Zlecenie PKC (po każdej cenie)

Zlecenie PKC, czyli „po każdej cenie”, to zlecenie bez limitu ceny. Mówisz giełdzie kup albo sprzedaj natychmiast, po cenie, która akurat jest w arkuszu zleceń. Dostajesz niemal pewność, że transakcja dojdzie do skutku, a w zamian oddajesz kontrolę nad tym, po ile.

PKC to najprostsze zlecenie na giełdzie i jednocześnie to, na którym początkujący najczęściej tracą pieniądze, nawet o tym nie wiedząc.

Co się dzieje w arkuszu?

Kurs, który widzisz na ekranie, to cena ostatniej transakcji albo najlepsza oferta. Ale arkusz zleceń ma warstwy. Załóżmy, że po stronie sprzedaży wiszą trzy oferty, 200 akcji po 50,10 zł, 300 akcji po 50,30 zł i 500 akcji po 50,80 zł.

Składasz PKC na kupno 800 akcji. System zjada po kolei wszystkie warstwy, czyli 200 sztuk po 50,10 zł, 300 po 50,30 zł i 300 po 50,80 zł. Średnia wychodzi około 50,44 zł, czyli o blisko 0,7% więcej niż cena, którą widziałeś, klikając „kup”. Przy dużej płynnej spółce w rodzaju PKO BP czy Orlenu taka różnica to grosze. Przy małej spółce z NewConnect, gdzie w arkuszu wisi kilka ofert oddalonych od siebie o kilka procent, PKC potrafi kupić ci akcje o 10-15% drożej, niż zakładałeś.

PKC, PCR i limit, trzy sposoby na to samo

Na GPW masz do wyboru trzy podstawowe typy zleceń.

Zlecenie z limitem ceny jest najbezpieczniejsze. Sam ustalasz granicę, powyżej której nie kupisz albo poniżej której nie sprzedasz. Cena jest pod kontrolą, ale zlecenie może się nie zrealizować wcale, jeśli na rynku nie znajdziesz chętnych i cena odjedzie.

Zlecenie PKC realizuje się po kolejnych cenach z arkusza, aż wykona całość albo skończy się płynność.

Zlecenie PCR, czyli po cenie rynkowej, to kompromis. Realizuje się tylko po najlepszej cenie dostępnej w danym momencie, czyli zjada jedną warstwę arkusza, a nie wszystkie. Niezrealizowana reszta jest anulowana.

Giełda ma do tego bezpiecznik w postaci widełek cenowych, czyli dopuszczalnego przedziału wahań kursu. Zlecenie PKC realizuje się najwyżej do granicy widełek, a to, co by je przebiło, jest odrzucane.

Kiedy PKC ma sens, a kiedy nie?

PKC ma sens, kiedy spółka jest płynna, twoje zlecenie jest małe w porównaniu z tym, co wisi w arkuszu, i liczy się przede wszystkim czas.

PKC nie ma sensu w małych spółkach, na otwarciu sesji, tuż po publikacji wyników i w każdej sytuacji, w której arkusz jest cienki albo rynek nerwowy. W takich momentach spread się rozszerza, oferty cofają, a zlecenie bez limitu kupuje dokładnie to, co w danej chwili zostało, choćby było absurdalnie drogie.

Najbardziej jaskrawy przykład to flash crash z 6 maja 2010 roku w USA. W ciągu kilkunastu minut płynność wyparowała, a zlecenia rynkowe realizowały się po cenach oderwanych od rzeczywistości. Akcje Accenture, warte chwilę wcześniej około 40 dolarów, zmieniły właściciela po jednym cencie. Część transakcji giełdy później anulowały, ale nie wszystkie.

Pułapki, na które trzeba uważać

  • Cena na ekranie to nie cena, którą dostaniesz. To tylko pierwsza warstwa arkusza. Jeśli to mała spółka ustaw zlecenie z limitem.
  • PKC nie czeka w arkuszu. Jeśli płynności zabraknie, system zrealizuje tyle, ile się da, a resztę anuluje. Możesz skończyć z połową pozycji, będąc przekonanym, że masz całość.
  • U brokerów reklamujących handel bez prowizji zlecenie rynkowe często trafia do market makera, a nie bezpośrednio na giełdę. Prowizji nie płacisz, ale cena realizacji może być gorsza, niż sugeruje notowanie.
  • Duże zlecenie PKC w małej spółce samo przesuwa kurs. Kupujesz drożej, bo twoje własne zlecenie podbiło cenę.

W skrócie

Zlecenie PKC gwarantuje natychmiastową realizację, ale nie gwarantuje ceny. W płynnych spółkach i małych zleceniach kosztuje grosze i oszczędza czas. W małych spółkach potrafi kosztować kilka procent, zanim się zorientujesz. Zanim wybierzesz PKC dobrze się zastanów.

PKC jest tym lepsze im większą spółką handlujesz i im mniejszy masz portfel.
- DNA Rynków

Powiązane hasła.

Powiązane artykuły.