Rynki na żywo.

(34)
Szybkie filtry:

Meta zbudowała pierwszego humanoidalnego robota

Meta coraz mocniej wchodzi w robotykę humanoidalną. Jak donosi The Information, spółka we współpracy z chińskim Fourier zbudowała już pierwszego humanoidalnego robota, a obecnie pracuje nad jego drugą wersją.

Robot, wewnętrznie nazywany Max, powstał w zaledwie trzy miesiące. Ma około 150 cm wzrostu, waży 48 kg i wykorzystuje procesor NVIDIA Jetson Thor. Potrafi naśladować mimikę twarzy, reagować na głos i gesty, a dzięki dłoniom z pięcioma palcami podnosić niewielkie przedmioty. Meta pracuje już nad Max 2, który ma otrzymać sprawniejsze dłonie, dodatkowe czujniki pozwalające poruszać się po schodach oraz wbudowany projektor.

Najciekawsze jest jednak to, jak Meta widzi przyszłość tego projektu. Humanoidalne roboty mają docelowo stać się fizycznym przedłużeniem agenta AI Muse, o którym pisałem wam wielokrotnie. Innymi słowy, zamiast ograniczać się do wykonywania zadań na komputerze czy telefonie, agent mógłby w przyszłości wykonywać również fizyczne czynności w naszym domu. To oczywiście znacznie trudniejszy problem technologiczny, ale też potencjalnie zupełnie nowy rynek, którym jak widać Meta również jest zainteresowana.

Spółka zaczęła już rekrutować w Chinach inżynierów, którzy mają pomóc przejść od prototypów do ewentualnej produkcji masowej. Na razie jednak Meta podkreśla, że roboty służą wyłącznie do wewnętrznych badań i nie ma żadnego ogłoszonego terminu wprowadzenia ich na rynek.

Z perspektywy inwestycyjnej nie przypisywałbym temu projektowi jeszcze żadnej istotnej wartości i patrzyłbym na niego bardziej przez pryzmat ciekawostki.

Meta coraz mocniej wchodzi w robotykę humanoidalną. Jak donosi The Information, spółka we współpracy z chińskim Fourier zbudowała już pierwszego humanoidalnego robota, a obecnie pracuje nad jego drugą wersją.

Robot, wewnętrznie nazywany Max, powstał w zaledwie trzy miesiące. Ma około 150 cm wzrostu, waży 48 kg i wykorzystuje procesor NVIDIA Jetson Thor. Potrafi naśladować mimikę twarzy, reagować na głos i gesty, a dzięki dłoniom z pięcioma palcami podnosić niewielkie przedmioty. Meta pracuje już nad Max 2, który ma otrzymać sprawniejsze dłonie, dodatkowe czujniki pozwalające poruszać się po schodach oraz wbudowany projektor.

Najciekawsze jest jednak to, jak Meta widzi przyszłość tego projektu. Humanoidalne roboty mają docelowo stać się fizycznym przedłużeniem agenta AI Muse, o którym pisałem wam wielokrotnie. Innymi słowy, zamiast ograniczać się do wykonywania zadań na komputerze czy telefonie, agent mógłby w przyszłości wykonywać również fizyczne czynności w naszym domu. To oczywiście znacznie trudniejszy problem technologiczny, ale też potencjalnie zupełnie nowy rynek, którym jak widać Meta również jest zainteresowana.

Spółka zaczęła już rekrutować w Chinach inżynierów, którzy mają pomóc przejść od prototypów do ewentualnej produkcji masowej. Na razie jednak Meta podkreśla, że roboty służą wyłącznie do wewnętrznych badań i nie ma żadnego ogłoszonego terminu wprowadzenia ich na rynek.

Z perspektywy inwestycyjnej nie przypisywałbym temu projektowi jeszcze żadnej istotnej wartości i patrzyłbym na niego bardziej przez pryzmat ciekawostki.

pon. 12:06

Nvidia inwestuje 3 mld USD w Metę i rozszerza współpracę przy Muse

Wczoraj Meta poinformowała, że Nvidia, AMD i Broadcom są zainteresowane zakupem jej nowych akcji za łącznie nawet 5 mld USD. Dzisiaj poznaliśmy już konkretną kwotę ze strony Nvidii, która zamierza zainwestować w Metę 3 mld USD.

Co ciekawe, chociaż w skali obu spółek nie są to jakieś gigantyczne pieniądze, to nominalnie jest to jedna z największych inwestycji udziałowych w historii Nvidii. Wśród publicznie znanych pojedynczych inwestycji plasuje się mniej więcej na piątym miejscu, za OpenAI (30 mld USD), Anthropic (do 10 mld USD), Intelem (5 mld USD) i Safe Superintelligence (około 5 mld USD według Reutersa).

Nvidia opublikowała przy okazji komunikat o dalszym rozszerzeniu współpracy z Metą nad Muse i całą rodziną jej modeli AI. Firmy chcą wspólnie poprawiać wydajność modeli, obniżać koszty ich działania i rozwijać infrastrukturę potrzebną do obsługi agentów AI. Meta zamierza też zwiększyć wykorzystanie nowych systemów Vera Rubin, procesorów Vera CPU oraz technologii sieciowych Spectrum-X i BlueField-4.

Jensen Huang powiedział przy okazji, że agenci AI oznaczają zupełnie nowy sposób korzystania z komputerów. Zamiast samodzielnie otwierać aplikacje i wszystko w nich wyklikiwać, będziemy po prostu mówić agentowi, co chcemy zrobić, a on sam zajmie się resztą, korzystając z odpowiednich narzędzi. Zuckerberg z kolei ponownie podkreślił, że Muse ma być sposobem na dostarczenie osobistej superinteligencji miliardom ludzi.

Dla mnie ciekawsze od samych 3 mld USD jest więc to, jak mocno Nvidia zaczyna angażować się w rozwój całego ekosystemu Mety. Nie chodzi już tylko o sprzedaż GPU. Nvidia chce wspólnie z Metą optymalizować praktycznie całą infrastrukturę, na której będą działać jej przyszłe modele i agenci.

A jeżeli Muse rzeczywiście stanie się produktem używanym codziennie przez setki milionów ludzi, to koszty obsługi tych wszystkich zapytań będą miały ogromne znaczenie. Nvidia chce być dostawcą technologii, która pozwoli je ograniczać, a przy okazji sama zostaje akcjonariuszem jednego ze swoich największych klientów.

Wczoraj Meta poinformowała, że Nvidia, AMD i Broadcom są zainteresowane zakupem jej nowych akcji za łącznie nawet 5 mld USD. Dzisiaj poznaliśmy już konkretną kwotę ze strony Nvidii, która zamierza zainwestować w Metę 3 mld USD.

Co ciekawe, chociaż w skali obu spółek nie są to jakieś gigantyczne pieniądze, to nominalnie jest to jedna z największych inwestycji udziałowych w historii Nvidii. Wśród publicznie znanych pojedynczych inwestycji plasuje się mniej więcej na piątym miejscu, za OpenAI (30 mld USD), Anthropic (do 10 mld USD), Intelem (5 mld USD) i Safe Superintelligence (około 5 mld USD według Reutersa).

Nvidia opublikowała przy okazji komunikat o dalszym rozszerzeniu współpracy z Metą nad Muse i całą rodziną jej modeli AI. Firmy chcą wspólnie poprawiać wydajność modeli, obniżać koszty ich działania i rozwijać infrastrukturę potrzebną do obsługi agentów AI. Meta zamierza też zwiększyć wykorzystanie nowych systemów Vera Rubin, procesorów Vera CPU oraz technologii sieciowych Spectrum-X i BlueField-4.

Jensen Huang powiedział przy okazji, że agenci AI oznaczają zupełnie nowy sposób korzystania z komputerów. Zamiast samodzielnie otwierać aplikacje i wszystko w nich wyklikiwać, będziemy po prostu mówić agentowi, co chcemy zrobić, a on sam zajmie się resztą, korzystając z odpowiednich narzędzi. Zuckerberg z kolei ponownie podkreślił, że Muse ma być sposobem na dostarczenie osobistej superinteligencji miliardom ludzi.

Dla mnie ciekawsze od samych 3 mld USD jest więc to, jak mocno Nvidia zaczyna angażować się w rozwój całego ekosystemu Mety. Nie chodzi już tylko o sprzedaż GPU. Nvidia chce wspólnie z Metą optymalizować praktycznie całą infrastrukturę, na której będą działać jej przyszłe modele i agenci.

A jeżeli Muse rzeczywiście stanie się produktem używanym codziennie przez setki milionów ludzi, to koszty obsługi tych wszystkich zapytań będą miały ogromne znaczenie. Nvidia chce być dostawcą technologii, która pozwoli je ograniczać, a przy okazji sama zostaje akcjonariuszem jednego ze swoich największych klientów.

27 paź 2026

Meta ogłasza emisję do 95 mld USD. Nvidia, AMD i Broadcom chcą zostać akcjonariuszami!

Meta oficjalnie ogłosiła dzisiaj ogromny plan pozyskania kapitału o łącznej wartości nawet 95 mld USD, który ma pomóc sfinansować dalszą ekspansję infrastruktury AI. To jedna z największych operacji tego rodzaju w historii sektora technologicznego. Co ciekawe, mimo początkowej negatywnej reakcji kurs akcji zaczął później wyraźnie odrabiać straty w handlu przedsesyjnym.

Zacznijmy od samej struktury finansowania, ponieważ jest ona nieco bardziej skomplikowana niż zwykła emisja akcji. Meta uruchamia dwie równoległe oferty o łącznej wartości 35 mld USD. Pierwsza obejmuje 22,5 mld USD akcji zwykłych klasy A, sprzedawanych za pośrednictwem umów terminowej sprzedaży akcji (forward sale agreements). Oznacza to, że spółka nie otrzyma od razu pieniędzy z tej części transakcji. Będzie mogła dostarczać akcje i pobierać środki w późniejszych terminach, zasadniczo do 19 listopada 2027 roku.

Drugie 12,5 mld USD pochodzi z emisji akcji uprzywilejowanych, które obowiązkowo zostaną zamienione na akcje zwykłe. Nastąpi to najpóźniej w sierpniu 2029 roku, a dokładna liczba nowych akcji będzie zależała od warunków konwersji. Do tego dochodzi planowany program ATM o wartości do 60 mld USD, który ma umożliwić stopniową sprzedaż akcji nowej klasy C bez prawa głosu. Program ten miałby rozpocząć się najwcześniej w pierwszym kwartale 2027 roku. Nie jest jeszcze formalnie uruchomiony i Meta nie ma obowiązku wykorzystania całej tej kwoty.

Jak duże będzie rozwodnienie dotychczasowych akcjonariuszy? Przy kapitalizacji około 1,64 bln USD, pełne wykorzystanie 95 mld USD odpowiadałoby w uproszczeniu rozwodnieniu ekonomicznego udziału dotychczasowych inwestorów o około 5,5%. To oczywiście szacunki przy założeniu zbliżonych do obecnych cen akcji i standardowej ekonomicznej konwersji. Faktyczny efekt będzie zależał od przyszłego kursu i ostatecznych warunków emisji.

Struktura transakcji jest bardzo podobna do tej, którą w czerwcu wykorzystał Alphabet. Google również połączył emisję akcji zwykłych, akcje uprzywilejowane obowiązkowo zamienne na zwykłe i program ATM. Cały pakiet finansowania Alphabetu osiągnął ostatecznie 90 mld USD, uwzględniając również przyszły program ATM. Różnica polega na skali względem kapitalizacji. W przypadku Alphabetu było to około 2% wartości giełdowej, podczas gdy u Mety mówimy o niemal 6%. Relatywnie rozwodnienie może więc być blisko trzykrotnie większe.

I tutaj dochodzimy do najciekawszej części całego ogłoszenia. W przypadku Alphabetu jednym z głównych inwestorów był Berkshire Hathaway, który zdecydował się na zakup akcji o wartości 10 mld USD w ramach prywatnej emisji. Meta z kolei poinformowała, że Nvidia, AMD oraz Broadcom zadeklarowały zainteresowanie zakupem jej akcji o łącznej wartości do 5 mld USD.

Co ważne, te deklaracje nie są jeszcze wiążące, a żadna z firm nie zobowiązała się do zakupu konkretnej liczby akcji. Niemniej jednak sam fakt, że trzech najważniejszych dostawców technologii wykorzystywanych przez Metę rozważa udział w finansowaniu jej rozwoju, jest interesujący.

Dostawcy infrastruktury, którzy zarabiają na gigantycznych inwestycjach Mety, są teraz gotowi rozważyć również udział w jej finansowaniu. Z perspektywy sentymentu można traktować to jako pewną walidację długoterminowej strategii spółki, choć nie należy mylić deklaracji zainteresowania ze zrealizowaną inwestycją.

Ciekawa jest również reakcja kursu. Początkowo akcje spadały w premarket o około 1,8%, w okolice 631 USD, ale później zaczęły odrabiać straty. Moim zdaniem można to interpretować na dwa sposoby. Po pierwsze, rynek od kilku dni obawiał się ogromnej emisji i znacznie bardziej dotkliwego natychmiastowego rozwodnienia. Ostatecznie Meta ogłosiła 35 mld USD bieżących ofert, a pozostałą część finansowania rozłożyła na przyszłość. Po drugie, obecność Nvidii, AMD i Broadcomu wśród potencjalnych inwestorów mogła pomóc poprawić sentyment. Nie mamy jednak podstaw, by jednoznacznie przypisać odbicie kursu któremukolwiek z tych czynników.

Z perspektywy inwestycyjnej nie zmienia to faktu, że Meta wchodzi w zupełnie nowy etap finansowania swojej ekspansji AI. Spółka, która przez lata generowała wystarczająco dużo gotówki, żeby samodzielnie finansować gigantyczne inwestycje i jednocześnie skupować własne akcje, teraz przygotowuje się do pozyskiwania dziesiątek miliardów dolarów z zewnątrz. Przy tegorocznym capexie na poziomie 135–145 mld USD nie jest to szczególnie zaskakujące.

Meta oficjalnie ogłosiła dzisiaj ogromny plan pozyskania kapitału o łącznej wartości nawet 95 mld USD, który ma pomóc sfinansować dalszą ekspansję infrastruktury AI. To jedna z największych operacji tego rodzaju w historii sektora technologicznego. Co ciekawe, mimo początkowej negatywnej reakcji kurs akcji zaczął później wyraźnie odrabiać straty w handlu przedsesyjnym.

Zacznijmy od samej struktury finansowania, ponieważ jest ona nieco bardziej skomplikowana niż zwykła emisja akcji. Meta uruchamia dwie równoległe oferty o łącznej wartości 35 mld USD. Pierwsza obejmuje 22,5 mld USD akcji zwykłych klasy A, sprzedawanych za pośrednictwem umów terminowej sprzedaży akcji (forward sale agreements). Oznacza to, że spółka nie otrzyma od razu pieniędzy z tej części transakcji. Będzie mogła dostarczać akcje i pobierać środki w późniejszych terminach, zasadniczo do 19 listopada 2027 roku.

Drugie 12,5 mld USD pochodzi z emisji akcji uprzywilejowanych, które obowiązkowo zostaną zamienione na akcje zwykłe. Nastąpi to najpóźniej w sierpniu 2029 roku, a dokładna liczba nowych akcji będzie zależała od warunków konwersji. Do tego dochodzi planowany program ATM o wartości do 60 mld USD, który ma umożliwić stopniową sprzedaż akcji nowej klasy C bez prawa głosu. Program ten miałby rozpocząć się najwcześniej w pierwszym kwartale 2027 roku. Nie jest jeszcze formalnie uruchomiony i Meta nie ma obowiązku wykorzystania całej tej kwoty.

Jak duże będzie rozwodnienie dotychczasowych akcjonariuszy? Przy kapitalizacji około 1,64 bln USD, pełne wykorzystanie 95 mld USD odpowiadałoby w uproszczeniu rozwodnieniu ekonomicznego udziału dotychczasowych inwestorów o około 5,5%. To oczywiście szacunki przy założeniu zbliżonych do obecnych cen akcji i standardowej ekonomicznej konwersji. Faktyczny efekt będzie zależał od przyszłego kursu i ostatecznych warunków emisji.

Struktura transakcji jest bardzo podobna do tej, którą w czerwcu wykorzystał Alphabet. Google również połączył emisję akcji zwykłych, akcje uprzywilejowane obowiązkowo zamienne na zwykłe i program ATM. Cały pakiet finansowania Alphabetu osiągnął ostatecznie 90 mld USD, uwzględniając również przyszły program ATM. Różnica polega na skali względem kapitalizacji. W przypadku Alphabetu było to około 2% wartości giełdowej, podczas gdy u Mety mówimy o niemal 6%. Relatywnie rozwodnienie może więc być blisko trzykrotnie większe.

I tutaj dochodzimy do najciekawszej części całego ogłoszenia. W przypadku Alphabetu jednym z głównych inwestorów był Berkshire Hathaway, który zdecydował się na zakup akcji o wartości 10 mld USD w ramach prywatnej emisji. Meta z kolei poinformowała, że Nvidia, AMD oraz Broadcom zadeklarowały zainteresowanie zakupem jej akcji o łącznej wartości do 5 mld USD.

Co ważne, te deklaracje nie są jeszcze wiążące, a żadna z firm nie zobowiązała się do zakupu konkretnej liczby akcji. Niemniej jednak sam fakt, że trzech najważniejszych dostawców technologii wykorzystywanych przez Metę rozważa udział w finansowaniu jej rozwoju, jest interesujący.

Dostawcy infrastruktury, którzy zarabiają na gigantycznych inwestycjach Mety, są teraz gotowi rozważyć również udział w jej finansowaniu. Z perspektywy sentymentu można traktować to jako pewną walidację długoterminowej strategii spółki, choć nie należy mylić deklaracji zainteresowania ze zrealizowaną inwestycją.

Ciekawa jest również reakcja kursu. Początkowo akcje spadały w premarket o około 1,8%, w okolice 631 USD, ale później zaczęły odrabiać straty. Moim zdaniem można to interpretować na dwa sposoby. Po pierwsze, rynek od kilku dni obawiał się ogromnej emisji i znacznie bardziej dotkliwego natychmiastowego rozwodnienia. Ostatecznie Meta ogłosiła 35 mld USD bieżących ofert, a pozostałą część finansowania rozłożyła na przyszłość. Po drugie, obecność Nvidii, AMD i Broadcomu wśród potencjalnych inwestorów mogła pomóc poprawić sentyment. Nie mamy jednak podstaw, by jednoznacznie przypisać odbicie kursu któremukolwiek z tych czynników.

Z perspektywy inwestycyjnej nie zmienia to faktu, że Meta wchodzi w zupełnie nowy etap finansowania swojej ekspansji AI. Spółka, która przez lata generowała wystarczająco dużo gotówki, żeby samodzielnie finansować gigantyczne inwestycje i jednocześnie skupować własne akcje, teraz przygotowuje się do pozyskiwania dziesiątek miliardów dolarów z zewnątrz. Przy tegorocznym capexie na poziomie 135–145 mld USD nie jest to szczególnie zaskakujące.

26 paź 2026

Meta wraca do czołówki AI. Muse Wonder rzuca wyzwanie OpenAI i Anthropic

Meta zaprezentowała wczoraj dwa nowe modele AI, Muse Wonder i Muse Wonder Full. I wyglądają nieźle. Najmocniejszy model zdobył 56 punktów w niezależnym rankingu Artificial Analysis, zaledwie dwa mniej niż Claude Opus 5.5. W niektórych testach wypada nawet lepiej.

Oczywiście nie przywiązywałbym przesadnej wagi do benchmarków. Coraz trudniej ocenić, na ile rzeczywiście pokazują możliwości modeli, a na ile odzwierciedlają optymalizację pod konkretne testy. Dlatego wolę poczekać na opinie użytkowników, którzy sprawdzą Wonder w praktyce.

Znacznie bardziej interesuje mnie jednak to, na czym Meta skupia się w swojej komunikacji. Spółka przedstawia Wonder jako kolejny krok w kierunku personal superintelligence, czyli osobistego agenta AI, który pamięta nasze wcześniejsze rozmowy, rozumie potrzeby i potrafi samodzielnie wykonywać coraz bardziej skomplikowane zadania. Temu mają służyć między innymi nowe funkcje Active Memory i Active Focus.

Niezależnie od tego, jak ostatecznie wypadnie model, progres technologiczny Mety jest coraz wyraźniejszy. Jeszcze niedawno kwestionowano, czy spółka w ogóle potrafi dogonić najlepsze laboratoria AI. Dzisiaj ma model, który przynajmniej w części testów skutecznie z nimi konkuruje.

Swoją drogą, ciekawie wygląda to w kontekście wycen. Anthropic celuje w debiut giełdowy przy wycenie około 2 bln USD, podczas gdy cała Meta jest obecnie warta około 1,9 bln USD. Oczywiście wycena IPO Anthropic pozostaje na razie ambitnym celem, a nie ceną potwierdzoną przez rynek. Niemniej jednak Meta poza rozwijaniem własnych modeli AI posiada jeszcze Facebooka, Instagrama, WhatsAppa i jeden z najbardziej rentownych biznesów reklamowych na świecie.

Źródła: Meta, 12.10.2026: Introducing Muse Wonder and Muse Wonder Full

Meta zaprezentowała wczoraj dwa nowe modele AI, Muse Wonder i Muse Wonder Full. I wyglądają nieźle. Najmocniejszy model zdobył 56 punktów w niezależnym rankingu Artificial Analysis, zaledwie dwa mniej niż Claude Opus 5.5. W niektórych testach wypada nawet lepiej.

Oczywiście nie przywiązywałbym przesadnej wagi do benchmarków. Coraz trudniej ocenić, na ile rzeczywiście pokazują możliwości modeli, a na ile odzwierciedlają optymalizację pod konkretne testy. Dlatego wolę poczekać na opinie użytkowników, którzy sprawdzą Wonder w praktyce.

