Współczesna kolonizacja - jak i po co Chiny kupują Afrykę? - DNA Rynków

Współczesna kolonizacja – jak i po co Chiny kupują Afrykę?

Chińska ekspansja w Afryce nie jest niczym nowym, jeśli spojrzymy na karty historii. Wiele krajów działało w podobny sposób chcąc poprawić sytuacje gospodarczą i zdobyć nowe rynki zbytu. W zasadzie cały XIX wiek, a zwłaszcza jego druga połowa to jeden wielki zabór innych kontynentów przez Europejczyków. Do pewnego momentu ten model rozwoju działał, ale w końcu skończyły się tereny, które można było łatwo anektować. Doszło też do konfliktów, bo w końcu niektórzy unali, że kolonializm im za bardzo nie służy. W XXI wieku wojny stały się bardziej cyfrowe, stosunki międzynarodowe nabrały większego znaczenia, a kolonizacja przybrała inne barwy lecz wcale nie zniknęła. Wystarczy spojrzeć właśnie na Chiny i ich gospodarczą ekspansję na Czarnym Lądzie.

Co nie jest zabronione, jest dozwolone

Chiński model ekspansji gospodarczej polega na dosyć agresywnej polityce kredytowo-inwestycyjnej. Przez ostatnie dwie dekady Chiny stały się kluczowym pożyczkodawcą dla krajów afrykańskich. Niemniej jednak stosunki gospodarcze między tymi krajami mają swój początek w dalekiej historii. To jeden z głównych powodów tak pozytywnego nastawienia afrykańskich krajów do Państwa Środka. Sposób, w jaki Chiny budują tę relację jest bardzo ciekawy i choć w Europie wizja coraz bardziej zadłużających się krajów na Czarnym Lądzie zaczyna budzić zaniepokojenie, to Afrykanie wydają się być zachwyceni.

W 2016 roku ośrodek badań Afrobarometer przeprowadził sondaż w 36 krajach, z którego wynika, że średnio 63% badanych ocenia gospodarczy i polityczny wpływ Chin jako bardzo pozytywny. W Kenii aż 91% respondentów twierdziło, że Chiny znacznie polepszyły sytuację kraju. Entuzjazm tubylców nie ma granic. Sytuacja jednak nie jest tak beztroska, jak wydaje się na pierwszy rzut oka, a Chiny i ich pomoc nie jest taka bezinteresowna. Afryka to kontynent, który obecnie liczy ponad miliard dwieście milionów potencjalnych konsumentów, a ich liczba stale rośnie.

Liczba ludności Afryki (1960 – 2019)

Liczba ludności, populacja Afryki w latach 1960 do 2019 Źródło: https://populationof.net/

To ogromny rynek zbytu dla chińskich przedsiębiorców, a także obszar, na którym znajduje się 10% światowych zasobów ropy oraz innych cennych surowców. Nie istnieją tam praktycznie żadne mechanizmy kontrolne, które mogłyby powstrzymać albo chociaż ograniczyć chińskie zakusy.

Polityka Państwa Środka nie skupia się jednak na zdobywaniu szeroko pojętej władzy czy terytorium. Wiedząc, że afrykańskie kraje mają ogromne zapotrzebowanie kapitałowe, Chiny oferują bezwarunkową pomoc finansową. Wspomagają budowę infrastruktury, a przy tym nie ingerują w politykę tych krajów. Układ jest za każdym razem bardzo przejrzysty. Chińczycy nie narzucają demokracji, (jak robili to Europejczycy) nie egzekwują praw człowieka ani nie zwalczają obecnego autorytaryzmu wśród rządzących. Wspomagają jedynie finansowo, zapewniając sobie pewnego rodzaju inwestycyjny monopol i uzależnienie od ich gotówki.

Smocze prezenty dla Afryki

To wystarczyło, żeby w ciągu niespełna dwóch dekad stać się najważniejszym partnerem handlowym Afryki i jej głównym inwestorem. Z danych Inicjatywy Badań Chiny-Afryka (CARI) wynika, że w latach 2000-2016 Afryka zaciągnęła od Chinczyków pożyczki w wysokości 125 miliardów dolarów.

Chińskie pożyczki dla Afryki (w mld dol.)

Wielkość pożyczek udzielonych Afryce przez Chiny. Źródło: http://www.sais-cari.org/data

Warto podkreślić, że znaczna część długu pochodziła od tradycyjnych inwestorów, prywatnych pożyczkodawców oraz agencji wielostronnych i na tym nie koniec. Rok temu na otwarciu Forum Współpracy Chiny-Afryka w Pekinie, Prezydent Chińskiej Republiki Ludowej – Xi Jinping ogłosił, że jego kraj przeznaczy kolejne 60 mld dolarów na pomoc finansową i kredyty dla państw afrykańskich oraz umorzy część długów najbiedniejszych z nich. W tej kwocie 15 miliardów to nieoprocentowane pożyczki i środki pomocowe.

Pomoc Afryce nie kończy się tylko na finansach. Xi Jingpin głosi też, że jego kraj będzie uczestniczyć w projektach dotyczących ochrony środowiska i wspomagać walkę z piractwem na wodach Afryki. Wyliczał, że Chiny wzmocnią współpracę w ośmiu obszarach: przemysł, handel, ekologiczny rozwój, służba zdrowia, budowa zdolności rynkowej, nauki humanistyczne, bezpieczeństwo i pokój. Nie sposób zatem oprzeć się wrażeniu, że przy tak szerokich zakusach pomocowych Chin, nie chodzi tylko o finansowanie. Relacje Chin z Afryką niektórzy nazywają „kolonializmem ekonomicznym”. Jednakże Xi Jinping stanowczo zaprzecza jakoby celem pomocy finansowej było uzyskanie strefy wpływów, czy też wkręcenie afrykańskich krajów w spirale długu.

Chińskie inwestycje w Afryce

Początki chińskich inwestycji w Afryce były dosyć skromne. Jednak potem, jak wynika z raportu McKinsney nabrały szybkiego tempa. W 2004 roku ich wartość nie przekraczała nawet 1 miliarda dolarów. Dopiero w kolejnych latach rosły lawinowo. W 2015 roku w Afryce Subsaharyjskiej osiągnęły wartość 35 miliardów dolarów. Kluczowe były i nadal są surowce energetyczne, przemysł oraz ziemia rolna pozwalająca produkować żywność.

Chińskie inwestycje w Afryce

Inwestycje dokonane przez Chiny w AfryceŹródło: http://www.national-geographic.pl

W ciągu zaledwie kilku lat mogliśmy śledzić, jak powstała największa huta żelaza w Afryce Zachodniej, czy też fabryka ceramiki w Afryce Wschodniej. Ogromne chińskie giganty, takie jak Huawei i ZTE stworzyły większość infrastruktury telekomunikacyjnej oraz zagospodarowały pola gazowe Tanzanii. Wybudowano również 750-kilometrową linię kolejową w Etiopii.

Według raportu w 2016 roku inwestycje w Afryce miały już łączną wartość 49 miliardów dolarów. Najwięcej kapitału chińskie przedsiębiorstwa zostawiły w RPA, Kenii, Tanzanii, Zambii i Nigerii. Co ciekawe, 90% chińskich firm w Afryce to nie wielkie państwowe molochy, ale przedsiębiorstwa prywatne.

Stosunek chińskich firm prywatnych i państwowych w wybranych krajach Afryki (w %).

Stosunek chińskich firm prywatnych do państwowych w wybranych krajach Afryki, Nigeria, Kenia, RPA, Zambia, EtiopiaŹródło: opracowanie własne na podstawie danych z raportu McKinsey

Tysiące firm z sektora prywatnego w warunkach wolnego rynku podąża szlakiem przetartym przez wielkie państwowe przedsiębiorstwa Państwa Środka. Afryka stała się dla nich rynkiem zbytu i choć kierunek zapoczątkowany był przez państwowe władze, to potem stał się świadomą decyzją wielu prywatnych inwestorów. McKinsey ocenia, że tym, co przyciąga je do Afryki nie jest wcale polityczny dekret, a przede wszystkim wysoka, ponad 20-procentowa marża zysku. Wymiana handlowa z Afryką została całkowicie zdominowana przez Państwo Środka. Z danych za 2015 rok wynika, że jej wartość to 188 miliardów dolarów. Podczas gdy, w 2001 wynosiła zaledwie 13 miliardów.

Wartość wymiany handlowej z Afryką w 2015 roku [mld USD]

Poziom wymiany handlowej Afryki z Chinami, Indiami, Niemcami, WielkąBrytanią czy USA Źródlo: opracowanie własne na podstawie danych z raportu McKinsey

Pod względem wielkości wymiany handlowej Chiny są bezkonkurencyjne. Drugie miejsce zajmują Indie z wymianą handlową na poziomie 59 miliardów USD. McKinsney prognozuje, że do roku 2025 wymiana handlowa z Chinami w optymistycznym scenariuszu może sięgnąć nawet 440 miliardów dolarów.

Polityczny teatr czy faktyczny sojusz?

Obecność Chin w Afryce od dłuższego już czasu wzbudza niemałe kontrowersje. Zdania ekonomistów są mocno podzielone. Jedni uważają, że ten sojusz niesie ze sobą wiele korzyści, inni upatrują szeregu zagrożeń. Niemniej jednak, Chiny bardzo mocno zaakcentowały swoją obecność na Czarnym Lądzie. Realizują to na trzy sposoby: inwestycje, pomoc finansowa oraz rosnąca migracja. Tempo tej ostatniej również jest niesamowite. W znakomitej większości zjawisko to ma charakter zarobkowy. Część z tych ludzi zakłada tam własne biznesy, część przybywa, by pracować na podstawie kontraktu. Nie sposób zdobyć dokładne dane, ale większość szacunków zakłada, że liczba chińskich migrantów w Afryce to już miliony osób. W tym ponad 300 tysięcy z nich przebywa w RPA.

Z czego więc wynika obecność Chin w Afryce?

  • Powód nr 1 – surowce. W samym 2017 roku ponad 20% importowanej przez Chiny ropy naftowej pochodziło z Afryki. Chiny zapewniają sobie doskonałą bazę surowcową.
  • Powód nr 2 – ryenk zbytu. Występujący w Afryce progres gospodarczy przyspiesza z roku na rok. Struktura demograficzna to raj dla sprzedawców. Aktualna liczba ludności to ponad 1.2 miliarda i rośnie w szybkim tempie. Prognozy zakładają, że do 2025 roku ma osiągnąć około 2.5 miliarda. Spośród 15 najszybciej rozwijających się rynków zbytu Chin, aż 10 z nich znajduje się właśnie w Afryce.
  • Powód nr 3 – tania siła robocza. Niewątpliwie Chińscy przedsiębiorcy szukają miejsc do przeniesienia fabryk z Chin. Dlaczego? Średnie miesięczne wynagrodzenie krawcowej w Chinach to dziś już nawet kilkanaście razy więcej niż w Etiopii. Taka obniżka kosztów pracy jest marzeniem każdego przedsiębiorcy.

Taniec ze smokiem

Taniec złotego smoka na Czarnym Lądzie wydaje się nie mieć końca. Zarówno Afrykanie, jak i Chińczycy są zadowoleni z panującej relacji. Natomiast Europejczycy obawiają się chińskiej dominacji, trochę zasłaniając to troską o zadłużenie. Choć prawdą jest, że obciążenie odsetkami pożyczek może okazać się dla nich nie lada problemem. Pekin buduje jednak doskonały PR wokół modelu inwestycyjnego w Afryce. Przy okazji każdej konferencji, szczytu czy umowy handlowej przypomina całemu światu o tym, że Chiny we wspaniałomyślny sposób pomagają zwalczać problemy Trzeciego Świata, pozostawiając tam wizję pokojowego narodu, który niczego nie narzuca siłą. W domyśle oczywiście negując sposoby złego Zachodu panoszącego się ze swoją demokracją. Chiny kreują wizję relacji budowanej od stuleci między dwoma państwami, pomijając niewygodne fakty. Duet chińskich wdzięków z Afryką może odegrać ogromną rolę w gospodarce światowej. Entuzjazm afrykańskich krajów sugeruje, że ten romans będzie jeszcze długo trwał. Pytanie tylko czy będzie miał dobre zakończenie dla obu kochanków.

Do zarobienia,
Agata Paluch


Komentarze

  1. Temat nie często spotyka się w mediach A może odegrać ważną rolę w przyszłości jeśli chodzi o gospodarkę światową

    1. Zdecydowanie, osobiście dziwi mnie, że u nas dalej jest tak niewielkie biznesowe zainteresowanie Afryką. Rozumiem, że różnice kulturowe, językowe, etc. przy czym to obecnie najszybciej rozwijający się rynek zbytu. Wiadomo, że niestabilne środowisko odstrasza, ale kapitał, który nie boi się wysokiego ryzyka zbiera później potencjalnie największe plony.

  2. „Niemniej jednak, Chiny bardzo mocno zaakcentowały swoją obecność na Czarnym Lądzie realizując trzy sposoby: inwestycje, pomoc finansowa oraz rosnąca migracja.”
    Czy to aby jest po polsku?


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Agata PaluchAgata Paluch - doświadczona inwestorka indywidualna działająca głównie na rynku instrumentów pochodnych, obecnie pracuje w bankowości.
Slider
Slider

Ankieta

Historię jakiej waluty chcesz poznać w kolejnym odcinku "Krótko mówiąc..."?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Array ( [0] => 94 )

Złoty interes, czyli co mogą przeczuwać banki centralne?


Dlaczego Michael Burry nie ma racji?


Kiełbasa WIGborcza, czyli jak wybory wpływają na giełdę cz.2


Slider
Slider

Polecane wpisy

Złoty interes, czyli co mogą przeczuwać banki centralne?


Dlaczego Michael Burry nie ma racji?


Kiełbasa WIGborcza, czyli jak wybory wpływają na giełdę cz.2


Kiełbasa WIGborcza, czyli jak wybory wpływają na giełdę cz.1


W funduszu siedzi leń, nic nie robi cały...


Innowacja – modne słowo czy wróg u bram sektora bankowego?