Znam kolejne wąskie gardło AI. Mój portfel jest już na to gotowy, a software wraca do gry!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

08 wrz 202617 min czytania

Wstęp

Cała rewolucja AI to tak naprawdę sztafeta wąskich gardeł. Najpierw brakowało CHIPÓW. Potem chipów było więcej, a zabrakło PAMIĘCI. HBM stał się najbardziej pożądanym towarem świata, a spółki od pamięci zrobiły rajd życia. Co w takim razie dalej?

Ano Elon Musk powiedział, co dalej. W tym tygodniu, na szczycie G20, przy ministrach finansów największych gospodarek świata oficjalnie ogłosił, co jest następne w kolejce: PRĄD. Rachunek jest prosty. Skoro produkcja chipów AI rośnie 40–50% rocznie, a produkcja energii poza Chinami od 10 do 20%, te nożyce muszą się rozjechać i według Muska rozjadą się… już w 2027 roku.

Ktoś powie, że miliarder postraszył sobie polityków, wsiadł w odrzutowiec i odleciał. NIE TYM RAZEM. Bo ogłosił też, że SpaceX buduje w Teksasie odlewnię łopatek do turbin gazowych. Tak, firma od rakiet będzie odlewać łopatki.

Facet ostrzegł świat przed brakiem prądu i zanim ministrowie zdążyli powołać komisję do zbadania sprawy, on już wylewał fundamenty pod hutę. A rynek? Rynek zrobił to, co umie najlepiej: spanikował i wyprzedał wszystkie spółki turbinowe, „bo idzie konkurencja”. Logika poziomu: piekarz upiekł sobie chleb, więc w sklepach musi brakować.

Dalej będzie jeszcze ciekawiej. GoPro – spółka-trup z wpisanym w raport ryzykiem bankructwa – zrobiła plus DWIEŚCIE procent w trzy dni, bo wskrzesił ją… youtuber. Tak, youtuber i to nie Cymcol. Uber zwolnił 3300 osób i tego samego tygodnia przytulił się do związków zawodowych, a Take-Two obrywa na plotkach tak marnych, że aż szkoda kursu. I to wszystko dopiero początek, lecimy.

Znam kolejne wąskie gardło AI. Mój portfel jest już na to gotowy, a software wraca do gry!

Kryzys energetyczny AI już w 2027 roku?

Elon Musk na szczycie G20 ostrzegł ministrów finansów największych gospodarek świata, że sztucznej inteligencji może zabraknąć prądu wcześniej, niż nam się wydaje. Już w 2027 roku.

Wynika to z prostych szacunków. Produkcja chipów AI rośnie o 40% do 50% rocznie. Dostępność energii elektrycznej poza Chinami rośnie natomiast zaledwie 10% do 20%. Musk mówi o potencjalnym niedoborze 15 gigawatów mocy dla chipów AI w 2027 roku. Żeby dać kontekst, 15 gigawatów to mniej więcej połowa mocy zainstalowanej obecnie w polskich elektrowniach węglowych.

I Musk nie poprzestaje na diagnozowaniu problemu. W weekend ogłosił, że SpaceX zbuduje w Teksasie własną odlewnię łopatek wirnikowych i kierowniczych do turbin gazowych. Dlaczego akurat SpaceX? Bo odlewanie łopatek turbin wymaga dokładnie tych samych kompetencji metalurgicznych, które SpaceX opanował lata temu. Precyzyjne odlewnictwo z superstopów w ekstremalnych warunkach. Według Muska wewnętrzna produkcja może przyspieszyć uruchamianie nowych turbin nawet o 18 miesięcy. W infrastrukturze energetycznej, gdzie samo uzyskanie pozwoleń potrafi trwać latami, 18 miesięcy wcześniej to kolosalna różnica.

Wejście SpaceX do sektora turbin gazowych wywołało wyprzedaż spółek z branży, które przestraszyły się nowej konkurencji. GE Vernova, Siemens Energy, Howmet Aerospace, FTAI Aviation. Wszystkie poszły w dół. Logiki w tym za wiele nie ma.

Rynek odczytał wejście SpaceX jako zagrożenie konkurencyjne. Jednak SpaceX nie buduje odlewni dlatego, że chce podjadać rynek konkurencji. Buduje ją, bo obecne moce produkcyjne po prostu nie nadążają za popytem. To walidacja tezy inwestycyjnej całego sektora energetycznego, a nie jej uwalenie. Po prostu potrzeba więcej energii.

Dokładnie ten sam pogląd wyraża Peter Thiel, który w ostatnich latach praktycznie cały swój portfel ułożył ze spółek energetycznych. Thiel i Musk tworzyli razem PayPala ponad dwadzieścia lat temu. Być może tym razem również „wielkie umysły myślą podobnie”.

Musk nie był zresztą jedynym głosem ostrzegawczym na G20. Mark Zuckerberg powiedział, że budowa centrów danych będzie wymagać setek tysięcy, a potencjalnie milionów wykwalifikowanych pracowników budowlanych. Meta już dziś ma trudności ze znalezieniem ludzi do budowy swoich obiektów. Wyścig AI coraz bardziej staje się wyścigiem o energię, ziemię, pozwolenia i ludzi do budowy. Nie tylko o algorytmy. Musk dodał jeszcze, że AI może zwiększyć globalną gospodarkę o 20% do 30%, a fizyczna AI w postaci robotów humanoidalnych, których za 10 lat ma być miliard, pchnie ją jeszcze dalej. Wszystko wymaga jednak jednego – prądu. I mój portfel jest już na to gotowy.

Axon i „zepsuty” Taser na Times Square

Szczęśliwie portfel był też gotowy na wcześniejsze pożegnanie z Axonem na solidnym zysku, który teraz dość szybko by wyparował. Na Times Square w Nowym Jorku w poniedziałek zginęła wiceprezes Bank of America, a następnie policja postrzeliła kobietę, która ją zaatakowała. Kluczowy szczegół dla rynku akcji? Policjanci najpierw użyli paralizatora Taser, który „nie zadziałał”, co zmusiło ich do sięgnięcia po broń palną.

Axon Enterprise, producent Taserów, którego cała misja brzmi „Protect life”, natychmiast i szybko odczuł to na giełdzie. Kiepski moment na brak zadziałania, gdy ktoś atakuje wiceprezes Bank of America na Times Square i 50 osób dookoła to kameruje.

Niektóre media poszły nawet dalej, odkopując raport nowojorskiej policji, z którego miało wynikać, że Taser nie zadziałał prawidłowo w ponad jednej czwartej przypadków użycia. To już brzmi gorzej. Na pierwszy rzut oka wygląda to, jakby cała wizja CEO Axona o zastąpieniu broni palnej paralizatorami była mrzonką. Giełda więc swoje wyceniła.

Rzeczywistość jest jednak klasycznie o wiele bardziej złożona. Ten raport dotyczy modelu Taser X26P, który został wprowadzony na rynek ponad 13 lat temu. Axon od tego czasu przeskoczył o dwie generacje technologiczne, a skuteczność sprzętu znacznie wzrosła. Nowojorska policja podpisała kontrakt na najnowszy model Taser10 dopiero w lutym tego roku. Do czerwca zaledwie jeden komisariat w całym NYPD został w pełni przeszkolony z jego obsługi. Pełne wdrożenie jest planowane dopiero na 2027 rok, a znaczący wzrost nakładów budżetowych na Taser10 ma nastąpić w latach 2028 do 2030.

Policjanci na Times Square używali albo Tasera7, albo starego X26P. Sposób użycia sugeruje najstarszą wersję. Dochodzi do tego kwestia odległości. Im bliżej napastnika, tym mniejszy rozstaw elektrod, a mniejszy rozstaw oznacza niższą skuteczność obezwładnienia. Patrząc na migawki z przebiegu interwencji, problem leżał raczej w sposobie jej przeprowadzenia niż w samej technologii.

W efekcie rynek klasycznie reaguje na szum, a nie na realne zagrożenie dla biznesu. Co więcej, niemal monopolistyczna pozycja Axon w branży jest tak silna, że takie wydarzenie może nawet pomóc spółce i przyspieszyć przesiadkę służb na nowsze modele paralizatorów. Gdyby tak się stało, to wyniki na tym zyskają.

Przedstawiciele spółki wystąpią 8 września na konferencji Goldman Sachs, 9 września u Wolfe Research i 15 września u Piper Sandler. Będzie kilka doskonałych okazji, żeby odnieść się do skuteczności Tasera i wyjaśnić szum. Tylko że po pierwszej konferencji, która już w środę, kurs może być w zupełnie innym miejscu…

Snowflake rośnie o 23% po wynikach

W innym miejscu jest też już kurs Snowflake, firmy pomagającej korporacjom organizować i analizować dane w chmurze. Po ostatnich wynikach w jeden wieczór urósł o 23% i to już kolejny SaaS, który pokazuje, że AI mu pomaga, a nie przeszkadza.

Cały wzrost był efektem wyników za kwartał kończący się w lipcu. Przychody z produktów wzrosły o 37% rok do roku. Spore, wyraźne przyspieszenie z 30%, które Snowflake utrzymywał przez dwa poprzednie kwartały. Firma przebiła też oczekiwania o prawie 5% na poziomie przychodów, a na poziomie zysków aż o 38%.

Na poziomie skorygowanego zysku operacyjnego Snowflake zarobił 237 milionów wobec oczekiwanych 187 milionów, realizując marżę 15,3% przy prognozowanej 12,5% i zeszłorocznej 11%.

Dobre wyniki napędzał głównie produkt CoCo, asystent kodowania oparty na AI, który Snowflake udostępnił publicznie dopiero w lutym, a na koniec kwartału miał już 9100 aktywnych kont. W samym drugim kwartale przybyło 2000 nowych. Łącznie ponad 14 500 kont korzysta ze Snowflake AI. Rynek zaczyna wierzyć, że sztuczna inteligencja napędza dodatkową konsumpcję danych zamiast ją zastępować. Te modele AI, o których mówiliśmy przed chwilą w kontekście kryzysu energetycznego, potrzebują również ogromnych ilości uporządkowanych danych. Ktoś te dane musi organizować. Tu pojawia się Snowflake.

Spółka podniosła prognozę rocznych przychodów, cel skorygowanej marży operacyjnej na cały rok z 13,5% do 14,5%, a prognoza na trzeci kwartał zakłada dalsze przyspieszenie wzrostu do 37–38% rok do roku.

Teraz bym się już jednak nie rzucał na tę spółkę. Trzeba było się rzucać, gdy w specjalnym webinarze dla DNA Premium omawiany był potencjał Snowflake i MongoDB. Przy tamtych cenach zwłaszcza.

Teraz Snowflake handluje przy mnożniku 20 razy przyszłoroczne przychody i 80 razy bieżący wolny przepływ pieniężny. W ujęciu GAAP firma wciąż traci pieniądze, z marżą operacyjną na poziomie minus 30%. RPO, czyli zobowiązania klientów, wyniosły 9 miliardów wobec oczekiwanych 9,37 miliarda. Do tego wzrost RPO spadł do 30%, podczas gdy przychody rosną o 37%. Historycznie RPO rosło szybciej niż przychody i zapowiadało dalsze przyspieszenie. Teraz ten sygnał się odwrócił i warto to obserwować.

Konkurencja też nie pomaga. Prywatny rywal Databricks zamknął rundę finansowania przy wycenie 190 miliardów dolarów, deklarując wzrost o ponad 80%. Fundamenty Snowflake'a są dobre, ale kupowanie przy tych mnożnikach wymaga sporej wiary w trwałość przyspieszenia. Ja aż takiej wiary na dziś nie mam. Niemniej jest to kolejny sygnał dla rynku, że nie każdy SaaS zostanie zabity przez AI. Warto szukać tych, które jeszcze mogą zaskoczyć.

