Wstęp
Lipiec był brutalny dla wszystkiego, co w ostatnich miesiącach rosło najszybciej. Spółki o wysokiej becie, te najmocniej podpięte pod trend AI, zaliczyły spadki rzędu 30, 40, a miejscami i ponad 50%, i to w wielu przypadkach bez żadnej negatywnej informacji fundamentalnej, którą dałoby się wskazać palcem. Koszyk wysokobetowego momentum Goldman Sachs stracił w lipcu 37,07%, czyli najwięcej w historii tej serii, sięgającej 1999 roku. Gorzej niż przy pęknięciu bańki internetowej i gorzej niż w 2009. A S&P 500 przez ten cały czas stał sobie relatywnie spokojnie.
Na początku wyglądało to jeszcze na zdrową korektę nastrojów po bardzo mocnym półroczu. Pod koniec miesiąca zrobiło się jednak już nieprzyjemnie i coraz częściej padało pytanie, które w takich momentach zawsze wraca. Czy rynek wie coś, czego my nie widzimy? Pisałem w poprzednich materiałach o AI, i w komentarzu z 26 lipca, że w dostępnych publicznie informacjach nie było widać niczego, co uzasadniałoby skalę tej paniki. Nic w danych o popycie na moc obliczeniową, nic w cenach najmu GPU, nic w prognozach producentów sprzętu. Wskazywałem za to na dźwignię i pisałem wprost, że inwestorzy boją się dziś nie tej dźwigni, której powinni. Margin debt urósł od października 2023 o 136%, w samych ostatnich dwunastu miesiącach o ponad 50%, do rekordowych 1,4 bln USD, a aktywa w lewarowanych ETF-ach wzrosły czterokrotnie w cztery lata.
Pisałem wtedy, że przy takim poziomie dźwigni margin calle, rebalancing lewarowanych ETF-ów i wymuszona sprzedaż potrafią zamienić niewielką korektę w kaskadę podaży. Ta teza potwierdziła się w lipcu w skali, której jednak sam się nie spodziewałem.
Ale co ciekawe, są konkretne powody całej tej rzezi. Po drugiej stronie tej wyprzedaży stał jeden, bardzo duży fundusz z czterokrotną dźwignią i portfelem skoncentrowanym w najbadziej "hot" spółkach w AI, a ci, którzy wiedzieli, że on się sypie, bardzo skorzystali na całym zamieszaniu. Ten temat zdominował zeszły tydzień i trochę o nim dziś wam opowiem.
Drugą połowę ostatniego tygodnia zdominowały również wyniki hyperscalerów i tu wydarzyła się rzecz, na którą rynek czekał. Zarządy po raz pierwszy przestały odbijać pytanie o zwrot z zainwestowanego kapitału i policzyły go, na konferencji, z okresami zwrotu i cyklami życia aktywów. Zrobiły to na tyle przekonująco, że Microsoft urósł po wynikach o około 16%, a Amazon 15%. Przy spółkach tej wielkości to są ruchy, których nie robi sam wynik, ale również pewna zdjęta niepewność.
Zacznijmy jednak od historii upadku bardzo znanego funduszu zalewarowanego pod wzrosty spółek AI, a potem przejdziemy do tego, co pokazały wyniki Big Tech i wyciągniemy wnioski. Rozłóżmy to po kolei.









