Gra o tron w świecie funduszy indeksowych - DNA Rynków

Gra o tron w świecie funduszy indeksowych

Fundusze indeksowe to specyficzny rodzaj funduszy inwestycyjnych. Działają na tej samej zasadzie, co wszystkie fundusze na rynku, czyli alokują pieniądze uczestników w różne aktywa finansowe: akcje, obligacje, instrumenty pochodne czy waluty. Każdy uczestnik może inwestować swój kapitał w takim funduszu kupując jednostki uczestnictwa. Różnica pomiędzy funduszem indeksowym, a standardowym funduszem inwestycyjnym polega jednak na tym, że ten pierwszy śledzi któryś z indeksów. Podobnie jak w przypadku ETF (możesz o nich przeczytać tutaj) fundusze indeksowe nie walczą z rynkiem. Co to oznacza? Zarządzanie funduszem sprowadza się do tego, aby jak najlepiej odwzorować wybrany indeks rynkowy. Jeśli jest to fundusz akcyjny, to jego wiernym benchmarkiem będzie np. indeks szerokiego rynku WIG. Wszystko zależy od tego, jak sformułowany jest cel inwestycyjny takiego funduszu. Równie dobrze może to być indeks z rynku niemieckiego, amerykańskiego czy chińskiego.

Moda na pasywne inwestowanie dotarła do Polski?

Indeks może reprezentować cały rynek akcji lub obligacji albo jakąś jego część, jak na przykład konkretne sektory czy kraje. Różnice, które występują pomiędzy wyceną indeksów, a funduszy, najczęściej wynikają z wyboru metody odwzorowania. Żeby sprawnie inwestować w fundusze indeksowe, nie trzeba posiadać żadnej tajemnej wiedzy inwestycyjnej. Wystarczy niezbędne minimum i znajomość zasad działania. Fundusze replikują pasywnie dany indeks za pomocą trzech metod:

  • Pełnego odwzorowania (replikacja pełna) – fundusz kupuje aktywa i utrzymuje ich proporcje w portfelu w niemal identycznych proporcjach, co stanowią one w danym indeksie.
  • Reprezentatywnej próbki (replikacja próby doboru) – fundusz wybiera jedynie reprezentatywna próbkę aktywów dla indeksu.
  • Syntetycznej replikacji, określanej także jako replikacja oparta na tzw. swapach. Fundusz zawiera umowę z kontrpartnerem, dzięki której dostaje zwrot z indeksu w zamian za swój wypracowany zysk.

Najprościej różnice te zrozumieć prostym porównaniem, którym posługuje się PZU:



Niezależnie od wybranej metody, zasada jest prosta. Fundusz kupuje, co ma kupić i pasywnie obserwuje zmiany na rynku, reagując tylko w razie konieczności. Tym dokładnie jest pasywna strategia inwestycyjna. Decyzje inwestycyjne są ograniczone do minimum w przeciwieństwie do zarządzania aktywnego. A skoro zarządzający mają mało roboty, to inkasują małą opłatę za zarządzanie, a przynajmniej powinni.

Na polskim rynku fundusze indeksowe wciąż są mało popularne, choć na świecie prężnie funkcjonują już ładne kilkadziesiąt lat. W USA są jedną z najbardziej popularnych form inwestycji. W Polsce spotkamy kilka Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, które oferują taki produkt. Najnowsze z nich oferuje TFI PZU, które może rzucić nieco więcej światła na ten rodzaj inwestycji, ponieważ uruchomili w swoich strukturach platformę (inPZU), na której bezkosztowo można kupić uczestnictwo w takim funduszu. Dzięki temu inwestycja w fundusz indeksowy stała się relatywnie tania.

Dobre, bo tanie!

Fundusz inPZU to formalnie Specjalistyczny Fundusz Inwestycyjny Otwarty (SFIO) z sześcioma wydzielonymi subfunduszami.

Co odzwierciedlają subfundusze inPZU?

Nazwa Rodzaj subfunduszu Benchmark
inPZU Inwestycji Ostrożnych Obligacyjny WIBID 1M
inPZU Obligacje Polskie Obligacyjny Indeks Treasury BondSpot Poland
inPZU Rynków Rozwiniętych Obligacyjny Indeks JPMorgan GBI Global
inPZU Rynków Wschodzących Obligacyjny Indeks JPMorgan EMBI Global Diversified
inPZU Akcje Polskie Akcyjny 70% WIG20 + 20% mWIG40 + 10% WIBID 1M
inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych Akcyjny 90% MSCI World Index + 10% WIBID 1M

Źródło: www.inpzu.pl

W inPZU nie ma dystrybutorów ani pośredników, co jest dosyć zrozumiałym zabiegiem, ponieważ opłata za zarządzanie wynosi zaledwie 0,5%. To jak dotąd najniższa stawka na polskim rynku. Nie bardzo jest się więc czym dzielić, ale też nie ma takiej potrzeby.

W styczniu 2019 weszło w życie rozporządzenie, które przewiduje, że wysokość opłaty za zarządzanie od 2022 roku ma wynosić maksymalnie 2% wśród funduszy inwestycyjnych. To dowodzi, że opłaty będą maleć zgodnie z zachodnimi trendami, co na pewno pomoże modzie na pasywne inwestowanie. Obecnie opłaty za zarządzanie są bowiem w Polsce dosyć wysokie. Na rynku funduszy indeksowych, pomijając ETF-y, inPZU ma kilku konkurentów. Każdy z nich jest znacznie droższy:

  • ING BSK Fundusze Indeksowe SFIO – fundusz składa się z trzech subfunduszy odzwierciedlających indeksy: WIG20, S&P500 oraz MSCI EMU (240 spółek z 10 najbardziej rozwiniętych krajów strefy euro). Zakup jednostek jest dosyć prosty, odbywa się przez bankowość internetową ING Banku Śląskiego. Opłata za zarządzanie wynosi 1,60%, ale mamy jeszcze opłatę administracyjną w wysokości 0,25%. Zatem suma kosztów, jakie poniesiemy to aż 1,85%.
  • IPOPEMA m-INDEKS Fundusz Inwestycyjny Otwarty – indeksem replikowanym przez fundusz jest mWIG40. Opłata za zarządzanie wynosi 2%, ale oprócz niej występuje jeszcze opłata manipulacyjna, obowiązująca m.in. przy zbywaniu jednostek uczestnictwa funduszu i wynosi 4%. Stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy kształtuje się na poziomie minus 13,0%. Fundusz od początku istnienia, czyli od 2010 roku do początku czerwca 2019 zarobił 56,5%.

Proste jak budowa cepa!

Fundusze inPZU nie są czymś innowacyjnym same w sobie. Podobne na rynku istnieją już od wielu lat. Wszystkie są jednak znacznie droższe. InPZU w połączeniu z platformą do dystrybucji po prostu rozpoczyna na polskim rynku trend taniego, pasywnego inwestowania. Odzwierciedlanie indeksu nie pozwala na żaden błysk geniuszu zarządzającego, ale też nie powinno pociągać za sobą bolesnych wpadek. Wybór jednego z sześciu funduszy ogarnęłaby nawet nieinwestująca nigdy gospodyni domowa.

Żeby zacząć inwestować, wystarczy wpłacić zaledwie 100zł i kupić jednostki bezpośrednio na platformie od TFI. Można to zrobić tylko w ten jeden sposób, jednostek nie zakupimy ani u brokerów, ani na rynku wtórnym, ani na żadnej innej platfomie. Kiedy zaś postanowimy wyjść z inwestycji, po prostu umarzamy jednostki. Na koniec oczywiście musimy zapłacić podatek od zysków. Zatem kwota, jaką otrzymamy na konto, będzie pomniejszona o 19%.

Cena jednostki uczestnictwa funduszu inPZU, po której kupujemy lub sprzedajemy, podawana jest każdego dnia. Identycznie jak w przypadku każdego innego otwartego funduszu. Natomiast opłata za zarządzanie jest uwzględniana w codziennej wycenie jednostek uczestnictwa. TFI samo pobiera ją z aktywów funduszu. To oznacza, że codziennie pomniejsza się wycenę o 1/365 przewidzianej stawki, a cena jednostki uczestnictwa, którą widzimy, to cena po odjęciu opłaty. Prospekt funduszu nie przewiduje żadnych innych opłat manipulacyjnych za nabycie, umorzenie, zamianę czy prowadzenie rejestru. Dopuszcza jednak możliwość zwiększenia opłaty za zarządzanie do 1%.

Czy król jest tylko jeden?

Pretendentów do tronu w całej branży funduszy inwestycyjnych jest niemało. Czy fundusze inPZU poczynią rewolucję w Polsce? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy poczekać jeszcze kilka sezonów. Narazie wiemy o nich tyle, że są tanie. Prawda jest taka, że to kolejna samoobsługowa platforma inwestycyjna, która na pewno wyznaczy pewien trend wśród funduszy, ale teraz jej główną zaletą jest to, że jest tania. Moim zdaniem rewolucja nastąpi dopiero wtedy, gdy Polacy przekonają się do inwestycji, ale nie w internecie. Tylko wchodząc do PKO BP czy Santander Banku, będą chcieli kupić jednostki uczestnictwa zamiast bezpiecznie zakładać kolejną lokatę. Prawdziwy sukces można będzie obwieścić wówczas, gdy fundusze inwestycyjne zyskają zaufanie Polaków.

Problem polskich funduszy nie polega na tym, że są drogie. Bo Polacy są w stanie zapłacić za jakość. Osobiście wolałabym zainwestować w drogi fundusz, który osiąga wysokie wyniki, niż w tani i marny. Tylko w naszym kraju to nie jest takie oczywiste, bo drożej wcale nie znaczy lepiej. Wysoko opłacani zarządzający wcale nie uzyskują lepszych wyników dla swoich funduszy. Zakładam, że spojrzenie Polaków w stronę pasywnego inwestowania, niejako zależnego od koniunktury, a nie decyzji finansistów, to pokłosie ostatnich afer na rynku finansowym. Fundusze inPZU zaczynają w mało sprzyjających warunkach, bo spowolnienie gospodarcze jest nieuchronne, ale w długim terminie mogą skończyć tę wojnę z tarczą, jeśli zyskają zaufanie zwykłych ludzi. Bo jak brzmi motto Siemensa: „O jakości można mówić, kiedy tym co do nas wraca są klienci a nie produkty”.

Do zarobienia!
Agata Paluch



Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Agata PaluchAgata Paluch - doświadczona inwestorka indywidualna działająca głównie na rynku instrumentów pochodnych, obecnie pracuje w bankowości.
Slider
Slider

Ankieta

A co gdybyś mógł uczestniczyć w szkoleniach DNA Rynków?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Array ( [0] => 90 [1] => 91 )

10 powodów, dlaczego warto inwestować w fundusze ETF.


Jak stworzyć własny ETF i ile to kosztuje?


Podróże po światowych giełdach | Sri Lanka


Sell in may and go away - czy można zarobić dzięki „wakacjom od giełdy”?


IPO wszystkim czyli jak spółka wchodzi na giełdę?


Nie wszystko złoto, co ma lewar, czyli kto zarabia, a kto traci na rynku Forex. I ile?


Slider
Slider

Polecane wpisy

VIX ma wielkie oczy - czym jest indeks strachu?


Automat do zarabiania na giełdzie? Czym jest HFT


Dark Pools - ciemniejsza strona giełdy


Jak stworzyć własny ETF i ile to kosztuje?


IPO wszystkim czyli jak spółka wchodzi na giełdę?


Sell in may and go away - czy można zarobić dzięki „wakacjom od giełdy”?