W co inwestują dziś najwięksi? Jedna spółka zrobiła +3600%

W co inwestują dziś najwięksi? Jedna spółka zrobiła +3600%

Plus 3600 procent. To zwrot, jaki przyniosła jedna spółka z portfela 24-letniego zarządzającego, który jeszcze rok temu praktycznie nie istniał na radarach Wall Street. Inna pozycja tego samego funduszu urosła o 500 procent. Trzecia o 200 procent. Leopold Aschenbrenner. W ciągu ostatnich 18 miesięcy stał się najgłośniejszym nowym graczem Wall Street.

W tym samym czasie, kiedy on dosypuje do swoich pozycji w wąskich gardłach AI, na drugim końcu Wall Street nowy szef Berkshire Hathaway, Greg Abel, bez sentymentu czyści portfel po Buffecie. Wyrzucił Visę, Mastercard, Amazon, UnitedHealth. Dokupili za to masę Google. Za wcześnie jeszcze, żeby oceniać ten chaos, ale ekipa bez Buffetta mocno się odpala.

Do tego pomiędzy nimi inni wielcy inwestorzy też pokazali ostatnio swoje ruchy. Ackman kupuje Microsoft, a Druckenmiller wyprzedaje sektor finansowy.

W tym materiale rozłożę pierwszy kwartał 2026 na pięciu największych zarządzających Wall Street. Pokażę, kto wygrał, kto przegrał, gdzie się różnią, gdzie zgadzają, i co to wszystko znaczy dla Twojego portfela inwestycyjnego.

W co inwestują dziś najwięksi? Jedna spółka zrobiła +3600%

Pierwsze 3 miesiące bez opłat za akcje w eToro
Skorzystaj z promocji cashback.
Twój kapitał jest narażony na ryzyko.
Załóż konto

Leopold Aschenbrenner i nowa fala inwestowania w sztuczną inteligencję

Często nasze cokwartalne zestawienie ruchów największych inwestorów zaczynaliśmy od rynkowego wieloryba pokroju Warrena Buffetta. Jego już jednak nie ma. Dziś więc pójdziemy przewrotnie tropem nowej fali i człowieka, który w ostatnim czasie zabłysnął fenomenalnymi wynikami oraz niesamowitym wyczuciem trendów w AI, sztucznej inteligencji i gospodarce.

Leopold Aschenbrenner, urodzony w okresie bessy po bańce internetowej. Zaledwie 24-letni niemiecko-amerykański badacz sztucznej inteligencji i inwestor, który z miejsca stał się jednym z najgłośniejszych nazwisk w Dolinie Krzemowej. Jego życiorys przypomina historię genialnego dziecka prosto z Hollywood. W wieku 19 lat ukończył z wyróżnieniem studia z ekonomii i matematyki ze statystyką na Columbia University.

Później pracował w elitarnym zespole Superalignment w OpenAI u boku samego Ilyi Sutskevera, gdzie zajmował się technicznym bezpieczeństwem systemów AI. W kwietniu 2024 roku zrobiło się o nim głośno, gdy został zwolniony z OpenAI za rzekomy wyciek informacji, czemu sam zresztą zaprzecza. Miało to nastąpić po tym, jak ostrzegał zarząd przed dziurawymi zabezpieczeniami firmy i ryzykiem szpiegostwa gospodarczego, m.in. ze strony Chin.

Aschenbrenner zyskał status gwiazdy świata finansów dzięki dwóm powiązanym ze sobą kwestiom: publikacji viralowego manifestu na temat przyszłości technologii oraz spektakularnemu sukcesowi swojego funduszu hedgingowego. Młody zarządzający przewidział na przykład kryzys energetyczny nierozerwalnie związany z rozwojem AI, a jego największą pozycją stało się Bloom Energy – producent ogniw paliwowych, które umożliwiają zasilanie centrów danych całkowicie poza przeciążoną, tradycyjną siecią elektroenergetyczną. Fundusz wszedł w tę spółkę tuż przed jej gigantycznym rajdem i solidnie na tym ruchu zarobił.

Kolejnym spektakularnym zakładem Aschenbrennera był SanDisk, producent kości pamięci, który dzięki rynkowym niedoborom wywołanym boomem na centra danych urósł o niemal 500% od początku tego roku i stał się jego drugą największą pozycją.

Mimo tak potężnego wzrostu ceny i pomimo faktu, że to już druga pozycja w portfolio, Leopold i tak postanowił powiększyć tę pozycję o kolejne 8%.

