Czy warto inwestować w klasyczne samochody? - DNA Rynków

Czy warto inwestować w klasyczne samochody?

Gdy w XIX wieku Etienne Lenoir tworzył pierwszy silnik spalinowy raczej nie zdawał sobie sprawy z tego, że właśnie rewolucjonizuje światowy transport na kolejne 150 lat. Dziś wraz z rozwojem silników elektrycznych i samochodów autonomicznych mamy do czynienia z podobną rewolucją. Czy w obliczu takich zmian sensowne jest inwestowanie w klasyczne samochody, które w przeciągu kilkudziesięciu lat mogą stać się jedynie ciekawym wystrojem garażu?

Ile można zarobić na inwestowaniu w samochody?

Zgodnie z Frank Knight Luxury Investment Index, w ciągu ostatnich 10 lat (dane za okres 01.01.2008 – 01.01.2018) na inwestycjach alternatywnych w zabytkowe samochody można było zarobić najlepiej spośród wszystkich alternatywnych klas aktywów, bo aż 334%. Średniorocznie daje to zwrot na poziomie ~16%. Wynik godny podziwu szczególnie po zestawieniu go z klasycznymi instrumentami finansowymi. Giełda amerykańska urosła w tym czasie o ok. 100%, niemiecka o ok. 90%, a polska o ok. 40%.

Stopa zwrotu z poszczególnych inwestycji alternatywnych według Frank Knight Luxury Investment Index za okres 10 lat (4Q 2007 – 4Q 2017)

Czy warto inwestować w klasyczne samochody?

Źródło: www.knightfrank.com

Zobacz również: najnowsze DNA Rynków

Oczywiście nie dotyczy to każdego klasycznego samochodu na rynku. Faktycznie posiadając w portfelu wolny milion dolarów można pozwolić sobie na więcej możliwości z grona pewniaków, ale do rozszerzenia swojego portfela o cztery kółka nie potrzeba od razu inwestować miliona dolarów w Ferrari 365 GTC/4. Dobrze utrzymany 20-letni mercedes w rzadszej odmianie potrafi kosztować obecnie ponad 100 tysięcy zł i dać zwrot rzędu 30-40%. Legenda polskiej motoryzacji Syrena 105, która dekadę temu kosztowała 2-3 tys. zł dziś sięga kilkunastu tysięcy, a niektórzy przewidują dalszy wzrost jej cen do nawet 20-30 tysięcy zł. Podobnie wygląda wzrost cen dobrze utrzymanego Fiata 126p.

Najdrożej sprzedane samochody w historii.

W jaki klasyczny samochód warto zainwestować?

Gdy jeden z byłych prezenterów Top Gear – James May – pochwalił się, że kupione przez niego w 2008 roku Porsche 911 Carrera Coupe o pojemności 3.2 litra z 1984 roku podwoiło swoją wartość szybko został zapytany o porady do wyboru klasycznego samochodu pod inwestycje. Odpowiadał wtedy, że wybrał ten model ze względu na „wesoły, czerwony kolor. Zysk był czystym fuksem”. To niestety dość trafny opis rynku zabytkowych aut. Inwestycje w samochody mają swoją specyfikę i ciężko zastosować w stosunku do nich pewien odgórnie wypracowany model lokowania kapitału. Udział przypadku i aktualnie panującej mody jest niewspółmiernie wysoki w porównaniu z klasycznymi instrumentami finansowymi. Oczywiście to nie tak, że tylko szczęście odgrywa tu rolę. Istotne są też bardziej mierzalne cechy takie jak: prestiż marki, rok produkcji, historia pojazdu, ewentualne ingerencje w oryginalne komponenty, a nawet obecność w popkulturze.

Klasyczny DeLorean DMC-12 znany każdemu z serii filmów „Powrót do Przyszłości”, czy klasyczny Aston Martin DB5 kierowany przez Jamesa Bonda zyskiwały na wartości głównie dzięki swojej filmowej historii. Dla tych, którzy chcą liczyć na coś więcej niż łut szczęścia przy kupnie na chybił-trafił istnieje szereg indeksów wartości takich jak np. „Hagerty’s Cars That Matter”. Są one komponowane oddzielnie dla powojennych aut z odrębnych kategorii. Skład takiego koszyka to dobra wskazówka dotycząca konkretnych modeli. Z kolei zachowanie całego indeksu może posłużyć do określenia, które kategorie aut są obecnie najbardziej pożądane przez rynek, a na które popyt zaczyna maleć.

Wybrane indeksy Hagerty’s za okres 09.2006 – 10.2018.

Indeks Hagerty - Affordable Collectibles, okres 09.2006 - 10.2018
Indeks Hagerty – Affordable Collectibles, okres 09.2006 – 10.2018

Indeks Hagerty - 1950s American, okres 09.2006 - 10.2018 Indeks Hagerty – 1950s American, okres 09.2006 – 10.2018

Indeks Hagerty - Ferrari, okres 09.2006 - 10.2018
Indeks Hagerty – Ferrari, okres 09.2006 – 10.2018

Indeks Hagerty - British Cars, okres 09.2006 - 10.2018
Indeks Hagerty – British Cars, okres 09.2006 – 10.2018

Indeks Hagerty - Muscle Cars, okres 09.2006 - 10.2018
Indeks Hagerty – Muscle Cars, okres 09.2006 – 10.2018

Indeks Hagerty - German Collectibles, okres 09.2006 - 10.2018
Indeks Hagerty – German Collectibles, okres 09.2006 – 10.2018

Źródło: www.hagerty.com

Zainwestowałem, i co dalej?

Nie tylko sam wybór inwestycyjnego auta jest wyzwaniem. Kolejne problemy zaczynają się już po kupnie. Podobnie jak dzieła sztuki trzymane są w specjalnie przystosowanych do tego pomieszczeniach zapewniających odpowiednie warunki klimatyczne, tak samo samochód powinien być odpowiednio garażowany. Zabezpieczenie przed korozją i innymi zniszczeniami to konieczność, jeśli ktoś myśli o późniejszym wyjściu z inwestycji. Dobrze też zainteresować się odpowiednim ubezpieczeniem. Niestety, pomimo że ruch na rynku zabytkowych aut jest coraz większy to nie idzie z nim w parze bogata oferta towarzystw ubezpieczeniowych. OC nie stanowi oczywiście problemu, ale uzyskanie AC może okazać się wyzwaniem (szczególnie w przypadku droższych modeli). I nie chodzi tu o uzyskanie rozsądnej stawki, ale w ogóle o znalezienie chętnego ubezpieczyciela. Warto rozważyć oferty zagranicznych firm wyspecjalizowanych w takich produktach. Przykładowo w ramach oferty Classic Car Insurance firmy Lancaster Insurance (www.lancasterinsurance.co.uk) można otrzymać ochronę nie tylko przed stłuczką, ale również od kradzieży, ognia czy przypadkowego zniszczenia nawet gdy pojazd znajdował się poza drogą.

Czy warto inwestować w samochody?

Pomimo sporej ilości problemów czekających na inwestora taka dywersyfikacja portfela jest w stanie wygenerować naprawdę solidny zwrot. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie jest to płynny rynek, a sprzedaż auta za odpowiednią cenę zajmie sporo czasu i energii. Można oczywiście przekazać ten proces na zewnątrz przekazując auto na licytację do odpowiednich domów aukcyjnych, tylko że to rozwiązanie dla naprawdę drogich klasyków.

Nawet jeśli rynek klasycznej motoryzacji miałby za 50 lat załamać się przez regulacyjne nakazy poruszania się tylko pojazdami elektrycznymi lub autonomicznymi to do tego czasu na wybranych modelach będzie można jeszcze trochę zarobić.

Do zarobienia!Piotr Cymcyk

Powinno Cię zainteresować również:



Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Piotr CymcykNazywam się Piotr Cymcyk. Finansami zajmuję się od 2012 roku. Pomogę Ci zrozumieć wszystko co w giełdach i gospodarkach jest najważniejsze dla Twoich pieniędzy, dowiedz się o mnie więcej...
Slider
Slider

Ankieta

Co zrobisz po likwidacji OFE?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Czy „nic nierobienie” może być w cenie? Czyli o funduszach ETF słów kilka


Wyboista droga Ubera na giełdę, czyli od zera do… zera?


10 powodów, dlaczego warto inwestować w fundusze ETF.


Podróże po światowych giełdach | Sri Lanka


28 lat Giełdy Papierów Wartościowych


Podróże po światowych giełdach | Tajlandia


Slider
Slider

Polecane wpisy

Dark Pools - ciemniejsza strona giełdy


6 ciekawych giełdowych debiutów jakie jeszcze zobaczymy w 2019 roku


Wizjoner czy Wariat? Cienka granica pomiędzy sukcesem i upadkiem firmy


Psychologia inwestowania czyli... | Darmowy Webinar LIVE


Jak stworzyć własny ETF i ile to kosztuje?


IPO wszystkim czyli jak spółka wchodzi na giełdę?