Ten region pobił S&P 500. Dalej dokupuję go do portfela!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

24 cze 202613 min czytania

Wstęp

Prawie dokładnie rok temu stworzyłem dla was materiał, w którym mówiłem coś, co wtedy brzmiało dość kontrowersyjnie. Warto częścią kapitału odwrócić wzrok od rozgrzanej Ameryki i amerykańskich spółek technologicznych, i spojrzeć na region, o którym prawie nikt wtedy nie chciał słyszeć. Ameryka Łacińska. Brzmiało jak fanaberia. Brazylia, Meksyk, Chile… rynki, na których globalny kapitał od dekady nie zarobił praktycznie nic.

Co stało się przez ten rok? Ten „nudny”, pomijany region dał zarobić ponad 36%, podczas gdy wychwalany S&P 500 zrobił w tym czasie około 20%.

Ja sam ETF na Amerykę Łacińską dokładałem do publicznego portfela kwartalnego również wielokrotnie. Ten materiał nie jest jednak tylko o tym, żeby się chwalić. Tylko troszeczkę. Bardziej jest jednak o czymś ważniejszym, bo warto poszukać odpowiedzi na pytanie, czy ta historia dopiero się rozkręca, czy może najlepsze już minęło. Moja hipoteza? Mimo tych wzrostów… najciekawsze może dopiero nadejść. Lecimy.

Ten region pobił S&P 500. Dalej dokupuję go do portfela!

Ameryka Łacińska po latach stagnacji i przełom na indeksach

Zacznijmy od szerszego kontekstu. Kto spojrzy na wykres ETF MSCI Emerging Markets Latin America od momentu jego powstania, ten zobaczy coś uderzającego. Od 2012 roku do końca 2024 roku praktycznie stał w miejscu. Trzynaście lat konsolidacji. Trzynaście lat, w których globalni inwestorzy zarabiali na amerykańskich spółkach technologicznych, a Ameryka Łacińska tkwiła w martwym punkcie. Rok 2024 był wręcz fatalny. Indeks MSCI Latin America spadł o 26% w dolarach, a meksykańskie i brazylijskie akcje straciły odpowiednio 27% i 29%. Potem przyszedł jednak 2025 rok i wszystko się odwróciło.

W pierwszej połowie roku akcje latynoamerykańskie wzrosły o 29%. Kolumbia zyskała 54%. Meksyk i Chile po 31%, Brazylia i Peru po 27%. Ruch kontynuowano w 2026. Na wykresie widać wyraźne przebicie wieloletniej konsolidacji.

Jeszcze rok temu rynek był daleko od centrum zainteresowania. Co takiego się stało? Wieloletnia konsolidacja doprowadziła do skrajnej kompresji wskaźników wyceny. Na początku 2025 roku akcje latynoamerykańskie były wyceniane przy wskaźnikach cena do zysku na poziomach około jednego odchylenia standardowego poniżej swoich historycznych średnich. Dla porównania, S&P 500 znajdował się 1,7 odchylenia standardowego powyżej swojej średniej, a wszystkie rynki wschodzące prawie jedno odchylenie standardowe powyżej swojej średniej.

Żeby to zobrazować, to stosunek P/E amerykańskiego S&P 500 do MSCI Latin America przez lata oscylował między 1x a 1,5x, po pandemii wyskoczył do poziomów niewidzianych od lat dziewięćdziesiątych. Ameryka Łacińska była wyceniana tak, jakby przechodziła permanentny kryzys, mimo że fundamenty gospodarcze wcale na to nie wskazywały.

Kiedy wyceny są tak mocno ściśnięte, wystarczy stosunkowo niewielka zmiana sentymentu, żeby uruchomić gwałtowne odbicie. Dokładnie to się stało.

Słabszy dolar, surowce i nearshoring jako paliwo dla regionu

Kolejną kwestią, która stała za siłą Ameryki Łacińskiej, był dolar. Dolar amerykański osłabił się w 2025 roku, co zadziałało na korzyść regionu podwójnie.

Pierwszy jest efekt mechaniczny. Aktywa wyceniane w walutach lokalnych, brazylijskim realu, meksykańskim peso czy kolumbijskim peso, automatycznie zyskują na wartości w przeliczeniu na dolary, kiedy dolar słabnie. Inwestor zagraniczny dostaje wtedy dodatkowy bonus.

Drugi jest efekt fundamentalny. O wiele ważniejszy. Sporo dużych latynoamerykańskich korporacji ma dług denominowany w dolarach. Kiedy dolar słabnie, ich koszty obsługi tego długu maleją, bilanse się poprawiają, a prognozy zysków rosną. To przekłada się bezpośrednio na wyższe wyceny akcji.