Bardzo mi z tym dobrze, że w moim prywatnym portfelu to ostatni właśnie jeden z SaaS stanowi największy odsetek i robi już solidne +50% zysku, ale w publicznym portfelu agresywnym Freedom24 też nie mam co narzekać. Od ATH jesteśmy około 2%, a wiele ze spółek zaliczyło solidną zawijkę.

Tydzień temu zajawiałem, że niedługo nowa dopłata do portfela, bo w końcu nowy miesiąc, więc te 600 euro, które napłynęło, trzeba od razu w coś rozlokować. Tutaj logika była prosta. Po 200 dokupiono akcje Marathon, Oracle oraz Amphenol, ale uprzedzam, że portfel szykuje się do większej rotacji jeszcze we wrześniu. Myślę nad wymianą nawet 2–3 spółek w całości na inne.

Jeszcze z tydzień trzeba się nad tym pochylić i zastanowić na spokojnie, ale myślę, że warto będzie poczekać. Na razie więc ze spokojem i uzbroicie się w cierpliwość.

A wy, jeśli chcecie tworzyć sobie takie portfele dla siebie, to potrzebujecie też dobrego brokera, który ma dostęp do jak najszerszej oferty. Freedom24, który jest partnerem całej serii FinWeek, ma dokładnie taką ofertę. Szeroki dostęp do masy rynków, których nie znajdziecie nigdzie indziej, i do tego bogatą ofertę opcji. Już niedługo będziecie tam mogli również handlować akcjami z GPW, więc wszystko w jednym miejscu.

Do tego możecie odebrać specjalny bonus – do 20 akcji o wartości do kilkuset dolarów każda jest do odebrania. Wystarczy założyć konto z linka, spełnić warunki i można odbierać akcje za darmolca. Byle tylko wam się nie wylosowały europejskie akcje obronne, bo wiele wskazuje na to, że skończył się złoty okres tego sektora.

GoPro rośnie o 200% i wraca do gry

Niefortunnie dla mnie, bo akurat tego nie miałem, zaskoczył też GoPro, którego akcje urosły o prawie 200% w trzy dni.

GoPro jeszcze niedawno było synonimem porażki na giełdzie. Akcje straciły ponad 99% od szczytu sprzed 10 lat i ponad 55% tylko w tym roku. W maju firma ogłosiła, że rozważa opcje strategiczne, a w dokumentach finansowych pojawiło się to zdanie, którego żaden inwestor nie chce widzieć. Istnieją „poważne wątpliwości co do zdolności spółki do kontynuowania działalności przez najbliższe dwanaście miesięcy”. Jednym słowem ryzyko bankructwa i tragedia.

Wtedy pojawił się Markiplier. Mark Fischbach, jeden z największych twórców na YouTube z prawie 40 milionami subskrybentów. Wcześniej w tym roku wyprodukował film Iron Lung, który zarobił 51 milionów dolarów przy budżecie zaledwie 3 milionów. Bez studia, bez dystrybutora. Sam. Fischbach zobaczył kurs GoPro i stwierdził, że firma jest niedowartościowana przy wycenie około 110 milionów dolarów. Zaczął kupować akcje i nie przestawał, aż zgromadził 8,5% udziałów, stając się największym indywidualnym akcjonariuszem. Nie jest profesjonalnym inwestorem. Nie jest aktywistą w stylu Billa Ackmana czy Carla Icahna. Jest użytkownikiem kamer GoPro, który zobaczył okazję i po prostu w nią wszedł.

Co go przekonało? Nowa kamera. Mission 1 Pro ILS waży niecałe 200 gramów, ma wymienne obiektywy i nagrywa wideo w jakości porównywalnej z kamerami filmowymi kosztującymi dziesięć razy tyle. Fischbach porównał ją do kamer Red i stwierdził, że GoPro bije je na głowę za ułamek ceny. Dla niego obniża to barierę wejścia do kina, gdzie przeciętna kamera do filmowania kosztuje 7 tysięcy dolarów, a z resztą sprzętu dwa razy tyle. Nakupował więc akcji jak dziki.

W tym samym tygodniu GoPro ogłosiło umowę fuzji ze Starman Optical, prywatną firmą specjalizującą się w optyce dla infrastruktury AI, obronności, lotnictwa i robotyki. Same modne słowa. Akcjonariusze GoPro dostaną łącznie 285 milionów dolarów gotówki, czyli 1,14 dolara za akcję, plus zachowają 10% udziałów w połączonej firmie. Na dodatek firma Starman spłaci cały dług GoPro, około 92 milionów dolarów. Firma ma zachować notowanie giełdowe i kontynuować działalność w segmencie kamer obok nowych operacji Starmana.

Pierwszego dnia GoPro zrobiło plus 46%, drugiego kolejne 42%. Wolumen obrotu przekroczył 480 milionów akcji, prawie 29 razy więcej niż średnia z ostatniego miesiąca. Zadziałał też short squeeze, czyli sytuacja, w której grający na spadek kursu muszą masowo odkupywać akcje. 15% akcji GoPro było sprzedanych na krótko, więc short sellerzy mieli co odkupować.

Kurs w pewnym momencie przekroczył 1,70 dolara, chociaż oferta gotówkowa przejmującego wynosi 1,14 dolara. Skąd ta premia? Po części short squeeze, po części nadzieja na wyższą ofertę od innego podmiotu, bo przy planach sprzedaży biznesu często jest tak, że negocjuje się z kilkoma graczami naraz. Na dokładkę jest premia wynikająca z wyceny tych 10% udziałów w nowej połączonej spółce, która będzie działać w sektorach AI i obronności. Nikt nie wie, ile ten udział będzie wart, ale na pewno nie zero.

I tak oto bardzo przykra historia rynkowa być może dostanie drugie życie.

Uber tnie etaty i walczy o przyszłość robotaxi

Sporo zmian zachodzi też w Uberze. Jednego dnia zwolnił on 3300 pracowników, a drugiego stanął ramię w ramię ze związkami zawodowymi kierowców, żeby spowalniać rozwój robotaxi.

3300 osób to mniej więcej 10% globalnej kadry korporacyjnej Ubera. To największa redukcja w spółce od pandemii. Dara Khosrowshahi, szef firmy, napisał do pracowników, że lata szybkiego wzrostu doprowadziły do nadmiernej złożoności organizacyjnej. Za dużo warstw zarządzania, za dużo fragmentacji, struktury, które miały sens przy mniejszej skali, ale dziś tylko spowalniają. Konkretnie Uber tnie liczbę menedżerów o 20%, likwiduje połowę mikrozespołów liczących jednego lub dwóch członków i przegląda stanowiska siedem lub więcej warstw poniżej CEO. Analitycy Citi szacują, że przyniesie to roczne oszczędności na około 825 milionów dolarów. Dla porównania w 2025 roku spółka zarobiła niecałe 6 mld dolarów, czyli potencjalne oszczędności mogą sięgnąć 15% rocznego zysku. Sporo, ale najpierw trzeba będzie ponieść jednorazowe koszty odpraw.

Przy okazji Uber ogranicza też pracę zdalną do zaledwie 1% załogi i zapowiada egzekwowanie zasady trzech dni w biurze.

Te pieniądze zaoszczędzone na redukcji etatów idą też na konkretny cel. Uber zobowiązał się wydać ponad 10 miliardów dolarów na budowę sieci robotaxi i planuje uruchomić usługę w co najmniej 15 miastach jeszcze w tym roku. Jednocześnie robotaxi stanowią dziś mniej niż 0,5% wszystkich przejazdów Ubera. Firma ściga się z Waymo od Alphabetu i Teslą Muska, ale jest z tyłu, zwłaszcza po tym, jak w 2020 roku sprzedała własny dział pojazdów autonomicznych.

Dodatkowo firma, która swoją reputację zbudowała na ignorowaniu regulacji i walce z taksówkarzami, teraz lobbuje i staje ramię w ramię razem ze związkami zawodowymi kierowców. Czemu? Żeby spowolnić wdrożenia pojazdów autonomicznych. W New Jersey Uber zaproponował, żeby każda platforma oferująca robotaxi musiała zapewnić minimum 85% przejazdów z ludzkim kierowcą przez trzy lata programu pilotażowego. W Waszyngtonie Uber dołączył do związków przeciwko ustawie o pojazdach autonomicznych. Ustawy dotyczące pojazdów autonomicznych utknęły w tym roku w co najmniej sześciu stanach, głównie z powodu obaw o utratę miejsc pracy.

Wolniejsze wprowadzanie robotaxi i regulacyjny obowiązek mieszania ich z fizycznymi kierowcami zwiększa prawdopodobieństwo materializacji scenariusza, gdzie Uber staje się pośrednikiem dla wszystkich producentów robotaxi, a nie ich konkurentem, bo producentom odechce się brania wszystkich tych obowiązków i regulacji na swoje barki.

No bo jeśli tego typu regulacje przejdą, to nagle Waymo czy Tesla musi już nie tylko mieć robotaxi i aplikacje, ale jeszcze zacząć zatrudniać kierowców. Wtedy szanse na to, że odda obsługę klienta aplikacji Ubera, który już ma tych fizycznych kierowców, rosną. Sprytne.

W efekcie Uber jest dziś firmą, która jednocześnie inwestuje w przyszłość i próbuje ją spowolnić. Fascynujące i trochę desperackie, ale właśnie na tym polega gra o przetrwanie w branży, którą sam pomogłeś stworzyć.

Zresztą dwa lata temu śmialiśmy się, że Musk stara się opóźnić rozwój OpenAI różnymi pozwami, a dziś Grok jest w czołówce najlepszych modeli. Jak widać, taka strategia może działać. Ja tak czy inaczej pozostaję dalej byczy na Ubera!

Take-Two spada przed premierą GTA VI

Problemy na kursie zaliczył za to ostatnio Take-Two Interactive, twórca GTA VI. Akcje spadły o ponad 19% od szczytu z lipca i najmocniej oberwały w ubiegły poniedziałek, tracąc 7% w jeden dzień. Winne są plotki.

W połowie sierpnia użytkownik o pseudonimie Cyberleek opublikował niepublikowane nagrania z rozgrywki GTA VI, ujawniając sceny i szczegóły fabularne na ponad dwa miesiące przed premierą zaplanowaną na 19 listopada. Rockstar Games nazwał wyciek „łamiącym serce” dla zespołu. Take-Two uruchomił ofensywę prawną, wysyłając wezwania DMCA do Discorda, Microsoftu, platformy X i YouTube'a. Najnowsze dokumenty sądowe sugerują, że śledztwo zbliża się do zidentyfikowania konkretnych osób odpowiedzialnych za wycieki.

Przecieki wyglądały, jakby ktoś miał już dostęp do grywalnej wersji, a to wzmacnia ryzyko piractwa i potencjalnie pogarsza sprzedaż gry. Tyle że wg mnie to nie one spowodowały wyprzedaż. Nick McKay z Freedom Capital Markets wskazuje na pogłoski o kolejnym opóźnieniu premiery jako prawdziwy powód spadków, dodając od razu, że uważa te pogłoski za „słabej jakości”.

Wystarczyła więc marnej jakości pogłoska o przesunięciu najważniejszej dziś gry na świecie, która miałaby zadebiutować za ok. 2 miesiące, żeby rynek zareagował. Nie mogło być inaczej. Ostatecznie ryzyko kolejnego przesunięcia jest na tym etapie ekstremalnie niskie. Zarówno nowy trailer, jak i Rob Nelson z Rockstar Games potwierdzają, że data 19 listopada jest ostateczna.

Niezależnie, który z tych dwóch czynników był decydujący, to oba wyglądają jak szum, który nie ma większego znaczenia, a jeśli chcieliście kupić akcje TTWO, to macie przecenę, która jest niezależna od fundamentów. Ja dla siebie na razie nie planuję. Są na świecie bardziej niedowartościowane wyceną studia gamingowe ;)

Sony i Warner pozywają Anthropic o muzykę

Sony Music i Warner Music pozwały Anthropic, firmę stojącą za chatbotem Claude, w sądzie federalnym w Kalifornii. Jaki jest zarzut? Masowe piractwo tekstów piosenek wykorzystanych do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Pozew wymienia galerię artystów. The Beatles, Taylor Swift, Michael Jackson, Mariah Carey z „All I Want for Christmas Is You”, Survivor z „Eye of the Tiger”, Leonard Cohen z „Hallelujah”, Bon Jovi z „Livin' on a Prayer”. Jako pozwani wymienieni są nie tylko firma, ale też osobiście CEO Dario Amodei i współzałożyciel Benjamin Mann.

Wydawcy twierdzą, że Anthropic pozyskał teksty piosenek i zapisy nutowe przez torrenty, pirackie biblioteki i duże zbiory danych z internetu. Oskarżają też firmę o scrapowanie legalnych serwisów z tekstami piosenek, takich jak Musixmatch i LyricFind, usuwając przy tym informacje identyfikujące utwory i ich właścicieli. Co więcej, według pozwu Claude potrafi odtworzyć niektóre chronione teksty dosłownie lub prawie dosłownie, a także generować nowe teksty piosenek, które konkurują z oryginalnymi kompozycjami.

Anthropic już raz uregulowało podobną sprawę. W zeszłym roku firma zapłaciła 1,5 miliarda dolarów w ugodzie z grupą autorów książek, nie przyznając się do winy. Sony i Warner wyraźnie cytują tę kwotę w swoim pozwie, argumentując, że 1,5 miliarda to za mało, żeby zmienić zachowanie firmy, która dzięki masowemu naruszeniu praw autorskich osiągnęła wycenę 2 bilionów dolarów.

Ważne wydaje się być rozdzielenie, którego dokonał sąd w tamtej wcześniejszej sprawie. Trenowanie modeli AI na legalnie pozyskanych materiałach może kwalifikować się jako dozwolony użytek, bo proces jest wystarczająco transformatywny. Ale budowanie biblioteki z milionów piraconych książek nie jest chronione tylko dlatego, że te książki mogą później posłużyć do legalnego trenowania. Czyli kluczowe nie jest, na czym trenujesz model, ale jak pozyskujesz elementy, na których potem model trenujesz, czyli książki i muzykę.

Wydawcy żądają do 150 tysięcy dolarów odszkodowania za każdy naruszony utwór i do 25 tysięcy dolarów za każde usunięcie informacji o prawach autorskich. Przy tysiącach utworów łączna kwota może sięgnąć miliardów. Anthropic odpowiada, że to „trzeci pozew od tych samych prawników” i zapowiada „energiczną obronę”.

Jeśli sądy wymuszą obowiązek licencjonowania muzyki do trenowania AI, wydawcy muzyczni zyskają zupełnie nowe źródło przychodów. Wartość katalogów muzycznych wzrośnie, bo trenowanie AI stanie się osobnym zastosowaniem wymagającym licencji. Dla firm AI oznaczałoby to wyższe koszty budowy modeli i kolejną warstwę niepewności prawnej. Wpisuje się to w temat rosnących kosztów infrastruktury AI, o których dziś mówiliśmy. Nie chodzi już tylko o prąd i chipy. Chodzi też o prawa autorskie do treści, na których te modele się uczą.

Chociaż wg mnie skończy się to raczej jakimiś kwotami pomijalnymi w skali Anthropic.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
co dalej z akcjami alphabet
PremiumPopularne
Spółki i sektory

Jak agenci AI mogą zmienić Google? Search, reklamy i przyszłość Alphabetu

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

07 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Portfele między rynkiem a piecem
Popularne
Strategie i edukacja

Oceniam wasze portfele... znowu. Jeden kupił 16 funduszy, a drugi zrobił lepszy interes na piecu

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

01 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy