Hedging (zabezpieczanie pozycji)
Hedging to świadome zajmowanie pozycji, która ma zarabiać wtedy, kiedy twój główny portfel traci, czyli pozycji przeciwnej. Przykład: gdy masz portfel złożony z akcji GPW, to hedgingiem będzie dołożenie krótkiej pozycji na kontraktach terminowych na WIG20.
Ubezpieczenie, nie spekulacja
Najlepsza analogia to polisa ubezpieczeniowa. Płacisz składkę za ubezpieczenie domu. Jeśli dom się nie spali, składka przepada. Jeśli się spali, polisa trochę to rekompensuje. Hedging działa dokładnie tak samo. Kupujesz ochronę, która kosztuje, ale w zamian dostajesz spokój i ograniczasz najgorszy scenariusz.
Firma eksportująca do USA zarabia w dolarach, ale koszty ponosi w złotówkach. Jeśli dolar osłabnie o dziesięć procent, jej przychody w przeliczeniu na złote spadają, nawet jeśli sprzedaż jest świetna. Żeby się przed tym zabezpieczyć, może obstawić na rynku spadki dolara. Jeśli dolar faktycznie spadnie, firma zrekompensuje sobie spadek zarobionych złotówek przez zarobek na zakładzie finansowym i obstawieniu spadków dolara. Jeśli dolar się umocni, to firma zarobi więcej ze sprzedaży, ale poniesie straty na instrumentach finansowych. Wynik się wyrówna. Firma ogranicza niepewność. Chcę zarabiać na biznesie, a nie spekulować na walutach.
Hedging dla inwestora
Inaczej wygląda przykład zabezpieczenia pozycji w przypadku inwestora. Fundusz może co do zasady inwestować w akcje i zajmować głównie długie pozycje na rynku, ale jeśli w krótkim terminie spodziewa się korekty, to może uzupełnić portfel o pozycje krótkie, które pozwolą zarobić na spadkach i zniwelują straty wynikające z potencjalnej korekty na głównym portfelu. Jeśli korekta się zmaterializuje, to fundusz może zamknąć krótkie pozycje i znów ustawić się w pełni pod dalsze wzrosty.
Jak hedging wygląda w praktyce?
Narzędzi jest kilka. Opcje put dają ci prawo sprzedaży aktywa po ustalonej cenie, więc działają jak podłoga pod portfelem. Kontrakty futures pozwalają zarabiać na spadkach. Inwestor może też hedge’ować portfel, trzymając aktywa, które zachowują się odwrotnie do siebie, na przykład akcje i obligacje skarbowe albo akcje z branż odwrotnie skorelowanych.
Ważne jest jedno. Idealny hedge, taki, który eliminuje całe ryzyko, w praktyce prawie nie istnieje. Zawsze zostaje jakiś niedopasowanie, tzw. basis risk. Cena instrumentu zabezpieczającego nie porusza się idealnie odwrotnie do ceny tego, co zabezpieczasz. Dlatego hedging ogranicza ryzyko, ale go nie usuwa.
Hedging kosztuje
Każde zabezpieczenie ma cenę. Za opcje put płacisz premię. Kontrakty terminowe wymagają rolowania i depozytu zabezpieczającego. Sprzedaż akcji na krótko wymaga ich wcześniejszego pożyczenia i opłacenia odsetek za tę pożyczkę.
Pułapki, na które trzeba uważać
- Hedging nie jest darmowy. Każde zabezpieczenie obciąża wynik, więc nadmierne hedge’owanie potrafi zjadać zyski równie skutecznie jak straty, przed którymi miało chronić.
- Zły hedge daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Zabezpieczenie, które nie pasuje do faktycznego ryzyka, potrafi zawódzić dokładnie w momencie, kiedy jest najbardziej potrzebne.
- Hedging chroni przed stratą, ale też obcina zysk. Jeśli zabezpieczysz pozycję walutową, a kurs pójdzie w dobrą stronę, nie zarobisz na tym ruchu. To cena, którą płacisz za spokój.
W skrócie
Hedging to płatna ochrona przed stratą, która mogłaby być większa niż koszt zabezpieczenia. Działa jak ubezpieczenie. Ogranicza najgorszy scenariusz, ale też obcina część potencjalnego zysku.
Hedging to przyznanie, że nie wiesz, co zrobi rynek, i świadoma decyzja, żeby cię to nie zniszczyło.