Znacznie bardziej interesuje mnie jednak to, na czym Meta skupia się w swojej komunikacji. Spółka przedstawia Wonder jako kolejny krok w kierunku personal superintelligence, czyli osobistego agenta AI, który pamięta nasze wcześniejsze rozmowy, rozumie potrzeby i potrafi samodzielnie wykonywać coraz bardziej skomplikowane zadania. Temu mają służyć między innymi nowe funkcje Active Memory i Active Focus.

Niezależnie od tego, jak ostatecznie wypadnie model, progres technologiczny Mety jest coraz wyraźniejszy. Jeszcze niedawno kwestionowano, czy spółka w ogóle potrafi dogonić najlepsze laboratoria AI. Dzisiaj ma model, który przynajmniej w części testów skutecznie z nimi konkuruje.

Swoją drogą, ciekawie wygląda to w kontekście wycen. Anthropic celuje w debiut giełdowy przy wycenie około 2 bln USD, podczas gdy cała Meta jest obecnie warta około 1,9 bln USD. Oczywiście wycena IPO Anthropic pozostaje na razie ambitnym celem, a nie ceną potwierdzoną przez rynek. Niemniej jednak Meta poza rozwijaniem własnych modeli AI posiada jeszcze Facebooka, Instagrama, WhatsAppa i jeden z najbardziej rentownych biznesów reklamowych na świecie.

Źródła: Meta, 12.10.2026: Introducing Muse Wonder and Muse Wonder Full

13 paź 2026

Wielcy pokazali karty, czyli co agenci Google, OpenAI i Microsoftu mówią o Mecie

Similarweb policzył, że 5 października Muse miało 2,182 mln dziennych aktywnych użytkowników w aplikacjach na iPhone'a i Androida. Trzynastego września, według odczytu z tego samego wykresu, było ich około 0,2 mln, więc w trzy tygodnie liczba wzrosła około dziesięciokrotnie.

Ponad dwa tygodnie po moim webinarze o Mecie swoich nowych agentów pokazali Microsoft, OpenAI i Google, więc sprawdzam przy okazji, co z tego, co mówiłem 22 września, na razie się potwierdza.

Similarweb policzył, że 5 października Muse miało 2,182 mln dziennych aktywnych użytkowników w aplikacjach na iPhone'a i Androida. Trzynastego września, według odczytu z tego samego wykresu, było ich około 0,2 mln, więc w trzy tygodnie liczba wzrosła około dziesięciokrotnie.

Ponad dwa tygodnie po moim webinarze o Mecie swoich nowych agentów pokazali Microsoft, OpenAI i Google, więc sprawdzam przy okazji, co z tego, co mówiłem 22 września, na razie się potwierdza.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

08 paź 2026

Meta przed Q3: mocne reklamy, nowy $1000 PT i rachunek za Muse

Wells Fargo podnosi cenę docelową Meta aż do 1000 USD z 796 USD i podtrzymuje Overweight. Co ciekawe, nie dlatego, że analitycy nagle podnieśli prognozy na 2027, bo jest dokładnie odwrotnie. Wells Fargo uważa, że entuzjazm wokół Muse jest uzasadniony, ale najpierw Meta prawdopodobnie przejdzie przez kolejny duży wzrost kosztów i reset oczekiwań dotyczących EPS. Dopiero później ma zacząć się ciekawsza część.

Wells Fargo podnosi cenę docelową Meta aż do 1000 USD z 796 USD i podtrzymuje Overweight. Co ciekawe, nie dlatego, że analitycy nagle podnieśli prognozy na 2027, bo jest dokładnie odwrotnie. Wells Fargo uważa, że entuzjazm wokół Muse jest uzasadniony, ale najpierw Meta prawdopodobnie przejdzie przez kolejny duży wzrost kosztów i reset oczekiwań dotyczących EPS. Dopiero później ma zacząć się ciekawsza część.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

06 paź 2026

Muse dla małych firm

Meta rozszerza Muse o Muse for Small Business i moim zdaniem jest to bardzo ciekawe. Właściciel firmy ma po prostu powiedzieć Muse, co chce osiągnąć, a agent sam ma wykonać sporą część pracy, bo może podłączyć się do narzędzi, których firma już używa.

Lista integracji jest bardzo szeroka. Są tam między innymi Shopify, Stripe, QuickBooks, Slack, Notion, Asana, Canva, Klaviyo, Figma i Zoom, a do tego Facebook, Instagram i konta reklamowe Mety. Dzięki temu Muse może od razu rozumieć, co firma sprzedaje, jakie ma kampanie, klientów, finanse i bieżące zadania.

Meta pokazuje też całkiem konkretne przykłady. Muse może przeanalizować sprzedaż i reklamy, przygotować plan wzrostu, znaleźć słabe kampanie, sprawdzić podejrzane wydatki albo przejrzeć maila i kalendarz i powiedzieć właścicielowi, czym powinien się zająć. Może też sam przygotowywać pierwsze wersje odpowiedzi i wychodzić z pomysłami bez czekania na polecenie.

To jest ważne, bo Muse ma nie tylko doradzać, ale faktycznie wykonywać pracę w innych aplikacjach. Jednocześnie Meta zostawia najważniejsze decyzje po stronie użytkownika, bo nic nie ma zostać wysłane, opublikowane ani opłacone bez jego zgody. To ma sens, bo agent dostaje dostęp do reklam, płatności, księgowości i danych klientów.

I właśnie tutaj robi się najciekawiej dla SaaS. Muse nie musi zastąpić Shopify, Slacka czy QuickBooks, bo wystarczy, że stanie się warstwą nad nimi wszystkimi. Użytkownik przestaje wchodzić do pięciu różnych aplikacji i zamiast tego mówi jednemu agentowi, jaki chce osiągnąć efekt. Dla najlepszych SaaS-ów to może być nawet dobre, bo nadal będą działały pod spodem, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy to Muse przejmuje relację z użytkownikiem, a same aplikacje stają się coraz bardziej zapleczem do wykonywania zadań. I chyba dokładnie w tę stronę Meta próbuje to pchać.

Meta rozszerza Muse o Muse for Small Business i moim zdaniem jest to bardzo ciekawe. Właściciel firmy ma po prostu powiedzieć Muse, co chce osiągnąć, a agent sam ma wykonać sporą część pracy, bo może podłączyć się do narzędzi, których firma już używa.

Lista integracji jest bardzo szeroka. Są tam między innymi Shopify, Stripe, QuickBooks, Slack, Notion, Asana, Canva, Klaviyo, Figma i Zoom, a do tego Facebook, Instagram i konta reklamowe Mety. Dzięki temu Muse może od razu rozumieć, co firma sprzedaje, jakie ma kampanie, klientów, finanse i bieżące zadania.

Meta pokazuje też całkiem konkretne przykłady. Muse może przeanalizować sprzedaż i reklamy, przygotować plan wzrostu, znaleźć słabe kampanie, sprawdzić podejrzane wydatki albo przejrzeć maila i kalendarz i powiedzieć właścicielowi, czym powinien się zająć. Może też sam przygotowywać pierwsze wersje odpowiedzi i wychodzić z pomysłami bez czekania na polecenie.

To jest ważne, bo Muse ma nie tylko doradzać, ale faktycznie wykonywać pracę w innych aplikacjach. Jednocześnie Meta zostawia najważniejsze decyzje po stronie użytkownika, bo nic nie ma zostać wysłane, opublikowane ani opłacone bez jego zgody. To ma sens, bo agent dostaje dostęp do reklam, płatności, księgowości i danych klientów.

I właśnie tutaj robi się najciekawiej dla SaaS. Muse nie musi zastąpić Shopify, Slacka czy QuickBooks, bo wystarczy, że stanie się warstwą nad nimi wszystkimi. Użytkownik przestaje wchodzić do pięciu różnych aplikacji i zamiast tego mówi jednemu agentowi, jaki chce osiągnąć efekt. Dla najlepszych SaaS-ów to może być nawet dobre, bo nadal będą działały pod spodem, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy to Muse przejmuje relację z użytkownikiem, a same aplikacje stają się coraz bardziej zapleczem do wykonywania zadań. I chyba dokładnie w tę stronę Meta próbuje to pchać.

29 wrz 2026

Meta buduje osobny biznes AI dla firm

Meta robi kolejny krok w stronę bezpośredniej monetyzacji ogromnych wydatków na AI. Spółka uruchamia Meta Enterprise Platform, czyli osobny biznes skierowany do klientów korporacyjnych, który ma zebrać w jednym miejscu technologie rozwijane dotąd trochę obok siebie. Według WSJ chodzi między innymi o Muse, Muse Code, dostęp do najlepszych modeli Mety, API oraz agentów budowanych dla firm.

Meta robi kolejny krok w stronę bezpośredniej monetyzacji ogromnych wydatków na AI. Spółka uruchamia Meta Enterprise Platform, czyli osobny biznes skierowany do klientów korporacyjnych, który ma zebrać w jednym miejscu technologie rozwijane dotąd trochę obok siebie. Według WSJ chodzi między innymi o Muse, Muse Code, dostęp do najlepszych modeli Mety, API oraz agentów budowanych dla firm.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

29 wrz 2026

OpenAI szykuje DevDay. Czego możemy się spodziewać?

Jutro, 29 września, OpenAI organizuje w San Francisco DevDay 2026, czyli swoje największe coroczne wydarzenie dla deweloperów. Keynote Sama Altmana zaczyna się o 10:00 czasu pacyficznego, czyli o 19:00 w Polsce. Oficjalnie OpenAI zapowiada nowe narzędzia, sesje techniczne wokół API, dema i prezentacje tego, nad czym pracują jego zespoły. Konkretnej listy premier firma jednak nadal nie podała.

Nieoficjalnie wygląda to dużo ciekawiej. Fortune podało, że OpenAI planuje podczas DevDay wypuścić co najmniej kilkanaście nowych produktów, zarówno konsumenckich, jak i korporacyjnych. Firma miała przez ostatnie dwa tygodnie ograniczać większe premiery właśnie po to, żeby część rzeczy zebrać razem na konferencję.

Najbardziej konkretny przeciek dotyczy cyberbezpieczeństwa. OpenAI pracuje nad GPT-6 Cyber oraz osobnym produktem, który ma pomagać klientom bezpiecznie wdrażać model, automatyzować część procesów bezpieczeństwa i łatać podatności. GPT-6 Cyber jest już testowany przez ograniczoną grupę klientów w programie Daybreak Red.

Drugi naturalny obszar to agenci. OpenAI już 10 września pokazało Agents API, które pozwala budować długo działających agentów w infrastrukturze OpenAI, z własnym środowiskiem, pamięcią sesji, narzędziami i możliwością pracy przez dłuższy czas. Dlatego spodziewałbym się, że DevDay mocno pójdzie właśnie w kierunku budowania agentów, ich wdrażania oraz integracji z Codexem i resztą platformy.

Najciekawszy przeciek z perspektywy konsumenckiej dotyczy jednak produktu o nazwie „o”. W interfejsie ChatGPT pojawiły się odniesienia do „o, your always-on assistant”, a w konfiguracji klienta wykryto też nazwę „o” oraz osobny sufiks e-mailowy. OpenAI niczego oficjalnie nie potwierdziło, ale wszystko wskazuje na to, że firma przynajmniej testuje albo przygotowuje asystenta, który ma działać stale w tle, a nie tylko odpowiadać po otwarciu okna czatu.

I tutaj robi się najciekawiej w kontekście Muse. The Information pisało już tydzień temu, że OpenAI rozwija funkcje mające konkurować z zawsze aktywnymi agentami konkurencji i rozważa odpowiedź na Muse od Mety

Jeżeli więc jutro OpenAI pokaże „o” jako pełnoprawnego osobistego agenta, który pamięta użytkownika, działa w tle, obsługuje pocztę i wykonuje wieloetapowe zadania, to dostaniemy potencjalnie pierwszego bezpośredniego konkurenta dla Muse od jednego z największych graczy na rynku, co może wywrzeć presję na akcje Mety.

Oczywiście na razie trzeba to traktować jako ryzyko, a nie potwierdzoną premierę. Oficjalna agenda nie wymienia ani „o”, ani konkurenta dla Muse. Ale jeśli rzeczywiście zobaczymy jutro coś w tym kierunku, to narracja wokół agentów bardzo szybko przejdzie z etapu „Meta znalazła ciekawy nowy produkt” do etapu otwartego wyścigu o to, kto zostanie osobistym agentem użytkownika. I właśnie ten wątek obserwowałbym na DevDay najbliżej.

Jutro, 29 września, OpenAI organizuje w San Francisco DevDay 2026, czyli swoje największe coroczne wydarzenie dla deweloperów. Keynote Sama Altmana zaczyna się o 10:00 czasu pacyficznego, czyli o 19:00 w Polsce. Oficjalnie OpenAI zapowiada nowe narzędzia, sesje techniczne wokół API, dema i prezentacje tego, nad czym pracują jego zespoły. Konkretnej listy premier firma jednak nadal nie podała.

Nieoficjalnie wygląda to dużo ciekawiej. Fortune podało, że OpenAI planuje podczas DevDay wypuścić co najmniej kilkanaście nowych produktów, zarówno konsumenckich, jak i korporacyjnych. Firma miała przez ostatnie dwa tygodnie ograniczać większe premiery właśnie po to, żeby część rzeczy zebrać razem na konferencję.

Najbardziej konkretny przeciek dotyczy cyberbezpieczeństwa. OpenAI pracuje nad GPT-6 Cyber oraz osobnym produktem, który ma pomagać klientom bezpiecznie wdrażać model, automatyzować część procesów bezpieczeństwa i łatać podatności. GPT-6 Cyber jest już testowany przez ograniczoną grupę klientów w programie Daybreak Red.

Drugi naturalny obszar to agenci. OpenAI już 10 września pokazało Agents API, które pozwala budować długo działających agentów w infrastrukturze OpenAI, z własnym środowiskiem, pamięcią sesji, narzędziami i możliwością pracy przez dłuższy czas. Dlatego spodziewałbym się, że DevDay mocno pójdzie właśnie w kierunku budowania agentów, ich wdrażania oraz integracji z Codexem i resztą platformy.

Najciekawszy przeciek z perspektywy konsumenckiej dotyczy jednak produktu o nazwie „o”. W interfejsie ChatGPT pojawiły się odniesienia do „o, your always-on assistant”, a w konfiguracji klienta wykryto też nazwę „o” oraz osobny sufiks e-mailowy. OpenAI niczego oficjalnie nie potwierdziło, ale wszystko wskazuje na to, że firma przynajmniej testuje albo przygotowuje asystenta, który ma działać stale w tle, a nie tylko odpowiadać po otwarciu okna czatu.

I tutaj robi się najciekawiej w kontekście Muse. The Information pisało już tydzień temu, że OpenAI rozwija funkcje mające konkurować z zawsze aktywnymi agentami konkurencji i rozważa odpowiedź na Muse od Mety

Jeżeli więc jutro OpenAI pokaże „o” jako pełnoprawnego osobistego agenta, który pamięta użytkownika, działa w tle, obsługuje pocztę i wykonuje wieloetapowe zadania, to dostaniemy potencjalnie pierwszego bezpośredniego konkurenta dla Muse od jednego z największych graczy na rynku, co może wywrzeć presję na akcje Mety.

Oczywiście na razie trzeba to traktować jako ryzyko, a nie potwierdzoną premierę. Oficjalna agenda nie wymienia ani „o”, ani konkurenta dla Muse. Ale jeśli rzeczywiście zobaczymy jutro coś w tym kierunku, to narracja wokół agentów bardzo szybko przejdzie z etapu „Meta znalazła ciekawy nowy produkt” do etapu otwartego wyścigu o to, kto zostanie osobistym agentem użytkownika. I właśnie ten wątek obserwowałbym na DevDay najbliżej.

28 wrz 2026

Oppenheimer studzi euforię wokół Muse

Od momentu premiery Muse i bardzo dynamicznego wzrostu liczby pobrań aplikacji większość sell-side'u rzuciła się na podwyżki cen docelowych i bardzo szybko zmieniła sentyment wokół Mety. Na załączonym wykresie Citi dobrze widać, jak mocny był sam start produktu na tle pierwszych tygodni ChatGPT, Gemini czy Meta AI. Wall Street rzeczywiście stała się w ostatnich dniach zdecydowanie bardziej bycza wobec spółki.

Od momentu premiery Muse i bardzo dynamicznego wzrostu liczby pobrań aplikacji większość sell-side'u rzuciła się na podwyżki cen docelowych i bardzo szybko zmieniła sentyment wokół Mety. Na załączonym wykresie Citi dobrze widać, jak mocny był sam start produktu na tle pierwszych tygodni ChatGPT, Gemini czy Meta AI. Wall Street rzeczywiście stała się w ostatnich dniach zdecydowanie bardziej bycza wobec spółki.

Dzisiaj dla kontrastu Oppenheimer wyszedł z dużo ostrożniejszym spojrzeniem. Z częścią ich argumentów się zgadzam, chociaż nie widzę w nich niczego fundamentalnie niepokojącego. Po takim ruchu kursu warto jednak zachować trochę chłodnej głowy, bo bardzo łatwo przejść od wcześniejszego niedoceniania Muse do ekstrapolowania pierwszych dwóch tygodni adopcji praktycznie w nieskończoność.

Oppenheimer zwraca uwagę przede wszystkim na to, że rynek może zbyt mocno ekstrapolować świetne pierwsze dane dotyczące pobrań Muse, jednocześnie za słabo uwzględniając skalę przyszłego capexu, kosztów operacyjnych oraz czas potrzebny do zbudowania z tego naprawdę dużego biznesu. To zresztą nie jest pierwszy raz, kiedy analitycy zwracają uwagę, że monetyzacja produktu może pojawić się znacznie później niż sama adopcja.

Do tego z każdym kolejnym wzrostem kursu rośnie moim zdaniem ryzyko emisji akcji. Wciąż mam nadzieję, że Meta nie zdecyduje się na nią już teraz, bo nadal uważam akcje za rozsądnie wycenione. Tyle że przy obecnym kursie taka decyzja byłaby już zdecydowanie łatwiejsza do obrony niż wtedy, kiedy akcje kosztowały 550 USD.

Najciekawsza jest jednak matematyka Oppenheimera bo żeby pokazać swój argument, analitycy zbudowali wręcz absurdalnie optymistyczny scenariusz monetyzacji Muse, gdzie założyli 500 tys. pobrań dziennie aż do końca 2027 roku, około 220 mln pobrań łącznie, 100% konwersji pobrania na aktywnego użytkownika, absolutnie zerowy churn oraz natychmiastową monetyzację 28% użytkowników przy ARPU na poziomie 21,60 USD miesięcznie. Innymi słowy, praktycznie wszystko musiałoby pójść lepiej niż idealnie.

Nawet przy takich założeniach same subskrypcje Muse miałyby wygenerować ich zdaniem około 11 mld USD przychodów w 2027 roku. To oznaczałoby około 4% dodatkowych przychodów względem obecnego konsensusu dla całej Mety oraz około 9% dodatkowego EBIT względem oczekiwań rynku. I to dobrze pokazuje, dlaczego w krótkim terminie nie spodziewałbym się nagle ogromnych rewizji prognoz finansowych tylko dlatego, że pierwsze tygodnie Muse wyglądają świetnie.

Paradoksalnie produkt może nawet krótkoterminowo zwiększyć presję kosztową. Jeżeli adopcja pozostanie tak mocna, Meta dostaje jeszcze lepszy argument za dalszym agresywnym zwiększaniem nakładów na infrastrukturę AI, zanim przychody z Muse staną się naprawdę istotne.

Nie zmienia to mojego spojrzenia na sam produkt. Strategicznie i produktowo Muse pozostaje póki co fantastyczną premierą. Najważniejsze będzie jednak to, co stanie się z zaangażowaniem użytkowników za kilka miesięcy. Istnieje całkiem realne ryzyko, że część osób zachwyci się możliwościami agenta przez pierwsze tygodnie, a później zacznie korzystać z niego dużo rzadziej. Sam fakt, że aplikacja szybko zdobywa pobrania, jeszcze nie mówi nam, czy stanie się codziennym nawykiem. Threads też kiedyś bardzo szybko zdobywało pobrania.

Jeżeli jednak zaangażowanie pozostanie wysokie, liczba nowych kont będzie dalej szybko rosła, a Muse faktycznie stanie się produktem używanym regularnie z niskim churnem, wtedy w długim terminie może to być bardzo duża zmiana dla Mety. Podkreślam jednak słowo długim. W krótkim terminie świetna adopcja produktu nie oznacza jeszcze równie spektakularnych rewizji przychodów i zysków.

25 wrz 2026

Meta Muse może być większym problemem dla Google, niż rynek zakłada

Im dłużej patrzę na to, co dzieje się po premierze Muse, tym bardziej utwierdzam się w tezie, którą stawiałem wcześniej wielokrotnie przy porównaniu Mety z Google. Trochę zaskakuje mnie, jak dobrze trzyma się kurs Alphabetu, bo moim zdaniem wydarzenia ostatnich tygodni są inkrementalnie negatywne dla Alphabet.

Najciekawszy nie jest przy tym sam agent Mety, tylko to, gdzie zaczyna przesuwać się intencja zakupowa użytkownika. Partnerstwo Muse z Expedią jest tutaj bardzo ciekawym przykładem. Jeżeli kolejnym krokiem byłyby podobne integracje z Bookingiem czy innymi dużymi klientami Google, robi się z tego dużo większy problem niż kolejny chatbot konkurujący z Gemini.

Poniżej rozpisuję, dlaczego moim zdaniem Muse może naruszać jeden z najcenniejszych profit pooli Google, dlaczego własny agent nie rozwiązuje automatycznie problemu Alphabetu oraz dlaczego dzisiejszy sukces GCP może mieć koszt alternatywny, którego rynek nie widzi.

Im dłużej patrzę na to, co dzieje się po premierze Muse, tym bardziej utwierdzam się w tezie, którą stawiałem wcześniej wielokrotnie przy porównaniu Mety z Google. Trochę zaskakuje mnie, jak dobrze trzyma się kurs Alphabetu, bo moim zdaniem wydarzenia ostatnich tygodni są inkrementalnie negatywne dla Alphabet.

Najciekawszy nie jest przy tym sam agent Mety, tylko to, gdzie zaczyna przesuwać się intencja zakupowa użytkownika. Partnerstwo Muse z Expedią jest tutaj bardzo ciekawym przykładem. Jeżeli kolejnym krokiem byłyby podobne integracje z Bookingiem czy innymi dużymi klientami Google, robi się z tego dużo większy problem niż kolejny chatbot konkurujący z Gemini.

Poniżej rozpisuję, dlaczego moim zdaniem Muse może naruszać jeden z najcenniejszych profit pooli Google, dlaczego własny agent nie rozwiązuje automatycznie problemu Alphabetu oraz dlaczego dzisiejszy sukces GCP może mieć koszt alternatywny, którego rynek nie widzi.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

23 wrz 2026

Dziś startuje Meta Connect 2026. Czego możemy się spodziewać?

Dzisiaj startuje Meta Connect 2026, czyli najważniejsza produktowa konferencja Mety w roku. Keynote Marka Zuckerberga zaczyna się o 1:00 w nocy czasu polskiego. Sama Meta zapowiada dwa dni poświęcone przede wszystkim AI, okularom AI, VR i dalszemu rozwojowi HorizonOS.

Najwięcej konkretów powinno pojawić się wokół okularów. Według przecieków Meta może pokazać m.in. nowy model bez kamery, określany jako Luna, który miałby wyglądać bardziej jak zwykłe okulary i ograniczyć część problemów prywatności obecnych urządzeń. Możliwe są też aktualizacje pozostałych modeli i, co dla mnie ciekawsze, dalsze przesuwanie AI bezpośrednio na urządzenia noszone na ciele.

Drugim wątkiem jest Project Phoenix, czyli znacznie lżejsze urządzenie mixed reality, którego ślady znaleziono już w HorizonOS. Według dotychczasowych przecieków ma korzystać z zewnętrznego modułu obliczeniowego i być czymś pomiędzy obecnym Questem a lekkimi okularami. Sam produkt najpewniej nie trafi na rynek przed 2027 rokiem, ale Connect jest naturalnym miejscem na pierwszy szerszy pokaz.

Najbardziej interesuje mnie jednak Muse i roadmapa Watermelon. Po bardzo mocnym początku aplikacji konferencja Connect jest pierwszą dużą konferencją Mety, na której Zuckerberg może szerzej pokazać, jak agent ma łączyć się z okularami, Instagramem, WhatsAppem i resztą ekosystemu. Oficjalne materiały dla deweloperów również mocno podkreślają agentic workflows, więc spodziewałbym się tutaj przynajmniej dalszego zarysowania kierunku.

Do tego HorizonOS, awatary, kolejne narzędzia dla deweloperów i zapewne szerszy update dotyczący strategii AI. Po ostatnich tygodniach byłbym wręcz zdziwiony, gdyby Muse i wizja „personal superintelligence” nie zajęły dużej części wystąpienia.

Dzisiaj startuje Meta Connect 2026, czyli najważniejsza produktowa konferencja Mety w roku. Keynote Marka Zuckerberga zaczyna się o 1:00 w nocy czasu polskiego. Sama Meta zapowiada dwa dni poświęcone przede wszystkim AI, okularom AI, VR i dalszemu rozwojowi HorizonOS.

Najwięcej konkretów powinno pojawić się wokół okularów. Według przecieków Meta może pokazać m.in. nowy model bez kamery, określany jako Luna, który miałby wyglądać bardziej jak zwykłe okulary i ograniczyć część problemów prywatności obecnych urządzeń. Możliwe są też aktualizacje pozostałych modeli i, co dla mnie ciekawsze, dalsze przesuwanie AI bezpośrednio na urządzenia noszone na ciele.

Drugim wątkiem jest Project Phoenix, czyli znacznie lżejsze urządzenie mixed reality, którego ślady znaleziono już w HorizonOS. Według dotychczasowych przecieków ma korzystać z zewnętrznego modułu obliczeniowego i być czymś pomiędzy obecnym Questem a lekkimi okularami. Sam produkt najpewniej nie trafi na rynek przed 2027 rokiem, ale Connect jest naturalnym miejscem na pierwszy szerszy pokaz.

Najbardziej interesuje mnie jednak Muse i roadmapa Watermelon. Po bardzo mocnym początku aplikacji konferencja Connect jest pierwszą dużą konferencją Mety, na której Zuckerberg może szerzej pokazać, jak agent ma łączyć się z okularami, Instagramem, WhatsAppem i resztą ekosystemu. Oficjalne materiały dla deweloperów również mocno podkreślają agentic workflows, więc spodziewałbym się tutaj przynajmniej dalszego zarysowania kierunku.

Do tego HorizonOS, awatary, kolejne narzędzia dla deweloperów i zapewne szerszy update dotyczący strategii AI. Po ostatnich tygodniach byłbym wręcz zdziwiony, gdyby Muse i wizja „personal superintelligence” nie zajęły dużej części wystąpienia.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

23 wrz 2026

Czy Muse może pomóc Mecie dogonić frontier?

Luźna myśl o Muse, bardziej na bazie tego, co anegdotycznie widać po zastosowaniach wrzucanych przez ludzi w social mediach.

Luźna myśl o Muse, bardziej na bazie tego, co anegdotycznie widać po zastosowaniach wrzucanych przez ludzi w social mediach.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

17 wrz 2026

Zuckerberg odpowiada Anthropic. Jakie płyną z tego wnioski?

Zuckerberg opublikował na X interesujący wpis odnoszący się wprost do trwającej debaty o bezpieczeństwie AI i pomysłach na spowolnienie rozwoju modeli frontier.

Na pierwszy rzut oka to po prostu kilka uwag o alignment, odpowiedzialności laboratoriów i bezpieczeństwie agentów. Między wierszami siedzi jednak znacznie więcej. Jest tam szpilka w Anthropic, bardzo konkretne stanowisko wobec „Pace the Frontier”, trochę sprytnego PR Meta i, moim zdaniem, ciekawy sygnał dotyczący tego, jak Zuckerberg ocenia własną pozycję w wyścigu AI. Przeanalizujmy więc, jakie wnioski faktycznie płyną z tego wpisu.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

16 wrz 2026

Meta uruchamia Meta One. 15 mln subskrypcji i triali na starcie

Meta uruchomiła globalnie Meta One, czyli nowy system płatnych subskrypcji obejmujący Instagram, Facebook, WhatsApp i Meta AI. Najtańsze plany dla pojedynczych aplikacji zaczynają się od 2,99 USD miesięcznie, natomiast właściwe pakiety Meta One kosztują 7,99 USD za Core i 19,99 USD za Premium. W zamian użytkownik dostaje funkcje premium w aplikacjach i przede wszystkim większe limity na najbardziej kosztowne obliczeniowo narzędzia AI, w tym generowanie i edycję obrazów, wideo czy Restyle na Instagramie. Meta AI w podstawowej wersji dalej pozostaje darmowe.

Skala na starcie jest już całkiem ciekawa. Meta podaje, że uruchomiła ponad 50 płatnych funkcji, a wcześniejsze plany zebrały łącznie 15 mln subskrypcji i okresów próbnych. Jednocześnie Meta twierdzi, że retencja pojedynczych subskrypcji jest mocna, a w testach pakietów ponad połowa abonentów korzystała zarówno z funkcji AI, jak i dodatkowych funkcji samych aplikacji.

Do tego dochodzą osobne pakiety dla twórców i biznesu od 14,99 do 499 USD miesięcznie, obejmujące m.in. większy dostęp do Meta Business Agent, analitykę, narzędzia publikacyjne i ochronę przed podszywaniem się pod konto. Z czasem Meta chce dołożyć do Meta One także Edits i okulary AI.

Dla mnie najciekawszy jest tutaj sam mechanizm. Meta zaczyna coraz wyraźniej dokładać drugi model monetyzacji obok reklamy do dystrybucji liczącej miliardy użytkowników. Nie musi najpierw zbudować osobnej aplikacji AI i dopiero walczyć o użytkownika. Może sprzedawać AI bezpośrednio wewnątrz Instagrama, WhatsAppa i Facebooka, gdzie użytkownik już jest. Po premierze Muse jest to kolejny mały, ale konkretny element tezy, że ogromna istniejąca dystrybucja może być jedną z największych przewag Mety w monetyzacji konsumenckiego AI.

Meta uruchomiła globalnie Meta One, czyli nowy system płatnych subskrypcji obejmujący Instagram, Facebook, WhatsApp i Meta AI. Najtańsze plany dla pojedynczych aplikacji zaczynają się od 2,99 USD miesięcznie, natomiast właściwe pakiety Meta One kosztują 7,99 USD za Core i 19,99 USD za Premium. W zamian użytkownik dostaje funkcje premium w aplikacjach i przede wszystkim większe limity na najbardziej kosztowne obliczeniowo narzędzia AI, w tym generowanie i edycję obrazów, wideo czy Restyle na Instagramie. Meta AI w podstawowej wersji dalej pozostaje darmowe.

Skala na starcie jest już całkiem ciekawa. Meta podaje, że uruchomiła ponad 50 płatnych funkcji, a wcześniejsze plany zebrały łącznie 15 mln subskrypcji i okresów próbnych. Jednocześnie Meta twierdzi, że retencja pojedynczych subskrypcji jest mocna, a w testach pakietów ponad połowa abonentów korzystała zarówno z funkcji AI, jak i dodatkowych funkcji samych aplikacji.

Do tego dochodzą osobne pakiety dla twórców i biznesu od 14,99 do 499 USD miesięcznie, obejmujące m.in. większy dostęp do Meta Business Agent, analitykę, narzędzia publikacyjne i ochronę przed podszywaniem się pod konto. Z czasem Meta chce dołożyć do Meta One także Edits i okulary AI.

Dla mnie najciekawszy jest tutaj sam mechanizm. Meta zaczyna coraz wyraźniej dokładać drugi model monetyzacji obok reklamy do dystrybucji liczącej miliardy użytkowników. Nie musi najpierw zbudować osobnej aplikacji AI i dopiero walczyć o użytkownika. Może sprzedawać AI bezpośrednio wewnątrz Instagrama, WhatsAppa i Facebooka, gdzie użytkownik już jest. Po premierze Muse jest to kolejny mały, ale konkretny element tezy, że ogromna istniejąca dystrybucja może być jedną z największych przewag Mety w monetyzacji konsumenckiego AI.

15 wrz 2026

Meta przyspiesza z własnymi chipami AI

Meta coraz mocniej wchodzi we własne chipy AI. W 2027 roku chce wdrożyć dwa nowe układy, a skala robi się już naprawdę duża. Spółka zakontraktowała ponad 1 GW mocy opartej na własnym krzemie w ciągu 12 miesięcy.

Pierwszy będzie Arke, który ma wejść do centrów danych w pierwszej połowie 2027 roku. Pod koniec roku dołączy Astrid, kolejna i szerzej wdrażana generacja. Meta projektuje te układy wspólnie z Broadcomem, a produkuje je TSMC.

Pierwszych 12 sztuk Arke Meta dostała 1 września. W testach wyniki były tylko 2–3% inne od wcześniejszych symulacji, a już pierwszego dnia czipy uruchomiły modele.

Najważniejsze jest jednak to, do czego Meta chce ich używać. Spółka skupia się przede wszystkim na inferencji, czyli codziennym uruchamianiu już wytrenowanych modeli. To właśnie tutaj przy ogromnej skali każdy zaoszczędzony dolar i wat może mieć znaczenie.

Meta nie próbuje więc zastąpić Nvidii, ale próbuje zabrać jej te zadania, które sama wykonuje w największej skali i które najbardziej opłaca się zoptymalizować pod siebie. Jeżeli produkty pokroju Muse faktycznie zaczną generować ogromny ruch, własny krzem może stać się jednym ze sposobów na mocne obniżenie kosztu obsługi tych użytkowników.

Meta coraz mocniej wchodzi we własne chipy AI. W 2027 roku chce wdrożyć dwa nowe układy, a skala robi się już naprawdę duża. Spółka zakontraktowała ponad 1 GW mocy opartej na własnym krzemie w ciągu 12 miesięcy.

Pierwszy będzie Arke, który ma wejść do centrów danych w pierwszej połowie 2027 roku. Pod koniec roku dołączy Astrid, kolejna i szerzej wdrażana generacja. Meta projektuje te układy wspólnie z Broadcomem, a produkuje je TSMC.

Pierwszych 12 sztuk Arke Meta dostała 1 września. W testach wyniki były tylko 2–3% inne od wcześniejszych symulacji, a już pierwszego dnia czipy uruchomiły modele.

Najważniejsze jest jednak to, do czego Meta chce ich używać. Spółka skupia się przede wszystkim na inferencji, czyli codziennym uruchamianiu już wytrenowanych modeli. To właśnie tutaj przy ogromnej skali każdy zaoszczędzony dolar i wat może mieć znaczenie.

Meta nie próbuje więc zastąpić Nvidii, ale próbuje zabrać jej te zadania, które sama wykonuje w największej skali i które najbardziej opłaca się zoptymalizować pod siebie. Jeżeli produkty pokroju Muse faktycznie zaczną generować ogromny ruch, własny krzem może stać się jednym ze sposobów na mocne obniżenie kosztu obsługi tych użytkowników.

15 wrz 2026

Meta wchodzi do gry o osobistych agentów AI

Meta wczoraj pokazała produkt, który moim zdaniem jest jednym z naprawdę przełomowych momentów w rozwoju projektów budowanych przez Meta Superintelligence Labs.

Mowa o Muse, czyli osobistym agencie AI. To nie chatbot, któremu zadajemy pytania, ale coś, co ma faktycznie wykonywać za nas konkretne zadania. Meta pokazała go tutaj: post Muse na X.

Co może robić? Wysłać maila, znaleźć i zarezerwować podróż, zrobić zakupy, wypełnić formularz, negocjować w naszym imieniu albo spróbować obniżyć rachunek. Może nawet pomagać w sprzedaży samochodu czy dostosowywać plan treningowy do tego, jak zmienia się nasz tydzień. Co ważniejsze, może pracować dalej po zamknięciu aplikacji, a potem sam wrócić, kiedy coś się zmieni albo będzie potrzebował naszej zgody. Do tego pamięta użytkownika i wie, co wcześniej mu powiedzieliśmy, czego potrzebujemy i jakie mamy preferencje. Z czasem ma więc znać nas coraz lepiej.

W ostatnich dniach Dolina Krzemowa zachwycała się bardzo podobnym produktem o nazwie Instinct. Tyle że Meta może wejść na dokładnie ten sam rynek z przewagą, której praktycznie żaden startup nie będzie w stanie łatwo skopiować. Przyjrzyjmy się temu trochę głębiej.

Meta wczoraj pokazała produkt, który moim zdaniem jest jednym z naprawdę przełomowych momentów w rozwoju projektów budowanych przez Meta Superintelligence Labs.

Mowa o Muse, czyli osobistym agencie AI. To nie chatbot, któremu zadajemy pytania, ale coś, co ma faktycznie wykonywać za nas konkretne zadania. Meta pokazała go tutaj: post Muse na X.

Co może robić? Wysłać maila, znaleźć i zarezerwować podróż, zrobić zakupy, wypełnić formularz, negocjować w naszym imieniu albo spróbować obniżyć rachunek. Może nawet pomagać w sprzedaży samochodu czy dostosowywać plan treningowy do tego, jak zmienia się nasz tydzień. Co ważniejsze, może pracować dalej po zamknięciu aplikacji, a potem sam wrócić, kiedy coś się zmieni albo będzie potrzebował naszej zgody. Do tego pamięta użytkownika i wie, co wcześniej mu powiedzieliśmy, czego potrzebujemy i jakie mamy preferencje. Z czasem ma więc znać nas coraz lepiej.

W ostatnich dniach Dolina Krzemowa zachwycała się bardzo podobnym produktem o nazwie Instinct. Tyle że Meta może wejść na dokładnie ten sam rynek z przewagą, której praktycznie żaden startup nie będzie w stanie łatwo skopiować. Przyjrzyjmy się temu trochę głębiej.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

09 wrz 2026

Meta z coraz lepszym engagementem

Ciekawy sygnał od analityków Wolfe dla Meta. W sierpniu widać ich zdaniem dalszą poprawę aktywności użytkowników, szczególnie na Facebooku. Globalna liczba aktywnych użytkowników dziennie wzrosła o 8% r/r, miesięcznie o 4%, a czas spędzany w aplikacji również o 8%. Jeszcze w maju wzrost czasu wynosił tylko 3%. Instagram także pozostaje na plusie globalnie: aktywni użytkownicy dziennie +5% r/r i czas spędzony +5%.

W USA obraz jest słabszy dla Instagrama, ale Facebook nadal przyspiesza. Jednocześnie Wolfe wskazuje, że ceny reklam pozostają mocno dodatnie, więc Meta korzysta jednocześnie z rosnącego wykorzystania platform i dobrych warunków cenowych na rynku reklamowym.

To wyróżnia spółkę na tle dużej części sektora. Nie chodzi o to, że Meta ma najwyższy wzrost użytkowników (Reddit rośnie znacznie szybciej), ale połączenie poprawiającego się zaangażowania użytkowników i mocnych cen reklam wygląda według Wolfe lepiej niż w przypadku SNAP, GOOGL, RDDT czy PINS.

Ciekawy sygnał od analityków Wolfe dla Meta. W sierpniu widać ich zdaniem dalszą poprawę aktywności użytkowników, szczególnie na Facebooku. Globalna liczba aktywnych użytkowników dziennie wzrosła o 8% r/r, miesięcznie o 4%, a czas spędzany w aplikacji również o 8%. Jeszcze w maju wzrost czasu wynosił tylko 3%. Instagram także pozostaje na plusie globalnie: aktywni użytkownicy dziennie +5% r/r i czas spędzony +5%.

W USA obraz jest słabszy dla Instagrama, ale Facebook nadal przyspiesza. Jednocześnie Wolfe wskazuje, że ceny reklam pozostają mocno dodatnie, więc Meta korzysta jednocześnie z rosnącego wykorzystania platform i dobrych warunków cenowych na rynku reklamowym.

To wyróżnia spółkę na tle dużej części sektora. Nie chodzi o to, że Meta ma najwyższy wzrost użytkowników (Reddit rośnie znacznie szybciej), ale połączenie poprawiającego się zaangażowania użytkowników i mocnych cen reklam wygląda według Wolfe lepiej niż w przypadku SNAP, GOOGL, RDDT czy PINS.

02 wrz 2026

Meta Business Agents mogą otworzyć kolejny duży rynek

Trafiłem dziś na bardzo ciekawą rozmowę ekspercką z AlphaSense dotyczącą Mety. Rozmówca śledzi ponad 300 reklamodawców, którzy łącznie wydają na reklamy ponad 1 mld USD rocznie. Najważniejszy wniosek jest taki, że popyt na reklamy Mety nadal wygląda bardzo mocno, a Meta Business Agents mogą dołożyć kolejny duży silnik wzrostu.

W tej grupie wydatki na Meta rosły o ponad 30% r/r zarówno w Q1, jak i Q2, a w Q3 i Q4 mają nadal rosnąć o ponad 20%. Wolniejsze tempo wynika według niego głównie z coraz trudniejszej bazy. Patrząc na wzrost w ujęciu dwuletnim, sytuacja wręcz się poprawia. Dynamika przekroczyła 60% w Q2 i na podobnym poziomie ma zostać do końca roku.

Do tej pory największym motorem były Reels. Ich udział w wydatkach urósł w rok z poniżej 30% do prawie 40%, co dawało około 4–5 pkt proc. dodatkowego wzrostu. Ten efekt będzie jednak z czasem słabł. W jego miejsce pojawiają się reklamy o wyższych stawkach, np. prowadzące bezpośrednio do WhatsAppa i Messengera, reklamy zakupowe czy reklamy wyświetlane na treściach twórców. Te ostatnie są szczególnie ciekawe, bo tworzą zupełnie nową powierzchnię reklamową tam, gdzie wcześniej reklam nie było.

Najciekawszy jest jednak Meta Business Agents. Ekspert opisuje ten produkt jako coś znacznie szerszego niż kolejne narzędzie do prowadzenia reklam. Agent ma łączyć dane z Meta Ads, Google Analytics, systemu CRM, Shopify czy Stripe i podpowiadać małej firmie, co się sprzedaje, komu, czego brakuje na magazynie i gdzie firma zarabia albo traci pieniądze. Do tego dochodzi automatyzacja reklam i obsługi klientów.

Pierwsze wykorzystanie wygląda obiecująco. W ciągu sześciu tygodni liczba firm korzystających z Business Agents w jego grupie wzrosła z 30 do 45, czyli o 50%, mimo że Meta aktywnie ich do tego nie namawiała. To około 15% jego grupy, podczas gdy dla całego rynku szacuje wykorzystanie dopiero na około 3%.

Ciekawy jest też sposób, w jaki Meta może na tym zarabiać. Jedną z funkcji ma być automatyczne podlinkowanie marki, kiedy ktoś wspomni ją w rozmowie na WhatsAppie, Messengerze czy Instagramie. Dzisiaj ma to przede wszystkim zachęcać firmy do abonamentu za 10–30 USD miesięcznie, ale ekspert uważa, że z czasem takie wzmianki mogą trafić do aukcyjnego systemu reklamowego. Dla dużych marek możliwość zapłacenia za kliknięcie dokładnie w momencie, gdy klient o nich rozmawia, może być bardzo wartościowa.

Dlatego jego zdaniem rynek Mety może być docelowo dużo większy niż sama reklama internetowa, bo jeśli dołączymy do niego automatyczną obsługę klienta, komunikację firm z użytkownikami i agentów AI, szacuje ten rynek nawet na ponad 3 bln USD rocznie. To oczywiście tylko jego estymacja, ale kierunek jest ciekawy. Meta próbuje zarabiać już nie tylko na uwadze użytkownika, ale coraz szerzej na całej relacji między firmą a klientem.

Trafiłem dziś na bardzo ciekawą rozmowę ekspercką z AlphaSense dotyczącą Mety. Rozmówca śledzi ponad 300 reklamodawców, którzy łącznie wydają na reklamy ponad 1 mld USD rocznie. Najważniejszy wniosek jest taki, że popyt na reklamy Mety nadal wygląda bardzo mocno, a Meta Business Agents mogą dołożyć kolejny duży silnik wzrostu.

W tej grupie wydatki na Meta rosły o ponad 30% r/r zarówno w Q1, jak i Q2, a w Q3 i Q4 mają nadal rosnąć o ponad 20%. Wolniejsze tempo wynika według niego głównie z coraz trudniejszej bazy. Patrząc na wzrost w ujęciu dwuletnim, sytuacja wręcz się poprawia. Dynamika przekroczyła 60% w Q2 i na podobnym poziomie ma zostać do końca roku.

Do tej pory największym motorem były Reels. Ich udział w wydatkach urósł w rok z poniżej 30% do prawie 40%, co dawało około 4–5 pkt proc. dodatkowego wzrostu. Ten efekt będzie jednak z czasem słabł. W jego miejsce pojawiają się reklamy o wyższych stawkach, np. prowadzące bezpośrednio do WhatsAppa i Messengera, reklamy zakupowe czy reklamy wyświetlane na treściach twórców. Te ostatnie są szczególnie ciekawe, bo tworzą zupełnie nową powierzchnię reklamową tam, gdzie wcześniej reklam nie było.

Najciekawszy jest jednak Meta Business Agents. Ekspert opisuje ten produkt jako coś znacznie szerszego niż kolejne narzędzie do prowadzenia reklam. Agent ma łączyć dane z Meta Ads, Google Analytics, systemu CRM, Shopify czy Stripe i podpowiadać małej firmie, co się sprzedaje, komu, czego brakuje na magazynie i gdzie firma zarabia albo traci pieniądze. Do tego dochodzi automatyzacja reklam i obsługi klientów.

Pierwsze wykorzystanie wygląda obiecująco. W ciągu sześciu tygodni liczba firm korzystających z Business Agents w jego grupie wzrosła z 30 do 45, czyli o 50%, mimo że Meta aktywnie ich do tego nie namawiała. To około 15% jego grupy, podczas gdy dla całego rynku szacuje wykorzystanie dopiero na około 3%.

Ciekawy jest też sposób, w jaki Meta może na tym zarabiać. Jedną z funkcji ma być automatyczne podlinkowanie marki, kiedy ktoś wspomni ją w rozmowie na WhatsAppie, Messengerze czy Instagramie. Dzisiaj ma to przede wszystkim zachęcać firmy do abonamentu za 10–30 USD miesięcznie, ale ekspert uważa, że z czasem takie wzmianki mogą trafić do aukcyjnego systemu reklamowego. Dla dużych marek możliwość zapłacenia za kliknięcie dokładnie w momencie, gdy klient o nich rozmawia, może być bardzo wartościowa.

Dlatego jego zdaniem rynek Mety może być docelowo dużo większy niż sama reklama internetowa, bo jeśli dołączymy do niego automatyczną obsługę klienta, komunikację firm z użytkownikami i agentów AI, szacuje ten rynek nawet na ponad 3 bln USD rocznie. To oczywiście tylko jego estymacja, ale kierunek jest ciekawy. Meta próbuje zarabiać już nie tylko na uwadze użytkownika, ale coraz szerzej na całej relacji między firmą a klientem.

01 wrz 2026

Meta może jeszcze w tym roku przegonić Google Search w reklamie

Bernstein prognozuje, że jeszcze przed końcem 2026 roku biznes reklamowy Mety może prześcignąć Google Search i stać się największym pojedynczym miejscem wydatków reklamowych na świecie. Analitycy zwracają uwagę, że w 2Q26 Meta przejęła niemal połowę całego przyrostu wydatków na reklamę cyfrową, a AI zamiast zaburzać pozycję największych platform, na razie jeszcze ją wzmacnia. Lepsze rekomendacje treści, targetowanie i pomiar przekładają się na wyższą konwersję, a skala własnych danych sprawia, że Meta korzysta na tym szczególnie mocno.

BofA patrzy już na kolejny etap monetyzacji AI. Według doniesień Meta może niedługo uruchomić Hatch, osobistego agenta działającego bezpośrednio w Instagramie i WhatsAppie, który ma samodzielnie poruszać się po stronach internetowych, robić zakupy, rezerwacje czy wypełniać formularze. BofA pozostaje optymistycznie nastawione do spółki, ale zaznacza, że sukces będzie zależał od tego, czy Hatch rzeczywiście odróżni się funkcjonalnością od OpenAI i Gemini oraz czy użytkownicy zaufają agentowi wykonującemu działania na ich komputerach. Ich zdaniem jest to dopiero początek szerszego cyklu produktowego Mety obejmującego nowe modele, agentów, własne chipy i produkty AR.

Podobnie patrzy na spółkę Morgan Stanley, który uważa, że niedawna ugoda dotycząca korzystania z social mediów przez nastolatków może usuwać część niepewności regulacyjnej i otwierać drogę do szybszego wypuszczania nowych produktów, podobnie jak stało się wcześniej z Google po rozstrzygnięciach antymonopolowych.

Wspólny mianownik tych raportów jest więc dość jasny. Meta wchodzi w kolejny etap cyklu AI już z reklamą rosnącą wyjątkowo mocno, a rynek być może w końcu zacznie coraz bardziej patrzeć na nowe produkty AI jako potencjalne źródło dodatkowych przychodów, a nie wyłącznie gigantycznego capexu.

Bernstein prognozuje, że jeszcze przed końcem 2026 roku biznes reklamowy Mety może prześcignąć Google Search i stać się największym pojedynczym miejscem wydatków reklamowych na świecie. Analitycy zwracają uwagę, że w 2Q26 Meta przejęła niemal połowę całego przyrostu wydatków na reklamę cyfrową, a AI zamiast zaburzać pozycję największych platform, na razie jeszcze ją wzmacnia. Lepsze rekomendacje treści, targetowanie i pomiar przekładają się na wyższą konwersję, a skala własnych danych sprawia, że Meta korzysta na tym szczególnie mocno.

BofA patrzy już na kolejny etap monetyzacji AI. Według doniesień Meta może niedługo uruchomić Hatch, osobistego agenta działającego bezpośrednio w Instagramie i WhatsAppie, który ma samodzielnie poruszać się po stronach internetowych, robić zakupy, rezerwacje czy wypełniać formularze. BofA pozostaje optymistycznie nastawione do spółki, ale zaznacza, że sukces będzie zależał od tego, czy Hatch rzeczywiście odróżni się funkcjonalnością od OpenAI i Gemini oraz czy użytkownicy zaufają agentowi wykonującemu działania na ich komputerach. Ich zdaniem jest to dopiero początek szerszego cyklu produktowego Mety obejmującego nowe modele, agentów, własne chipy i produkty AR.

Podobnie patrzy na spółkę Morgan Stanley, który uważa, że niedawna ugoda dotycząca korzystania z social mediów przez nastolatków może usuwać część niepewności regulacyjnej i otwierać drogę do szybszego wypuszczania nowych produktów, podobnie jak stało się wcześniej z Google po rozstrzygnięciach antymonopolowych.

Wspólny mianownik tych raportów jest więc dość jasny. Meta wchodzi w kolejny etap cyklu AI już z reklamą rosnącą wyjątkowo mocno, a rynek być może w końcu zacznie coraz bardziej patrzeć na nowe produkty AI jako potencjalne źródło dodatkowych przychodów, a nie wyłącznie gigantycznego capexu.

01 wrz 2026

Meta szybko zamyka jeden z największych prawnych tail risków

Meta w środę ogłosiła ugodę w jednej z najważniejszych spraw prawnych wiszących nad spółką. Rynek początkowo zareagował bardzo mocno, akcje rosły w trakcie dnia nawet o 4,1%, ale później większość wzrostu został oddany i Meta zakończyła sesję około 1% wyżej.

Moim zdaniem jednak sama ugoda jest dla Meta niewątpliwie korzystna, bo mówiąc kolokwialnie "mogło być znacznie gorzej". Spółka zapłaci do 18 mld USD w ciągu 10 lat, z czego około 12,7 mld USD jest gwarantowane, a dodatkowe 5 mld USD zależy m.in. od tego, czy podobne rozwiązania przyjmą TikTok, YouTube i Snapchat. To dużo nominalnie, ale kompletnie inna skala niż ryzyko wiszące nad procesem. Cztery główne stany miały dochodzić blisko 200 mld USD, a Meta wskazywała wcześniej, że przy najbardziej agresywnym sposobie liczenia kar potencjalne roszczenia mogły dochodzić nawet do 1,4 bln USD. (choć to od początku wiadomo było, że to się nie wydarzy).

W zamian Meta zgodziła się na całkiem szeroki pakiet zmian dla użytkowników poniżej 18 lat. Domyślnie na Facebooku i Instagramie będzie obowiązywał łączny limit 2 godzin dziennie oraz Night Mode od północy do 6:00, choć co ważne, rodzic może zgodzić się na zdjęcie obu ograniczeń. Do tego dochodzi możliwość korzystania z niepersonalizowanego feedu, domyślne ukrywanie liczby lajków i reakcji, mocniejsza weryfikacja wieku i usuwanie użytkowników poniżej 13 lat, więcej narzędzi dla rodziców oraz zobowiązanie do reakcji w ciągu 6 godzin na co najmniej 90% zgłoszeń potencjalnie szkodliwych treści.

Meta ma utrzymywać i rozwijać te zabezpieczenia przez 10 lat, a przez pierwsze 5 lat podlegać niezależnym audytom. Finansowo około 12,7 mld USD trafi do stanów, a kolejne 5,3 mld USD jest warunkowe. Meta zaksięguje przy tym około 10 mld USD kosztu prawnego w Q3 2026, ale nie zmieniła lipcowego guidance.

Sam byłem zresztą zaskoczony, jak szybko ten settlement został ogłoszony. Proces ruszył 18 sierpnia, Adam Mosseri zdążył już rozpocząć zeznania, Zuckerberg miał zeznawać później, a osiem dni później sprawa została zasadniczo zamknięta ugodą.

Nie znaczy to oczywiście, że Meta nie ma już żadnego ryzyka prawnego. Florida i New Mexico nie weszły do ugody, pozostają tysiące pozwów od osób prywatnych, szkół czy samorządów, a swoje postępowania prowadzi również Europa. Ale ten konkretny, bardzo duży tail risk został moim zdaniem w dużej mierze zdjęty. Zamiast otwartej ekspozycji na proces, w którym na stole leżały potencjalnie setki miliardów dolarów i znacznie bardziej agresywna ingerencja w produkty, Meta dostała znany koszt rozłożony na dekadę i zachowała najważniejsze elementy swojego modelu biznesowego.

Meta w środę ogłosiła ugodę w jednej z najważniejszych spraw prawnych wiszących nad spółką. Rynek początkowo zareagował bardzo mocno, akcje rosły w trakcie dnia nawet o 4,1%, ale później większość wzrostu został oddany i Meta zakończyła sesję około 1% wyżej.

Moim zdaniem jednak sama ugoda jest dla Meta niewątpliwie korzystna, bo mówiąc kolokwialnie "mogło być znacznie gorzej". Spółka zapłaci do 18 mld USD w ciągu 10 lat, z czego około 12,7 mld USD jest gwarantowane, a dodatkowe 5 mld USD zależy m.in. od tego, czy podobne rozwiązania przyjmą TikTok, YouTube i Snapchat. To dużo nominalnie, ale kompletnie inna skala niż ryzyko wiszące nad procesem. Cztery główne stany miały dochodzić blisko 200 mld USD, a Meta wskazywała wcześniej, że przy najbardziej agresywnym sposobie liczenia kar potencjalne roszczenia mogły dochodzić nawet do 1,4 bln USD. (choć to od początku wiadomo było, że to się nie wydarzy).

W zamian Meta zgodziła się na całkiem szeroki pakiet zmian dla użytkowników poniżej 18 lat. Domyślnie na Facebooku i Instagramie będzie obowiązywał łączny limit 2 godzin dziennie oraz Night Mode od północy do 6:00, choć co ważne, rodzic może zgodzić się na zdjęcie obu ograniczeń. Do tego dochodzi możliwość korzystania z niepersonalizowanego feedu, domyślne ukrywanie liczby lajków i reakcji, mocniejsza weryfikacja wieku i usuwanie użytkowników poniżej 13 lat, więcej narzędzi dla rodziców oraz zobowiązanie do reakcji w ciągu 6 godzin na co najmniej 90% zgłoszeń potencjalnie szkodliwych treści.

Meta ma utrzymywać i rozwijać te zabezpieczenia przez 10 lat, a przez pierwsze 5 lat podlegać niezależnym audytom. Finansowo około 12,7 mld USD trafi do stanów, a kolejne 5,3 mld USD jest warunkowe. Meta zaksięguje przy tym około 10 mld USD kosztu prawnego w Q3 2026, ale nie zmieniła lipcowego guidance.

Sam byłem zresztą zaskoczony, jak szybko ten settlement został ogłoszony. Proces ruszył 18 sierpnia, Adam Mosseri zdążył już rozpocząć zeznania, Zuckerberg miał zeznawać później, a osiem dni później sprawa została zasadniczo zamknięta ugodą.

Nie znaczy to oczywiście, że Meta nie ma już żadnego ryzyka prawnego. Florida i New Mexico nie weszły do ugody, pozostają tysiące pozwów od osób prywatnych, szkół czy samorządów, a swoje postępowania prowadzi również Europa. Ale ten konkretny, bardzo duży tail risk został moim zdaniem w dużej mierze zdjęty. Zamiast otwartej ekspozycji na proces, w którym na stole leżały potencjalnie setki miliardów dolarów i znacznie bardziej agresywna ingerencja w produkty, Meta dostała znany koszt rozłożony na dekadę i zachowała najważniejsze elementy swojego modelu biznesowego.

28 sie 2026

Meta może zakończyć najgroźniejszy proces ugodą?

Meta może być blisko dogadania jednego z większych ryzyk prawnych, które wisi nad spółką. Według Bloomberga Meta i prokuratorzy generalni rozmawiali o możliwej ugodzie już w trakcie trwającego procesu w Kalifornii.

Sam proces jest dość gruby. Cztery stany, California, Colorado, Kentucky i New Jersey, zarzucają Meta m.in. świadome projektowanie Facebooka i Instagrama tak, żeby były uzależniające dla młodych użytkowników i naruszały przepisy konsumenckie. Do tego 29 stanów oskarża spółkę o zbieranie danych dzieci, o których Meta miała wiedzieć, że mają mniej niż 13 lat, bez zgody rodziców. Według pozwu część tych danych miała być później wykorzystywana również do trenowania modeli ML i generatywnego AI.

Meta oczywiście wszystko kwestionuje i podkreśla, że od lat rozwija zabezpieczenia dla dzieci. Co ciekawe, jeszcze kilka dni przed rozpoczęciem wyboru ławy przysięgłych, który ruszył 12 sierpnia, federalny sąd apelacyjny odmówił zatrzymania procesu.

Najciekawszy jest jednak timing. We wtorek kilka stanów nagle zapowiedziało konferencje prasowe dotyczące Big Tech. Prokurator generalny Nevady zapowiedział wręcz ogłoszenie „dużej ugody konsumenckiej z czołową spółką technologiczną”. Na razie nie ma potwierdzenia, że chodzi o Meta, więc nie ma co tego przesądzać, ale zbieg okoliczności jest przynajmniej ciekawy. Dla Meta ugoda byłaby pozytywna, bo zdejmowałaby część dużego prawnego ryzyka.

Źródło: Reuters

Meta może być blisko dogadania jednego z większych ryzyk prawnych, które wisi nad spółką. Według Bloomberga Meta i prokuratorzy generalni rozmawiali o możliwej ugodzie już w trakcie trwającego procesu w Kalifornii.

Sam proces jest dość gruby. Cztery stany, California, Colorado, Kentucky i New Jersey, zarzucają Meta m.in. świadome projektowanie Facebooka i Instagrama tak, żeby były uzależniające dla młodych użytkowników i naruszały przepisy konsumenckie. Do tego 29 stanów oskarża spółkę o zbieranie danych dzieci, o których Meta miała wiedzieć, że mają mniej niż 13 lat, bez zgody rodziców. Według pozwu część tych danych miała być później wykorzystywana również do trenowania modeli ML i generatywnego AI.

Meta oczywiście wszystko kwestionuje i podkreśla, że od lat rozwija zabezpieczenia dla dzieci. Co ciekawe, jeszcze kilka dni przed rozpoczęciem wyboru ławy przysięgłych, który ruszył 12 sierpnia, federalny sąd apelacyjny odmówił zatrzymania procesu.

Najciekawszy jest jednak timing. We wtorek kilka stanów nagle zapowiedziało konferencje prasowe dotyczące Big Tech. Prokurator generalny Nevady zapowiedział wręcz ogłoszenie „dużej ugody konsumenckiej z czołową spółką technologiczną”. Na razie nie ma potwierdzenia, że chodzi o Meta, więc nie ma co tego przesądzać, ale zbieg okoliczności jest przynajmniej ciekawy. Dla Meta ugoda byłaby pozytywna, bo zdejmowałaby część dużego prawnego ryzyka.

Źródło: Reuters

26 sie 2026

Meta szykuje płatnego agenta AI. Hatch i Watermelon już za chwilę

Według The Information Meta chce już w ciągu najbliższych kilku tygodni uruchomić nowego konsumenckiego agenta AI o wewnętrznej nazwie Hatch. Ma to być w praktyce łatwiejsza w obsłudze i bardziej masowa wersja koncepcji OpenClaw, czyli agenta, który parę miesięcy temu zrobił się bardzo popularny i który nie tylko odpowiada na pytania, ale przede wszystkim sam wykonuje zadania w różnych aplikacjach i w internecie.

Hatch był trenowany między innymi na symulacjach DoorDash, Etsy, Reddita, Yelp czy Outlooka. Co ciekawe, w testowych wersjach potrafił tworzyć własne proste narzędzia, zarządzać kalendarzem czy wysyłać maile. Użytkownik ma też dostać konfigurowalny dashboard z narzędziami przygotowywanymi przez samego agenta. Meta celuje obecnie z premierą na przełom sierpnia i września, więc jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, produkt może pojawić się naprawdę za chwilę. Najciekawszy jest tutaj jednak potencjalny plan na monetyzację.

Według The Information Meta chce już w ciągu najbliższych kilku tygodni uruchomić nowego konsumenckiego agenta AI o wewnętrznej nazwie Hatch. Ma to być w praktyce łatwiejsza w obsłudze i bardziej masowa wersja koncepcji OpenClaw, czyli agenta, który parę miesięcy temu zrobił się bardzo popularny i który nie tylko odpowiada na pytania, ale przede wszystkim sam wykonuje zadania w różnych aplikacjach i w internecie.

Hatch był trenowany między innymi na symulacjach DoorDash, Etsy, Reddita, Yelp czy Outlooka. Co ciekawe, w testowych wersjach potrafił tworzyć własne proste narzędzia, zarządzać kalendarzem czy wysyłać maile. Użytkownik ma też dostać konfigurowalny dashboard z narzędziami przygotowywanymi przez samego agenta. Meta celuje obecnie z premierą na przełom sierpnia i września, więc jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, produkt może pojawić się naprawdę za chwilę. Najciekawszy jest tutaj jednak potencjalny plan na monetyzację.

Treść dostępna tylko dla użytkowników DNA Premium

W DNA Premium znajdziesz obszerne analizy, komentarze rynkowe, omawiane strategie i materiały pomagające Ci lepiej rozumieć rynek oraz podejmować swoje decyzje inwestycyjne bardziej świadomie.

Dostęp już od 75 zł miesięcznie.

25 sie 2026

Jedna z testowych spraw przeciwko Meta znika przed procesem

Ciekawy update w prawnej batalii Mety. Jedna z trzech spraw wybranych jako bellwether cases, czyli procesów testowych dla ponad 3300 podobnych pozwów dotyczących szkód związanych z social media, została właśnie wycofana przed październikowym procesem.

15-letnia powódka z New Jersey wycofała roszczenia wobec Meta, Google i Snap, a według spółek bez żadnej wypłaty odszkodowania. To już drugi taki przypadek przed procesem w ostatnich tygodniach.

Dla Meta to pozytywny sygnał, bo właśnie wyniki takich spraw mają później wpływać na wycenę tysięcy pozostałych roszczeń i potencjalne ugody. Nie zmienia to jednak całego obrazu, bo dwa kolejne bellwethery nadal mają ruszyć w październiku, a osobno trwa dużo większy proces 29 stanów.

Czyli ryzyko trochę maleje, ale jeszcze zdecydowanie nie znika.

Ciekawy update w prawnej batalii Mety. Jedna z trzech spraw wybranych jako bellwether cases, czyli procesów testowych dla ponad 3300 podobnych pozwów dotyczących szkód związanych z social media, została właśnie wycofana przed październikowym procesem.

15-letnia powódka z New Jersey wycofała roszczenia wobec Meta, Google i Snap, a według spółek bez żadnej wypłaty odszkodowania. To już drugi taki przypadek przed procesem w ostatnich tygodniach.

Dla Meta to pozytywny sygnał, bo właśnie wyniki takich spraw mają później wpływać na wycenę tysięcy pozostałych roszczeń i potencjalne ugody. Nie zmienia to jednak całego obrazu, bo dwa kolejne bellwethery nadal mają ruszyć w październiku, a osobno trwa dużo większy proces 29 stanów.

Czyli ryzyko trochę maleje, ale jeszcze zdecydowanie nie znika.

21 sie 2026