Wstęp
Mija około osiem miesięcy od premiery przełomowego dla Bloober Team projektu, Cronos: The New Dawn. Dla przypomnienia, w swoim ostatnim tekście o spółce skupiałem się na tym, że firma jest dziś w zupełnie innym miejscu niż jeszcze 5 lat temu, choć cena akcji pozostaje na podobnym poziomie.
Trzonem moich rozważań był fakt, że Bloober w tym czasie udowodnił swoją wartość oraz to, że potrafi dowozić produkcje AAA. I udowodnił to dwukrotnie. Zarówno pracując na kultowej marce, jak i wychodząc do graczy z własnym IP. Warto pamiętać, że 5 lat temu spółka była postrzegana jedynie jako producent „symulatorów chodzenia”, któremu udało się załapać na duży kontrakt z Konami. Ten rozwój widać gołym okiem w przychodach, zyskach i przepływach pieniężnych, które po ostatniej premierze zostały przeskalowane.
Jednak w tamtym materiale bagatelizowałem też płynącą z rynku krytykę dotyczącą komunikacji spółki i faktu, że wciąż nie pojawia się komunikat o zwrocie kosztów produkcji Cronos: The New Dawn. Co ciekawe, 8 miesięcy po premierze taki komunikat dalej się nie pojawił, mimo że od kilku miesięcy zarząd twierdzi, że są już blisko.
W liście do akcjonariuszy prezes pisze:
„Kilka miesięcy po premierze jesteśmy u progu zwrotu kosztów produkcji.”
Przyznaję, że dziś wygląda to trochę niepoważnie. W końcu jak długo można stać u tego progu? Niemniej nadal jestem zdania, że sposób komunikacji nie powinien przysłaniać tego, gdzie spółka jest dziś, a gdzie była wczoraj i gdzie może być jutro.
Właśnie ten wątek chciałbym rozwinąć w pierwszej kolejności.









