Kapitał płynie na GPW – rynek wchodzi w nową fazę. Kiedy zmienią się stopy procentowe?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

09 lut 202616 min czytania

Wstęp

RPP naciska pauzę, stopy stoją w miejscu, a mimo to na GPW dzieje się coś, czego dawno tu nie było. Kapitał nie ucieka. Kapitał napływa.

ETF-y biją rekordy wpłat, pieniądze z IKE i IKZE zaczynają realnie pracować na polskim rynku, a coraz więcej decyzji inwestycyjnych zapada bez patrzenia na Wall Street. To nie jest euforia. To wygląda jak zmiana nawyków.

W tym samym czasie jedne spółki szykują się na dekadę infrastrukturalnego boomu, inne właśnie przeskakują do zupełnie innej ligi technologicznej, a jeszcze inne próbują złapać drugie życie, zanim rynek zamknie im drzwi.

W tym Gospodarczym Przeglądzie Wydarzeń poukładamy to wszystko razem:
co naprawdę mówi decyzja RPP, czy GPW wchodzi w fazę hossy napływowej i gdzie dziś realnie przesuwa się kapitał - bez narracji, bez życzeń, tylko fakty z rynku.

Kapitał płynie na GPW - rynek wchodzi w nową fazę. Kiedy zmienią się stopy procentowe?

Pauza, która mówi więcej, niż się wydaje

RPP zostawiło stopy na tym samym poziomie. Rynek czekał na ruch, a dostał pauzę. Czy ta pauza mówi coś więcej? Na lutowym posiedzeniu RPP stopy procentowe pozostały bez zmian. Część rynku liczyła na cięcie, część zakładała brak ruchu, więc decyzja była zaskoczeniem tylko połowicznie. Po konferencji prezesa NBP i lekturze komunikatu stało się jasne, że to nie był sygnał zmiany nastawienia, tylko klasyczne „czekamy na dane”.

Argumentacja Rady jest dość spójna. Od poprzedniego posiedzenia nie pojawiły się nowe dane o inflacji, a te, które napłynęły, nie dawały komfortu do obniżki. Wynagrodzenia zaskoczyły w górę, a aktywność gospodarcza okazała się mocniejsza niż oczekiwano. RPP nie uznała tego za alarm, ale wystarczający powód, by nie podejmować decyzji w otoczeniu brakujących danych.

Kluczowe jest to, że Rada działa w trybie silnej zależności od danych. To oznacza, że kalendarz publikacji w najbliższych tygodniach ma ogromne znaczenie. Już w lutym i na początku marca spłyną informacje o wynagrodzeniach w gospodarce narodowej, dane płacowe z sektora przedsiębiorstw oraz wstępne odczyty inflacji. Do tego dochodzi nowa projekcja inflacyjna, z którą członkowie RPP zapoznają się na marcowym posiedzeniu.

Ten zestaw danych ma odpowiedzieć na dwa pytania. Po pierwsze czy grudniowe przyspieszenie płac było jednorazowym wybrykiem, czy początkiem trwalszego trendu. Po drugie, jak zachowuje się inflacja na starcie roku po zmianie wag koszyka inflacyjnego. Bez tych odpowiedzi każda decyzja o cięciu byłaby ruchem bardziej intuicyjnym niż opartym na faktach.

Z perspektywy rynku marzec wyrasta na naturalny moment do wznowienia obniżek. Nie dlatego, że coś magicznie się zmieni, ale dlatego, że wtedy RPP będzie miała pełniejszy obraz sytuacji. Sam prezes NBP dał do zrozumienia, że przy sprzyjających danych taki ruch jest możliwy, choć tradycyjnie podkreślał warunkowość każdej decyzji.

Warto też zauważyć, że w samej Radzie istnieją różnice akcentów. Jedni większą wagę przykładają do ryzyka związanego z dynamiką wynagrodzeń, inni bardziej obawiają się nadmiernego schłodzenia gospodarki przy zbyt wysokich realnych stopach. To sprawia, że decyzje nie są automatyczne i każdorazowo będą wynikiem kompromisu.

Rynek interpretuje lutową pauzę raczej jako odroczenie niż rezygnację z luzowania. Brak zmiany stóp nie zamyka drogi do obniżek, tylko przesuwa moment decyzji na czas, gdy argumenty będą trudniejsze do podważenia. Jeśli nadchodzące dane potwierdzą scenariusz stopniowego wygaszania presji inflacyjnej i brak narastania spirali płacowej, marzec może stać się początkiem kolejnego etapu cyklu.

Cicha hossa napływowa na GPW

Mamy za to ogromne napływy do BETA ETF i pytanie, czy w końcu zaczynamy hossę napływową na GPW? Naszą własną napędzaną oszczędnościami Polaków.

Styczeń 2026 przyniósł rekordowe napływy do funduszy BETA ETF. Do produktów tej grupy wpłynęło netto pawie 314 mln zł, niemal dziesięć razy więcej niż rok wcześniej. Dla porównania, w styczniu 2025 saldo wpłat wynosiło zaledwie 33 mln zł. i nie mówimy o jednorazowym wyskoku. Już od sierpnia 2025 widać było wyraźne przyspieszenie, a w ostatnim kwartale ubiegłego roku miesięczne napływy sięgały około 100 mln zł. Styczeń był więc kolejnym, ale znacznie mocniejszym krokiem.

Struktura tych napływów mówi bardzo dużo o tym, co dzieje się na GPW. Aż 196 mln zł trafiło do ETF-ów opartych na klasycznych polskich indeksach akcji. Drugi największy strumień popłynął do obligacji skarbowych. To nie jest spekulacyjny kapitał szukający szybkiego obrotu (OBY), tylko pieniądze budujące długoterminową ekspozycję na polski rynek.

Zarządzający BETA ETF zwracają uwagę, że kluczową rolę odgrywają rachunki IKE i IKZE. Inwestorzy, którzy wcześniej lokowali środki w globalnych ETF-ach, coraz częściej przenoszą je na produkty oparte o GPW. Powód jest prosty. Polskie indeksy w ostatnim czasie oferują wyższe stopy zwrotu, a dla długoterminowego inwestora emerytalnego liczy się przede wszystkim relacja ryzyka do potencjalnego zysku. Charakterystyczne jest też to, że za styczniowymi napływami stoi ogromna liczba drobnych transakcji, a nie pojedyncze duże zlecenia. Co więcej, osłabienie dolara na pewno skłania inwestorów do przejścia na lokalny rynek, gdzie nie mają bezpośredniej ekspozycji na różnice kursowe.

Warto zwrócić uwagę na mechanikę czasową. Wpłaty na IKE i IKZE koncentrują się zwykle w grudniu, kiedy inwestorzy wykorzystują limity. Same inwestycje często następują dopiero w styczniu, co tłumaczy nagły skok aktywności na ETF-ach na początku roku. To sugeruje, że styczeń nie był przypadkiem, lecz efektem przesunięcia decyzji inwestycyjnych w czasie.

Skala obrotów potwierdza zmianę jakościową. W styczniu obroty na BETA ETF sięgnęły 650 mln zł, a liczba transakcji była kilkukrotnie wyższa niż rok wcześniej. Trzy domy maklerskie obsługujące najwięcej rachunków IKE i IKZE odpowiadały za blisko 78% obrotów ETF-ami na GPW, co pokazuje, jak mocno ten segment rynku jest dziś powiązany z długoterminowym oszczędzaniem.

Czy to już więc hossa napływowa na GPW? Widać klasyczne cechy takiego zjawiska. Kapitał nie tylko reaguje na wzrosty cen, ale zaczyna płynąć szerokim strumieniem do prostych, indeksowych produktów. Nie ma tu narracji o selekcji spółek czy krótkoterminowych okazjach. Jest za to spokojne budowanie pozycji w całym rynku.

Jednocześnie warto zachować proporcje. Napływy do ETF-ów nie są jeszcze masowe w skali całej GPW, ale tempo ich wzrostu jest bardzo wysokie. Jeżeli ten trend się utrzyma, może stać się jednym z najważniejszych czynników wspierających warszawską giełdę w kolejnych latach. Na razie jedno jest pewne. ETF-y przestały być niszowym dodatkiem, a zaczęły realnie wpływać na przepływy kapitału na GPW.

Bardzo jestem z tego powodu zadowolony, bo to znaczy, że lata pracy w tym zakresie sprawiają, że faktycznie coraz więcej osól wybiera giełdę do powiększania majątku, a nie betonowe klocki w centrum miasta. Polski rynek ma przed sobą bardzo dobry czas i tak, będą na nim korekty, będą spadki, ale na razie obrany kierunek jest jeden. Po prostu nie spanikujcie przy pierwszej lepszej korekcie o 10% i za 10-15 lat sobie podziękujecie.

Podziękować powinniście też mi za prowadzenie dla was publicznego portfela emerytalnego, który został założony w październiku 2025 roku i który to na razie wypracował dla was solidne 12% zysku. Nie będzie tu takiej zmienności jak na innych publicznych portfelach, no ale w końcu coś ma w nazwie „emerytalny”, to i celem jest trochę więcej bezpieczeństwa.

Co miesiąc wpada do tego portfela 2500 zł i właśnie wpadła nowa dopłata. Obecnie są tutaj akcje GPW, Asseco, MSCI oraz ETF na półprzewodniki i Bloober. Czas więc wykorzystać rynkowe przeceny za oceanem i dodać coś do portfela. Za całą dopłatę do portfela wpada Microsoft! Do portfela agresywnego nie jest to spółka, która by mnie interesowała. Do portfela emerytalnego – jak najbardziej.

Cały taki portfel możecie na pewno bez prowizji odzwierciedlić sobie na koncie w XTB. Sporo tam przemyśleń o tym, w którą stronę może pójść rynek w 2026 roku. To nie jest instrukcja „co kupić”, tylko materiał do myślenia w takim otoczeniu jak obecne. Naprawdę przydatny materiał :)

Budimex i dekada wielkich inwestycji

Do takiego portfela emerytalnego na pewno nie miałbym problemu z dodaniem akcji spółki Budimex. Zresztą to była jedna z polskich spółek, które omawiałem w materiale o tym, jakie polskie spółki można trzymać latami.

Budownictwo w Polsce wchodzi w fazę, na którą czekało od lat, a Budimex chce być i pewnie będzie jednym z największych beneficjentów tego procesu.

Grupa finalizuje prace nad nową strategią, która ma obejmować horyzont pięciu lat z perspektywą sięgającą całej dekady. Po latach wzrostu rzędu 6–7% rocznie Budimex chce przyspieszyć tempo rozwoju, wykorzystując nadchodzącą falę inwestycji infrastrukturalnych, energetycznych i przemysłowych. Jednocześnie kluczowe zastrzeżenie to: utrzymać wzrost razem z rentownością.

Na dziś Budimex wchodzi w ten okres z solidną bazą. Portfel zamówień jest wypełniony na 2–3 lata do przodu, a dodatkowo spółka czeka na podpisanie kontraktów o wartości około 6 mld zł. To daje komfort planowania i pozwala myśleć nie tylko o bieżącej realizacji, ale o całym cyklu inwestycyjnym, który dopiero się rozpędza.

Rdzeń działalności pozostaje klasyczny. Budownictwo drogowe, kolejowe i kubaturowe nadal odpowiada za największą część przychodów. Skala udziału Budimeksu w kontraktach GDDKiA i PKP PLK pokazuje, że spółka pozostaje absolutnym liderem rynku. Jednocześnie zarząd coraz mocniej akcentuje dywersyfikację. Strategia opiera się na pięciu filarach: budownictwie, rynkach zagranicznych, usługach, OZE oraz działalnościach towarzyszących.

Kluczowe jest to, że Budimex nie chce być wyłącznie wykonawcą. W nowych segmentach celuje w obszary o wysokiej barierze wejścia, gdzie liczą się certyfikacje, know-how i skala organizacyjna. Przykładem jest sektor wojskowy, w którym spółka działa już od kilku lat i posiada wymagane certyfikaty do realizacji zadań niejawnych. Podobnie jest z energetyką jądrową, gdzie wymagania są ekstremalne, ale grupa uważa się za jednego z najlepiej przygotowanych podmiotów w kraju.

Do tego dochodzą porty, offshore, OZE oraz zupełnie nowy kierunek w postaci centrów danych. W tym ostatnim obszarze Budimex otwarcie mówi, że interesuje go nie tylko rola wykonawcy, ale także usługodawcy i właściciela infrastruktury. To istotna zmiana narracji, bo oznacza próbę budowania bardziej powtarzalnych strumieni przychodów.

Zarząd wskazuje jednak jasno na ryzyka, w tym ostrą konkurencję przetargową, wydłużające się procesy administracyjne i ryzyko kumulacji inwestycji w tym samym czasie. To wszystko może wywierać presję na marże i przepływy pieniężne, nawet w warunkach boomu.

Mimo tych wyzwań obraz jest klarowny. Budimex szykuje się na dekadę bardzo dużych inwestycji i chce w niej rosnąć szybciej niż rynek, nie rezygnując z dyscypliny finansowej. Kurs akcji po roku walki z korektą, wygląda jakby wrócił do wzrostów i już niewiele mu brakuje do nowego szczytu.

ElevenLabs wchodzi do globalnej ligi

Poza budowlanym czempionem mamy też perełkę technologiczną, chociaż niestety nie notowaną jeszcze na giełdach. ElevenLabs - polski, startup od syntezy mowy, który wszedł właśnie do innej ligi.

Spółka zamknęła rundę finansowania serii D o wartości 500 mln dolarów, a jej wycena sięgnęła 11 mld dolarów, czyli blisko 40 mld zł. To poziom, który stawia ElevenLabs w absolutnej czołówce firm z polskimi korzeniami, nie tylko w technologii, ale w całym biznesowym krajobrazie. Dla porównania, wyżej wycenianych jest zaledwie kilkanaście spółek notowanych na GPW, a wśród firm prywatnych ElevenLabs staje się jednym z największych graczy.

Nową rundę poprowadziła Sequoia, a swoje zaangażowanie mocno zwiększyli dotychczasowi inwestorzy. Andreessen Horowitz zwiększył udział czterokrotnie, a Iconiq trzykrotnie. Do tego doszli nowi inwestorzy, tacy jak Lightspeed, BOND czy Evantic Capital. Mówimy o funduszach, które bardzo selektywnie podchodzą do późnych rund i patrzą przede wszystkim na skalę biznesu, a nie samą technologię.

ElevenLabs nie jest już spółką „na obietnice”. Firma zakończyła 2025 rok z ponad 330 mln dolarów rocznego przychodu powtarzalnego. Ten wzrost napędzają głównie klienci korporacyjni. Z technologii ElevenLabs korzystają m.in. Deutsche Telekom, Square, Revolut czy administracja publiczna Ukrainy. To pokazuje, że rozwiązania głosowe przestały być gadżetem, a stały się elementem infrastruktury komunikacyjnej.

Model biznesowy firmy jest dziś wyraźnie rozłożony na kilka filarów. Pierwszym jest ElevenAgents, czyli platforma do budowy interaktywnych agentów głosowych i tekstowych wykorzystywanych w obsłudze klienta, sprzedaży czy procesach wewnętrznych. Spółka zapowiada kolejne modele, które mają być szybsze i lepiej rozumieć emocje w głosie. Drugi filar to ElevenCreative, narzędzie dla twórców i marek do generowania, edycji i lokalizacji dźwięku w ponad 70 językach. Korzystają z niego m.in. Duolingo, NVIDIA i TIME. Trzecim elementem jest ElevenAPI, czyli infrastruktura głosowa o niskich opóźnieniach, wykorzystywana przez takie firmy jak Meta, Epic Games, Salesforce czy MasterClass.

Od strony technologicznej firma też nie stoi w miejscu. Zaprezentowała nową wersję modelu konwersacyjnego Eleven v3, który poprawia prowadzenie dialogu, skraca czas odpowiedzi i zwiększa ekspresję emocjonalną. Równolegle rozwijane są badania nad dubbingiem, modelami emocjonalnymi i tzw. audio general intelligence. To obszary, w których konkurencja jest wciąż mniejsza niż w tekstowych modelach językowych, jak ChatGPT, a potencjał komercyjny bardzo duży.

Rekordowa wycena robi wrażenie także na tle polskiego rynku kapitałowego. Przy wartości blisko 40 mld zł ElevenLabs znalazłoby się w ścisłej czołówce spółek nienależących do Skarbu Państwa, tuż za największymi bankami. Już dziś firma jest większa od Allegro, CD Projekt, LPP, czy Dino. To pokazuje skalę, jaką udało się osiągnąć firmie zbudowanej od początku jako globalny biznes, a nie lokalny startup z późniejszymi ambicjami na eksport.

Nie bez znaczenia jest też struktura organizacyjna. ElevenLabs od początku rozwija zespoły sprzedażowe i operacyjne w kluczowych miastach na świecie, od Londynu i Nowego Jorku, przez Tokio i Singapur, po São Paulo i Meksyk. Taka obecność ułatwia skalowanie wśród dużych klientów korporacyjnych i jest jednym z powodów, dla których spółka przyciąga największe fundusze podwyższonego ryzyka.

Co jednak najważniejsze z perspektywy inwestora detalicznego, w perspektywie kilku lat firma myśli o debiucie giełdowym. Założyciele mówią wprost, że chcą być gotowi na IPO w ciągu pięciu lat, o ile warunki rynkowe na to pozwolą. To nie brzmi jak marketingowa obietnica, tylko jak logiczny kolejny krok dla spółki, która ma skalę, przychody i globalnych klientów. Nie oczekujcie jednak, że to będzie GPW. Zdecydowanie szybciej zobaczycie ich na Nasdaq! Przy tej wycenie nasz „parkiecik” nie ma nic do zaoferowania tej spółce.

Na GPW mamy za to coś innego. Coś, czego mi brakowało ostatnio! Jakiejś zdołowanej, zapomnianej spółki, która nagle uzna, że chcę przebranżowić się na sektor zbrojeniowy. Ubiegły rok, to był festiwal tego typu zapowiedzi, bo w Europie rozpoczął się trend sypania kasy na zbrojenia.

Sunex i moda na zbrojeniówkę

No ale w końcu się doczekałem. Sunex właśnie dołącza do tego grona. Spółka znana dotąd z produkcji urządzeń dla OZE ogłosiła rozpoczęcie przeglądu opcji strategicznych, a jednym z rozważanych kierunków jest wejście w sektor zbrojeniowy oraz tzw. zastosowania dual-use.

Rynek zareagował entuzjastycznie. Kurs Suneksu we wtorek wzrósł o 10,6% po publikacji komunikatu. Sam ruch kursu mówi sporo o nastrojach inwestorów, bo to nie jest reakcja na twarde kontrakty, tylko na samą zapowiedź „myślenia o zbrojeniówce”.

Trzeba jednak spojrzeć na kontekst. Sunex nie znalazł się w tym miejscu przypadkiem. Spółka od dłuższego czasu zmaga się z problemami finansowymi, głównie przez trudną sytuację w branży OZE na kluczowych rynkach, takich jak Niemcy i Austria. W 2024 roku strata przekroczyła 20 mln zł, a choć w 2025 udało się ją ograniczyć, to po trzech kwartałach wciąż sięgała około 12 mln zł. To wymusiło negocjacje z bankami w sprawie odroczenia spłat kredytów, przy dość twardych warunkach.

W tym świetle przegląd opcji strategicznych wygląda raczej jak konieczność niż ambitna ofensywa. Spółka deklaruje, że chce ocenić różne scenariusze rozwoju pod kątem budowy długoterminowej wartości, wzmocnienia pozycji rynkowej i zachowania elastyczności. W praktyce chodzi o sprawdzenie, co da się zrobić z tym, co już jest. Sunex podkreśla posiadany park maszynowy, hale produkcyjne z suwnicami, zaplecze logistyczne i kompetencje pracowników.

Na tym tle pojawia się wątek zbrojeniówki. Analizy obejmują rozwiązania dla przemysłu obronnego oraz produkty o podwójnym zastosowaniu, ale warto jasno powiedzieć, że są to na razie rozważania wstępne i koncepcyjne. Nie ma mowy o konkretnych projektach, zamówieniach ani partnerach. Kluczowym atutem, na który wskazuje spółka, jest lokalizacja zakładów w Raciborzu, tuż przy infrastrukturze kolejowej, co ma znaczenie logistyczne.

Ten scenariusz brzmi znajomo. W ubiegłym roku rynek żył spekulacjami o przebranżowieniu Rafako, również z Raciborza. Tamta historia zakończyła się upadłością i wyjściem spółki z giełdy, choć część majątku znalazła nowe życie w innych strukturach.

Dlatego w przypadku Suneksu warto oddzielić modną narrację od realiów. Wejście w sektor zbrojeniowy może być jednym z kierunków ratowania biznesu, ale na razie to tylko pomysł na papierze. Rynek zagregował wzrostem, bo cena akcji jest zdołowana i podatna na spekulacje, ale narazi to wszystko.

PKO BP chce być bankiem pierwszego wyboru

A na sam koniec mam jeszcze dla was ciekawostkę z PKO , które wchodzi w nowy segment rynku. Największy bank w Polsce najwyraźniej uznał, że samo udzielanie kredytów to dziś za mało.

Biuro Maklerskie PKO BP oficjalnie rozwija działalność w obszarze doradztwa finansowego i transakcyjnego. Chodzi o usługi, które do tej pory kojarzyły się raczej z globalnymi bankami inwestycyjnymi, wyspecjalizowanymi instytucjami Przejęć i Akwizycji albo tzw. wielką czwórką doradczą. Teraz chce je oferować także największy polski bank, wykorzystując swoją skalę i bazę klientów korporacyjnych.

Zmiana nie jest przypadkowa. Od końca 2024 roku, gdy stery Biura Maklerskiego PKO BP przejął Samer Masri, pojawiają się wyraźne sygnały dywersyfikacji działalności. Bank wzmacnia zespół, zatrudnia doświadczonych menedżerów i buduje kompetencje wykraczające poza klasyczną obsługę rynku kapitałowego. Jednym z kluczowych nazwisk w tym procesie jest Michał Marczak, dyrektor ds. doradztwa finansowego.

Co dokładnie ma się zmienić? PKO BP chce pomagać firmom nie tylko w emisjach akcji czy obligacji, ale szerzej, w całym procesie pozyskiwania kapitału i inwestorów. Także poza giełdą. Chodzi o doradztwo przy fuzjach i przejęciach, sukcesji (czyli przekazywaniu władzy w firmie), przejęciach zagranicznych, finansowaniu dużych inwestycji czy wyborze optymalnej ścieżki rozwoju. Bank podkreśla, że może zaoferować klientom znacznie więcej niż sam kredyt, łącząc finansowanie z doradztwem strategicznym.

Pierwsze próby już się pojawiły. PKO BP brało udział w przetargu na doradztwo przy strukturyzowaniu finansowania CPK, choć ostatecznie go nie wygrało. Wewnętrznie ten epizod traktowany jest jednak jako dowód, że organizacyjnie bank jest gotowy do pracy przy dużych i złożonych transakcjach. A takich w najbliższych latach ma być sporo.

PKO BP jasno wskazuje sektory, w których widzi największy potencjał. To m.in. infrastruktura, energetyka, odnawialne źródła energii, magazyny energii oraz szeroko rozumiany sektor zbrojeniowy. W tle jest zmiana globalnych łańcuchów dostaw i rosnąca potrzeba lokalnych inwestycji. Firmy działające w tych branżach będą potrzebowały kapitału na szybkie zwiększenie skali, a przy obecnych wycenach giełda znów zaczyna być dla nich realną opcją.

Co ważne, bank nie chce ograniczać się wyłącznie do największych spółek. Ambicją jest obsługa również firm średnich i mniejszych, które stoją przed etapem dynamicznego wzrostu. Do tego dochodzi wątek sukcesji. Wiele firm budowanych od lat 90. wchodzi dziś w moment zmiany pokoleniowej, a to naturalnie generuje transakcje i zapotrzebowanie na profesjonalne doradztwo. Wbrew pozorom przekazanie władzy w firmie budowanej od 30 lat, to nie jest taka prosta sprawa.

W tle rysuje się szerszy obraz. PKO BP zakłada, że polska gospodarka przechodzi z fazy podwykonawczej do bardziej innowacyjno-rozwojowej. Pojawiają się silne krajowe firmy, które chcą podbijać rynki i wychodzić za granicę. Jeśli tak się stanie, popyt na doradztwo transakcyjne będzie rósł, bo liczba poważnych graczy w Polsce też wzrośnie. A PKO BP chce być tym, którzy ten popyt zagospodarują. I bardzo dobrze.

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Kryzys finansowy i powrót dywidendy PGE
Serie tematyczne

Dywidenda wraca do PGE po 10 latach, a gwiazdy GPW tracą po 20%!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

27 paź 2026
Cyberpunkowy krach giełdowy na scenie
Popularne
Serie tematyczne

CD Projekt podbija Hollywood, a dywidendowa perła z GPW właśnie się sypie

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

20 paź 2026
AI spadają, Tesla odlatuje
Popularne
Serie tematyczne

Krach na AI dopiero się zaczyna? Mój portfel już nurkuje, a fuzja Tesli ze SpaceX coraz bliżej!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

20 paź 2026
Panoramiczna giełdowa podróż kosmiczna
Popularne
Serie tematyczne

Polski kosmos znowu odpala, a GPW po 13 latach uniezależnia się od Amerykanów!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

13 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Pół miliarda kary dla polskiej spółki, a Moody’s tnie rating Polski. Co naprawdę ma znaczenie
Popularne
Serie tematyczne

Pół miliarda kary dla polskiej spółki, a Moody’s tnie rating Polski. Co naprawdę ma znaczenie?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

29 wrz 2026
Fed podnosi stopy, Nasdaq rośnie - tak, to normalne. Intel trafi do mojego portfela
Popularne
Serie tematyczne

Fed podnosi stopy, Nasdaq rośnie - tak, to normalne. Intel trafi do mojego portfela?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

21 wrz 2026
AI weszła na nowy poziom. OpenAI, Meta i Nvidia właśnie pokazują, co będzie dalej
Popularne
Serie tematyczne

AI weszła na nowy poziom. OpenAI, Meta i Nvidia właśnie pokazują, co będzie dalej

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

15 wrz 2026
Miały być obniżki stóp w Polsce, a teraz mowa o podwyżkach. GPW dostanie nową gwiazdę
Serie tematyczne

Miały być obniżki stóp w Polsce, a teraz mowa o podwyżkach. GPW dostanie nową gwiazdę?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

15 wrz 2026
Zobacz centrum wiedzy