Koniec gospodarki tylko dla bogatych? Giełda jeszcze tego nie widzi

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

28 sie 202611 min czytania

Wstęp

Poznajcie Johna Smitha z małego miasteczka w Alabamie. John przez ostatnie dwa lata żył jak na diecie. Nie pudełkowej. Suche kanapki do pracy zamiast lunchu na mieście, buty dla dzieciaków, co „jeszcze chwilę wytrzymają”, naprawa dachu odkładana trzeci sezon, bo przecieka w łazience, więc można zaoszczędzić na prysznicu.

Wszystko nie dlatego, że John stracił pracę, ale dlatego, że jego pensja stała w miejscu, a ceny nie. Takich Johnów były w Ameryce dziesiątki milionów. Ekonomiści nazwali to gospodarką w kształcie litery K: górne ramię, czyli zamożni, pięło się w górę i wydawało coraz więcej, dolne ramię tkwiło w miejscu. Przez dwa lata to był dla wielu najmocniejszy argument przeciwko amerykańskiej gospodarce. Dane go nawet potwierdzały. Już nie. W najnowszych danych płace najbiedniejszych Amerykanów rosną szybciej niż płace bogatych, pierwszy raz od końca 2024 roku. A John robi z tymi pieniędzmi dokładnie to, co Johnowie robią zawsze – wydaje je od razu.

Na opony, na kolację, na te buty dla dzieciaków. Dziś pokażę Wam te dane i powiem, co to może znaczyć dla całej giełdy i poszczególnych sektorów, bo spółki, o których dawno zapomnieliście, mogą dostać niedługo ciekawy wiatr w żagle.

Koniec gospodarki tylko dla bogatych? Giełda jeszcze tego nie widzi

Skąd wzięła się gospodarka w kształcie litery K?

Cofnijmy się na początku nieco w czasie i zobaczmy, z czego w ogóle wynikały obawy o gospodarkę w USA w ostatnich kwartałach.

K-kształtna gospodarka to taki układ, w którym różne grupy konsumentów poruszają się w zupełnie przeciwnych kierunkach. Górna kreska idzie do góry, dolna w dół. Jedni się bogacą i wydają coraz więcej, drudzy zaciskają pasa i stoją w miejscu albo cofają się.

Podobnie wyglądała Ameryka w 2024 i 2025 roku. W 2025 roku pojawiły się dane, zgodnie z którymi u lepiej zarabiających pensje i ich wydatki rosły szybciej niż w przypadku tych biedniejszych.

Bank of America publikuje dane o wydatkach kartowych swoich klientów z podziałem na grupy dochodowe. Na wykresie poniżej widzicie łączne wydatki kart płatniczych na gospodarstwo domowe mierzone jako dynamika rok do roku. Cztery linie reprezentują cztery grupy dochodowe. Od najbogatszych do najbiedniejszych.

Zobaczcie, co się działo w okolicach 2024 roku. Ta zielona linia, czyli top 5% najbogatszych Amerykanów, idzie ostro w górę. Ich wydatki rosły momentami o 5 do 6% rok do roku. Tymczasem w grupach o najniższych i średnich dochodach dynamika oscylowała wokół zera, a momentami wchodziła nawet na minusy. Bogaci wydawali coraz więcej. Reszta praktycznie stała w miejscu albo się cofała.

Ci pierwsi mogli sobie pozwalać na coraz więcej. Ci drudzy na coraz mniej albo na tyle samo, co wcześniej.

Jeszcze wyraźniej widać to na drugim wykresie, który pokazuje wyłącznie wydatki uznaniowe. Uznaniowe, czyli takie, których do życia nie potrzebujecie, ale fajnie je mieć. Nowy iPhone, lepszy samochód, kolacja w restauracji, nowa kurtka, wakacje. W 2024 roku najbogatsze 5% gospodarstw zwiększało wydatki uznaniowe o około 6% rok do roku, podczas gdy wśród gospodarstw o najniższych dochodach dynamika była bliska zera. Bogaci nie tylko wydawali więcej na życie. Zwiększali też zakupy rzeczy, których kupować nie musieli, a mniej zamożny konsument pozostawał wyjątkowo ostrożny i każdego dolara oglądał z dwóch stron, zanim go wydał.

To miało realne konsekwencje. Dla gospodarki, ale też dla giełdy. Skoro biedniejsza i średnia część społeczeństwa stała w miejscu, to firmy, które na nich zarabiały, miały poważny problem. Teraz te linie na wykresach zaczynają się zbiegać.

