Return on Invested Capital (ROIC)

Wskaźnik, który mówi, ile zysku spółka wyciąga z każdej złotówki realnie zainwestowanego w nią kapitału - własnego i pożyczonego. Sprawdza on, czy firma jest maszynką do pomnażania gotówki, czy tylko dobrze wygląda w prezentacjach.

To jeden z absolutnie najważniejszych wskaźników w całej analizie fundamentalnej. Jednocześnie jeden z najczęściej ignorowanych przez początkujących inwestorów, bo nie wali on z pierwszej strony raportów po oczach. Prawda jest jednak taka, że nie ma niemalże nic ważniejszego w firmie niż ROIC.

Ile firma wyciska z kapitału?

Wyobraź sobie dwie firmy. Obie zarobiły w tym roku 100 mln zł zysku. Brzmią identycznie dopóki nie zapytasz, ile kasy musiały w siebie wpakować, żeby ten zysk wykręcić.

Załóżmy, że pierwsza potrzebowała do tego 500 mln zł majątku, a druga 2 mld zł. Oznacza to, że pierwsza zamienia kapitał w zysk cztery razy efektywniej. To jest dokładnie to, co pokazuje ROIC, a czego goły zysk nie powie nigdy.

Wzór w uproszczeniu: ROIC = NOPAT / Zainwestowany kapitał × 100%

NOPAT to zysk operacyjny po opodatkowaniu (zysk z podstawowej działalności, oczyszczony z efektów zadłużenia), a zainwestowany kapitał to kapitał własny plus dług oprocentowany, czyli w zasadzie wszystko, co realnie pracuje w każdym biznesie.

ROIC sam w sobie jeszcze nic nie znaczy

Zrozumienie tego oddziela tych, co rozumieją cokolwiek z fundamentów biznesu od reszty.

Sam ROIC na poziomie 12% nic jeszcze nie mówi, dopóki nie zestawisz się go z kosztem kapitału (WACC), czyli z tym, ile firmę kosztuje pozyskanie tej kasy, którą potem operuje..

Reguła jest w tym wypadku bardzo prosta:

ROIC > WACC oznacza, że firma tworzy wartość, a każdy zainwestowany dolar wraca z nawiązką. Im więcej takich dolarów firma zainwestuje, tym bogatszy będziesz.

ROIC < WACC oznacza, że firma niszczy wartość. Rośnie, inwestuje, zatrudnia, otwiera nowe rynki i, co z tego, skoro z każdym dolarem jesteś biedniejszy, bo kapitał kosztuje firmę więcej, niż na nim zarabia.

To dlatego wzrost przychodów bywa czasem pułapką. Firma z ROIC poniżej WACC, która "dynamicznie się rozwija", to firma, która coraz szybciej przepala kasę. Wzrost ma sens tylko wtedy, gdy stoi za nim ROIC wyższy od kosztu kapitału.

ROIC to ulubiony wskaźnik inwestorów fundamentalnych

W pewnym sensie to test fosy ekonomicznej. Firma, która latami utrzymuje wysoki ROIC, robi coś, czego konkurencja nie potrafi skopiować. Ma markę, efekt sieciowy, wysokie koszty zmiany, technologię, etc. W normalnym świecie wysokie zwroty przyciągają konkurencję, która zbija je do poziomu kosztu kapitału. Jeśli firma broni wysokiego ROIC przez lata, to ma jakąś realną przewagę. To jest definicja prawdziwego compoundera.

ROIC jasno pokazuje, czy reinwestycja ma sens. Spółki z wysokim ROIC, które mogą reinwestować zysk z tą samą wysoką stopą, to ósmy cud świata procentu składanego. Każdy zatrzymany dolar pracuje na kolejne. To właśnie takie spółki budują fortuny przez dekady, a nie przez jeden dobry kwartał.

Najlepsze jest to, że ROIC jest naprawdę trudny do podkręcenia. Zysk netto da się naciągnąć księgowymi sztuczkami. ROIC, jeśli policzony jest rzetelnie, oszukać już dużo trudniej, bo w mianowniku siedzi cały realnie zaangażowany kapitał. Firma nie ukryje, że potrzebuje gór pieniędzy do wykręcenia skromnego zysku.

Pułapki, na które trzeba uważać

  1. Brak jednej definicji. Jak przy wielu wskaźnikach niestety. Nie ma jednego sztywnego wzoru. Jedni inaczej liczą NOPAT, inni różnie traktują gotówkę, goodwill, leasingi czy wartości niematerialne w mianowniku. Zanim porównasz ROIC dwóch spółek, upewnij się, że liczone są tak samo. Często nie są.
  2. Goodwill zawsze wykrzywia obrazek. Firma, która rosła przez drogie przejęcia, ma w bilansie górę goodwillu, co pompuje zainwestowany kapitał i zaniża ROIC. Z kolei firma, która ten goodwill już odpisała, może pokazywać sztucznie wysoki ROIC. Ta sama liczba, a dwie różne historie.
  3. Jeden rok to za mało. ROIC ma sens czytany w trendzie przez lata, a nie z jednego raportu. Pojedynczy świetny rok może wynikać z jednorazowego zdarzenia. Dopiero stabilnie wysoki ROIC przez cały cykl coś naprawdę dowodzi.
  4. Wysoki ROIC bez pola do reinwestycji. Bywa, że firma ma fantastyczny ROIC, ale jest już tak duża albo działa w tak wąskiej niszy, że nie ma gdzie sensownie ulokować kolejnego kapitału. Świetna stopa zwrotu, do której nie da się nic więcej dorzucić, daje mniej, niż się wydaje.

W skrócie

ROIC to jeden z nielicznych wskaźników, który łączy w jednej liczbie jakość biznesu i sens jego wzrostu. Nie mówi, czy spółka jest tania albo droga. Od tego są mnożniki wyceny. Mówi jednak coś dużo ważniejszego - czy w ogóle warto, żeby ta firma rosła?

Wzrost przy ROIC niższym od kosztu kapitału to nie rozwój tylko coraz szybsze przepalanie twoich pieniędzy.
- DNA Rynków

Powiązane hasła.