Trzeci czynnik wzrostu dla całego regionu to surowce. Ameryka Łacińska to region mocno oparty na surowcach i akurat te znalazły się w wyjątkowo korzystnym cyklu.

Chile i Peru to potęgi miedziowe. Odpowiednio 24% i 11% światowego wydobycia pochodzi właśnie z tych lokalizacji. Miedź jest kluczowa dla infrastruktury elektrycznej, a BHP, największa firma wydobywcza miedzi na świecie, prognozuje 70-procentowy wzrost globalnego popytu na ten metal w ciągu najbliższych 25 lat. Do tego dochodzi lit, Chile produkuje 25% światowego litu, Argentyna 5% i planuje potroić wydobycie do 2030 roku. Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że żeby spełnić cele klimatyczne na 2040 rok, zużycie litu musiałoby wzrosnąć czterdziestokrotnie w ciągu 15 lat.

Meksyk jest największym światowym producentem srebra, a Peru i Chile trzecim i czwartym. Sama produkcja paneli słonecznych podniosła globalny popyt na srebro o 20% w 2024 roku.

Chyba nie muszę już rozwijać, jak pozytywnym zjawiskiem dla tych krajów był wzrost cen surowców w trakcie ostatnich 18 miesięcy. Miedź urosła w tym czasie o 54%, srebro o 125%.

Brazylia z kolei korzysta z solidnego popytu na ropę, rudę żelaza i produkty rolne, a wybuch konfliktu w Zatoce Perskiej na początku 2026 roku i zablokowanie Cieśniny Ormuz wywindowały ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę, co przełożyło się na wzrost zysków Petrobrasu i kolumbijskiego Ecopetrolu.

Region korzysta też na trendzie nearshoringu, czyli przenoszenia łańcuchów dostaw bliżej kraju macierzystego spółki. W tym przypadku mowa o spółkach amerykańskich. Meksyk wyprzedził Chiny jako największy partner handlowy Stanów Zjednoczonych już w 2023 roku. Napięcia na linii USA-Chiny i wnioski z pandemii doprowadziły do przenoszenia produkcji bliżej rynków zbytu. Meksyk, z bliskością do USA, konkurencyjnymi kosztami pracy i umową o wolnym handlu USMCA, stał się naturalnym miejscem docelowym.

Ten trend działa w obie strony. Chińskie firmy również inwestują w Meksyku, żeby obejść bariery handlowe USA. W ciągu ostatnich pięciu lat dziewięć chińskich koncernów motoryzacyjnych zbudowało tam fabryki. BYD zainwestował w fabrykę w Brazylii. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w regionie skoczyły do rekordowych 208 miliardów dolarów w 2022 roku.

Polityczny zwrot i powrót zaufania inwestorów

Niepewność wokół taryf Trumpa z zeszłego roku tymczasowo przytłumiła ten trend, ale fundamentalna logika nearshoringu pozostaje w mocy. Dochodzi jeszcze kwestia, która na pierwszy rzut oka nie wydaje się mocno oddziaływać na gospodarkę i wyniki spółek, ale w tym regionie ma istotne przełożenie na rynek. To być może najważniejszy element układanki. Ameryka Łacińska przeżyła cztery do sześciu lat temu falę lewicowych rządów. Populistyczne hasła, rozluźniona dyscyplina fiskalna, pogarszające się finanse publiczne. To katastrofalnie wpłynęło na zaufanie inwestorów.

Punktem zwrotnym była tu Argentyna. Kiedy w 2023 roku władzę przejął Javier Milei z programem radykalnych reform, rynki zareagowały euforycznie. Argentyński indeks zyskał 118% w 2024 roku. Milei udowodnił, że „terapia szokowa” przynosi efekty. Negatywny impuls fiskalny został więcej niż skompensowany przez powrót zaufania i ożywienie aktywności gospodarczej.

Milei udowodnił, że tutaj polityka potrafi odwrócić losy giełdy szybciej niż jakikolwiek wskaźnik makro.

Efekt promieniuje teraz na cały region. Sondaże we wszystkich kluczowych krajach pokazują rosnącą dezaprobatę wobec urzędujących lewicowych rządów i rosnące poparcie dla kandydatów centroprawicowych. Kapitał to widzi i pozycjonuje się z wyprzedzeniem. Oczekiwaniem jest wzrost zaufania i bardziej rynkowe podejście do gospodarki. Prawicowym rządom w tym wypadku łatwiej też współpracować z Trumpem i żyć w zgodzie z USA, które rozdaje karty w regionie.

Wszystko, o czym do tej pory powiedzieliśmy, to nie tylko argumenty za tym, czemu było dobrze, ale po części też argumenty za tym, czemu to nie koniec drogi. Może się wydawać, że niektóre katalizatory już się wyczerpały, ale to nie znaczy, że pozostałe lub nowe nie mogą ich zastąpić. Jasne, wyceny nie są już tak niskie, jak rok temu, chociaż… dalej są niskie. Wojna w Iranie się skończyła i ceny ropy spadły, ale to też nie koniec perspektyw poprawy zysków dla Brazylii.

Wyceny, dywidendy i scenariusz dalszego re-ratingu

To paradoks tego ruchu, po 35% wzrostu w trakcie ostatniego roku wyceny latynoamerykańskich akcji nadal są atrakcyjne. P/E indeksu MSCI EM Latin America wynosi około 11,3. Dla porównania WIG20 chodzi po około 15x P/E.

Morgan Stanley w swoim byczym scenariuszu z marca 2026 roku szacuje, że MSCI Latin America może wzrosnąć o ponad 90% do 2030 roku, a rynki kapitałowe regionu powinny handlować się przy wycenie w okolicy 14x P/E, co dalej daje przestrzeń do wzrostu samego tylko mnożnika o 25%.

Akcje regionu są też wspierane przez dywidendę. Stopa dywidendy indeksu MSCI Latin America sięga około 5,7%. Brazylijskie i kolumbijskie akcje płacą więc dziś wyższą stopę dywidendy niż globalny indeks obligacji. Przy stabilizacji geopolitycznej to jednak przyciąga pewien kapitał.

À propos stabilizacji geopolitycznej teraz. Wygrana Milei dała paliwo do wzrostów na giełdzie w Argentynie, ale w roku 2025 i 2026 odbywa się fala nowych wyborów w innych krajach.

Cykl wyborczy to jeden z najpotężniejszych katalizatorów dla regionu. Cztery z sześciu największych krajów Ameryki Łacińskiej poszły lub idą do urn w ciągu zaledwie roku, a wyniki potwierdzają scenariusz, który rynki zaczęły częściowo wyceniać z wyprzedzeniem. Region skręca w prawo.

W Chile José Antonio Kast z Partii Republikańskiej wygrał drugą turę pod koniec 2025 roku z miażdżącym wynikiem 58% głosów, pokonując kandydatkę lewicowej koalicji rządzącej. Chile dostało najbardziej prawicowy rząd od 35 lat demokracji.

W Peru Keiko Fujimori wygrała drugą turę 7 czerwca, pokonując lewicowego Roberta Sáncheza. To jej czwarte podejście do prezydentury, wcześniej trzykrotnie przegrywała w drugiej turze minimalną różnicą głosów. Fujimori reprezentuje prorynkowy, prawicowy program.

W Kolumbii prawicowy prawnik Abelardo de la Espriella, zwany „Tygrysem”, wygrał drugą turę dosłownie na dniach, 21 czerwca, z minimalną przewagą 49,65% do 48,70% nad lewicowym Ivánem Cepedą. Kolumbia po kadencji lewicowego Petro wraca na prawą stronę sceny politycznej.

Ostatni i najważniejszy element układanki to Brazylia. Lewicowy Lula startuje po czwartą kadencję w wieku 80 lat, prowadząc w sondażach z wynikiem 41-43%. Jego głównym rywalem jest senator Flávio Bolsonaro, z poparciem w okolicy 28-34%. Poparł go popularny gubernator São Paulo Tarcísio de Freitas. Wyścig się zawęża, a grupa niezdecydowanych wyborców rośnie. Niezależnie od ostatecznych wyników, sam fakt, że trzy z czterech krajów już dokonały prawicowego zwrotu, stabilizuje pozytywny sentyment kapitału do regionu. Zanim ktoś wysnuje wnioski, że to znaczy, że rynki wolą rządy prawicowe od lewicowych, to… nie. To tak nie działa. W tym wypadku rynek mówi, że nie tyle woli prawicowe od lewicowego, co mówi, że woli… zmianę. Jakąkolwiek, ale zmianę.

Makroekonomia, stopy procentowe i niedoważenie w globalnych portfelach

Warto też poza polityką spojrzeć na proste dane makro. Wzrost PKB w regionie pozytywnie zaskakuje trzeci rok z rzędu. Wynosił w 2025 roku od 2,5% do 4,5%.

To może nie są oszałamiające wyniki, ale lepsze niż dowozi nawet USA, czy zwłaszcza trwająca w stagnacji Europa. Do tego mają perspektywę przyspieszenia, która wynika między innymi ze zmiany nastawienia nowych władz do biznesu i nadchodzących obniżek stóp procentowych. To też ważny fragment.

Ameryka Łacińska ma najwyższe realne stopy procentowe na świecie. Brazylia z nominalną stopą na 14,25% ma ogromną przestrzeń do obniżek, szczególnie że inflacja jest już względnie opanowana.

Co to oznacza w praktyce? Banki centralne mają amunicję do obniżania stóp, co obniży koszty kredytu, pobudzi inwestycje i konsumpcję, a jednocześnie uczyni rynki akcji relatywnie bardziej atrakcyjnymi w porównaniu z depozytami i obligacjami. Klasyczny mechanizm, który napędza hossy od lat.

Teraz pora na jeszcze bardziej mechaniczne spojrzenie od strony tego, jak działają rynki finansowe.

Ameryka Łacińska odpowiada za 6% globalnego PKB, ale jej waga w indeksie MSCI ACWI, czyli indeksie obejmującym cały świat, to zaledwie 0,9%. W 2010 roku było to 1,5%.

W ramach samych rynków wschodzących udział regionu spadł z ponad 8% do poniżej 5%, bo kapitał skoncentrował się w Azji na Chinach, Indiach, Korei.

Aktywa pod zarządzaniem w funduszach dedykowanych latynoamerykańskim akcjom spadły z ponad 60 miliardów dolarów w 2011 roku do poniżej 20 miliardów dzisiaj. Region jest kompletnie pominięty i niedoinwestowany w globalnych portfelach. Tłum jeszcze tu nie wrócił. A najlepiej kupuje się tam, gdzie tłumu jeszcze nie ma.

Jak inwestor może zbudować ekspozycję na Amerykę Łacińską

W Brazylii akcje stanowią zaledwie 10-12% finansowych aktywów gospodarstw domowych, w porównaniu z 40-50% na rynkach rozwiniętych. Fundusze emerytalne w Meksyku trzymają tylko 17% kapitału w akcjach, a w Peru i Kolumbii poniżej 15%.

To się jednak zmienia. Reforma emerytalna w Meksyku podnosi obowiązkową składkę emerytalną z 6,5% do 15% pensji do 2030 roku. System emerytalny urósł już z 4 bilionów pesos w 2020 do 7,2 biliona dzisiaj i prawdopodobnie podwoi się do 2035 roku. Przy relatywnie młodej populacji te pieniądze powinny płynąć do aktywów o długim horyzoncie, czyli właśnie do akcji. Jeśli trend rosnących napływów do regionu się utrzyma, to nawet marginalna realokacja globalnych portfeli w stronę regionu, przy tak skrajnym niedoważeniu, będzie potrafiła pobujać rynkiem.

Są też bardziej przyziemne korzyści portfelowe, jakie zyskuje inwestor z trzymania u siebie tego regionu w portfelu. Niska korelacja z S&P 500, około 0,4, sprawia, że Ameryka Łacińska oferuje realne korzyści dywersyfikacyjne dla portfeli zdominowanych przez amerykańskie akcje.

W sytuacji, gdy inwestor obawia się głębszej korekty na S&P 500 i szału związanego z AI, ekspozycja na trochę oldschoolowe biznesy z Ameryki Łacińskiej może realnie ograniczyć zmienność portfela.

Wyobraźmy sobie, że jednak nagle euforia AI znika, bo cokolwiek. Portfel wypchany amerykańskim techem zalicza wtedy solidne nurkowanie. Ameryka Łacińska, z korelacją z S&P 500 na poziomie raptem 0,4, chodzi w dużej mierze własnymi drogami. Trochę kopalni miedzi, banków i spółek naftowych z drugiego końca świata może być właśnie tą poduszką, która ratuje portfel, gdy pęka technologiczna bańka. To też pewna polisa ubezpieczeniowa.

Ryzyka inwestowania w Ameryce Łacińskiej i główne haczyki

Wyłożyłem przed Wami całą górę argumentów za tym regionem, więc w tym momencie pewnie część z Was myśli: „Cymcol, skoro jest tak pięknie, to gdzie haczyk?”. Słusznie, bo żaden rynek nie jest jednokierunkowym biletem do bogactwa, a na pewno żaden rynek wschodzący.

Nie każdy pozytywny scenariusz musi się materializować. Taryfy i niepewność handlowa to główne zagrożenie, zwłaszcza dla Meksyku. Dziś już trochę zapomnieliśmy o „dniu wyzwolenia” i wiemy, że nic negatywnego z tego nie wyszło, i chociaż wątpię, żeby temat szybko wrócił, to nie wiadomo, czy Trump znowu nie postanowi walczyć o odbudowę przemysłowej siły USA przez nakładanie ceł na sąsiadów, u których inwestują chińskie firmy.

Do tego, jeśli Brazylia pozostanie z obecną władzą, a prezydent Lula nie ograniczy wydatków, to spirala się znowu nakręci. Wyższa inflacja → wyższe stopy → słabszy real. Demony mogą wrócić.

Ameryka Łacińska to też rynek silnie cykliczny, jakiekolwiek spowolnienie światowe jest tam szczególnie odczuwalne. Szczególnie, że w okresie recesji dolar zacznie się umacniać, co podbije koszty dolarowego zadłużenia i pogorszy stopę zwrotu inwestorów z Wall Street w tym regionie.

Mimo tych ryzyk na razie pozostaję byczy do Ameryki Łacińskiej. Region po dekadzie posuchy wraca na globalną mapę inwestycyjną. Zbiegło się tu naraz kilka potężnych sił. Skrajnie niskie wyceny, słabnący dolar, boom surowcowy, relokacja łańcuchów dostaw i polityczny zwrot w stronę „prorynkowych” rządów, a mimo wzrostów region nadal jest tańszy niż większość świata.

To prędzej wygląda na wciąż wczesny etap, a nie koniec re-ratingu. Rok temu kupowało się tu czystą kontrariańską tezę, region, którego nikt nie chciał dotknąć. Dziś kupuje się region, który już udowodnił, że potrafi dowozić, a mimo to nadal jest tani. To rzadka sytuacja, w której wczesny sygnał już się potwierdził, a okno wciąż pozostaje otwarte.

Dlatego ze swoją ekspozycją na region na pewno się nie żegnam, nie zamykam, a raczej myślę o jej doważeniu. Oczywiście to rynek wschodzący, więc będzie się trząsł i nie obejdzie się bez nerwowych sesji, ale fundamenty i kierunek mam po swojej stronie. Najgorsze, co można teraz zrobić, to spojrzeć na te 36% wzrostu i pomyśleć „przegapiłem, szkoda”. Dokładnie tak myślano rok temu. I dokładnie rok temu się mylono.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Złoto i srebro w rafinerii
Popularne
Rynki i makro

Złoto czy srebro? Większość inwestorów nie rozumie różnicy!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

07 paź 2026
Portfele między rynkiem a piecem
Popularne
Strategie i edukacja

Oceniam wasze portfele... znowu. Jeden kupił 16 funduszy, a drugi zrobił lepszy interes na piecu

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

01 paź 2026
Brexit miał ograniczyć imigrację Efekt jest odwrotny, a przestępczość bije rekordy!
Popularne
Rynki i makro

Brexit miał ograniczyć imigrację? Efekt jest odwrotny, a przestępczość bije rekordy!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

23 wrz 2026
10% szans, że AI zniszczy świat Ta panika to polityczna ustawka!
Popularne
Rynki i makro

10% szans, że AI zniszczy świat? Ta panika to polityczna ustawka!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

18 wrz 2026
177 miliardów dolarów, które mogą pogłębić krach. Sprawdziliśmy to.
Strategie i edukacja

177 miliardów dolarów, które mogą pogłębić krach. Sprawdziliśmy to.

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

14 wrz 2026
sea-limited-cover
Premium
Spółki i sektory

Sea Limited 2Q'26: trójząb pracuje w tę samą stronę

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

02 wrz 2026
JSW ma potencjał na świetny biznes. Dlaczego ciągle go marnuje
Spółki i sektory

JSW ma potencjał na świetny biznes. Dlaczego ciągle go marnuje?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

28 sie 2026
Chińczycy rozjeżdżają europejską motoryzację, ale Europa szykuje kontratak!
Spółki i sektory

Chińczycy rozjeżdżają europejską motoryzację, ale Europa szykuje kontratak!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

17 sie 2026
Zdjęcie stanowi tło do artykułu o wynikach spółki Grab Holdings za drugi kwartał 2026 roku
Premium
Spółki i sektory

Grab po 2Q'26 Potencjał w cieniu znaków zapytania

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

10 sie 2026
Ten rynek może być czarnym koniem do 2030 roku. Inwestorzy wciąż go ignorują!
Rynki i makro

Ten rynek może być czarnym koniem do 2030 roku. Inwestorzy wciąż go ignorują!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

10 sie 2026
Zobacz centrum wiedzy