Część pewnie będzie miała opory przed inwestowaniem w tak rozgrzane akcje, więc pytanie brzmi: co jeszcze innego ze swoim portfelem robił Aschenbrenner w pierwszym kwartale 2026 roku? Co sprzedał, a co kupił?

Po pierwsze, upłynnił prawie 36% akcji wspomnianego wcześniej Bloom Energy. Ciężko jednak jednoznacznie ocenić, czy uważa on te akcje za zbyt drogie, czy po prostu rebalansuje wagi w portfelu po tak szalonym rajdzie.

Pozbył się też całkiem sporego pakietu akcji innej spółki, która do tej pory mocno korzystała na trendzie niedoboru energii elektrycznej dla centrów danych. Mowa o Solaris Energy Infrastructure. To podmiot, który bezpośrednio odpowiada na kryzys sieci elektroenergetycznej w USA poprzez model Power-as-a-Service, oferując szybkie ominięcie infrastrukturalnych wąskich gardeł.

Zamiast czekać latami na tradycyjne przyłączenie nowych centrów danych AI do sieci krajowej, SEI dostarcza mobilne, wielkoskalowe turbiny gazowe bezpośrednio na miejsce inwestycji. Pozwala to gigantom z sektora Big Tech na generowanie prądu lokalnie i działanie w trybie autonomicznym, czyli off-grid. Spółka skraca tym samym krytyczny czas uzyskania zasilania z kilku lat do zaledwie kilku tygodni, biorąc na siebie całą instalację oraz obsługę techniczną takich mobilnych elektrowni. Z biznesowego punktu widzenia wygląda to świetnie: stałe opłaty abonamentowe gwarantują SEI stabilne, przewidywalne przepływy, podczas gdy koszty paliwa w całości przerzucane są na klienta.

Neocloudy, GPU-as-a-Service i energetyczne wąskie gardła AI

Masę pieniędzy wpakował on w spółki zajmujące się wynajmowaniem mocy obliczeniowej zewnętrznym klientom, czyli w tzw. neocloudy. Spośród firm widocznych w portfolio funduszu Situational Awareness, bezpośrednim wynajmem infrastruktury zajmują się przede wszystkim cztery podmioty.

Największą pozycją w tej grupie, stanowiącą aż 14,4% całego portfela akcyjnego, jest CoreWeave. Lider tego trendu. Ich model biznesowy polega w 100% na kupowaniu tysięcy najnowocześniejszych procesorów graficznych, takich jak NVIDIA H100, H200 czy Blackwell, i wynajmowaniu ich potężnej mocy obliczeniowej pod trenowanie oraz inferencję modeli AI. Fundusz powiększał tutaj pozycje o 18%.

Do tego jest jeszcze Applied Digital, Iren Limited i Bitdeer Technologies.

Jakby tego było mało, to dochodzą takie spółki jak Bitfarms, które są w trakcie głębokiej transformacji. Do tej pory ich głównym biznesem było kopanie Bitcoina oraz innych kryptowalut, ale teraz zamierzają rzucić swoje zasoby do zupełnie innego naczynia i wykorzystać posiadaną moc obliczeniową do trenowania modeli AI.

Hive Digital Technologies to też całkiem nowa pozycja, ale również powiązana z tym samym co kilka poprzednich spółek. To właściwie kolejna odsłona neoclouda łamanego przez kryptogórnika.

Pierwotnie firma zyskała rozgłos jako pionier w ekologicznym wydobywaniu cyfrowych aktywów, głównie Bitcoina. Ich centra danych zlokalizowane w Kanadzie, Szwecji oraz Islandii są zasilane wyłącznie zieloną energią, na przykład wodną i geotermalną. Obecnie przedsiębiorstwo dynamicznie rozwija skrzydła, transformując posiadaną flotę wydajnych procesorów graficznych na potrzeby rynku sztucznej inteligencji. Czyli, krótko mówiąc, grają dokładnie ten sam schemat, co w przypadku IREN czy Bitfarms.

Logika tych firm jest następująca: skoro mamy już infrastrukturę i moc obliczeniową do kopania krypto, to podrasujmy to trochę i zacznijmy wynajmować ją do trenowania AI, za lepsze pieniądze.

Poza neocloudami i kryptogórnikami, którzy chcą być neocloudami, Aschenbrenner dorzucił też T1 Energy. Spółka buduje amerykański łańcuch dostaw komponentów solarnych oraz magazynów energii i rozwija dedykowane, bezemisyjne huby obliczeniowe dla centrów danych, zlokalizowane m.in. w regionie nordyckim. To wręcz podręcznikowy beneficjent potężnego głodu energetycznego sztucznej inteligencji.

Najciekawszy zakład rozgrywa się jednak nie w portfelu akcyjnym, a opcyjnym. W tym samym momencie, w którym fundusz ładuje do koszyka akcje spółek zarabiających na wąskich gardłach i infrastrukturze AI, równolegle zabezpiecza się przed głębszym cofnięciem w sektorze półprzewodników.

W portfelu młodego inwestora wylądowała cała masa opcji PUT, czyli instrumentów, które zarabiają na spadkach cen akcji.

Patrząc jednak na całą strukturę portfela akcyjnego, zakładam, że nie jest to żaden długoterminowy zakład przeciwko rewolucji AI, a po prostu klasyczny, krótkoterminowy hedging, czyli zabezpieczenie się przed potencjalną realizacją zysków, która na tak potężnie rozgrzanym rynku może nadejść w każdej chwili.

Pamiętajmy, że to dane na koniec marca, więc paradoksalnie mogło okazać się, że w największym rajdzie półprzewodników po 100% w miesiąc przez kwiecień Leopold nie brał udziału. Tak czy inaczej, pomysły Aschenbrennera są warte podglądania i inspiracji.

Berkshire Hathaway po Buffecie: Greg Abel czyści portfel i dokupuje Google

Ale nie zachłyśnijmy się jednak wyłącznie nową falą, bo swoimi ruchami w najnowszych raportach 13F pochwalili się też inni rynkowi weterani.

W pierwszym kwartale Berkshire Hathaway, którym zarządzał nowy szef Greg Abel, też sporo się pozmieniało. Wyczyszczono pozycje w:

• Visę,
• Mastercard,
• UnitedHealth Group,
• Domino’s Pizza,
• Amazona,
• …i całą masę innych podmiotów.

Niektóre z tych decyzji o sprzedaży wyglądają z dzisiejszej perspektywy dość niefortunnie.

Idealnym przykładem jest tu pozbycie się 100% akcji Amazona, który kilka dni po zakończeniu kwartału zaliczył rajd o 30% i wyznaczając nowe, historyczne szczyty.

No ale, tak jak mówiłem, tutaj chodziło o generalne porządki, a nie o łapanie idealnego rynkowego timingu. Dlatego znacznie ciekawiej wygląda ta druga, zakupowa strona medalu.

W pierwszym kwartale Berkshire Hathaway mocno zwiększyło swoje pozycje w Google oraz New York Timesie. W przypadku obu tych spółek zaangażowanie było budowane już w poprzednim kwartale i to właśnie wtedy opowiadałem Wam nieco więcej o całej tezie inwestycyjnej dla New York Timesa.

W skrócie NYT przestał być wyłącznie gazetą. Dziś to rozbudowana platforma cyfrowa, która funkcjonuje w modelu subskrypcyjnym. Spółka zrozumiała, że same newsy nie wystarczą, bo informacje stały się towarem powszechnie dostępnym. Dlatego stworzyła pakiet „All Access”, który łączy różne obszary treści i usług w jednym abonamencie.

Widzimy więc, że zarówno Google, jak i New York Times to były zakłady już nowego CEO, mimo że proces budowania tych pozycji wystartował jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Przy okazji doskonale widać, jak ogromnym bezwładem charakteryzuje się sterowanie takim kolosem jak Berkshire Hathaway. U nich akumulacja akcji potrafi trwać przynajmniej kwartałami, a czasem latami, a i tak po drodze nie ma pewności, czy pozycja została już w pełni doważona. W tym samym czasie inwestor indywidualny zdąży szesnaście razy obrócić całym portfelem i pewnie ze dwanaście razy na tym solidnie stracić.

Jednak oprócz dociążania Google i NYT, w zestawieniu pojawiły się dwie zupełnie świeże pozycje: linie lotnicze Delta Air Lines oraz sieć domów towarowych Macy’s.

Dlaczego właściwie Berkshire decyduje się na zakup linii lotniczych? Bycza teza dla Delta Air Lines opiera się głównie na strukturalnych przewagach, które pozwalają firmie wyraźnie dystansować konkurencję przed kluczowym sezonem letnim. Delta celuje przede wszystkim w zamożniejszy segment klientów, co zapewnia jej siłę cenową i pozwala sprawnie przerzucać wahania kosztów paliwa na pasażerów, a to coś, co dla tanich przewoźników jest zazwyczaj barierą nie do przejścia.

Co więcej, strategiczna umowa z American Express i program lojalnościowy SkyMiles generują dla spółki niezwykle stabilne przepływy pieniężne. Mechanizm ten polega na bezpośredniej sprzedaży punktów SkyMiles firmie American Express, która kupuje je za gotówkę, aby następnie nagradzać użytkowników współdzielonych kart kredytowych. Taki przewidywalny strumień przychodów pozalotniczych skutecznie ogranicza naturalną cykliczność tego biznesu.

To wszystko przekłada się na potężny potencjał do umocnienia rynkowej pozycji Delty w wymagającym otoczeniu wysokich stóp procentowych i rosnących cen ropy, a dodatkowym wiatrem w żagle jest niedawne bankructwo jednego z low-costowych konkurentów, czyli Spirit Airlines, co stanowi jasny sygnał, że w branży za chwilę zrobi się znacznie więcej przestrzeni dla dotychczasowych liderów.

Co ciekawe, sam Buffett przez lata powtarzał, że linie lotnicze to jeden z najgorszych biznesów, który jest finansową pułapką bez dna. Tak więc widać, że nowe szefostwo Berkshire się bawi.

Macy’s to z kolei jeden z największych i najbardziej rozpoznawalnych operatorów domów towarowych w Stanach Zjednoczonych. Co dokładnie może stać za tym zakupem? Ciężko jednoznacznie powiedzieć. Być może ogłoszony program zamykania słabo rentownych placówek, który ma pomóc trwale poprawić rentowność biznesu i uwolnić zamrożony kapitał na nowe, znacznie bardziej dochodowe inwestycje. Nie wiem, ale patrząc na dane finansowe, nie czuję się zachęcony.

Na pewno jednak czuć tutaj silny wiatr zmian i sporą reorganizację podejścia do dawnej polityki zarządzania Buffetta. Ciekawie będzie to oglądać przez kolejne lata.

Bill Ackman, Microsoft i wielka wymiana akcji z TCI

Dobra, czas na kolejną gwiazdę Wall Street – Billa Ackmana. W pierwszym kwartale jego fundusz Pershing Square Capital był dość wstrzemięźliwy w otwieraniu nowych pozycji. Właściwie poza dokupieniem akcji Amazona, który, jak przed chwilą widzieliście, zdążył już mocno wystrzelić po jego zakupach, Ackman dołożył do swojego portfela tylko jeden zupełnie świeży podmiot.

Mowa o Microsofcie. Ta transakcja na Microsofcie pokazuje, że wielcy zarządzający, mimo ogromnego dostępu do informacji i zespołów analitycznych, potrafią mocno różnić się poglądem na daną spółkę. W tym samym czasie, gdy Ackman budował pozycję w Microsoft, to Chris Hohn, kierujący funduszem TCI, chyba uznał rozwój sztucznej inteligencji za realne zagrożenie dla spółki i to właśnie on sprzedał swój pakiet Microsoft do Ackmana, a jednocześnie zwiększył zaangażowanie w konkurencyjny Alphabet do 5%, odkupując je od… Ackmana. Chłopaki wymienili się po prostu akcjami.

Ackman uważa, że rynek niesłusznie wycenia akcje zbyt nisko. Jego zdaniem inwestorzy nie doceniają odporności flagowych programów, takich jak Excel czy PowerPoint, na konkurencję ze strony nowych platform AI. Dostrzega też dużą wartość w partnerstwie Microsoftu z OpenAI. Realnie po tej transakcji portfolio Ackmana przypomina po prostu jeden wielki ETF na największe spółki technologiczne. Tylko że będzie mógł za to pobierać solidne kilka procent rocznie opłaty. No i na pewno nie odjedzie mu indeks!

David Tepper: SanDisk, Uber i odwrót od chińskich akcji

David Tepper z kolei, znany historycznie z gigantycznych zakładów na chińskie spółki technologiczne, w pierwszym kwartale 2026 zrobił jednak coś, co dla mnie wygląda na pewien rodzaj kapitulacji.

Zapakował się w SanDisk – tę samą spółkę, którą Aschenbrenner ma jako drugą największą pozycję. Tylko że Tepper wszedł znacznie później, po tym jak akcje wzrosły o 3600 procent od lutego 2025. To nie jest fundamentalny play. To jest klasyczne kupowanie momentum.

Do tego agresywnie skupował Ubera na korekcie sięgającej już ponad 30 procent. Rynek panikuje, że autonomiczne pojazdy wyrzucą Ubera z łańcucha wartości. Tepper się z tą tezą nie zgadza. Ja zresztą też nie, o czym mówiłem w osobnym materiale o Uberze.

Sprzedawał z kolei Delta Air Lines, czyli dokładnie tę spółkę, którą w tym samym kwartale kupował Berkshire. Bezpośrednia rozbieżność dwóch wielkich. Berkshire pewnie myśli długoterminowo o konsolidacji rynku po upadku Spirit Airlines. Tepper bardziej krótkoterminowo i ewakuował się przed uderzeniem drogiej ropy w koszty.

Jednocześnie jednak sprzedał też ogromne pakiety chińskich akcji. Alibaba minus 30 procent. PDD minus 50 procent. JD.com minus 70 procent. Z chińskim portfelem Tepper postanowił radykalnie skończyć, robiąc wyjątek tylko dla Baidu, które dokupował. To trochę dziwny moment, biorąc pod uwagę, jak tanie są dziś te spółki względem swojej wyceny sprzed 5 lat. Ale każdy ma swoją tezę, a Tepper często po prostu najbardziej atakuje to, co akurat nabiera rozpędu, porzucając inne pomysły.

Stanley Druckenmiller sprzedaje sektor finansowy i szuka nowych okazji

Czas na kolejnego i mojego ulubionego Stanleya Druckenmillera. Największą pozycją, którą sprzedał, okazał się ETF na dojrzały sektor finansowy w USA. Druckenmiller wyprzedawał te aktywa przez cały okres korekty, która trwała w pierwszym kwartale 2026 roku. I tutaj akurat mamy trochę inne zdanie, bo ja częściowo na tej przecenie dokładałem elementy amerykańskiego sektora finansowego do swojego portfela. Nagrywałem nawet dla was osobny materiał w temacie.

Ruchy te są jednak do pewnego stopnia zbieżne z decyzjami nowego CEO Berkshire. Greg Abel też pozbywał się przecież Visy i Mastercardu, które ważą całkiem sporo we wspomnianym przeze mnie finansowym ETF-ie. U Druckenmillera ten sektorowy fundusz stanowił wcześniej blisko 7% całego portfolio.

I nie był to jedyny ETF, który wyleciał z jego portfela. Całkowicie wyczyścił on też pozycję w szerokim indeksie S&P 500 w wersji równoważonej, czyli tam, gdzie każda spółka, niezależnie od swojej kapitalizacji, ma dokładnie taką samą wagę. Do tego Druckenmiller trzyma wyraźną sztamę z Ackmanem w kwestii Google. Obydwaj pozbyli się tej spółki w pierwszym kwartale. Najwyraźniej uznali, że Alphabet jest już zbyt mocno rozgrzany i pora poszukać na rynku znacznie ciekawszych okazji.

Co w takim razie wpadło w to miejsce do Duquesne Family Office? Ogromnym, potężnym zakładem, który urósł już do poziomu aż 18% całego portfolio, stała się Natera. To amerykański gracz z sektora biotechnologii i diagnostyki medycznej, który specjalizuje się w zaawansowanych, nieinwazyjnych badaniach genetycznych opartych na analizie wolnokomórkowego DNA. W swojej ofercie posiadają m.in. testy prenatalne, badania przesiewowe oraz innowacyjne rozwiązania z zakresu płynnej biopsji, służące do wczesnego wykrywania nowotworów czy monitorowania odrzutów przeszczepów.

Spółka co prawda wciąż nie osiągnęła rentowności, ale skala jej biznesu rośnie w zaskakująco stabilny i powtarzalny sposób. Co kluczowe dla szukających rynkowych promocji: cena akcji znajduje się obecnie w wyraźnej korekcie i można ją zgarnąć około 25% poniżej ostatnich szczytów.

Oprócz tego Druckenmiller mocno zwiększył swoje zaangażowanie w spółce YPF, której udział w pierwszym kwartale urósł w jego portfolio z zaledwie 0,5% do konkretnych 4,5%. YPF to argentyński gigant energetyczny działający w sektorze naftowo-gazowym, który zabezpiecza pełen proces, od poszukiwań i wydobycia, przez rafinację, aż po końcową dystrybucję ropy oraz gazu. To kluczowy operator eksploatujący potężną formację łupkową Vaca Muerta, jeden z największych na świecie niekonwencjonalnych rezerwuarów węglowodorów, stanowiący dziś absolutny fundament gospodarki całej Ameryki Południowej. Trochę na nim zarobiono w portfelu defensywnym, ale sam osobiście ostatnio z niego rezygnowałem.

Druckenmiller dobierał też Alcoa Corporation – amerykańskiego giganta metalurgicznego i jednego z największych globalnych producentów boksytu, tlenku glinu oraz aluminium. Firma kontroluje pełen łańcuch produkcyjny, od samego górnictwa aż po hutnictwo. Jej produkty to kluczowe komponenty w przemyśle lotniczym, motoryzacyjnym, budowlanym czy opakowaniowym, stanowiące absolutny fundament światowego sektora metali. Swoją drogą, na temat sektora stalowego również nagrywałem niedawno materiał na YouTube. Może naprawdę wszyscy Ci inwestorzy po prostu oglądają ten kanał?

W portfelu Drucka warto też zwrócić uwagę na zakupy STMicroelectronics. To europejski lider w produkcji półprzewodników z siedzibą w Szwajcarii. Spółka projektuje i wytwarza układy scalone oraz mikrokontrolery szeroko wykorzystywane w sektorze motoryzacyjnym, ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów elektrycznych, automatyce przemysłowej, elektronice użytkowej, jak smartfony, oraz w urządzeniach z obszaru Internetu Rzeczy. Dostarcza również zaawansowane czujniki i układy zarządzania energią. Co kluczowe, przedsiębiorstwo zaczyna transformować i przekierowywać swoje moce produkcyjne w kierunku układów dla AI. Rynek w ostatnich tygodniach mocno kupił tę narrację o zwrocie w stronę produkcji chipów pod sztuczną inteligencję, dzięki czemu spółka od początku kwietnia 2026 roku dała zarobić już ponad 80%!

Jak widać u Druckenmillera też nie mogło zabraknąć czegoś, co daje ekspozycję na wąskie gardło AI.

Trzy wnioski z pierwszego kwartału 2026 dla inwestorów

Trzy wnioski na koniec, które warto zabrać z pierwszego kwartału 2026. Po pierwsze: wąskie gardła AI dalej rządzą, ale tłum już tam jest. Aschenbrenner zarobił 80 procent w 3 miesiące, bo wszedł rok wcześniej, gdy reszta rynku nie wiedziała, czym jest neocloud czy GPU-as-a-Service. Dziś wszyscy o tym wiedzą. Każdy zarządzający na świecie próbuje wskoczyć do tego pociągu. To nie znaczy, że pociąg się zatrzyma, ale znaczy, że stopy zwrotu z kolejnego roku będą znacznie niższe niż z poprzedniego. Wąskie gardła AI to dalej dobra inwestycja. Ale to już nie jest „edge”, tylko konsensus.

Po drugie: najwięksi się rozjeżdżają, co oznacza, że rynek jest na rozdrożu. Ackman kupuje Microsoft, TCI sprzedaje za 8 miliardów. Berkshire kupuje Delta Air Lines, Tepper sprzedaje wszystkie linie lotnicze. Druckenmiller sprzedaje sektor finansowy, ja go kupuję. W historii rynku tak głębokie rozbieżności pomiędzy najlepszymi zarządzającymi pojawiają się rzadko. Zwykle oznaczają, że coś fundamentalnego się dzieje. Może cykl się zmienia, może jest sporo niezrozumienia? Historycznie takie momenty były dobre dla aktywnych inwestorów, którzy potrafili dostrzec niuanse.

Po trzecie i najważniejsze: prawdziwe okazje są poza tłumem. Cała ta narracja „co kupuje Buffett, co sprzedaje Aschenbrenner” jest fajna, ale tylko jako materiał edukacyjno-inspirujący. Puste kopiowanie ruchów gigantów to droga do bycia drugim. Najlepsze pozycje to te, których oni jeszcze nie znaleźli, bo nikt inny ich jeszcze nie znalazł.

Pierwsze 3 miesiące bez opłat za akcje w eToro
Skorzystaj z promocji cashback.
Twój kapitał jest narażony na ryzyko.
Załóż konto

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00



    Chcę zapisać się do newslettera i wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych przeze mnie danych zgodnie z Polityką Prywatności strony DNA Rynków.

    Zastrzeżenie prawne

    Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments