osiągając 18,2 miliarda dolarów. Przychody skoczyły o 35%.

Skala inwestycji w sektor poraża. Największe koncerny technologiczne, jak Microsoft, Amazon czy Meta, planują wydać w 2026 roku łącznie 650 miliardów dolarów na rozwój infrastruktury AI. Żeby nadążyć za tym popytem, samo TSMC zamierza zainwestować w tym roku w swoje fabryki nawet 56 miliardów dolarów. To pokazuje, że mimo niepokojów na Bliskim Wschodzie, które utrudniają logistykę i podbijają ceny energii, maszyna inwestycyjna nie zwalnia ani na chwilę. Firmy po prostu muszą mieć te chipy, żeby wygrać wyścig technologiczny, i nikogo nie obchodzi żadna wojna, a TSMC jest w centrum tego boomu inwestycyjnego. Ich cena akcji tylko od początku roku urosła o 34% i dziś jest na kolejnych szczytach.

Akcje TSMC wzrost YTD

Najmocniejszym elementem raportu TSMC był bez wątpienia dalszy wzrost marży brutto, który pokazał, że spółka nie tylko rośnie, ale też zarabia na tym wzroście coraz lepiej. W dużym skrócie: TSMC sprzedaje dziś coraz więcej najbardziej zaawansowanych układów pod AI, czyli produktów o wyższej marżowości, a jednocześnie poprawia efektywność operacyjną. Fabryki są lepiej wykorzystane, koszty schodzą w dół, a dodatkowo pomaga kurs walutowy.

Efekt? Marża brutto wzrosła do 66,2% – powyżej prognoz samej spółki i blisko 2 punkty procentowe wyżej od oczekiwań Wall Street. Co ważne, to nie wygląda na jednorazowy wyskok. Jeśli miks produktowy dalej będzie przesuwał się w stronę AI, a efektywność pozostanie wysoka, to te marże mogą nie tylko się utrzymać, ale nawet dalej rosnąć w kolejnych latach. I szczerze, już tak na marginesie: 66% marży brutto przy biznesie tej skali i tego typu to jest po prostu kapitalny wynik.

Kolejną spółką z branży jest ASML. Ich zysk w pierwszym kwartale wzrósł o 17% i również przebił oczekiwania rynku. W pierwszym odruchu akcje zaliczyły spadek, ale warto pamiętać, że to również spółka, która od początku roku podrosła ponad 35%.

Akcje ASML korekta ceny

Inwestorzy mieli przestraszyć się nieco słabszych prognoz na drugi kwartał. Jest się czego bać? Nie, jeśli przeczyta się coś więcej niż nagłówek. ASML jest wąskim gardłem całej branży, a zamówienia spływają tak szybko, że firma nie nadąża z budową.

Sama prognoza na drugi kwartał jest bez znaczenia tak długo, jak prognoza na cały 2026 idzie do góry, a ta… została podniesiona. W biznesie, gdzie jedna maszyna może wpłynąć na cały kwartalny wynik finansowy, takie wahania są normalne. Wystarczy, że jedno duże zamówienie opóźni się chwilę i przeskoczy z jednego kwartału na drugi. Dlatego to prognozy na cały rok są ważniejsze. O ironio, jeszcze w lipcu rynek myślał, że przychody ASML będą płaskie w 2026 roku, a teraz mówimy o dynamice wzrostu rzędu 16–18%.

Spółka właściwie na każdym polu pobiła oczekiwania, a jedyny słaby punkt wynika po prostu z tego, że nie wyrabia z produkcją.

Wyniki finansowe ASML kwartalne

Najważniejszy wniosek odnośnie do wyników ASML jest moim zdaniem prosty: ASML to dziś biznes, który jest zwyczajnie wyprzedany i ograniczony nie popytem, tylko własną zdolnością produkcyjną. Firma jest w praktyce wyprzedana, popyt jest bardzo mocny, a problemem nie jest to, czy znajdą klientów, tylko ile maszyn będą w stanie dostarczyć.

Przestali też raportować kwartalne zamówienia i taka zmiana powinna ograniczać krótkoterminową zmienność wokół pojedynczych kwartałów, ale naszym zdaniem nie zmienia faktu, że backlog najpewniej siedzi dziś w okolicach historycznych szczytów. Patrząc dalej, między 2027 a 2028 ASML prawdopodobnie dojdzie, słuchajcie, do granicy tego, ile systemów EUV jest w stanie realnie produkować przy obecnej bazie, dlatego logicznym krokiem będzie więc dalsza rozbudowa mocy produkcyjnych.

AI, mikrospółki i rynkowa euforia na przykładzie Allbirds

AI faktycznie potrafi rozgrzać głowy inwestorów. Czasem aż za mocno. Czasem wystarczy zmiana nazwy, żeby z bankruta stać się giełdową gwiazdą. Spółka produkująca buty – Allbirds – pokazała, jak w kilka dni zrobić z martwego biznesu rynkowy hit. Zamiast ogłosić definitywny koniec działalności, firma zapowiedziała, że zmienia branżę na infrastrukturę obliczeniową dla sztucznej inteligencji. Efekt? Jej akcje wystrzeliły na giełdzie o ponad 600% w ciągu jednej sesji. W szczycie rajd sięgał prawie 900% wzrostu.

Akcje Allbirds gwałtowny wzrost

Jeszcze we wtorek firma była wyceniana na zaledwie 22 miliony dolarów. W swoich czasach świetności była warta ponad 4 miliardy.

Kapitalizacja Allbirds spadek

Spółka miała już nawet dogadaną sprzedaż całego majątku i marki za około 39 milionów dolarów. Zamiast tego postanowiła jednak wykorzystać fakt, że jest notowana, i ogłosiła plan zostania dostawcą usług GPU-as-a-Service. W praktyce chodzi o wynajmowanie mocy obliczeniowej procesorów graficznych innym podmiotom w chmurze. To tak, jakby firma produkująca rowery nagle ogłosiła, że zaczyna budować silniki do rakiet kosmicznych.

Żeby sfinansować tę nagłą zmianę, obecnie NewBird AI chce pozyskać do 50 milionów dolarów poprzez dług konwertowalny. To instrument finansowy, który działa jak pożyczka, ale z bardzo ważnym dodatkiem: po pewnym czasie pożyczkodawca może zamienić ten dług na akcje spółki. Jeśli nowa strategia wypali, inwestorzy zarobią na wzroście kursu, a jeśli nie – firma zostanie z kolejnym zobowiązaniem.

Od razu pojawiły się na rynku porównania do słynnego pets.com i bańki dotcom, gdzie dowolna firma wchodziła na giełdę, dodając sobie .com w nazwie, i jej wycena wywalała w kosmos.

Faktycznie, na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że tutaj dzieje się coś podobnego, a całość śmierdzi. Widać to szczególnie dobrze, kiedy porówna się sobie, ile gotówki spółka przepala co kwartał i jak kończą jej się zapasy pieniędzy na bilansie. Firma musiała coś zrobić, bo jej obecna trajektoria biznesowa była prostą drogą do bankructwa. Wymyśliła więc historię o AI, żeby naciągnąć inwestorów na pożyczkę pieniędzy.

Allbirds przepływy pieniężne

Tylko że… kapitalizacja tej spółki przed ogłoszeniem wielkiej zmiany była, jak na standardy USA, mikroskopijna. To jakby wziąć raptem dolny kwartyl spółek z NewConnect w Polsce. Do tego miała ekstremalnie mało akcji w obrocie. W takich sytuacjach wystarczy minimalny hype w social media i puf, mamy raptem +500%, które nie znaczy absolutnie nic. Tym razem o tym usłyszeliście, bo w nazwie jest AI i media to podłapały, ale takich wydarzeń na rynku w USA jest po kilkanaście w każdym roku i absolutnie nic one nie znaczą. Jeśli traktujemy za dowód na bańkę fakt, że retail potrafi spompować mikrospółkę bez obrotów o kilkaset procent, to w takim razie cały nasz NewConnect jest w wiecznej bańce od dawna.

Indeks NCINDEX długoterminowy

Inflacja producencka w USA i dane makro wspierające rynek

Nie zmienia to jednak faktu, że rynek w USA odbił na nowe szczyty, a do tego dostał również solidnego i kolejnego kopa z danych gospodarczych. Inflacja producencka okazała się poniżej oczekiwań i to mimo WIELKIEGO O BOŻE szoku naftowego.

Aby dobrze zrozumieć te liczby, musimy wyjaśnić, czym właściwie jest PPI. To wskaźnik pokazujący, o ile drożeją produkty i usługi u samych wytwórców, zanim trafią one do sklepów. Można o tym myśleć jak o „wczesnym ostrzeżeniu” – jeśli firma płaci więcej za surowce, to prędzej czy później my, jako klienci, odczujemy to w naszych portfelach. W marcu ceny te wzrosły o 0,5% rok do roku, co było wynikiem nieco niższym, niż prognozowali analitycy, i niższym niż jeszcze w styczniu. Prawdziwą niespodziankę przyniósł jednak tzw. wskaźnik bazowy w ujęciu miesiąc do miesiąca, który nie bierze pod uwagę cen żywności i energii. Ten wzrósł o zaledwie 0,1%, co pokazuje, że ogólna presja cenowa w gospodarce nie rozlewa się szeroko poza ceny paliw.

Inflacja producentów USA PPI

Głównym winowajcą ogólnego wzrostu była oczywiście benzyna, której ceny wystrzeliły o blisko 16%. Ten skok odpowiadał za prawie połowę wzrostu cen wszystkich towarów w marcu. Mimo jednak zakłóceń w Iranie, to ceny gazów przemysłowych w marcu nie drgnęły.

Co to oznacza dla amerykańskich stóp procentowych? Fed bacznie przygląda się tym danym, ponieważ niektóre elementy raportu PPI bezpośrednio przekładają się na ich ulubioną miarę inflacji, czyli PCE. Zagrożeń tutaj jednak serio, kompletnie na dziś nie widać.

Nasdaq indeks wykres pięć miesięcy

Gospodarka Chin, eksport i słabość konsumpcji wewnętrznej

Ciekawe dane pokazała też chińska gospodarka. Mimo że tamtejsi konsumenci wciąż mocno zaciskają pasa, to najnowsze dane za pierwszy kwartał 2026 roku pokazują, że gospodarka urosła o 5% w porównaniu do ubiegłego roku. To wynik lepszy, niż spodziewała się większość rynku, i najszybsze tempo wzrostu od trzech kwartałów. Jeśli spojrzymy na to z perspektywy kwartał do kwartału, wzrost wyniósł 1,3%. Wygląda więc na to, że Chiny jednak radzą sobie jako tako z zawirowaniami, choć wewnątrz kraju nie wszystko działa tak, jak powinno.

PKB Chin wzrost gospodarczy

Głównym silnikiem napędowym Chin jest obecnie produkcja i eksport, który w pierwszym kwartale wystrzelił o 15% r/r. Szczególnie imponująco wyglądają sektory wysokich technologii, gdzie produkcja wzrosła o 12,5%. Abyście mieli punkt odniesienia: produkcja robotów przemysłowych skoczyła o 33%, a układów scalonych o 24%. Sam przemysł odpowiada za niemal jedną trzecią całego wzrostu gospodarczego. To właśnie ta „produkcyjna kotwica” pozwala Chinom utrzymać tempo, nawet gdy otoczenie zewnętrzne staje się coraz bardziej skomplikowane i zmienne. Czyli mamy klasyczny obraz Chin. Na zebraniu komitetu jest rozmowa o tym, że trzeba pobudzić konsumpcję, ale praktyka pozostaje ta sama od lat. Konsument liczy każdy grosz, a rząd wszystko pcha w rozwój przemysłu i kluczowych sektorów gospodarczych, byle tylko gonić USA i wycinać konkurencję w kluczowych sektorach gospodarczych.

Można powiedzieć, że Chiny działają trochę jak wzrostowa firma technologiczna, ale w skali całego państwa. Nie liczą się dla nich zyski i dywidendy, czyli konsumpcja, tu i teraz, ale liczy się wzrost i zdobywanie udziałów w rynku. Tylko w skali państwa płacą za to obywatele.

Potwierdzają to zresztą kolejne dane. Podczas gdy fabryki pracują na pełnych obrotach, handel detaliczny, czyli to, co my wszyscy kupujemy w sklepach, wyraźnie kuleje. Sprzedaż detaliczna wzrosła tylko o 1,7%, co jest wynikiem znacznie słabszym niż na początku roku.

Chiny sprzedaż detaliczna produkcja

Ludzie kupują o 12% mniej samochodów i o 9% mniej mebli. Wynika to z faktu, że Chińczycy czują niepewność – ich wydatki na osobę urosły o zaledwie 2,6%, a dochody z pensji rosną najwolniej od końca 2022 roku. Co gorsza, bezrobocie w miastach niespodziewanie skoczyło do poziomu 5,4%, co jest najwyższym wynikiem od roku.

Dodatkowym ciężarem jest rynek nieruchomości, gdzie inwestycje spadły aż o 11,2%. To bardzo ważne, bo dla wielu Chińczyków nieruchomości były głównym sposobem gromadzenia majątku. Kiedy ten sektor dołuje, ludzie czują się biedniejsi i mniej chętnie wydają pieniądze. Do tego dochodzą echa konfliktu na Bliskim Wschodzie – produkcja rafinowanej ropy spadła o 2,2%, co pokazuje, że rafinerie muszą oszczędzać surowiec ze względu na problemy z dostawami z tamtego regionu.

Chiny osiągnęły jednak swój cel wzrostu, który wyznaczono na poziomie 4,5% do 5%, ale zrobiły to głównie dzięki eksportowi i technologii. Władze w Pekinie prawdopodobnie nie zdecydują się na gwałtowne kroki, jak np. obniżki stóp procentowych, bo obawiają się wpływu cen ropy na inflację. Zamiast tego możemy spodziewać się raczej punktowej pomocy dla wybranych sektorów. Na razie kraj wygrywa dzięki swojej odporności przemysłowej, ale dopóki tamtejsi konsumenci nie zaczną znów chętniej zaglądać do portfeli, trudno będzie mówić o pełnym uzdrowieniu gospodarki.

Załóż konto na Freedom24 i odbierz do 20 darmowych akcji.
Sprawdź szczegóły aktualnej promocji.
Załóż konto

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00



    Chcę zapisać się do newslettera i wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych przeze mnie danych zgodnie z Polityką Prywatności strony DNA Rynków.

    Zastrzeżenie prawne

    Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Julian
    Julian
    23 dni temu

    Czy spółki o których czytamy nie mają żadnych barier wzrostu , czytałem że Amazon wykupił całą produkcję energii z elektrowni atomowej na 2026 rok ,co z budową serwerowni przez Amazona , awaria którejkolwiek powoduje gigantyczne perturbacje a ceny energii rosną