Wydatki biedniejszych Amerykanów przyspieszają

Od drugiej połowy 2025 roku tempo wzrostu wydatków gospodarstw o najniższych dochodach gwałtownie przyspiesza. W lipcu 2026 roku, czyli w najnowszych dostępnych danych, wszystkie główne grupy dochodowe poza top 5% notują wzrost wydatków w okolicach 5% rok do roku. Najbogatsi dalej są wyżej, z dynamiką 6 do 7%, ale różnica drastycznie się skurczyła w porównaniu z tym, co widzieliśmy jeszcze półtora roku temu. Najbiedniejsi nawet wyprzedzili tych „średnich” i bogatych.

Taka konwergencja, czyli zbliżanie się tych linii do siebie, może następować na dwa sposoby. Albo bogaci przestają wydawać i zjeżdżają w stronę biedniejszych, albo biedniejsi przyspieszają i zaczynają doganiać bogatych.

Tutaj widać, że to nie bogaci zwolnili. Ich wydatki dalej rosną solidnym tempem. To biedniejsi konsumenci zaczęli nadrabiać.

I widać to zarówno w wydatkach całkowitych, jak i tych uznaniowych. Ta druga kategoria jest tu nawet ważniejsza. Gdyby mniej zamożni Amerykanie zwiększali tylko wydatki na jedzenie, paliwo i podstawowe rachunki, nie byłby to jeszcze specjalnie mocny sygnał. Mogliby po prostu płacić więcej za to samo z powodu inflacji. Oni jednak zwiększają również wydatki na restauracje, odzież, elektronikę i inne rzeczy, których kupować nie muszą. Na drugim wykresie widzicie, że tempo wzrostu wydatków uznaniowych w grupie najniższych dochodów przyspieszyło do około 5% rok do roku. Bardzo podobne wartości osiąga klasa średnia. To jest jakościowo inny rodzaj poprawy.

Wniosek jest prosty jak budowa cepa. Popyt konsumencki zaczyna się rozlewać szerzej po gospodarce. Naturalnie pojawia się też pytanie, skąd ci ludzie biorą na to pieniądze?

W końcu, jeśli wzrost wydatków wynika z przejadania oszczędności, to gorzej. Taka poprawa jest krótkotrwała. Pieniądze się skończą i wrócimy do punktu wyjścia. Natomiast jeśli wynika ze wzrostu wynagrodzeń, to zdecydowanie lepiej, bo to jest trwały czynnik.

Płace najbiedniejszych rosną szybciej niż bogatych

Dane też mają na to odpowiedź. W lipcu 2026 roku tempo wzrostu płac w gospodarstwach domowych o najniższych dochodach przebiło tempo wzrostu płac w gospodarstwach o wyższych dochodach. Pierwszy raz od końca 2024 roku.

Poza samym faktem, że najmocniej wzrosły płace w tym najbiedniejszym segmencie, znacząco przyspieszyło tam też zatrudnienie, co potwierdza trend poprawy sytuacji w tym segmencie.

To, co ci najbiedniejsi konsumenci teraz wydają, nie jest finansowane z zaskórniaków. Jest finansowane przez to, że faktycznie więcej zarabiają. Nie jednorazowy stymulator, nie transfer fiskalny, tylko organiczny wzrost dochodów z pracy. Fundamentalnie inny i zdrowszy czynnik niż cokolwiek innego.

To ma ogromne znaczenie dla całej gospodarki, bo dolny tercyl dochodowy ma najwyższą krańcową skłonność do konsumpcji.

Brzmi dziwacznie, ale chodzi o to, jaką część każdego dodatkowego zarobionego dolara dany człowiek wydaje, a jaką odkłada. Czyli jeśli dostaniesz premię 1000 zł, to ile z tego wydasz na pierdoły, a ile wpłacisz na IKE.

Jeżeli ktoś z top 5% najbogatszych dostanie dodatkowe 10 tysięcy dolarów, to wyda być może niewielki ułamek tej kwoty. Nie musi jej wydawać. Ma dużo pieniędzy. Pewnie po prostu zainwestuje te 10 tysięcy na rynku.

Ale jeśli typowy John Smith z jakiegoś małego miasteczka w Alabamie zarobi dodatkowe 10 tysięcy dolarów, to dane pokazują, że bardzo szybko większość tych pieniędzy wyda. Na nowe opony, na naprawę dachu, na kolację z żoną, na buty dla dzieciaków. Te pieniądze od razu wracają do obiegu i napędzają wyniki finansowe firm.

Na tym polega wysoka krańcowa skłonność do konsumpcji. Im niżej na drabinie dochodowej, tym większa część dodatkowego dochodu wraca natychmiast do gospodarki. A to oznacza, że ten sam wzrost dochodu, ale przesunięty w dół drabiny dochodowej, generuje znacznie więcej realnego PKB. Pieniądze zarobione przez biedniejszych konsumentów nie leżą na rachunkach inwestycyjnych. One od razu trafiają do kas sklepów, restauracji i usługodawców, a ci z kolei mogą zatrudnić więcej ludzi, kupić więcej towaru i sami zaczną generować lepsze wyniki finansowe.

Co koniec gospodarki K oznacza dla giełdy?

To z kolei ma już bardzo konkretne konsekwencje dla giełdy. Przez 2024 i 2025 rok, kiedy mieliśmy K-kształtny układ konsumenta, na giełdzie bardzo dobrze radził sobie skrajny segment, czyli np. najtańsze sieci handlowe, bo biedniejsi konsumenci nie mieli pieniędzy i byli zmuszeni szukać najtańszych produktów. Łatwo to zweryfikować na kursach akcji. Najlepszym przykładem będzie chyba Walmart, który zachowuje się wręcz, jakby był skorelowany z tymi danymi. W latach 2024–2025 osiągał zaskakujące stopy zwrotu, znacznie przewyższając S&P 500.

Najgorzej trzymały się natomiast biznesy, które uderzają właśnie do klasy średniej i konsumenta bardziej aspirującego, który nie ma za dużo kasy, nie jest superbogaczem, ale czasem lubi zjeść coś droższego na mieście albo kupić sobie koszulkę z jakimś znanym logo.

Wiele spółek konsumenckich średniej półki, sprzedających produkty, których nie musicie kupować, a jednocześnie kierujących ofertę do klasy średniej i mniej zamożnych klientów, było przez ostatnie 18 miesięcy tłamszonych. Po kursach akcji bardzo dobrze to widać.

Opowiadałem Wam o tym szczegółowo chociażby w materiale o bessie w sektorze QSR, czyli restauracjach szybkiej obsługi bardziej premium. Chipotle od szczytu stracił ponad 50%. Cava w pewnym momencie była 75% poniżej szczytów. Sweetgreen zjechał o 80%. Na odzieżówce było podobnie, wystarczy spojrzeć na Nike czy Lululemon. Spółki celujące w konsumenta średniej półki nie radziły sobie za dobrze od dwóch lat, a czasem i dłużej.

W tamtym materiale dotyczącym restauracji szybkiej obsługi tłumaczyłem bardzo dokładnie, dlaczego tak się stało.

Firmy te miały przez lata potężny atut, czyli możliwość podnoszenia cen. Klienci płacili więcej i się specjalnie nie buntowali. W pewnym momencie elastyczność cenowa się wyczerpała. Konsumenci gwałtownie zareagowali na drożyznę i zmienili nawyki. Zaczął się trading down, czyli masowa migracja klientów w stronę tańszych opcji. Zamiast lunchu w Chipotle ludzie zaczęli przynosić kanapki z domu. Efekt był taki, że marże topniały, ruch w istniejących lokalach spadał, a kursy akcji odzwierciedlały tę nową rzeczywistość.

Jeśli jednak dane o tym, że ten biedniejszy konsument zaczyna się podnosić, mówią prawdę, to to samo, co wtedy ubiło te spółki, teraz może zacząć się odwracać i pomóc im znów poprawić wyniki.

QSR, odzież i consumer discretionary mogą odbić

Pomyślcie o tym mechanizmie odwrotnie. Kiedy konsument ze średniej półki zaciskał pasa, rezygnował właśnie z takich wydatków. Nowe buty Nike? Poczekają. Kolacja z rodziną w restauracji? Ugotujemy w domu.

Teraz ten sam konsument zaczyna zarabiać więcej i dane pokazują, że te dodatkowe pieniądze zaczyna wydawać również na rzeczy uznaniowe. Restauracje, odzież, elektronika. Jeszcze nie wraca pewnie do starych nawyków w pełni, ale trend jest wyraźny i narasta.

Restauracje QSR średniej półki, marki odzieżowe, firmy z segmentu consumer discretionary skierowane do masowego klienta. To są sektory, które mogą dostać trochę wiatru w żagle. Nie mówię, że to wszystko są dobre inwestycje na lata. Mówię, że katalizator, który może odwrócić trend w ich kolejnych wynikach, właśnie materializuje się w danych.

Oczywiście nie będzie to wyglądać tak, że ktoś pstryknie palcami i nagle cały sektor wystrzeli o 100% w górę. Jeden kwartał lepszych danych nie wystarczy. Dołki wynikowe części tych firm są już więc potencjalnie za nami, a kursy nie oddają tego, że popyt zaczyna się poprawiać.

To też sensowny argument za tym, żeby coraz lepsze marże zaczęły generować przedsiębiorstwa inne niż tylko te związane z AI i półprzewodnikami. Jeśli faktycznie te firmy przez ostatnie kwartały chociaż trochę zoptymalizowały koszty, a teraz dostaną dodatkowy impuls w postaci lepszego popytu na swoje produkty i usługi, to ich zyski na akcję również powinny zacząć iść solidnie w górę.

Powiedzmy sobie szczerze, rynek od dwóch lat żyje w świecie, w którym jedyne firmy konsekwentnie poprawiające wyniki to spółki technologiczne. Jeśli popyt konsumencki rzeczywiście zaczyna się rozszerzać, to jest szansa na szersze ożywienie zysków w gospodarce.

Mnie osobiście takie spółki, jak dzisiaj wspomniane, nie interesują na długie inwestowanie, ale w portfelu bardziej spekulacyjnym jako średnioterminowe zagranie? Kto wie… kto wie.

ETF na consumer discretionary – czy ma sens?

Częściowo uproszczeniem tego zagrania byłby po prostu jakiś dobry ETF na spółki z sektora consumer discretionary z USA, żeby rozegrać temat. Na przykład iShares S&P 500 Consumer Discretionary Sector UCITS ETF.

Tylko czy ten ETF rzeczywiście da Wam ekspozycję na to, o czym dziś mówiliśmy? Tak średnio bym powiedział. Dwie największe pozycje w nim to Amazon i Tesla. Pierwsza z tych spółek jest grzana dziś na biznesie chmurowym, a druga jest bardziej zależna od postępów w zakresie robotaxi. Obie posiadam w portfelu, ale żadna nie będzie rosła stricte z powodu bogacącego się konsumenta klasy średniej w USA. Tymczasem Amazon waży we wspomnianym ETF-ie 30%, a Tesla 20%. Razem zajmują połowę funduszu.

Lepszym rozwiązaniem byłby fundusz równo-ważony, czyli taki, gdzie każda spółka ma jednakowy udział w portfelu, ale ta wersja tego ETF-a nie jest łatwo dostępna w Unii Europejskiej. Poszperajcie w różnych ETF-ach i szukajcie takich, gdzie spółki z sektora są mocno osadzone.

Tak czy inaczej, jeśli ktoś z Was miał sektor na oku i czekał na jakiś moment, żeby w niego wejść, to wydaje mi się, że taki moment się zbliża.

Czy gospodarka litery K naprawdę się kończy?

Przez dwa lata gospodarka litery K była koronnym argumentem pesymistów. Dziś dane mówią, że już się kończy. Dla gospodarki to fundamentalna zmiana jakości wzrostu, a dla rynku? Przypomnę coś, co pokazywałem dwa tygodnie temu przy raportach 13F: Berkshire kupujące Macy's i deweloperów, superinwestorzy grający między wierszami na koniec litery K. Wtedy to był zakład. Dziś zaczyna być powoli trend. Najlepsi ustawili się, zanim wykresy zdążyły go narysować.

Dla jasności – to nie jest pewniak. Płace dolnych grup dochodowych muszą rosnąć szybciej od inflacji jeszcze przez co najmniej dwa–trzy kwartały. Do tego w wynikach spółek średniej półki musi pojawić się realna poprawa ruchu. No i dochodzi do tego test Walmarta. Jeśli spółka, która była sporym beneficjentem biedy konsumenta, zacznie słabnąć na tle rynku RELATYWNIE, a masakrowana średnia półka zacznie ją wyprzedzać, to będzie znak, że rotacja zaczyna się naprawdę.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Panoramiczna giełdowa podróż kosmiczna
Popularne
Serie tematyczne

Polski kosmos znowu odpala, a GPW po 13 latach uniezależnia się od Amerykanów!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

13 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 05.10.2026 – 11.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

12 paź 2026
Brazylia rośnie_ SpaceX na kredyt_

SpaceX znowu potrzebuje kasy? 40 mld USD długu na chipy, a jedna giełda oszalała!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

12 paź 2026
Orlen +200%_ Czy to już szczyt_
Spółki i sektory

Orlen ma przed sobą świetne lata. Jego akcje już niekoniecznie!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

12 paź 2026
Zarobiłem 250% — Mój błąd

Straciłem 100% w kilka dni. Moje najgorsze błędy na giełdzie!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

12 paź 2026
Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Popularne
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
Złoto i srebro w rafinerii
Popularne
Rynki i makro

Złoto czy srebro? Większość inwestorów nie rozumie różnicy!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

07 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Zdjęcie jest tłem do artykułu na temat spółki Booking Holdings
Premium
Spółki i sektory

Booking Holdings: Suma wszystkich strachów mniejsza niż upside?

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy