Samsung przebija Nvidia, a w moim agresywnym portfelu spore zmiany!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

13 lip 202617 min czytania

Wstęp

Samsung właśnie pokazał najwyższy zysk operacyjny na świecie w tym kwartale - więcej niż Nvidia, więcej niż Apple, dziewiętnaście razy więcej niż rok temu. Akcje Samsunga zareagowały ostro! Poleciały… o siedem procent w dół.

To podręcznikowy dowód na coś, o czym mówiłem Wam w osobnym materiale: reakcja kursu akcji świeżo po wynikach finansowych to czysta loteria i nie mówi nic o samej spółce.

Poza tym w FinWeek moc innych ciekawostek. Rynek pracy w USA, który media okrzyknęły słabym, a ja się z tym nie zgadzam, nadciągające najsilniejsze El Niño w historii pomiarów i to, co może ono zrobić z cenami, Chiny uchylające drzwi dla chipów Nvidii, Rosja bez paliwa mimo bycia paliwowym mocarstwem oraz Milei z pomysłem zamykania rządu po amerykańsku. No i portfel: plus sto dwadzieścia procent i świeże zakupy za pięć tysięcy euro. Lecimy.

Samsung przebija Nvidia, a w moim agresywnym portfelu spore zmiany!

Samsung: 89,4 bln wonów zysku, akcje spadają 7%

Samsung pokazał wstępne wyniki za drugi kwartał i na pierwszy rzut oka wyglądało to jak marzenie. Zysk operacyjny Samsunga skoczył dziewiętnastokrotnie rok do roku i był o 2,4% wyższy od oczekiwań analityków. Nominalnie był to najwyższy zysk operacyjny na świecie w tym kwartale. Samsung zarobił na poziomie operacyjnym więcej niż Nvidia, Apple czy Google, stając się przynajmniej na chwilę najbardziej zyskowną publiczną spółką świata.

W efekcie tych wspaniałych wiadomości akcje… spadły o 7%, co jest idealnym dowodem na to, że ruch kursu świeżo po publikacji wyników finansowych nie ma większego znaczenia i jest czystą loterią. Zresztą… przygotowywaliśmy o tym dla Was osobny materiał, w którym dokładnie pojawiły się takie wnioski.

Do tego doszły minimalnie gorsze od prognoz przychody. Niby dalej mówimy o ogromnym wzroście, ale przy tak rozgrzanym sentymencie nawet delikatne niedowiezienie czegokolwiek potrafi wywołać krótką korektę kursu akcji.

Samsung odłożył w tym kwartale spore rezerwy na premie dla pracowników działu półprzewodników, wynikające z porozumienia płacowego z maja, które powiązało wynagrodzenia z zyskiem operacyjnym. Bez tych rezerw zysk prawdopodobnie byłby jeszcze większy. Jednocześnie straty w innych działach niż pamięć, takich jak foundry i układy logiczne, prawdopodobnie się pogłębiły, ponieważ koszty premiowe są alokowane na cały dział półprzewodnikowy, a nie tylko na segment pamięci.

Morgan Stanley napisał w poniedziałkowym raporcie, że słabość sektora półprzewodnikowego prawdopodobnie będzie się utrzymywać, ponieważ inwestorzy przygotowują się na większą dyscyplinę inwestycyjną ze strony hyperscalerów. No cóż… niespecjalnie w to wierzymy w DNA. Dopóki każda Twoja inwestycja generuje niemalże natychmiastowy zwrot, redukowanie inwestycji nie ma wiele sensu.

Ostatnie doniesienia o zużyciu mocy obliczeniowej i nowych planach dotyczących kolejnych centrów danych również podważają wniosek Morgan Stanley. Mimo wszystko rynek jest rozdygotany i ciągle przewrażliwiony. My mamy na to swój pogląd, ale rozumiem, że opozycja może mieć własne argumenty i rynek też je widzi. To w sumie nawet dobrze, bo daje korekty i okazje inwestycyjne.

Dopóki spółki Big Tech nie pokażą podczas nadchodzących konferencji wynikowych, że wydatki na infrastrukturę AI dalej będą rosnąć pełną parą, inwestorzy będą w stresie. Rynek chce potwierdzenia, że droga do biliona dolarów nakładów inwestycyjnych, czyli capexu, w 2027 roku jest nadal aktualna.

Segment pamięci to jednak tylko jeden z elementów biznesu Samsunga. Przygotowywałem osobny materiał, który tłumaczył Wam, dlaczego, gdybym ponownie szukał ekspozycji inwestycyjnej na rynek pamięci, wybrałbym właśnie Samsunga. Firma ma również cały biznes foundry, czyli produkcję chipów na zlecenie. Według mediów portfel zamówień Samsung Foundry miał wzrosnąć do około 50 bilionów wonów po kontraktach od Tesli oraz zainteresowaniu ze strony Mety i Anthropic.

Meta podobno analizuje 2-nanometrowy proces technologiczny Samsunga pod kątem własnych chipów MTIA, które do tej pory produkowało TSMC. Samsung studzi temat i mówi, że nic nie jest jeszcze przesądzone, ale jeśli informacje się potwierdzą, będzie to ogromna wartość do odblokowania. Foundry to biznes znacznie mniej cykliczny niż pamięć, co stanowi naturalne zabezpieczenie Samsunga przed wahaniami koniunktury. Mnie się to podoba!

Czy słaby rynek pracy w USA to zły sygnał?

Paradoksalnie podoba mi się również raport z rynku pracy w USA, który masowe media ochrzciły jako SŁABY.

Cymcol ma jednak swoją wizję. Czerwcowy raport payrolls, czyli dane o zatrudnieniu poza rolnictwem w USA, faktycznie okazał się słabszy od oczekiwań. Powstało zaledwie 57 tysięcy nowych miejsc pracy, co przerwało trzymiesięczną passę odczytów powyżej 100 tysięcy. Na dokładkę poprzednie dwa miesiące zostały zrewidowane w dół o łączne 72 tysiące miejsc pracy.

Prawie wszystkie miejsca pracy powstają obecnie głównie w sektorach edukacji i ochrony zdrowia. To o tyle dziwne, że akurat w czerwcu powinniśmy zobaczyć coś zupełnie innego. W USA trwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, które powinny były podbić zatrudnienie w hotelarstwie i gastronomii. Stało się odwrotnie, a sektor ten zmniejszył zatrudnienie aż o 61 tysięcy osób.

Tylko że niski odczyt payrolls nie musi automatycznie oznaczać, że amerykański rynek pracy się psuje. Rynek pracy w USA od dłuższego czasu znajduje się po prostu znacznie bliżej równowagi niż kilka lat temu. Firmy nie mają już gigantycznej luki zatrudnieniowej do uzupełnienia, a podaż nowych pracowników rośnie wolniej. W takich warunkach gospodarka nie musi tworzyć 200 czy 300 tysięcy miejsc pracy miesięcznie, żeby utrzymać stabilne bezrobocie.

To jest najważniejsze. Liczy się nie sama liczba nowych etatów, ale relacja między liczbą miejsc pracy a liczbą osób wchodzących na rynek. Jeżeli wzrost podaży pracy jest niewielki, to nawet 50–100 tysięcy nowych miejsc pracy może wystarczać, żeby utrzymać rynek w równowadze.

Dokładnie to dzisiaj widzimy. Stopa bezrobocia spadła z 4,3% do 4,2%, liczba bezrobotnych się obniżyła, a jednocześnie nie widać masowej fali zwolnień. Firmy zatrudniają wolniej, ale też nie pozbywają się pracowników na dużą skalę. Popyt na pracę osłabł, ale osłabła też jej podaż. Rynek nie jest więc ani przegrzany, ani załamany.

Jest po prostu zbilansowany. To nie jest już gospodarka wychodząca z pandemii, w której trzeba było odbudować miliony miejsc pracy. To dojrzały rynek pracy, gdzie zatrudnienie rośnie wolniej, ponieważ znaczna część wolnych zasobów została już wykorzystana.

Dlatego 57 tysięcy nowych miejsc pracy wygląda słabo tylko wtedy, gdy porównujemy ten wynik z realiami sprzed dwóch albo trzech lat. W obecnym otoczeniu może to być po prostu tempo zgodne ze stabilnym rynkiem pracy.

Dla giełdy to układ komfortowy i dla masowych mediów również taki powinien być. No ale zawsze lepiej straszyć niż uczyć.

Najsilniejsze El Niño w historii pomiarów

Pouczyć warto się też geografii albo po prostu regularnie poznawać materiały z DNA, gdzie kilka tygodni temu było o potencjalnie nadchodzącym, silnym El Niño. Wtedy ostrzegaliśmy przed konsekwencjami, takimi jak silne wzrosty cen wybranych surowców. Rozwińmy ten wątek ponownie, ponieważ amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna NOAA szacuje, że prawdopodobieństwo wystąpienia El Niño w okresie lipiec–wrzesień wynosi już 70%.

Japońska agencja meteorologiczna również oficjalnie potwierdziła rozwój tego zjawiska, a niektóre ośrodki prognozowania mówią o anomalii temperaturowej sięgającej 3 stopni Celsjusza, co byłoby zjawiskiem bezprecedensowym w historii pomiarów. Dotychczasowe „Super El Niño” osiągały anomalie rzędu 2–2,5 stopnia.

Efekty powoli zaczynają być widoczne. Cztery miesiące temu wydawało się, że najbardziej dramatyczny rozdział kryzysu cenowego na rynku kakao się kończy. Ceny cofnęły się od rekordów, a inwestorzy skupili się na powracającej globalnej nadwyżce podaży. Ta narracja przestaje się bronić. Kakao znów kosztuje powyżej 5000 dolarów za tonę, a to niemal podwojenie ceny od dołka z końca lutego. Powód jest taki sam jak zawsze na tym rynku, czyli pogoda w Afryce Zachodniej.

El Niño przynosi do Afryki Zachodniej gorętszy i suchszy klimat, co redukuje wilgotność gleby w jednym z najważniejszych etapów rozwoju drzew kakaowych. Wstępne oceny terenowe z Wybrzeża Kości Słoniowej wskazują na słabsze niż zwykle formowanie się młodych strąków. Prognozy mówią o około 1,8 miliona ton zbiorów w nadchodzącym sezonie wobec 2,2 miliona ton oczekiwanych w bieżącym. To ogromna różnica, która wyjaśnia, dlaczego kontrakty terminowe na kakao tak agresywnie odbiły.

Dane o bieżącej podaży jeszcze nie wyglądają źle. Dostawy kakao do portów Wybrzeża Kości Słoniowej są o 20% wyższe niż rok temu. Nigeria zaraportowała 28-procentowy wzrost eksportu w maju, a certyfikowane zapasy na giełdzie ICE wzrosły do najwyższego poziomu od dwóch lat. Odbicie cen wynika więc z obaw o przyszłe zbiory, a nie z bieżącego niedoboru.

StoneX obniżył już prognozę globalnej nadwyżki kakao na sezon 2026/27 z 267 do 149 tysięcy ton. Rynek nie wycenia jeszcze deficytu, ale poduszka bezpieczeństwa zrobiła się znacznie cieńsza.

El Niño to nie tylko kakao. Wyższe temperatury i niższe opady mogą podbić ceny wielu surowców rolnych, a częściowo nawet ceny energii. Francja podczas fal upałów wyłącza reaktory jądrowe z powodu ograniczeń związanych z chłodzeniem. Przy poprzednim El Niño ograniczenia sięgały 12% mocy. Jest to więc realne zagrożenie.

Zagrożenia nie dotykają za to publicznego portfela agresywnego Freedom24, który dla Was prowadzę. Fiu, fiu, fiuuuu. A co to tutaj jest? Już +120% od początku 2024 roku? Pyszniutko.

W zeszłym tygodniu wywaliłem Axon, o czym pisałem na naszym otwartym Discordzie. Jak nie chcecie czekać do filmów, to zapraszam właśnie tam. Dokupiona Alibaba również pięknie sobie radzi. Chwila moment i już 15% na plusie.

Nie ma cwaniaka na Cymcolaka. Pięknie się to układa na pohybel marudom. No ale, ale, aleeee, po sprzedaży Axona zwolniło się nagle aż 5300 euro. Nie można pozwolić, żeby tyle kasy leżało odłogiem i się marnowało.

Tak więc trzeba by coś zakupić. Tak oto do portfela dorzucono:

Jeszcze więcej akcji Oracle za 600 euro.

Jeszcze więcej akcji Alibaby za 800 euro.

Jeszcze więcej akcji Block za 400 euro.

Całkiem nową pozycję w Applied Materials za pozostałe 3500 euro! YOLO.

A Wy, jeśli chcecie tworzyć dla siebie takie portfele inwestycyjne, potrzebujecie również dobrego brokera, który zapewnia dostęp do jak najszerszej oferty. Freedom24, który jest partnerem całej serii FinWeek, ma dokładnie taką ofertę. Szeroki dostęp do masy rynków, których nie znajdziecie nigdzie indziej, a do tego bogatą ofertę opcji. Już niedługo będziecie tam mogli również handlować akcjami z GPW, więc wszystko znajdzie się w jednym miejscu. :)

Do tego możecie odebrać specjalny bonus w postaci nawet 20 akcji o wartości do kilkuset dolarów każda. Wystarczy założyć konto z linka, spełnić warunki i można odbierać akcje za darmolca. Byle tylko nie wylosowały Wam się europejskie akcje spółek obronnych, bo wiele wskazuje na to, że skończył się złoty okres tego sektora.

Chiny ograniczą import chipów Nvidia H200 do 200 tys.

A skoro już liznęliśmy temat potężnej baby, to zostańmy w Chinach. Chiny planują pozwolić swoim czołowym firmom AI na zakup ograniczonej liczby chipów H200 od Nvidii. To istotna zmiana, bo chociaż Trump udzielił Nvidii zgody na sprzedaż tych procesorów do Chin jeszcze w grudniu, chińskie władze do tej pory skutecznie blokowały ich import.

Według doniesień firmy takie jak Alibaba, ByteDance i DeepSeek zostały poinformowane, że mogą składać zamówienia pod warunkiem, że uzasadnią, ile chipów potrzebują i do czego zamierzają je wykorzystać. To nie jest otwarty kran, tylko reglamentowany dostęp, ale to nadal lepiej niż było.

Nvidia zareagowała wzrostem o 3,7%, do 204 dolarów, co było największym jednodniowym skokiem kursu od ponad miesiąca. Do maja chipy H200 nie wygenerowały w Chinach ani centa przychodu. Dyrektor finansowa firmy powiedziała wprost, że Nvidia nie wlicza żadnych przychodów z tego rynku do swoich prognoz, ponieważ nie ma pewności, czy jakikolwiek import zostanie dopuszczony.

Chiny zwlekały z importem amerykańskich chipów z konkretnego powodu. Obawiano się, że zalew amerykańskich procesorów podkopie cel budowania własnego, niezależnego przemysłu chipowego. Do tego Pekin powoływał się na ryzyko cyberbezpieczeństwa związane z amerykańskimi komponentami, ale rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową potrzebną do trenowania i uruchamiania modeli AI ostatecznie przeważyło.

Limit importu ma wynieść mniej niż 200 tysięcy sztuk. Niewiele, bo jedno duże centrum danych potrafi zużyć ponad 400 tysięcy procesorów Blackwell, czyli układów nowszej generacji niż H200. Nie jest to więc ilość, która zmieni układ sił. To raczej pewien kompromis, w którym Chiny przyznają, że nie mogą sobie pozwolić na całkowitą izolację od amerykańskiej technologii, ale jednocześnie nie otwierają drzwi na oścież.

H200 to chip z linii Hopper. Był najpotężniejszym procesorem AI na rynku do czasu premiery architektury Blackwell pod koniec 2024 roku. Nvidia pracuje już nad kolejną generacją, Rubin, planowaną na drugą połowę tego roku. Na dostęp do tej dwójki Waszyngton raczej szybko nie pozwoli.

OpenAI wypuszcza model Sol w ramach GPT-5.6

Pozwolił za to finalnie na wypuszczenie modelu GPT-5.6. OpenAI oficjalnie zapowiedziało premierę swojego najpotężniejszego modelu Sol. Razem z nim wchodzą też dwie tańsze wersje: Terra, zbalansowana pod codzienną pracę i kosztująca połowę mniej za token, oraz Luna, zaprojektowana z myślą o szybkości i niskiej cenie. Premiera opóźniła się o kilka tygodni, ponieważ administracja Trumpa nakazała wstrzymanie publicznego udostępnienia modelu ze względów bezpieczeństwa narodowego.

To nie jest pierwszy taki przypadek i prawdopodobnie nie ostatni. Anthropic, największy rywal OpenAI, miał podobne problemy ze swoimi modelami Mythos i Fable. Departament Handlu nałożył na nie restrykcje eksportowe 12 czerwca, które zniesiono dopiero po tym, jak firma wdrożyła dodatkowe zabezpieczenia. Model Mythos, stworzony z myślą o specjalistach od cyberbezpieczeństwa, wciąż jest dostępny wyłącznie dla wybranych organizacji w USA.

Waszyngton tłumaczy te interwencje tym, że zaawansowane modele AI mogą drastycznie przyspieszyć przeprowadzanie skomplikowanych cyberataków. Stany Zjednoczone i Chiny toczą wyścig w tworzeniu tak zwanych „frontier models”, czyli najbardziej zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji, a USA chcą ograniczyć Chinom dostęp do swoich modeli, które aktualnie są cały czas lepsze.

W odpowiedzi na te wyzwania Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze tworzące dobrowolny program, w ramach którego firmy AI mogą przekazywać swoje „pionierskie” systemy rządowi na 30-dniową weryfikację przed premierą. Do programu przystąpiły Google i Microsoft.

Równolegle SpaceXAI, czyli firma powstała z rebrandingu dawnych xAI i SpaceX Elona Muska, udostępniła publicznie swój czołowy model Grok 4.5.

Widzimy więc kształtowanie się nowego reżimu kontroli nad najsilniejszymi modelami AI. Rządy po obu stronach Pacyfiku traktują je coraz bardziej jak technologię podwójnego zastosowania, czyli taką, która może służyć zarówno rozwiązaniom komercyjnym, jak i prowadzeniu wojen w cyberprzestrzeni. Zakładałbym, że praktyka kilkudziesięciodniowej rządowej weryfikacji przed premierą stanie się nową normą dla całej branży.

Niemiecki sektor maszynowy słabszy niż motoryzacja

Trochę podobnie jak normą staje się bicie niemieckiego przemysłu. Dostaliśmy stamtąd nowe dane i po raz kolejny nie są one jednoznaczne. Aktywność spadała od lat, ożywienie było powolne, a nawet gdy pojawiały się symptomy poprawy, to tylko wybiórczo.

W najnowszych danych wybijają się dwa tematy: inwestycje w AI i zbrojenia. Bardzo dobrze radzą sobie branże powiązane z budową i wyposażaniem centrów danych oraz modernizacją infrastruktury energetycznej, takie jak urządzenia elektroniczne, półprzewodniki, włókno szklane, transformatory i turbiny. Sektor zbrojeniowy tradycyjnie już notuje kilkukrotne wzrosty zamówień, a efekty zbrojeń przekładają się również na sprzęt telekomunikacyjny i inne powiązane kategorie.

Jednak bardziej „tradycyjne” branże, takie jak produkcja samochodów, maszyn specjalistycznych, mechanika precyzyjna czy urządzenia elektryczne, odpowiadają za gros spadków z ostatnich lat.

Sektor maszynowy, czyli serce niemieckiego Mittelstandu, jest w gorszej kondycji niż motoryzacja, chociaż to właśnie motoryzacja przyciąga największą uwagę mediów. W maju produkcja maszyn spadła o 2,8% rok do roku. Wolumen jest już o 20% niższy niż w 2018 roku. I o ile w motoryzacji ogólny wolumen produkcji jest w miarę stabilny, a problemy dotyczą głównie rentowności i nadmiaru mocy produkcyjnych, o tyle w sektorze maszyn widać ciągły trend spadkowy.

To o tyle istotne, że sektor maszynowy jest znacznie większy niż motoryzacja. To 15 tysięcy firm i 1,3 miliona pracowników wobec 3 tysięcy firm i 900 tysięcy pracowników w motoryzacji. To właśnie w branży maszynowej działa najwięcej średniej wielkości rodzinnych przedsiębiorstw, które stanowią serce niemieckiej gospodarki. Stihl, Kärcher, Würth czy Bosch. Poza tymi rozpoznawalnymi markami są też setki firm znanych wyłącznie branżowym specjalistom, takich jak Koenig & Bauer w maszynach drukarskich, Herrenknecht w maszynach drążących czy Kapp Niles w szlifierkach do kół zębatych. Jednym słowem, Niemcy produkują to, czym inni później produkują.

Problem w tym, że ten sektor znajduje się pod ogromną presją ze strony Chin, jest blokowany przez rosnący protekcjonizm i mierzy się z negatywną demografią. W 21 z 24 raportujących krajów Unii Europejskiej produkcja maszynowa rośnie, ale nie w Niemczech. Szczególnie dobrze radzi sobie Holandia dzięki włączeniu w łańcuch dostaw mikroprocesorów, ale nawet we Włoszech, Polsce czy Hiszpanii widać odbicie.

Pogłoski o śmierci niemieckiego przemysłu są przesadzone, ponieważ gospodarka ma sektory, które korzystają na obecnym boomie na AI i zbrojenia, ale droga do odbudowy dawnej potęgi jest wyboista i stroma.

Rosja wprowadza zakaz eksportu diesla do 31 lipca

Spory problem ma też Rosja, ale to dla nas mniejszy problem. Drugi największy eksporter diesla na świecie właśnie zakazał jego eksportu. Decyzję ogłosił wicepremier Aleksandr Nowak podczas wideokonferencji z Putinem, przyznając, że sytuacja z dostawami paliw pozostaje „niełatwa”. Zakaz ma obowiązywać do końca lipca.

Za tą decyzją stoi coś, czego Kreml wolałby nie komentować. Od końca kwietnia Ukraina zaatakowała wszystkie dziesięć największych rosyjskich rafinerii, w tym największą rafinerię w Omsku, gdzie produkcja została zatrzymana po ataku 6 lipca. Większość mniejszych zakładów również została trafiona. W efekcie Rosja przeżywa najgorszy kryzys paliwowy od rozpadu Związku Radzieckiego.

Skutki widać na ulicach. W wielu regionach wprowadzono racjonowanie paliwa. Samochody z parzystymi i nieparzystymi numerami rejestracyjnymi mogą tankować w różne dni, dokładnie tak jak w USA podczas arabskiego embarga naftowego w latach siedemdziesiątych. Kolejki na stacjach ciągną się godzinami, a w niektórych miejscach trzeba czekać całymi dniami. To jeden z najbardziej odczuwalnych sposobów, w jaki czteroletnia wojna zaczyna docierać do codziennego życia Rosjan.

Putin powiedział podczas konferencji, że celem Kijowa jest „tworzenie niepokoju w społeczeństwie”, co według niego „nie może zostać osiągnięte”. Zełenski zripostował na szczycie NATO w Ankarze, żartując z Trumpem, że może nie być w stanie spotkać się z Putinem w Moskwie, ponieważ „jest tam dużo ukraińskich dronów i jest niebezpiecznie”.

To sytuacja paradoksalna. Rosja produkuje dwa razy więcej diesla, niż potrzebuje na własne potrzeby, a historycznie nadwyżka wynosiła 100%. W przypadku benzyny nadwyżka była znacznie mniejsza, zaledwie około 10%. Sam fakt posiadania surowca nie oznacza jednak, że działają rafinacja, transport, dystrybucja i system bodźców ekonomicznych zachęcających do zaopatrywania rynku krajowego.

Rosyjski model gospodarczy był zaprojektowany tak, żeby maksymalizować eksport ropy, wpływy walutowe i nadwyżkę handlową, a nie komfort obywateli. Eksport surowców finansuje budżet, wojnę, rezerwy walutowe i stabilność wartości rubla. Rynek krajowy był traktowany drugorzędnie, z regulowanymi cenami i słabymi marżami dla rafinerii. W efekcie mamy model, w którym szewc bez butów chodzi.

Milei szykuje ustawę o government shutdown w Argentynie

Na sam koniec przelatujemy do Argentyny! Tamtejszy prezydent Javier Milei pracuje nad ustawą, która wprowadziłaby w Argentynie mechanizm government shutdown, czyli zamknięcia rządu w sytuacji, gdy Kongres nie uchwali budżetu. Obecnie, jeśli Kongres nie przegłosuje nowego budżetu, automatycznie obowiązuje budżet z poprzedniego roku. Milei chce to zmienić. Gdy budżet się wyczerpie, żadne dalsze wydatki nie byłyby możliwe, a państwo po prostu wstrzymałoby działanie.

W USA taki mechanizm istnieje od lat i jest regularnym źródłem politycznych kryzysów. Gdy Kongres nie uchwali ustaw budżetowych albo prezydent odmówi ich podpisania, agencje federalne zawieszają działalność, a pracownicy rządowi albo trafiają na przymusowy urlop, albo pracują bez wynagrodzenia.

Ostatni taki shutdown, najdłuższy w historii USA, trwał 43 dni i sparaliżował kontrolę ruchu lotniczego, wstrzymał pomoc żywnościową oraz zatrzymał publikację danych ekonomicznych. Dlatego w niektórych danych makroekonomicznych z USA macie czasami lukę w jednym miesiącu. Teraz widzicie przykład.

Milei, bliski sojusznik Trumpa, widzi w tym narzędzie do wymuszania dyscypliny fiskalnej. Od objęcia urzędu w grudniu 2023 roku obciął wydatki rządowe o 30% i zlikwidował chroniczny deficyt budżetowy Argentyny, co przełożyło się na wzrost zaufania inwestorów zagranicznych i spadek inflacji w kraju.

Paradoksalnie kluczową rolę odegrał tutaj właśnie obecny mechanizm rolowania budżetów. Gdy Kongres odrzucił budżet Mileiego, obowiązywał budżet z poprzedniego roku, a inflacja sięgająca niemal 300% w 2024 roku realnie zjadła jego wartość. To pozwoliło przeprowadzić de facto cięcia wydatków bez formalnej zgody parlamentu.

Oprócz shutdownu Milei przygotowuje również nową ustawę o banku centralnym, która zakazywałaby dodruku pieniądza na finansowanie wydatków rządu. To praktyka, którą obecna administracja uważa za główną przyczynę chronicznej argentyńskiej inflacji. Poprzedni lewicowy rząd dodrukował miliardy dolarów w peso i wywindował inflację do trzycyfrowego poziomu. Milei idzie dalej i sugeruje, że dodruk pieniędzy powinien być traktowany jako przestępstwo karne. Jak sam to ujął: „kodeks karny mówi, że oszustwo i fałszowanie waluty to przestępstwa”.

Chociaż do tej pory byłem raczej zwolennikiem Mileiego, bo Argentyna potrzebowała radykalnego podejścia, to zaczynam się zastanawiać, czy nie idzie to za mocno w przeciwnym kierunku. Zbyt radykalna walka z inflacją może zamknąć gospodarce furtki do jej stymulowania w przyszłości. W końcu chyba zakładamy, że celem jest „normalna gospodarka” na wzór Zachodu, a nie wygenerowanie innego problemu po to, żeby zażegnać pierwszy.

Aktualnie La Libertad Avanza, partia Mileiego, ma mniejszość w obu izbach Kongresu, ale prezydent skutecznie przepychał dotąd swoją agendę dzięki koalicjom z centroprawicowymi i niezależnymi parlamentarzystami. Propozycja shutdownu prawdopodobnie będzie kontrowersyjna, ponieważ stawia legislatorów przed binarnym wyborem. Albo przyjmują budżet rządu, albo ponoszą odpowiedzialność za zamknięcie państwa. To odwraca obecną zasadę, zgodnie z którą to rząd musi negocjować poparcie Kongresu. Z politycznego punktu widzenia jest to więc logiczne, ponieważ daje więcej kart w ręce rządzących.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Popularne
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
Złoto i srebro w rafinerii
Popularne
Rynki i makro

Złoto czy srebro? Większość inwestorów nie rozumie różnicy!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

07 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Zdjęcie jest tłem do artykułu na temat spółki Booking Holdings
Premium
Spółki i sektory

Booking Holdings: Suma wszystkich strachów mniejsza niż upside?

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy