Wysokoprocentowa inwestycja, czyli inwestowanie w alkohole

opublikowano: 07 kwietnia 2020

Alkohol jest obecny w życiu od zawsze. Przeczytasz o nim już w Kodeksie Hammurabiego. Jego idea, co prawda zwykle sprowadza się do uzyskania stanu odmiennej świadomości, ale nie tylko! Wino było cennym produktem handlowym. Wysokoprocentowe trunki mogą wywołać uśmiech także na twarzy inwestora i to bez degustacji! Bo czy jest coś, co może ucieszyć go bardziej niż wysokoprocentowe zyski? Współczesne otoczenie ekonomiczne wymaga dużej dywersyfikacji portfela. Zatem butelka unikatowej whisky lub wina, może być świetnym wyborem.

Clou inwestycji alternatywnej, czyli zawsze chcemy tego, czego nie mamy

Każda inwestycja alternatywna, ma szanse przynieść duże zyski, jeśli spełniony jest jeden podstawowy warunek, który rządzi ekonomią na całym świecie. Popyt musi znacznie przewyższać podaż. To nie mogą być alkohole dostępne w każdym sklepie i czasie. Największe stopy zwrotu dają unikalne, jednorazowe edycje win, whisky czy brandy. Im mniej butelek trafia na rynek, tym lepiej. Najlepsze winnice, bądź destylarnie wprowadzają na rynek ograniczoną liczbę butelek danego rocznika, czym same w pewnym stopniu wskazują kierunek, w jakim może podążać nasza inwestycja. Właściwe rozszerzenie portfela o butelki drogocennego trunku nie jest więc tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Podobnie jak inwestując w auta, nie wystarczy kupić Opla w salonie (sprawdź co pisaliśmy o inwestowaniu w klasyczne samochody), tak samo decydując się na inwestycję w alkohol, nie wystarczy nabyć drogiej butelki w sklepie. Alkohol, który możemy bez trudu znaleźć na sklepowych półkach, jest tam nie bez powodu. Jeśli może po niego sięgnąć każdy to nie nadaje się do inwestycji.

Ile można zarobić na inwestowaniu w alkohol?

Roczny światowy obrót na rynku wina inwestycyjnego w ubiegłym roku przekroczył 3 mld dolarów, a wartość wina inwestycyjnego na świecie wynosi już około 17 mld dolarów. Alkoholowa hossa na rynku whisky trwa nieprzerwanie od 10 lat, co doskonale pokazuje aktualizowany co miesiąc Rare Whisky Apex 1000 Index. Odzwierciedla on zmiany wartości 1000 najbardziej pożądanych butelek szkockiej whisky single malt. To dosyć szeroki obraz tego, jak zachowuje się rynek inwestycyjnych whisky od dekady.

Rare Whisky Apex 1000 Index (2009 – 2019)

Rare Whisky Apex 1000 Index (2009 – 2019)
Źródło: www.rarewhisky101.com

Co tak naprawdę wpływa na to, że ceny rosną dynamicznie od kilku lat? Przy każdym luksusowym produkcie, najważniejsza jest przede wszystkim marka i kraj pochodzenia. Wina spoza Francji, podobnie jak whisky spoza Szkocji i Irlandii powinny być odradzane dla wkraczających w ten świat. Bardziej doświadczeni inwestorzy powinni jednak szukać okazji gdzie indziej. Na największe stopy zwrotu można liczyć u niestandardowych producentów. W ostatnich latach na przykład najbardziej na wartości zyskiwały whisky japońskie. Spekuluje się, że w przyszłości ciekawe okazje będzie można znaleźć wśród whisky niemieckich, gdzie jest bardzo rozwinięta kultura lokalnego, małego gorzelnictwa. Jednak w tym przypadku wybór jest dużo trudniejszy i na ten moment mocno spekulacyjny. Wpływ na przyszłą cenę ma głównie moda i historia stojąca za producentem, a nie faktyczna wartość produktu. Przypomina to trochę sytuację z rynku inwestycji w damskie torebki, który opisywaliśmy tutaj.

Ogromne znaczenie mają krytycy, którzy czasem potrafią wywołać trend na danej whisky czy winie. Podobnie jak giełdy mają swoich guru w postaci sławnego Warrena Buffeta, tak np. dla „winiarzy” prawdziwą wyrocznią jest Robert Parker. Krytyk i znawca wina (a wcześniej bankier), który opracował własny system punktacji, z którego korzysta się na całym świecie. Jednym zdaniem, niczym słynny tweetujący prezydent jest w stanie łatwo wpłynąć na to, jaki rocznik okaże się w przyszłości najbardziej zyskowny. Początkujący inwestor, o ile nie jest wprawionym i profesjonalnym sommelierem, może mieć problem w odseparowaniu ziarna od plew. Bez pomocy profesjonalisty nie zdołamy sami ocenić ważnych czynników, takich jak:

  • sposób magazynowania,
  • użyty korek bądź drewno do beczki,
  • pogoda w jakiej dojrzewał pierwotny surowiec,
  • czas leżakowania.

A przede wszystkim tego, jak te elementy wpływają na smak i jakość alkoholu. Niemniej jednak, nawet nie mając specjalistycznej wiedzy, możemy skorzystać z szeregu usług, jakie istnieją na rynku. Zaangażowanie w alkohol inwestycyjny może się odbywać na różne sposoby.

Robert Parket, wyrocznia na rynku wina

Robert Parket, wyrocznia rynku wina

Jak zainwestować w alkohol?

Podobnie jak przy inwestycjach na rynku sztuki, o których przeczytasz w osobnym wpisie, kupno fizyczne butelek, które będą przechowywane w celu inwestycyjnym wymaga czasu, wiedzy i miejsca. Magazynowanie ich w domowej piwnicy jest jak koszyk z gotówką zostawiony nieopodal ogniska. Zarówno wino, jak i whisky wymagają specjalnym warunków klimatycznych, aby w móc w przyszłości zyskiwać, a nie tracić na wartości.

W przypadku butelek wina niezbędne będzie pomieszczenie ze stałą temperaturą od 12oC do 14oC, a także stałą wilgotnością na poziomie 70-75%. Pomieszczenie powinno być też jak najbardziej odizolowane od światła. Niektórzy zalecają, by nawet w przypadku naszych wizyt w piwniczce używać tylko świecy. Równie istotne jest, aby przechowywane butelki znajdowały się w pozycji leżącej. Dodatkowo okresowo powinny być obracane.

Przechowywanie beczek whisky nie jest wcale prostsze, a dochodzą do tego jeszcze problemy gabarytowe. Beczka mieści 200 litrów, więc to już nie może być mała piwniczka. Jednakże zdeterminowany inwestor znajdzie rozwiązanie. Kupując beczkę whisky wprost z destylarni lub skrzynkę wina z winnicy, można za stosunkowo niewielką roczną opłatą wynająć miejsce w specjalnym magazynie, który spełnia wszelkie niezbędne wymagania do właściwego przechowywania trunku. Scenariusz może też wyglądać tak, że kupujemy z destylarni świeże beczki single malt, czekamy 3 lata, aż alkohol formalnie będzie mógł być nazywany szkocką whisky, a potem sprzedajemy z zyskiem do produkcji blendów.

Wybierając alkohol do swojej kolekcji, możemy również skorzystać w pomocy specjalistów. Aczkolwiek uprzedzam – nie są to tanie rzeczy. Działy Private Bankingu czy tzw. Wealth Management dostępne w większości banków, posiadają w swojej ofercie dostęp do inwestycji na rynku wina lub whisky. Istnieje też wiele specjalistycznych firmy doradczych typu Wealth Solutions czy Stilnovisti. Działają one z reguły jak klasyczni pośrednicy funduszy inwestycyjnych. Jest jednak poważny mankament – musimy być przygotowani na sowite opłaty za zarządzanie. Przewagą tego rodzaju lokat kapitału nad samodzielnym inwestowaniem jest przede wszystkim brak konieczności magazynowania alkoholu. Niemniej jednak zjadające zysk opłaty i kiepski PR nie zachęcają do skorzystania z ich usług.

No dobra, a co jeśli chcemy angażować nasze środki w alkohole, ale nieco mniej inwazyjnie? Rynek kapitałowy w Polsce niestety nie daje nam ku temu możliwości. Istnieją jednak fundusze na świecie, które inwestują w whisky. Zakup jednostek uczestnictwa w zagranicznym funduszu co prawda nieco utrudnia nam monitorowanie takiej inwestycji, ale jej nie wyklucza. Dla chcącego nic trudnego. Najbardziej znanym na świecie „winnym funduszem” jest Wine Asset Managers. Ostatnimi czasy powstał też pierwszy na świecie fundusz, który cały zebrany kapitał ulokował w whisky. Single Malt Fund założył Christian Svantesson, szwedzki fanatyk tego trunku. Myślę, że powodzenie tych inicjatyw lub tez porażka wyznaczą pewne trendy na przyszłość, więc warto je obserwować, nawet jeśli jest się konwencjonalnym inwestorem.

Najdroższe alkohole świata

Jeśli już wspominam o fanatyzmie, to nie sposób wspomnieć o najdroższych alkoholach świata. Ich wartość przyprawia o zawroty głowy. Duży wpływ na cenę tychże trunków ma oczywiście opakowanie. Butelki whisky, szampana czy likierów, bardzo często są wysadzane diamentami, złotem i innymi kamieniami szlachetnymi.

Poniżej znajduje się najdroższa butelka na świecie. To likier D’Amalfi Limoncello Supreme za 44 miliony dolarów! Cała wartość tego trunku to właśnie… butelka. Zaprojektowana przez studio Stuarta Hughesa. Może na pierwszy rzut oka nie wygląda nadzwyczajnie. Jednak na szyjce znajdziemy trzy diamenty o masie 13,5 karata, w dolnej części butelki natomiast jeden o masie aż 18,5 karata. A co z zawartością? Smak likieru został wzbogacony cytrusowymi olejkami i stanowczo nie smakuje, jak 44 miliony dolarów, ale umówmy się, że to bardziej inwestycja w diamenty niż trunek.

likier D’Amalfi Limoncello Supreme

Natomiast w świecie whisky, niekwestionowanym białym krukiem jest najdroższa butelka single malt, jaką kiedykolwiek sprzedano – The Macallan 1926. To whisky wytworzona w 1926 roku, zabutelkowana 60 lat później w 1986, a ostatnio bijąca wszelkie rekordy cenowe. W 2018 butelkę sprzedano za 1,5 mld USD. W październiku 2019 kolejną już za 1,9 mln USD.

Poprzednie rekordy również należały do destylarni Macallan. Butelka The Macallan M. została wylicytowana w 2014 roku na aukcji w Hongkongu przez anonimowego kupca za 628 200 dolarów. To prawdziwy diament w koronie Macallana. Wyprodukowano jedynie cztery sześciolitrowe butelki tej szkockiej whisky, z których tylko dwie powędrowały w prywatne ręce. Drugą kupił inny azjatycki kolekcjoner, ale co ciekawe, nigdy nie ujawniono kwoty tej transakcji. Karafka do tej whisky była przygotowywana we współpracy Lalique i Fabien Baron, założyciela firmy Baron & Baron w celu wspomagania organizacji charytatywnych w Hongkongu. Pusta waży 24,9 kg, a wypełniona 37,03 kg.

The Macallan M

Wina natomiast, nawet te najdroższe są znacznie tańsze. W końcu najdroższa butelka według rankingu Forbesa kosztuje pół miliona dolarów. W przypadku tego trunku jednak płaci się faktycznie za jakość, a nie opakowanie. Każda z tych butelek wygląda zupełnie normalnie. Nie ma ukrytych diamentów i złota.

10 najdroższych butelek wina wg. rankingu Forbes

10 najdroższych butelek wina wg. rankingu Forbes

Mamy tu raczej do czynienia z połączeniem wysokiej jakości wina, dobrego rocznika oraz sławy producenta. Dużą rolę odgrywa ograniczona podaż i według mnie odrobina snobizmu. Bo umówmy się, sam trunek, choć niebiańsko smaczny i oceniony na 99 punktów w skali Parkera, to nie jest wart pół miliona dolarów. No chyba że ktoś jest w stanie za niego tyle zapłacić.

Nie wszystkie butelki do jednego koszyka!

Wygląda na to, że ten alkohol ma całkiem dużo różnych cech. Czasem podnosi ego, czasem wzbogaca bankiet, a w innym przypadku organizacje charytatywne. Niemniej jednak, jeśli nie jesteś milionerem, a planujesz taką inwestycję to, niezwykle istotny będzie element dywersyfikacji. Rynek alkoholi nie jest skorelowany z rynkiem akcji, dlatego może być doskonałym uzupełnieniem portfela każdego inwestora. Przykładowo na rynku whisky obserwowany jest ciągły niedobór beczek, co powoduje wzrost ich ceny od dekady. Brzmi nieźle, zwłaszcza że to jedyna forma inwestycji która, nawet jeśli nie wyjdzie, to można ją reinwestować…w siebie!

Prawdą jest, że whisky jako aktywo inwestycyjne spisuje się nieźle w ostatnich latach. Niemniej jednak nawet sam założyciel funduszu whisky sugeruje, że „w whisky powinno się inwestować w taki sposób, w jaki się ją smakuje; powoli, a nie jednym haustem.” Ewentualnie, jak mawiamy w DNA Rynków – „łyżeczką, a nie chochlą”. 

Do zarobienia!
Agata Paluch

27

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

27
0


Może Cię zainteresować również:

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: