Cena wolności od pracy, czyli czy warto pracować mniej?

Coroczna majówka to niby tyko 2-3 dni wolnego, a w praktyce kraj nie funkcjonuje przez niemal półtora tygodnia. Cała rzesza osób kombinuje jak wziąć wolne tak aby wykorzystać niewiele dni urlopu, a mieć nawet tydzień wolnego. Gdy czasem dojdzie do tego Wielkanoc w odpowiednim terminie, jak np w 2019 roku to nie będzie przesadą powiedzenie, że na mocno zwolnionych obrotach kraj funkcjonuje nawet od połowy kwietnia. Można się spierać, że przecież oficjalnie wolnych dni w tym okresie było „tylko” (o zgrozo) kilka i nie każdy obywatel miał aż tak ekstremalnie wydłużone przed-wakacje. Faktem pozostanie jednak, że każdy tak długi letarg będzie miał swój wpływ na gospodarkę.

Nie ma darmowego lunchu

Dni ustawowo wolnych od pracy w 2019 roku w Polsce było 13 podczas gdy europejska średnia oscyluje w okolicach 11,5. To całkiem sporo, ale są bardziej wypoczywający od nas. Rekordziści na Islandii mają dni ustawowo wolnych od pracy aż 16. Na drugim biegunie z kolei będą np. Ukraińcy, którzy odpoczywają ustawowo 7 dni w roku. Co ciekawe, jeden z nich to Dzień Kobiet (to się nazywa gloryfikacja płci pięknej!), a i tak wahają się, czy nie znieść dwóch z tych 7 dni.

Dni ustawowo wolne od pracy w wybranych krajach Europy

Wykres pokazujący ile dni ustawowo wolnych od pracy mają różne kraje Europy
Źródło: opracowanie na podstawie www.dniwolne.eu

Ich wahania wynikają z konkretnego ekonomicznego powodu – każdy taki dzień pracowniczego przestoju niemało kosztuje. W przypadku naszej gospodarki ekonomiści obliczyli, że jeden ogólnokrajowy dzień wolny wart jest od 5 do 6 mld zł. Przy polskim PKB (2 116,4 mld zł nominalnie w 2018 roku) oznacza to ok. 0,25% całej gospodarki. Idąc tym tropem, można by dojść do wniosku, że rocznie za sprawą dni ustawowo wolnych od pracy ucieka nam ponad 60 mld zł.

Patrząc na to inaczej – gdyby dni wolnych ustawowo nie było żadnych, to PKB Polski w 2018 roku nie urósłby o 6,4% (nominalnie), ale o ponad 9,5% robiąc z nas niekwestionowanego lidera całej Europy! Wydawać mogłoby się więc, że nic tylko pracować. Kilka lat wyrzeczeń i o wiele szybciej zbliżmy się do unijnej średniej. Może nawet dościgniemy wspominany w planie Morawieckiego cel na 2020 rok, czyli 79% PKB per capita całej UE, który obecnie zgodnie z danymi MFW wynosi 74%. Prawda, że brzmi jak genialny pomysł?!

Gospodarka i pracownik 2.0

No właśnie okazuje się, że nie do końca. Pomijając, że wszystkie związki zawodowe solidarnie wywiozłyby na taczkach tych, którzy odważyliby się na taką propozycję. Rozpatrywanie dnia wolnego jedynie z perspektywy strony kosztowej jako utraty PKB, byłoby właściwsze jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś jednak polska gospodarka wchodzi w zupełnie inną fazę.

Global Entrepreneurship Monitor (GEM Consortium) prowadząc swoje badania na temat przedsiębiorczości, kwalifikował do tej pory Polskę jako gospodarkę bazującą na efektywności i koszcie pracy. W takiej sytuacji wspomniana strona kosztowa analizy jest niezwykle istotna z perspektywy rozwoju. Ostatnie badania GEM wskazują jednak na to, że przechodzimy do grona gospodarek bazujących na innowacyjności. Gdyby ten trend się utrzymał, będzie to wymagało również szeregu zmian w zakresie zarządzania pracownikami i odmiennego spojrzenia na wydajność pracy.

To oznacza chociażby konieczność rosnącej elastyczność czasu i miejsca pracy. Co ciekawe, badania Jabra pokazują, że praca z domu uznawana jest za najbardziej produktywną. Dalszy wzrost liczby przedsiębiorstw o charakterze nieprzemysłowym, a nastawionych na nowe technologie wraz z przejmowaniem rynku pracy przez młodsze pokolenia będzie wymagał odejścia od zwracania uwagi wyłącznie na stronę kosztową wolnych dni, a nawet wolnych godzin pracy. Szczególnie w sytuacji, gdy już Millenialsi jako jeden z najbardziej satysfakcjonujących elementów zatrudnienia wskazują słynny work-life balance.

Z kolei zgodnie z danymi OECD w 2017 roku Polacy byli 9 najbardziej zapracowanym narodem na świecie. W ciągu roku statystyczny Kowalski miał przepracować 1815 godzin. Dla porównania – nasi zachodni sąsiedzi mieli ich przepracować 1356! Nawet nie porównując się do tak ekstremalnego przypadku, średnia dla krajów OECD wynosiła 1746 przepracowanych godzin, czyli do ugrania powinniśmy mieć niemal 70 godzin, a więc… ponad 8 dni wolnego!

Roczna liczba godzin pracy

Ile rocznie godzin na pracę poświęcają poszczególne narody
Źródło: opracowanie na podstawie danych OECD

Czy w takiej sytuacji warto w ogóle rozważać, czy ustawowy dodatkowy dzień wolnego się należy, czy nie? W końcu nawet standardowy obywatel krajów OECD pracuje średnio 8 dni krócej niż my. Ok, to prawda, że Francuzi czy Niemcy pracują mniej w skali roku. Przy czym nie pracują istotnie mniejszą liczbę dni niż Polacy. Po prostu w dni pracy pracują krócej.

Niby mała różnica, ale z perspektywy wielu branży jednak ogromna. Na przykład cały sektor produkcyjny, który działa głównie w trybie zmianowym wymaga ciągłości pracy dla utrzymania jak najniższych kosztów produkcji. O wiele większym problemem może się dla niego okazać dzień wyłączenia maszyn niż skrócenie dnia pracy i wprowadzenie nowej zmiany. Dzień wolnego w przypadku sektora usługowego może z kolei mieć istotny wpływ na przejściowe obniżenie produktywności. Jeśli nie wierzycie, to zastanówcie się, jak wyglądała wasza praca (o ile do niej poszliście) np. w czwartek 2 maja.

Zjeść ciastko i mieć ciastko

Politycy, co chwilę licytują się, składając obietnice kolejnych dni wolnych od pracy. W zeszłym roku był to pojawiający się znienacka 12 listopada. Wcześniej wolne od handlu niedziele. Kilka dni temu z kolei zaproponowano, aby jako dzień wolny wprowadzić 4 czerwca (rocznica wyborów z 1989 roku).

W świetle zmieniającej się polskiej gospodarki i społeczeństwa wszystko wskazuje jednak na to, że nie tak powinny krzyżować się drogi rozwoju gospodarczego i wzrostu komfortu pracownika. Ekonomiści jasno wskazują, że nie stać nas teraz na kolejne dni całkowicie wolne od pracy. Wspomniane drogi powinny krzyżować się na gruncie godzin pracy zamiast dni wolnych od pracy. Zwłaszcza że w tym zakresie zarówno wyniki badań, jak i empirycznych doświadczeń są jednoznaczne:

– W ciągu pierwszych 2 miesięcy 1974 roku, urzędnicy rządowi w Wielkiej Brytanii ograniczyli tydzień pracy do 3 dni w celu oszczędzania energii. Produkcja spadła w tym okresie zaledwie o 6%.
– W latach 2000-2008 francuski rząd ograniczał tygodniową liczbę godzin pracy do 35. W ankietach francuscy pracownicy wskazywali, że są szczęśliwsi, mniej zestresowani i produktywniejsi.
– W latach 2015-2017 szwedzki dom opieki przeprowadził eksperyment, zmieniając dzień pracy pielęgniarek z 8 na 6-godzinny, bez obniżania pensji. Podczas tego okresu, liczba urlopów zdrowotnych spadła o 10%, a pielęgniarki twierdziły, że są w stanie lepiej wykonywać swoje obowiązki.

Okazuje się więc, że przy odpowiednich zmianach można zarówno wspomóc gospodarkę, jak i pracowników. W końcu jak mówił założyciel Pixara John Lasster – naszym najlepszym biznesplanem jest jakość.

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

16

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

16
0


Zainteresuje Cię też:

Ankieta

Gdzie prognozujesz rynek (WIG) na koniec 2020?

  • Ponad 10% w górę
  • Konsolidacja -10 do +10%
  • Ponad 10% w dół

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: