Nudna strategia inwestycyjna, którą możesz pobić rynek. Najlepiej działa, gdy wszystko się wali!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

10 kwi 202612 min czytania

Wstęp

Jeszcze niedawno inwestowanie wydawało się proste. Kupowałeś technologię, sztuczną inteligencję, spółki, które „zmienią świat”… i patrzyłeś, jak rosną.

Świat nie jest jednak jednostajny. Czasem okazuje się, że to, co miało być przyszłością, potrafi stracić wartość szybciej, niż ktokolwiek zakładał. W momentach niepewności inwestorzy przestają szukać wizji, a do portfela biorą tylko coś, co po prostu działa. Może mniej szalenie, ale działa. Nawet jeśli jest nudne.

W tym miejscu pojawia się ciekawa strategia inwestowania, która, nawet jeśli teraz już nie zadziała, to i tak warto o niej pamiętać przy kolejnych napięciach rynkowych.

HALO, czyli Heavy Assets & Low Obsolescence. Co to wszystko znaczy i dlaczego największe banki inwestycyjne promują takie podejście? Sprawdzam to dla was w tym materiale.

Nudna strategia inwestycyjna, którą możesz pobić rynek. Najlepiej działa, gdy wszystko się wali!

Na czym polega strategia HALO

Strategia HALO to nie jest jakiś kolejny skomplikowany wzór matematyczny, którego zrozumienie wymaga doktoratu z finansów. To pewien specyficzny sposób patrzenia na biznes, opierający się na dwóch bardzo konkretnych fundamentach.

Heavy Assets, czyli ciężkie aktywa, oraz Low Obsolescence risk, czyli niskie ryzyko przedawnienia.

Choć brzmi to profesjonalnie, w rzeczywistości chodzi o proste zasady inwestowania. W świecie HALO szukamy firm, których majątek można dosłownie dotknąć. Dlaczego to takie ważne? Bo takie rzeczy są trudne i drogie do skopiowania.

Wyobraź sobie, że chcesz otworzyć firmę, która będzie konkurować z Facebookiem czy Instagramem. Teoretycznie potrzebujesz tylko biura i grupy genialnych programistów. Oczywiście to trudne, ale bariera jest głównie intelektualna. W grę wchodzi obecnie efekt sieciowy, jasne, ale mimo wszystko to nie jest wielki problem kapitałowy, żeby stworzyć serwis społecznościowy.

Teraz z kolei wyobraź sobie, że chcesz otworzyć firmę, która będzie przesyłać prąd do połowy kraju albo zarządzać siecią rurociągów na dnie oceanu. Tu nie wystarczą genialne głowy. Potrzebujesz dziesiątek miliardów w gotówce, tysięcy pozwoleń od państwa i dekad na budowę infrastruktury.

To są te twarde aktywa, które działają jak ogromna fosa. Jeśli firma już je posiada i sprawnie nimi zarządza, to jest niemal nie do ruszenia przez nową konkurencję. W czasach niepewności takie „zakotwiczenie” w rzeczywistości jest dla inwestora cenne, bo daje poczucie, że kapitał nie ulotni się wraz z jednym słabszym okresem.

Heavy Assets i realna przewaga konkurencyjna

Drugi element skrótu HALO dotyczy tego, jak szybko dany biznes może stać się niepotrzebny. Dziś co chwilę słyszymy o przełomach w sztucznej inteligencji. To, co wczoraj było nowoczesne, jutro może stać się tylko bezużyteczną funkcją wewnątrz większego systemu operacyjnego.

Strategia HALO celuje w zupełne przeciwieństwo takiej sytuacji. Szukamy usług i produktów, które mają długi termin przydatności. Zadaj sobie pytanie: czy za 20 lat, nawet jeśli AI będzie pisać za nas wiersze i prowadzić samochody, wciąż będziemy musieli:
• pić wodę i korzystać z kanalizacji?
• wyrzucać śmieci?
• przesyłać prąd i gaz, by ogrzać domy?
• ubezpieczać się od wypadków?

Odpowiedź brzmi: tak. To są potrzeby, które nie znikną przy kolejnej aktualizacji systemu w Twoim telefonie. Firmy HALO nie muszą brać udziału w wyścigu zbrojeń technologicznych. One po prostu robią to, co jest niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa. Ich „nudność” jest w tym przypadku największą zaletą, bo drastycznie ogranicza ryzyko, że obudzisz się pewnego dnia z akcjami firmy, której nikt już nie potrzebuje, ponieważ nowy model od OpenAI robi to samo co twoja inwestycja, tylko szybciej i taniej.

Podkreślmy tylko sobie, że podejście HALO to pewien filtr, a nie magiczna różdżka. To narzędzie, które ma oddzielić firmy „bardziej kruche” od tych „bardziej odpornych”.

Zamiast płacić za „piękną opowieść” o tym, jak firma zmieni świat za 10 lat, w strategii HALO płacisz za realne zyski płynące z realnego majątku, który już teraz istnieje i zarabia. To powrót do starej szkoły inwestowania, gdzie liczyło się to, co firma ma w bilansie, i czy jej usługa faktycznie będzie potrzebna w najbliższy poniedziałek rano.

HALO kontra spółki podatne na AI

Większość z nas patrzy na AI przez pryzmat nowych możliwości, podejście HALO widzi je przez pryzmat siły cenowej. Tego, jak zdolna jest firma do dyktowania cen i utrzymywania marż.

Dzisiaj inwestorzy muszą zadać sobie pytanie, które modele biznesowe zachowają swoją wartość, a które zostaną sprowadzone do roli zwykłego „przycisku” w cudzym systemie?

Wyobraź sobie firmę, która sprzedaje oprogramowanie do pisania prostych tekstów czy robienia tłumaczeń. Jeszcze kilka lat temu to był świetny biznes. Dziś? To funkcja, którą giganci tacy jak Microsoft czy Google dorzucają za darmo do swoich produktów. Taka firma traci siłę cenową i nie może już żądać za swoje usługi tyle, co dawniej.

Jednak AI nie opróżni kontenera na śmieci, nie naprawi pękniętej rury pod miastem i nie położy kabla wysokiego napięcia. Spółki oparte na twardych aktywach mają unikalną cechę, że ich produkt nie staje się darmowy tylko dlatego, że procesory stały się szybsze. Ich siła cenowa wynika z fizycznej konieczności ich istnienia. To jest fundament podejścia HALO.

Nie chodzi oczywiście o to, żeby całkowicie uciec od ryzyka, bo na giełdzie to niemożliwe. Chodzi o to, żeby nie być wystawionym na strzał w momentach, gdy technologia lub polityka wywracają stolik.

Jednym z promujących podejście HALO jest dziś Saxo Bank. Ich analitycy przygotowali zestawienie spółek podzielone na sześć sektorów, które najlepiej oddają całą strategię. Taka prosta mapa dla inwestora.

Przyjrzyjmy się tym sześciu „koszykom”, bo każdy z nich pełni w portfelu nieco inną funkcję, ale wszystkie łączy jedno: są fundamentem, bez którego nowoczesna gospodarka po prostu by stanęła.

Sześć koszyków HALO według Saxo Banku

Ubezpieczenia i reasekuracja to pierwszy i najbardziej klasyczny koszyk HALO. Spółki takie jak Allianz, Swiss Re czy AXA działają na bardzo prostej zasadzie: sprzedają bezpieczeństwo. Produkt ubezpieczeniowy ma jedną fantastyczną cechę – wysoką retencję. Oznacza to, że klienci rzadko odchodzą do konkurencji, bo zmiana ubezpieczyciela jest kłopotliwa, a zaufanie buduje się latami. Te firmy zarabiają na wielu frontach, a ich zyski są odporne na mody. Dopóki na świecie istnieje ryzyko, a w czasach wojen i zmian klimatu jest go coraz więcej, ubezpieczyciele będą mieli co robić.

Zyski operacyjne spółek ubezpieczycieli z koszyka Saxo potwierdzają, że w czasach niepewności ich biznes ma się dobrze, bo w ostatnich latach ich wzrost zdecydowanie przyspieszył.

Infrastruktura energetyczna, czyli krwiobieg gospodarki. Tu nie szukamy firm, które spekulują ceną ropy czy gazu. Szukamy tych, które ją transportują i magazynują. Giganci tacy jak Enbridge czy Kinder Morgan posiadają tysiące kilometrów rur i ogromne zbiorniki. To biznes typu „pobieranie opłaty za przejazd”. Nieważne, czy ropa kosztuje 50 czy 100 dolarów – jeśli ktoś chce ją przesłać z punktu A do punktu B, musi skorzystać z ich infrastruktury i za to zapłacić. Ich kontrakty są często wieloletnie i indeksowane o inflację, co czyni je niezwykle stabilnymi. To aktywa, których budowa dziś byłaby niemal niemożliwa ze względów ekologicznych i regulacyjnych, co daje obecnym graczom naturalny monopol.

Giganci surowcowi, gdzie w koszyku znajdziemy takich gigantów jak TotalEnergies, Shell czy Chevron. Dlaczego „zintegrowani”? Bo te firmy kontrolują cały proces: od wydobycia ropy, przez rafinację, aż po sprzedaż na stacjach. Dzięki temu, gdy jeden segment kuleje, na przykład przez niskie ceny surowców, inny może nadrabiać, na przykład przez wyższe marże na przetworzonych paliwach. Choć te spółki są wystawione na politykę, ich skala i posiadane aktywa rzeczowe sprawiają, że są w znacznym stopniu bezpieczne.

Spółki defensywne i sektory o niskim ryzyku dezaktualizacji

Sieci regulowane to kolejny segment dla fanów maksymalnego spokoju. Spółki takie jak brytyjskie National Grid, czyli przesył energii, czy Severn Trent, czyli wodociągi, działają w ramach sztywnych regulacji państwowych. Z jednej strony państwo pilnuje, by nie zarabiały za dużo, ale z drugiej - gwarantuje im zwrot z inwestycji. To biznesy, które rzadko trafiają na nagłówki gazet, ale w poniedziałek rano każdy z nas potrzebuje wody w kranie i prądu w gniazdku.

Ich przychody są przewidywalne niemal do centa. Chociaż to, co państwo daje, to i państwo potrafi odebrać. Ponieważ owszem, te biznesy są bezpieczne, ale czasem ich zyski potrafią się drastycznie zmienić w wyniku jednej decyzji politycznej. Wystarczy, że przed wyborami ktoś uzna, że ceny za media powinny spaść, i to te spółki mają ponieść tego koszty.

Gospodarka odpadami to też biznes, który się nie skończy. Wywóz śmieci to chyba najbardziej „nudny” biznes świata, ale dla inwestora typu HALO to czyste złoto. Firmy takie jak Waste Management czy Republic Services posiadają coś, czego nie da się zastąpić: składowiska odpadów i logistykę ich odbioru. Ludzie produkują śmieci cały czas, niezależnie od wszystkiego. Co więcej, w dobie coraz ostrzejszych norm ekologicznych posiadanie pozwoleń na składowanie i przetwarzanie odpadów staje się aktywem o niesamowitej wartości. To klasyczny przykład niskiego ryzyka dezaktualizacji - technologia może się zmieniać, ale śmieci same nie znikną.

Operatorzy infrastruktury to ostatni koszyk, to firmy zarządzające kluczowymi punktami styku w gospodarce. Mamy tu operatorów lotnisk, jak hiszpańska Aena, wież telekomunikacyjnych, Cellnex, czy gigantów logistycznych, DSV i DHL Group. Jeśli chcesz gdzieś polecieć, musisz skorzystać z lotniska. Jeśli chcesz, by Twój telefon miał zasięg, sygnał musi przejść przez wieżę. Te firmy są „strażnikami bram” – kontrolują infrastrukturę, której nie da się ominąć. Ich siła wynika z lokalizacji i skali, co w świecie pełnym zawirowań ma dawać komfort inwestycyjny.

Każdy z tych sześciu koszyków to inna gałąź gospodarki, ale wszystkie łączy ta sama filozofia: posiadanie czegoś, co jest niezbędne, trudne do skopiowania i odporne na cyfrowe rewolucje. Warto jednak zauważyć, że nie każdy koszyk spełnia warunki działania lokalnie i braku ekspozycji na globalne łańcuchy dostaw. W tym zakresie najlepsze są spółki użyteczności publicznej. Operatorzy wodociągów i innych sieci dystrybucyjnych.

Jak oceniać spółki w strategii HALO

Oczywiście samo to, że spółka zajmuje się wywozem śmieci czy przesyłem prądu, nie czyni jej automatycznie świetną inwestycją. Nawet w najbardziej stabilnych branżach zdarzają się „czarne owce”, a nawet najsolidniejszy biznes można po prostu sromotnie przepłacić. Żeby nie wejść na minę, ten sam raport przybliżający HALO proponuje zestaw pięciu elementów, przez które warto spojrzeć na każdą spółkę wcześniej.

Pierwszym powinno być pytanie, czy to, co firma posiada, da się łatwo skopiować.

Kolejna kwestia to stabilność popytu, czyli czy produkt lub usługa danej firmy jest absolutnie niezbędna do życia.

Trzecim punktem jest siła cenowa, czyli zdolność firmy do dyktowania warunków na rynku. W czasach, gdy wszystko wokół drożeje, dobra spółka musi umieć przerzucić te rosnące koszty na swoich odbiorców bez ryzyka, że połowa z nich natychmiast ucieknie do konkurencji.

Do tego dochodzi bilans, który w przypadku firm „ciężkich od aktywów” bywa ich największą słabością. Budowa elektrowni czy rurociągów kosztuje fortunę, co sprawia, że te firmy często mają spore długi. Musimy zatem sprawdzić, czy wybrany przez nas biznes ma wystarczająco dużo miejsca na spłacanie odsetek.

Na samym końcu pojawia się kwestia wyceny. To tutaj w zasadzie najłatwiej o błąd, bo nawet najwspanialsza spółka może okazać się fatalną inwestycją, jeśli zapłacisz za nią zbyt wygórowaną cenę. Warto zadać sobie brutalne pytanie: czy płacę za realną gotówkę, którą ta firma generuje co miesiąc, czy może daję się uwieść kojącej narracji o bezpieczeństwie? Czasem „bezpieczne przystanie” stają się tak modne, że ich ceny szybują w kosmos, a wtedy przestają być bezpieczne. Jest to szczególnie istotne w tych dojrzałych branżach. Jeśli ktoś z was inwestuje w biotechnologię, no to wręcz nie ma wyboru i musi kupować narrację. Trochę na tym polega ten typ inwestycji. Jeśli jednak widzicie sektor defensywny, który rośnie w jednocyfrowym tempie i jest notowany po 40x P/E, to warto się zastanowić, czy naklejka „bezpieczeństwo” jest tego warta. [Mrugam teraz w kierunku Costco albo Walmarta].

Ryzyka strategii HALO, o których łatwo zapomnieć

W tym momencie większość osób zaczyna myśleć: „OK, to brzmi jak coś, co powinienem mieć w portfelu”. Tylko że tu pojawia się problem.

Strategia może i faktycznie brzmi jak przepis na inwestycyjny spokój, ale inwestowanie w „twarde aktywa” też niesie ze sobą specyficzne ryzyka, o których wielu zapomina.

Największym wyzwaniem dla takich firm jest paradoksalnie to, co stanowi ich siłę – ogromny majątek. Budowa rurociągów, sieci energetycznych czy nowoczesnych sortowni odpadów kosztuje fortunę, a to oznacza, że te firmy rzadko operują wyłącznie na własnych pieniądzach. Zwykle są mocno zadłużone, bo inwestycje w infrastrukturę spłacają się dekadami. To, co wczoraj było bezpiecznym zyskiem, jutro może zostać „pożarte” przez odsetki od kredytów, jeśli zmieni się otoczenie.

Taki majątek trzeba też ciągle modernizować, naprawiać, odtwarzać i tak dalej. To znaczy, że pochłania masę środków na samo utrzymanie. To, co firma asset-light może zainwestować w rozwój nowych produktów albo wypłacić w formie dywidendy, spółki „ciężkie” muszą inwestować w odtworzenie i utrzymanie tego, co już mają. Coś za coś.

Takie firmy są też o wiele bardziej narażone na polityków i regulacje. Jedna decyzja polityczna i możecie zobaczyć wodospad na tym „bezpiecznym” aktywie.

Tu dochodzimy do najważniejszego problemu tej strategii. Wygląda najlepiej dokładnie wtedy, kiedy najbardziej boisz się rynku, a najgorsze decyzje inwestycyjne bardzo często podejmuje się właśnie ze strachu. Dlatego mnie ta strategia nie przekonuje. Dobrze brzmi w teorii, ale w praktyce często oznacza, że oddajesz potencjał wzrostu w zamian za poczucie bezpieczeństwa. Może i dobre, jak masz 60 lat, a i wtedy nie zawsze.

Na końcu dnia inwestowanie sprowadza się do bardzo prostego wyboru: albo budujesz portfel, który ma przetrwać wszystko, albo taki, który ma najwięcej zarabiać. Rzadko da się mieć jedno i drugie jednocześnie.

Inwestowanie nigdy nie jest tylko o liczbach. To pewna gra o przekonania, o emocje i o to, jak reagujesz wtedy, kiedy na rynku robi się naprawdę nieprzyjemnie.

Jedni wtedy uciekają w to, co stabilne i przewidywalne. Inni szukają okazji tam, gdzie większość widzi tylko ryzyko. Oba podejścia mogą działać, ale tylko jedno daje największe zyski w długim terminie.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Popularne
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
Złoto i srebro w rafinerii
Popularne
Rynki i makro

Złoto czy srebro? Większość inwestorów nie rozumie różnicy!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

07 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Portfele między rynkiem a piecem
Popularne
Strategie i edukacja

Oceniam wasze portfele... znowu. Jeden kupił 16 funduszy, a drugi zrobił lepszy interes na piecu

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

01 paź 2026
ai energy
PremiumPopularne
Spółki i sektory

Jak inwestować w energię napędzającą rewolucję AI

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

01 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy