Wstęp
Hehe w końcu ten Nasdaq się zesrał. Banieczka pękła. Cymcol wyjaśniony. Nasdaq stracił prawie 6% w jeden dzień, półprzewodniki 12%, a VIX zaliczył trzeci największy skok w swojej historii!
W mediach trwa już licytacja, kto przewidział krach i jakie straszliwe rzeczy nas teraz czekają. Załamanie AI, kryzys, recesja i koniec świata! A ja? A ja mam to w dupie.
Od 1985 roku S&P 500 miał 53 takie sesje jak wczoraj i rok później w 83 procentach przypadków był wyżej. Dziś przejdziemy przez to, co historia mówi o takich dniach, czy półprzewodniki, to dziś okazja fundamentalna i jak nie dać się oszukać własnej głowie i emocją. W końcu już daliście się oszukać mi, to przynajmniej nie dajcie się jeszcze oszukiwać własnym emocją. Jedziemy!
Prawdziwy krach na giełdzie! Początek bessy czy najlepsza okazja od lat?
Panika na giełdzie – czy naprawdę jest się czego bać?
Tak, rynek zrobił w czwartek łubudubu. To pewnie wiecie. No to jak to tak jest, że Cymcyk dalej spokojny? Popieprzyło go do reszty? Może, czas pokaże.
Widzicie, inwestuję już na rynku od 17 lat. Widziałem takie spadki, widziałem nawet większe. Widziałem za każdym razem ten strach i wkurzenie w inwestorach. Przerobiłem to już pierdylion razy. Sorry, nie emocjonuje mnie to po raz pierdylion pierwszy. Was też kiedyś przestanie. Może nawet po tym materiale, gdy pokażę wam kilka danych.
Gdy rynek spada, to często jedyne, co myślicie, to że tak już będzie. Inni mieli rację. BAŃKA PĘKŁA!!!
Na początku warto zdać sobie sprawę z tego, jak skrajny był wczorajszy dzień na rynku. Jeśli inwestujecie mniej niż 5 lat, to takiego nie widzieliście, bo ostatni był w 2020 roku.
Indeks zmienności VIX zaliczył rajd o siedemdziesiąt procent w górę w jedną sesję. W całej 36-letniej historii indeksu strachu tylko dwa razy skoczył mocniej w jeden dzień. W lutym 2018 i w grudniu 2024 roku. Skoków o ponad 40 procent w jeden dzień było od 1990 roku raptem 25 na ponad 9 tysięcy sesji. Wypada jeden na półtora roku. Przelot z pełnego spokoju w panikę w jedną sesję.
Wiecie, jak się kończą takie dni, gdy spojrzy się na nie z dystansu? Okazjami. W zasadzie zawsze….
Średnia stopa zwrotu dla całego SP500 po roku od takiego wydarzenia to 17%. Strach ma wielkie oczy, ale na strachu zarabia się chwilowo. Dłużej zarabia się na chciwości, a kapitał nie znosi próżni.
Co naprawdę wywołało giełdowy krach?
Ktoś zapyta, ok, ale SKĄD TAKI KRACH. Przecież skoro ruch jest tak ekstremalny, to musi to COŚ znaczyć.
Nie, nie musi. I często nie znaczy nic. Najczęściej oznacza tylko tyle, że kogoś dużego ostro przycisnęło i być może go “wywiozło”.
Zobaczcie zresztą, jak wyglądała ta sesja. Relatywnie wysokie otwarcie, potem gwałtowny zjazd i VIX wystrzeliwujący o połowę w ciągu dnia. Tak z reguły wygląda dzień, w którym duży gracz musi szybko zamykać pozycje i cena go nie obchodzi.
Przy dźwigni taki ruch sam się nakręca. Akcje spadają. Broker wzywa fundusz do uzupełnienia depozytu. Fundusz nie ma gotówki, więc sprzedaje. Sprzedaż pogłębia spadek i tak się kręci.
Ten, kto sprzedaje w takiej spirali, nie zastanawia się, czy Nvidia jest tania. On potrzebuje gotówki TERAZ, a to znaczy, że ktoś po drugiej stronie dostaje cenę w prezencie. Tym kimś możecie być Wy, o ile macie jaja i wolną gotówkę.
Wystarczy rzut oka na resztę rynku, bo rynek to nie tylko akcje. Obligacje i waluty spokojne, rentowność amerykańskiej dziesięciolatki wręcz spadła, dolar stał w miejscu, a złoto lekko zyskało. Nigdzie poza akcjami nie widać paniki czy rozgrywania jakichś skrajnych scenariuszy.
Na wykresie widzicie, że spadały tylko akcje, a głównie półprzewodniki i wszystko z łatką AI. Zaledwie dzień po wszystko wskazuje na to, że były to likwidację kilku funduszy hedgingowych.
Nomura opisywała już czwartek jako wyścig funduszy do zamknięcia zysków z całego 2026 roku, Vanda Research informowała o wymuszonej sprzedaży strategii lewarowanych i systematycznych, a w sieci wprost wymieniano konkretne hedge fundy, które wpadły pod koła.
● Walleye
● Engineers Gate
● Lone Pine
● Millennium internal pods
● Verition pods
● Samlyn
Kilkadziesiąt miliardów dolarów aktywów pod zarządzaniem nie licząc dźwigni, która na pewno była grana. Do tego dochodzi kapitał CTA. Commodity Trading Advisors, to fundusze podążające za trendem. Ich modele wyznaczają pozycje wyłącznie na podstawie zachowania cen i niczego więcej. Trend słabnie, to redukują pozycje długie i otwierają krótkie. Trend się poprawia, to odkupują. Nikt tu niczego nie analizuje, transakcje wynikają z reguł zapisanych w kodzie.
Na kolejnym wykresie widzicie ich pozycjonowanie na amerykańskich akcjach. Stan na 3 listopada, czyli jeszcze przed czwartkiem, to minus 3,3 odchylenia standardowego. Niższe odczyty zdarzały się przez niecałe 2 procent czasu w ostatnim roku. Według tego samego modelu CTA budują shorta już od 26 sesji, więc większość ich dostosowania do spadków jest już za nami. To nie jest coś, co rośnie w nieskończoność, bo modele mają limity pozycji. Taki dzień jak czwartek to dobry dla nich moment na ostatnie dociśnięcie gazu.
Co historia mówi o kupowaniu po gwałtownych spadkach?
Rynek nie musi nawet odbijać, żeby te pozycje odwróciły się z ultra short na ultra long. Wystarczy, że się wypłaszczy. Widzieliśmy to już w tym roku. Na przełomie marca i kwietnia ten sam wskaźnik dotknął minus 4, S&P 500 zrobił dołek właśnie wtedy, 30 marca, i do października urósł o 23 procent, a Nasdaq o 33.
Sprawdziłem sobie z ciekawości, co S&P 500 robił po każdej sesji ze spadkiem o co najmniej 4 procent od 1985 roku. Takich dni było łącznie 53. Kupując po wczorajszym spadku i trzymając akcje przez rok, macie 83% szans, żeby zarobić, a przeciętny zarobek po kupnie w taki dzień sięga aż 24%. Znacznie więcej niż średnia roczna stopa zwrotu z S&P 500, która oscyluje w okolicy 8 do 10% rocznie.
I jestem prawie pewien, że zaraz ktoś wyskoczy z tekstem „ale panie, połowa tych 53 sesji ze spadkiem o 4% to jedna i ta sama bessa, połowa tych sesji była w 2008 roku, więc gówno warta ta twoja statystyka. A wczoraj spadaliśmy z okolic szczytu, S&P 500 był niecałe 6 procent od rekordu. To inna sytuacja!”
To fakt, 21 z tych 53 sesji ze spadkiem o 4% przypadło na bessę z 2008 roku. Dlatego sprawdziłem też tylko takie sytuacje jak wczorajsza. Czyli spadek na jednej sesji o co najmniej 4%, ale jednocześnie indeks musiał być relatywnie blisko szczytu, czyli mniej niż 10% od szczytu. Jeśli wziąć tylko takie przypadki, to po kwartale i po pół roku indeks był na plusie w stu procentach z nich, a mediana stopy zwrotu po pół roku to 20 procent.
I mówimy o S&P 500, który ma mniejszą zmienność, a Nasdaq? Od kryzysu 2008 miał 21 sesji ze spadkiem o ponad 5 procent i rok później był wyżej po każdej z nich. KAŻDEJ! Z medianą wzrostu o 43 procent.
Czy bańka AI pękła? Wyceny półprzewodników mówią co innego
Boicie się wejść na rynek, bo spadek kursu to dowód tego, że AI to wielka ściema i bańka?
Mój Boże… Oczywiście to nie tak, że AI nie ma ryzyka. Ma, jak każdy temat inwestycyjny. Tylko że… uwaga…. rynek naprawdę masę tych ryzyk już wycenił. Najlepiej widać to na półprzewodnikach. Jeszcze dwa miesiące temu indeks SOX kosztował około 28-krotności oczekiwanych zysków, a dzisiaj jest to niewiele ponad 16 razy. Sam mnożnik wyceny skurczył się więc o ponad 40%. A jeśli spojrzymy jeszcze dalej, na zyski prognozowane za dwa lata, to SOX zszedł już do około 9,9-krotności.
Pierwszy raz od 2011 roku ten mnożnik jest jednocyfrowy. Do tego półprzewodniki handlują dziś z około 35-procentowym dyskontem do S&P 500 na tej dwuletniej wycenie. Dyskonto największe od co najmniej 15 lat.
Inwestorzy nie tylko sprzedali akcje, ale kompletnie zmienili też to, ile chcą płacić za przyszłe zyski tego sektora. Rynek mówi więc bardzo jasno, że po prostu w te prognozy nie wierzy. Po raz kolejny, bo ta śpiewka była już grana kilka razy.
Przyszłość AI – centra danych, inwestycje i rosnący popyt na chipy
Największy znak zapytania siedzi dziś tak naprawdę w 2028 roku. Rok 2027 jest już w dużej mierze zaklepany. Zamówienia są złożone, budżety gotowe, przedpłaty porobione.
Według SemiAnalysis około 75% mocy planowanej na przyszły rok w analizowanych stanach jest już w budowie. Te centra danych mają pozwolenia, przyłączenia, kontrakty, często wylany już został przysłowiowy beton. Tego nie zatrzymuje się z dnia na dzień dlatego, że zmienił się gubernator. Nawet sama polityka stanowa jest o wiele bardziej złożona. W Teksasie np decyzje wydaje TCEQ, który jest obsadzony przez nominatów Republikanów. Gubernator może rzucać kłody pod nogi i opóźniać, ale nikt nie odważy się zrezygnować z miliardowych inwestycji w swoim stanie.
Jeżeli nawet jakieś centrum danych planowane na połowę 2028 roku dostanie zgodę pół roku później i ruszy dopiero w 2029, to analitycy zetną prognozy na 2028 i podniosą je na 2029. Szczyt cyklu będzie niższy, ale sam cykl potrwa dłużej. Już, tyle.
Zamiast jednego ogromnego wystrzału dostajemy kilka lat mocnego, bardziej równomiernego popytu. To nawet paradoksalnie nie musi być zły scenariusz, bo jednocześnie zmniejsza ryzyko klasycznej nadpodaży, która historycznie zabijała cykle.
Dopóki nie obawiasz się o popyt, to żyj spokojnie. Ja się o popyt nie obawiam. W strefie Premium DNA bardzo szczegółowo omawialiśmy w ostatnim czasie zarówno jego prospekt emisyjny S-1 Anthropica, jak i wyniki za trzeci kwartał. Jeśli chcecie lepiej zrozumieć sam biznes to odsyłam właśnie do tych materiałów gwarantuje, że nie pożałujecie!
Ostatni update wynikowy obiektywnie rozczarował. Pisaliśmy o tym również na stronie. Dynamika wzrostu wyhamowała mocniej, niż oczekiwał rynek i pojawiło się pytanie, czy Anthropic zwalnia. No to właśnie okazało się, że nie zwalnia.
Run rate Anthropic na koniec października przekroczył 80 mld USD, a TickerTrends szacuje go na około 82,3 mld. To mniej więcej 7% wzrostu miesiąc do miesiąca i wyraźne przyspieszenie względem słabszych miesięcy wcześniej.
Jeszcze przed poprzednim rozczarowaniem inwestorzy liczyli na ponad 100 mld USD na koniec roku. Potem oczekiwania zostały mocno obniżone. I przy tej nowej poprzeczce wynik powyżej 80 mld USD na koniec października jest już naprawdę solidny. Spokojnie zostawia drogę do ponad 90 mld do końca grudnia.
Naprawde trudno dziś wyobrazić sobie jakąkolwiek dużą rewolucję technologiczną, która miałaby realnie zwiększyć produktywność gospodarki albo pomóc rozwiązać część największych problemów świata, a jednocześnie nie prowadziłaby do większego popytu na półprzewodniki. AI, robotyka, autonomiczne samochody, energetyka, automatyzacja przemysłu, centra danych. Wszystko kończy się dokładnie w tym samym miejscu. Na coraz większej ilości czipów.
Dlaczego nie boję się krachów? Najważniejsza lekcja z 17 lat inwestowania
Dlatego wybaczcie…. nie jestem rozemocjonowany. W zasadzie jestem bardziej podekscytowany. Nie boję się strasznych demokratów, którzy gdy mieli i Senat i Izbę Reprezentantów, to średnio rok później SP500 robił +15%
Nie boję się kupowania sektora, który jest przyszłościowy i najniżej wyceniony od dekady.
Nie boję się wieeeelkiej zmienności, która zawsze okazywała się okazją. I to jest właściwie cała różnica między mną a tymi, którzy w czwartek sprzedawali.
Po prostu się nie boję, bo nie bardzo mam czego.
Za miesiąc nikt nie będzie pamiętał czwartku. Nasdaq będzie gdzieś, półprzewodniki gdzieś, VIX wróci pod dwadzieścia, a w mediach będzie co innego.
Za rok okaże się jednak, że ten, kto się nie bał znowu wygrał. Rynek nie sprawdził w czwartek wycen tylko Was. Czy po dziewięciu miesiącach słuchania, że „krachy mechaniczne to okazje“, że „liczy się, kto sprzedaje“, itd. kliknęliście „kup“, czy spanikowaliście.
I to jest jedyna rzecz, jakiej nauczyły mnie te 17 lat i wszystkie łubudubu po drodze: na giełdzie nie zarabia się na przewidywaniu krachów, a więcej kasy stracono czekając na nie niż podczas nich. Zarabia się na byciu odważnym.
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk








