Calmar Ratio (wskaźnik Calmara)

Miara, która mówi, ile zarobiłeś w stosunku do najgorszego spadku, jaki musiałbyś po drodze przetrzymać. Zamiast liczyć, jak bardzo portfel się wahał, patrzy na jedno, jak głęboko potrafił zjechać, zanim znów zaczął rosnąć.

Sharpe i Sortino mierzą, jak bardzo trzęsło portfelem. Calmar pyta o to, co czujesz najmocniej, czyli jak duży spadek trzeba było wytrzymać.

Liczy się najgorszy moment

Wyobraź sobie dwa fundusze. Oba zarobiły po 15% w rok, więc w tabeli wyników wyglądają niby tak samo.

Pierwszy jednak w najgorszym momencie był pod kreską o 10% względem swojego szczytu i szybko wrócił. Drugi po drodze stracił 45%, czyli prawie połowę kapitału, i długo odrabiał tę stratę.

To właśnie jest największe obsunięcie, po angielsku max drawdown. Najgłębszy dołek, licząc od szczytu, jaki portfel osiągnął, do dna, zanim znów zaczął rosnąć.

Ten sam zysk, a dwie zupełnie różne przeprawy. Podziel roczny zysk przez ten najgłębszy spadek, a pierwszy fundusz ma Calmar 1,5, drugi tylko 0,33.

Pierwszy dało się trzymać spokojnie. Przy drugim trzeba było przesiedzieć spadek, który większości ludzi każe wszystko sprzedać w najgorszym możliwym momencie. Calmar bierze dokładnie tę dziurę i pyta, czy zysk był jej wart.

Jak to liczyć?

Wzór jest banalnie prosty:

  • Calmar = roczny zysk / największy spadek od szczytu do dna

Na górze jest twój zysk przeliczony na rok. Na dole największe obsunięcie, ten sam najgłębszy dołek, o którym była mowa w przykładzie. Zwykle liczy się to z ostatnich trzech lat.

I tu jest różnica względem Sharpe'a i Sortino. Sharpe ma na dole wzoru wszystkie wahania, w górę i w dół. Sortino tylko te w dół. Calmar upraszcza wszystko do jednego, do najgorszego zjazdu, jaki naprawdę się wydarzył.

Reguła jest prosta; im wyższy Calmar, tym lepszy zysk dostałeś za każdy procent najgłębszego spadku, który trzeba było znieść.

Jak czytać tę liczbę?

Z grubsza, i tu naprawdę ostrożnie, bo wynik mocno zależy od tego, jak długi okres bierzesz:

  • Poniżej 0,5 = słabo, zysk nie wynagradza głębokości spadków.
  • Około 1 = przyzwoicie.
  • Powyżej 3 = bardzo dobrze.
  • Bardzo wysokie wartości = raczej znak, że w danym okresie nie było prawdziwego krachu, a nie że zarządzający jest geniuszem.

Dlaczego inwestorzy to lubią?

Mierzy ból, który naprawdę wyrzuca ludzi z rynku. Codzienne wahania rzadko kogoś łamią. Łamią głębokie spadki, bo to one każą sprzedawać na dnie, dokładnie wtedy, kiedy nie trzeba.

Jest prosty i każdy go rozumie. Zysk kontra najgorszy zjazd, bez skomplikowanej statystyki. Różnicę między 15% zysku przy 10% dołku a tym samym zyskiem przy 45% widać od razu.

Pasuje tam, gdzie najważniejsze jest przetrwanie. Przy strategiach na dźwigni, które w złym scenariuszu mogą się wręcz wysadzić, pytanie o najgłębszą możliwą dziurę jest ważniejsze niż o średnią nerwowość wykresu.

Pułapki, na które trzeba uważać

  1. Cały wynik wisi na jednym zdarzeniu. W dole wzoru siedzi tylko jeden spadek, ten najgłębszy. Jeśli akurat go nie było, Calmar wygląda świetnie, choć nic nie mówi o tym, co się stanie, gdy przyjdzie prawdziwy krach.
  2. Zależy od tego, jak długi okres bierzesz. Standard to trzy lata, ale nie każdy tak liczy. Im dłuższy okres, tym większy dołek zwykle się w nim znajdzie, a to obniża wynik. Porównując dwie strategie, sprawdź, czy liczysz je z tego samego przedziału.
  3. Patrzy tylko wstecz. Największy spadek to zawsze największy spadek jak dotąd. Nowa strategia albo taka, która nie przeżyła jeszcze swojego kryzysu, będzie miała świetny Calmar aż do dnia, w którym dostanie pierwszy mocny cios.
  4. Nie widzi, jak często i jak długo boli. Liczy tylko jeden, najgłębszy dołek. Fundusz z jednym dużym spadkiem i taki z serią mniejszych, ale męczących, mogą mieć podobny wynik, choć przeżywa się je zupełnie inaczej.

W skrócie

Calmar odpowiada na najprostsze pytanie o ryzyko, ile zarabiam w stosunku do najgłębszego spadku, jaki musiałbym przetrzymać. Zamiast uśredniać wahania, patrzy na najgorszy realny zjazd, a to często on decyduje, czy inwestor w ogóle dotrwa do zysków. Jego słabość jest drugą stroną tej zalety, bo całość opiera się na jednym zdarzeniu, mocno zależy od długości okresu i pokazuje tylko to, co już się zdarzyło. Dlatego najlepiej czytać go razem ze Sharpem i Sortino, bo mówi o czymś, czego tamte nie łapią, o sile pojedynczego ciosu.

„Sharpe pyta, jak bardzo się trzęsło. Calmar pyta, jak głęboko można było wpaść."
- - DNA Rynków

Powiązane hasła.