Złoty interes, czyli co mogą przeczuwać banki centralne? - DNA Rynków

Złoty interes, czyli co mogą przeczuwać banki centralne?

W niepewnych czasach najpewniejszą inwestycją jest złoto. Tę maksymę jak mantrę powtarzali nam nasi rodzice i dziadkowie, kupując w czasach hiperinflacji złote pierścionki, zegarki i inne precjoza. Już kilka gram złotego kruszcu dawało im poczucie bezpieczeństwa. Prezes NBP również postanowił pójść w ich ślady i w okresie 2018/2019 dokupił kilka gram złota powiększając rezerwy naszego kraju. A w zasadzie kilka MILIONÓW gram złota. Dokładnie 125,7 ton, powiększając rezerwy NBP niemal dwukrotnie. Okazuje się, że nie on jeden. Chiny, Rosja, Indie, Węgry również kupują złoto na potęgę. Pytanie, dlaczego?

Złoto dla przezornych – krótka historia pieniądza

Dlaczego złoto jest tak pożądanym przez wszystkich kruszcem? Ze względu na walory estetyczne, nierdzewność czy chęć okazania uczuć płci przeciwnej w bardziej namacalny sposób? Każdy z wymienionych powodów jest prawdziwy, ale jeden jest nie do przebicia – złoto jest pieniądzem prawdziwym, tj. nośnikiem wartości. Co to znaczy?

W czasach prehistorycznych, gdy królował handel wymienny, rolę pieniądza odgrywało wszystko, co miało jakąkolwiek wartość i było względnie łatwe do przeniesienia (paciorki, kamienie, pióra rzadkich ptaków). Po pewnym czasie ktoś wpadł na pomysł, by ten „prototyp systemu monetarnego” nieco ustandaryzować w celu usprawnienia handlu. Potrzebny był towar wartościowy, łatwy w obróbce, trwały i prosty w przechowywaniu. Ludzkość odkryła metale szlachetne i nauczyła się bić złote i srebrne monety. W wyniku tej małej rewolucji, ceny wszystkich towarów i usług zaczęto wyrażać w wartościowych kruszcach. Wtedy pieniądz miał pełne pokrycie w złocie (lub srebrze). Jak to działało w praktyce? Weźmy dla przykładu średniowiecznego polskiego rycerza o swojsko brzmiącym imieniu Jurand. Jurand słysząc coraz głośniejsze plotki o rozróbie mającej niedługo rozegrać się pod Grunwaldem, poszedł na miejski jarmark, by zakupić odpowiedni sprzęt. Miecz i tarcza? 5 sztuk złota. Zbroja? 15 sztuk złota. Bojowy rumak? 20 sztuk złota. Łącznie 40 sztuk złota. Drogo, ale już w tamtych czasach wakacje na mazurach w sezonie musiały swoje kosztować. Jurand był bogatym rycerzem i miał w banku wymaganą ilość złota. Był również mądrym człowiekiem i wiedział, że noszenie ze sobą 40 sztuk złota jest nie tylko nieporęczne, ale i bardzo niebezpieczne. W związku z tym poszedł do najbliższego oddziału banku, w którym składował złoto i poprosił o zaświadczenie o ilości posiadanego kruszcu. 8 papierów bankowych (ang. bank note) zaświadczających, że każdy z nich odpowiada wartością 5 sztukom złota Juranda składowanym w bankowym skarbcu. Z ośmioma „banknotami” w garści wartymi 5 sztuk złota każdy, Jurand mógł uregulować zobowiązania i wyjechać na upragnione wczasy, na których, jak wiemy z historii, bawił się wyśmienicie. Jego gospodarze już mniej.

Ile złota w złotym?

W opisanej powyżej historii każdy z „banknotów” miał pełne pokrycie w złocie, tj. każdy z nich był w pełni wymienialny na 5 szt. złota. System okazał się tak efektywny, że zaczął być stosowany na szeroką skalę. Niestety, jego ograniczeniem była ilość dostępnego złota w obiegu. Jeżeli w danym kraju w obrocie pozostawało 100 ton złota, nie można było wydrukować banknotów o łącznej wartości odpowiadającej 150 tonom kruszcu. Do czasu…

Rok 1775, USA, wojna o niepodległość. Rosnące wydatki wojenne wymagały coraz większych ilości pieniędzy. Kongres pozwala na drukowanie Dolarów Kontynentalnych (ang. Continentals), by opłacić żołnierzy. Masowy druk pieniędzy bez pełnego pokrycia w złocie doprowadza do hiperinflacji, w wyniku której w ciągu 50 lat wartość 1 „Kontynentala” spada o 97,5%. Stąd w j. angielskim pokutuje powiedzenie „not worth a Continental”, czyli „nie wart funta kłaków”. Masowy druk banknotów został zatrzymany, ale rozwiązanie już zdążyło spodobać się politykom i finansistom. Wskutek wybuchu wojen światowych ilość drukowanych banknotów bez pokrycia w złocie systematycznie rosła. Podejmowano próby, jak chociażby poprzez powołanie Systemu z Bretton Woods, by chociaż częściowo powrócić do systemu, w którym każdy banknot był wymienialny na złoto. Ostatecznie system oparty na parytecie kruszcu załamał się w latach 70-tcyh XX wieku w wyniku działań podjętych przez gabinet Richarda Nixona. Obecnie znane przez nas banknoty są pieniądzem fiducjarnym, nie mającym pokrycia w złocie. Banki mogą drukować pieniądze w praktycznie nieograniczonej ilości, limitowane jedynie założeniami systemu rezerwy cząstkowej, który jest stale korygowany. Od 1964 roku, stworzenie przez bank Anglii tryliona funtów zajęło mu niewiele ponad 30 lat. Wykreowanie następnego tryliona funtów trwało już niecałe 8. Tylko co to oznacza w praktyce?

Ilość pieniędzy stworzonych przez banki w latach 1969-2014Czy złoto to dobra inwestycja? Ile gotówki stworzyły banki skupujące złoto?

Źródlo: https://positivemoney.org/

Ile warte jest 100 zł? – czyli czym tak naprawdę jest pieniądz.

Ile warte jest 100 zł? Wydawałoby się, że odpowiedź jest oczywista. 100 polskich złotych. Czyli za jeden stuzłotowy banknot mogę kupić 50 bochenków chleba po 2 zł każdy. Krzykniesz, że przecież to proste. I tak, i nie.

Wspominaliśmy o tym, że banknoty i monety, które znamy na co dzień są pieniądzem fiducjarnym. W uproszczeniu – ich wartość wynika z „umowy, aktów prawnych i gwarancji NBP”. Sam banknot 100 zł jest wart tyle ile wart jest kawałek papieru, z którego został stworzony oraz odrobina tuszu tworząca dumne oblicze grunwaldzkiego zwycięzcy. Czyli kilka groszy. To gwarancja NBP głosząca, iż polski złoty jest prawnym środkiem płatniczym w Polsce, nadaje mu wartość 100 zł. Wartość, która szybko może zmaleć do ceny papierka i tuszu potrzebnych do jego wykonania, jak miało to miejsce w czasach hiperinflacji.

Dla kontrastu sztuka złota z powyższej historii była warta tyle, ile wynosiła wartość złota potrzebna do jej wykonania (załóżmy ze kilka gram). Czyli wartość złota wynika z samej wartości kruszcu, która pozostaje relatywnie wysoka, a nie z prawnych zapisów i umów społecznych. Dlatego złoto określa się mianem prawdziwego pieniądza, odpornego na inflację, wymienialnego na całym świecie.

Światowa gorączka złota

Nic więc dziwnego, że złoto kusi nie tylko inwestorów indywidualnych, ale również banki centralne, które skupują je w zgoła odmiennym celu. Pytanie, dlaczego akurat teraz. Do 2008 roku banki centralne wyzbywały się swoich rezerw tego metalu wykorzystując ustalone limity w ramach porozumienia Central Bank Gold Agreement do maksimum. Pierwsze tego typu porozumienie zostało zawarte w 1999 roku. Zgodnie z nim banki centralne mogły sprzedać maksymalnie 2000 ton złota w przeciągu 5 lat. Ustalenie limitów miało umożliwić im sprzedaż rezerw złota w sposób, który nie wpłynie drastycznie na spadek światowych cen tego kruszcu.

Faktyczna sprzedaż złota na tle ustalonych limitów ustalonych przez sygnatariuszy CBGACzy złoto to dobra inwestycja? Ile złota kupiły banki centralne?

Źródlo: https://bankier.pl/W ostatnich latach widać znaczne odwrócenie tej tendencji. Zaczęło się od tego, iż największe banki centralne świata znacznie ograniczyły wyprzedawanie swoich rezerw złota. Później ruszyły na zakupy. W trzecim kwartale 2018 Bank Centralny Rosji postanowił się nie rozdrabniać i zrobił największe zakupy złota od 1993r. nabywając 92 tony kruszcu. W ślad za nim ruszyły Chiny, kupując 84 tony w siedem miesięcy. Kolejne były Indie, Turcja, Kazachstan, Węgry i… Polska.

Na koniec października 2018, w czołówce krajów posiadających największy udział złota w swoich rezerwach, plasują USA (73,4%) i Niemcy (68,8%). Dalej znajdują się pozostałe kraje Europy – Holandia, Włochy i Portugalia, posiadające grubo ponad 60% rezerw w postaci złotego kruszcu. Polskie złoto stanowiło wtedy 4,5% naszych rezerw podczas gdy średnia europejska wynosiła niemal 4x więcej. Niemniej jednak ostatnie zakupy sprawiły, że jesteśmy na dobrej drodze by osiągnąć ten cel.

Największe rezerwy złotaCzy złoto to dobra inwestycja? Jakie rezerwy złota mają kraje?

Źródlo: https://biznes.interia.pl/

Mają rozmach…

Gdy już NBP zadziałał to z rozmachem dokonując w czerwcu 2019 jednorazowego zakupu 95 ton złota. To największe od prawie 10 lat jednorazowe zakupy złota na świecie (nie licząc zakupów dokonanych przez Chiny w 2009 i 2016r.). Łącznie w przeciągu ostatnich miesięcy, NBP w kilku transakcjach (łącznie ze wspomnianą czerwcową) zakupił 125,7 ton złota, zwiększając rezerwy kraju ponad dwukrotnie, do 228,6 t. Dzięki tym zakupom Polska przesunęła się w światowym rankingu z 34 na 22 pozycję i z 15 na 11 miejsca w Europie. Jednak ogromne zakupy, to nie wszystko, co zaplanował NBP.

Rezerwy złota w tonachCzy złoto to dobra inwestycja? Jakie rezerwy złota mają różne kraje?

Źródlo: https://bankier.pl/

Z ziemi angielskiej do Polski

Większość polskiego złota przechowywana jest… w Londynie. A przynajmniej do niedawna, gdyż prezes NBP prof. Adam Glapiński w ramach akcji repatriacyjnej zapowiedział powrót niemal połowy zasobów polskiego złota (ok. 100 ton) do Polski. Nie jest on jednak odosobniony w swoim działaniu. Prekursorem był Bank Centralny Holandii, który w listopadzie 2014 r. podjął decyzję o sprowadzeniu ponad 120 ton złota z USA. Rok później repatriację swoich 90 ton rezerw ogłosiła Australia. Następne w kolejności były Niemcy, którzy przenieśli 300 ton kruszcu z Nowego Jorku i 374 tony z Paryża. W wyniku tej operacji aktualnie połowa niemieckiego złota znajduje się na terenie Niemiec. Niedawno do grupy repatriacyjnych banków centralnych dołączyły również Węgry. Pytanie, co może oznaczać ściąganie przez kolejne kraje swoich rezerw do ojczystych sejfów?

Wiedz, że coś się dzieje

Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem NBP, ostatnie zakupy złota mają „wzmocnić stabilność i bezpieczeństwo polskiego sektora finansowego, a repatriacja rezerw kruszcu jest realizacją ustawowego i patriotycznego zobowiązania”. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana. Złoto traktowane jest jako bezpieczna przystań nie tylko przez drobnych inwestorów, ale również przez wielkie podmioty instytucjonalne. Niepewność związana z Brexitem, rosnące ryzyko geopolityczne, nieprzerwanie zwiększające się zadłużenie państw oraz ujemna rentowność większości obligacji emitowanych przez rządy najbogatszych gospodarek świata. To jedynie kilka potencjalnych przyczyn mogących tłumaczyć falę zakupów i repatriacji złota przeprowadzonych przez banki centralne. W sytuacji rosnącej niepewności gospodarczej i geopolitycznej, zwiększanie udziału złota w rezerwach dewizowych kraju jest skutecznym sposobem na dywersyfikacje ryzyka. By, jak mawia Warren Buffet, „nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku”. Zwłaszcza jeśli cena jajek walutowych oznaczonych symbolem $ jest z reguły odwrotnie skorelowana z cenami złota. Bank Centralny Rosji oprócz systematycznych zakupów złota wyprzedaje rezerwy dolarowe oraz obligacje amerykańskie. Prawdopodobnie banki centralne reagując na rosnącą niepewność chcą zabezpieczyć się przed rosnącym ryzykiem. Cytując analityków Bernstein w ich nocie do klientów: „znamienne jest, iż pierwszy raz od zakończenia Bretton Wooods i II wojny światowej rezerwy złota banków centralnych zaczęły rosnąć.”.

Zdążyć przed odjazdem złotego pociągu?

Czy można zarobić na obecnej sytuacji? Gdy inni kupują tony, może i ja kupię, choćby gramy złota? Zdaniem analityków Bernstein, popyt na złoto prawdopodobnie będzie rósł, tak ze strony inwestorów indywidualnych jak i instytucjonalnych, przy względnie stałej podaży. Co oznacza prawdopodobny wzrost cen. Biorąc pod uwagę aktualną (połowa października 2019) cenę ok. 1500 dolarów za uncję oraz maksimum z 2011 roku – ponad 1900 dolarów za uncję, kruszec ma jeszcze potencjał wzrostowy. Niezależnie od tego czy zakupione w celach inwestycyjnych, kolekcjonerskich, czy czysto dywersyfikacyjnych, złoto może stanowić bezpieczną przystań dla zarobionych pieniędzy. Zarówno w przypadku zwykłego Kowalskiego, jak i wielkiego banku centralnego. Mimo zapewnień byłego Prezesa FED Bena Bernanke, iż złoto nie jest pieniądzem, a Banki Centralne trzymają rezerwy kruszcu jedynie z uwagi na tradycję, wniosek nasuwa się jeden. Gdy widzisz, że Banki Centralne kupują złoto na potęgę, wiedz, że coś się dzieje.

Do zarobienia,
Maciej Kietliński


Komentarze

  1. Sama historia zastosowania złota bardzo ciekawa natomiast puenta niejasna-co autor chciał przez ostatnie zdanie powiedzieć?

    1. Jeśli banki centralne dynamicznie zwiększają swoje rezerwy złota, może to oznaczać, że przeczuwają spowolnienie gospodarcze i przygotowują się na cięższe dla gospodarki czasy.

      Z kolei zwrot „Wiedz, że coś się dzieje” odnosi się do humorystycznego zdania wypowiadanego przez pewnego kontrowersyjnego kaznodzieję. Pozwolisz Jarosław, że samego żartu już nie będę tłumaczył 🙂

      Dziękuję za komentarz! Właśnie takie wypowiedzi sprawiają, że chcę starać się jeszcze bardziej!

      Do zarobienia!


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Maciej KietlińskiMaciej Kietliński - makler papierów wartościowych lic. nr 3261, doktorant SGH. Od ponad 10 lat aktywny inwestor giełdowy.
Slider
Slider

Ankieta

Historię jakiej waluty chcesz poznać w kolejnym odcinku "Krótko mówiąc..."?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Array ( [0] => 94 )

Współczesna kolonizacja - jak i po co Chiny kupują Afrykę?


Dlaczego Michael Burry nie ma racji?


Sorry, taki mamy klimat! Kto zyska, a kto straci na zmianach klimatycznych?


Obligacje zabezpieczone hamburgerami? Czemu nie!


Slider
Slider

Polecane wpisy

Obligacje zabezpieczone hamburgerami? Czemu nie!


Sorry, taki mamy klimat! Kto zyska, a kto straci na zmianach klimatycznych?


Współczesna kolonizacja - jak i po co Chiny kupują Afrykę?


Dlaczego Michael Burry nie ma racji?


Kiełbasa WIGborcza, czyli jak wybory wpływają na giełdę cz.2


Kiełbasa WIGborcza, czyli jak wybory wpływają na giełdę cz.1