Maj 2021 przełamał złą tradycję – rynkowa piguła

Kwiecień 2021 był łaskawy dla inwestorów - rynkowa piguła

opublikowano: 07 czerwca 2021

Jeśli przespałeś ostatni miesiąc, lub właśnie wracasz z dłuższych wakacji, to przygotowaliśmy dla Ciebie specjalne podsumowanie wszystkiego, co najważniejsze na rynkach w maju.

Majowa pogoda nas nie rozpieszczała, ale na większości rynków finansowych aura sprzyjała bykom, choć oczywiście nie obyło się bez chłodów, opadów, a miejscami nawet niezłych burz. W każdym razie nie doszło do wykreowania trwalszych negatywnych tendencji, a inwestorzy sprawiali wrażenie, jakby wcale nie przejęli się znaną maksymą „Sell in May and go away” i nie kwapili się do wyprzedawania akcji. Czy mieli rację, to okaże się oczywiście dopiero za kilka miesięcy, chociaż Wskaźnik Koniunktury DNA przewiduje dalsze wzrosty.

GPW dwóch prędkości

W maju nasze główne indeksy znalazły się w światowej czołówce tych najmocniej zwyżkujących, ustępując jedynie giełdzie argentyńskiej, który tańczył ogniste tango w rytm przekraczającej 43 proc. inflacji. Imponująco wygląda porównanie zarówno ze wskaźnikiem rynków wschodzących, jak i najbardziej rozwiniętych. Zyskujący 12 proc. WIG20 rósł ponad sześciokrotnie mocniej niż MSCI Emerging Markets i o tyle samo dystansował niemieckiego DAX-a, o S&P500 nie wspominając. Na korzyść indeksu największych spółek wypadają także porównania lokalne. Indeks szerokiego rynku oraz wskaźnik średnich spółek wzrosły w maju po 9 proc., a sWIG80 o zaledwie 4 proc. To wszystko jednak pokazuje krótkookresowy, miesięczny układ sił. Z perspektywy średnio- i długoterminowej sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Od początku roku liderem dynamiki wzrostu jest sWIG80, zwyżkujący aż o 28 proc, za nim plasuje się mWIG40 ze wzrostem przekraczającym 23 proc., na trzecim miejscu znajduje się indeks szerokiego rynku, rosnący o 17 proc., zaś WIG20 zamyka stawkę ze zwyżką niespełna 13 proc. Jeszcze inaczej wygląda nasz rynek w horyzoncie długoterminowym.

Najbliżej historycznego maksimum, ustanowionego w styczniu 2018 r. jest WIG, któremu do szczęścia brakuje zaledwie nieco ponad 2 proc., drugi w kolejności jest sWIG80 z dystansem sięgającym 5 proc., trzeci mWIG40, który do osiągnięcia rekordu potrzebuje zwyżki o 17 proc., a na końcu WIG20 mający do pokonania dystans aż 75 proc. Na dłuższą metę mamy więc nawet nie dwie, a trzy prędkości. Ciekawa jest tu pozycja szerokiego rynku, który zwykle pozostawał pod przemożnym wpływem spółek o największej kapitalizacji. Jednak okazuje się, że w ostatnim czasie potrafi umiejętnie czerpać siłę i z blue chips i potencjału małych i średnich firm. Brawo WIG!

Teza o dwóch prędkościach na GPW znajduje potwierdzenie także w przypadku tegorocznych branżowych liderów. Siłę potwierdziły WIG-Banki i WIG-Motoryzacja, zwyżkujące po około 17 proc. Utrzymały dobrą passę WIG Odzież i WIG Paliwa, które szły w górę po 14 proc. Widać wyraźnie, że akcje przedstawicieli sektora finansowego wróciły do łask inwestorów, mimo braku szans na wypłatę dywidendy i obaw o pogorszenie się jakości portfela kredytów dla firm. Poprawiło się natomiast postrzeganie konsekwencji rekordowo niskich stóp procentowych, rozwiązań dotyczących kredytów we frankach oraz szans związanych z nadchodzącym obiciem polskiej gospodarki. Indeks koniunktury w sektorze bankowym w imponującym stylu powrócił do poziomu sprzed covidowego tąpnięcia, a od dołka z dołka z listopada ubiegłego roku zyskał on prawie 95 proc. Pandemia, która mocno dotknęła światowy rynek motoryzacyjny, nie miała większego wpływu na nasze, notowane na giełdzie, firmy z tej branży. Wynika to ze specyfiki ich działalności. Największe z nich zajmują się dystrybucją części do aut, a te szły jak woda, bo choć sprzedaż nowych pojazdów uległa załamaniu, to naprawy „używek” napędzały biznes. Z załamania, będącego konsekwencją lockdownu i zamknięcia galerii handlowych, szybko i dynamicznie wykaraskały się walory największych spółek odzieżowych. Sprzedaż internetowa nie zawiodła, a przegląd szaf i perspektywa odrodzenia się życia towarzyskiego wyraźnie zwiększyły chęć do zakupów. Po rewelacyjnym kwietniu, gdy WIG Energia zwiększył swoją wartość o prawie jedną trzecią, w maju sektor ten zaliczył niewielką korektę, zniżkując o 1 proc. Wygasanie pandemii nie pomagało firmom działającym w sektorze ochrony zdrowia. WIG Leki stracił ponad 3 proc.

Inwestorzy boją się inflacji

Choć obawy przed rosnącą inflacją były odczuwalne już wcześniej, w maju ta kwestia zdecydowanie skoncentrowała na sobie uwagę inwestorów, spychając na dalszy plan pandemię i poprawiającą się kondycję największych światowych gospodarek. Ceny nie rosną aż tak, jak we wspomnianej Argentynie, ale zwyżki robią wrażenie. W kwietniu poszły one w Stanach Zjednoczonych w górę aż o 4,2 proc., czyli najmocniej od czasów upadku Lehman Brothers w 2008 r. Po części to efekt bardzo niskiego punktu odniesienia z kwietnia ubiegłego roku, ale jednocześnie ponad dwukrotnie przekroczony został przyjęty przez Fed poziom celu inflacyjnego. Co prawda Jerome Powell nadal zapewnia, że polityki monetarnej nie zamierza w najbliższym czasie zmieniać, ale inwestorzy stali się na tym punkcie bardzo wrażliwi. Z tego względu już od kilku miesięcy mocno rośnie rentowność amerykańskich obligacji skarbowych, psując nastroje na giełdach, choć na szczęście ogranicza się to do krótkotrwałych korekt. Z jedną z nich mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie maja na Wall Street.

Najbardziej wrażliwy okazuje się sektor technologiczny, bowiem Nasdaq Composite w skali miesiąca zniżkował o 1,5 proc. S&P500 rósł o 0,5 proc., a Dow Jones zyskał niemal 2 proc. Największy inflacyjny niepokój był widoczny po niezbyt fortunnej wypowiedzi Janet Yellen, byłej szefowej rezerwy federalnej, pełniącej obecnie funkcję Sekretarza Skarbu. Stwierdziła ona, że stopy procentowe mogą pójść w górę, gdy amerykańska gospodarka będzie się przegrzewać. Szybko zaczęła się ze swych słów wycofywać, ale można było odnieść wrażenie, że całe to zamieszanie mogło mieć na celu przetestowanie reakcji rynków na sygnały zacieśniania, czy raczej (ponownej) normalizacji polityki monetarnej.

Dopóki Fed będzie tolerancyjne względem podwyższonej inflacji, hossa na rynkach akcji nie wydaje się być zagrożona. Inflacja trafiła w wynoszący 2 proc. cel przyjęty przez Europejski Bank Centralny, nie powodując jednak większych konsekwencji. U nas inflacja poczyna sobie całkiem odważnie, rosnąc w kwietniu do 4,8 proc., najmocniej od dziesięciu lat. Fakt ten przeszedł niemal bez echa, jeśli nie liczyć jęku posiadaczy oszczędności trzymanych w bankach. Warto jednak zwrócić uwagę na subtelną, ale jednak wyraźną zmianę narracji ze strony szefa NBP, który co prawda uznał scenariusz utrzymania dotychczasowego kierunku polityki pieniężnej jako najbardziej prawdopodobny, ale stwierdził także, że jeśli okoliczności będą tego wymagać, Rada Polityki Pieniężnej nie zawaha się przed zaostrzeniem kursu.

Niemal wszyscy sternicy polityki pieniężnej na świecie zdają się bagatelizować wyskok inflacji, traktując to zjawisko jako przejściowe. Dodatkowo tłumaczą, po części słusznie, że jest ono konsekwencją szoku podażowego, wynikającego z pandemicznego pokiereszowania łańcuchów dostaw, czego najbardziej jaskrawym przykładem są niedobory chipów, co zmusiło nawet genialnego Elona Muska, do podniesienia cen produkowanych przez jego firmę aut.

Alternatywy cztery

Okazuje się, że Elon Musk potrafi nie tylko produkować auta i organizować międzyplanetarne wyprawy, ale jest też w stanie wysłać w kosmos notowania kryptowalut, przynajmniej niektórych. Jego wypowiedzi na ich temat oraz decyzje, przyczyniły się do rozchwiania rynku. W lutym Tesla zainwestowała 1,5 mld dolarów w bitcoiny, a w połowie maja firma zaniechała realizowania płatności w tej kryptowalucie, rzekomo ze względu na negatywny wpływ jej „wydobywania” na środowisko naturalne. Coś w tym jest, bo kryptogórnicy zużywają coraz więcej prądu, produkowanego głównie ze spalania węgla. Musk silnie popiera dogecoina, powstałego w wyniku żartu dwójki amerykańskich programistów. A wraz z tym poparciem kurs dogecoina wystrzelił w górę, ale doznawał także potężnych „fluktuacji”. Musk nie jest jednak jedynym kreatorem kryptowalutowych trendów. Można wręcz powiedzieć, że ma marne szanse w starciu z rządami niektórych krajów. Notowaniami bitcoina najmocniej wstrząsnęły chińskie władze, które w połowie maja „przypomniały”, że w obrębie Wielkiego Muru używanie tego wynalazku jest zakazane. Dotyczy to zarówno obrotu i płatności, jak i „wydobywania” bitcoina. W dodatku Chiny pracują nad własną kryptowalutą, która z pewnością będzie w pełni kontrolowana przez tamtejsze władze, a mówi się, że w dłuższej perspektywie może być w stanie zagrozić pozycji dolara. Efektem tych wszystkich wydarzeń była największa od prawie trzech lat zmienność notowań bitcoina i innych „coinów” oraz przekraczający 35 proc. spadek jego wartości. Na tym rynku to jednak nic nadzwyczajnego. Ciekawe tylko, jak skończy się czerwiec?

Do zarobienia!
Roman DźWIG

26
0

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

26
0


Przeczytaj również:

Ankieta

Co jest bardziej prawdopodobne w 2021 roku?

  • Bitcoin po 100 tys. USD
  • Złoto po 2 tys. USD
  • Nasdaq po 15000 pkt

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: