Straciłem 100% w kilka dni. Moje najgorsze błędy na giełdzie!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

12 paź 202614 min czytania

Wstęp

STRACIŁEM STO PROCENT KAPITAŁU W KILKA DNI. I to nawet nie był mój najdroższy błąd na giełdzie. Były takie akcje, które kupiłem 28 grudnia, a one przestały istnieć 1 stycznia, ale to nawet nie kosztowało mnie najwięcej. Najwięcej kosztowała mnie spółka, na której ZAROBIŁEM 250 procent i kilkaset tysięcy złotych, bo mogłem zarobić trzy razy tyle. Tak, mogłem, bo rozumiałem ten biznes jak mało kto w Polsce wtedy.

Każdy robi jakieś błędy inwestycyjne i każdy robi je co chwilę. O kilku moich wam dziś opowiem. A to sprzedałem za wcześnie zwycięzcę, a to kupiłem trupa, a to trzymałem za długo przegranego, a to nie wsiadłem do rakiety, którą sam Wam zachwalałem. Za każdym razem się jednak czegoś nauczyłem. Tak, dobrze słyszycie! Cymcol też czasem popełnia błędy na giełdzie i nawet potrafi je policzyć. Lecimy.

Straciłem 100% w kilka dni. Moje najgorsze błędy na giełdzie!

Błędy inwestycyjne, które popełnia każdy inwestor

Inwestuję na giełdzie od 2010 roku i gdybym chciał opowiedzieć o WSZYSTKICH błędach, to zamiast materiału byłby serial „Wtopy Cymcola”. Nie chcę się tutaj cofać do archaicznych czasów, w których kupowałem akcje na podstawie forum i intuicji. Był nawet dawno temu jeden zakup, gdzie nie wiedziałem nawet, co to notowania jednolite na GPW. Tamten Piotr to inny człowiek i inny rynek.

Pokażę coś w miarę niedawnego. Błędy popełnione już z licencją maklerską, z własnym portalem analitycznym i z dostępnymi dla wielu portfelami inwestycyjnymi. Po co? Żebyście mieli świadomość, że każdy inwestor popełnia dokładnie takie cztery typy błędów.

Nie ma w tym nic dziwnego ani wstydliwego. Dziwnym byłoby ich nie mieć. Różnica między inwestorem, który się rozwija, a tym, który stoi w miejscu, nie polega na liczbie błędów, tylko na tym, czy po każdej stracie zostaje wam w głowie cokolwiek poza stratą.

Dlatego po każdej historii będzie lekcja. Konkretna, do zastosowania od jutra. I zaczynam od tej historii, która boli mnie najbardziej, choć formalnie na niej sporo zarobiłem.

Palantir – dlaczego sprzedałem akcje za wcześnie?

Zacznę od tego, co boli, mimo że formalnie zarobiłem i to nie tak mało. Ostatni pakiet akcji Palantira sprzedałem po około 60 USD. Spółkę, którą konsekwentnie kupowałem od 20 aż do 12 dolarów za akcję. Licząc po wszystkich prowizjach, zmianach waluty itd., Palantir ostatecznie dał mi około 250% stopy zwrotu na całej pozycji i kilkaset tysięcy złotych zysku.

Niby super, ale to DNA było pierwszym portalem, który w ogóle wyjaśniał, co robi Palantir i dlaczego Palantir po 10 USD to okazja inwestycyjna. Pierwsze omówienie tej spółki na DNA było już 28 września 2020 roku, a rozbudowana analiza 7 lipca 2022 roku przy cenie bliskiej 10 USD za akcję. Byłem największym i w swoim czasie jedynym orędownikiem tej spółki. Zarobiłem 250%, ale całkiem realnie mogłem zarobić dużo, dużo więcej.

Sprzedaż akcji Palantira po około 60 dolarów była na podstawie dostępnych wtedy danych nawet rozsądna. 4 listopada, w dniu publikacji wyników za trzeci kwartał, akcja kosztowała 41 dolarów. Dzień później Amerykanie wybierali prezydenta Trumpa i kurs wystrzelił. Plus 45% w tydzień. W całym listopadzie spółka zyskała około 60%, ogłosiła przeprowadzkę z nowojorskiej giełdy NYSE na Nasdaq, a w mediach społecznościowych stała się nowym symbolem całej hossy. Dosłownie wyskakiwała z lodówki. Na wykresie widzicie, w którym miejscu wysiadłem.

Wysiadłem, bo choć spółkę lubiłem, to patrzyłem na jej wycenę giełdową. Przy 60 dolarach Palantir był wart już około 140 miliardów dolarów, a to dawało wskaźnik wartości przedsiębiorstwa do sprzedaży, czyli EV/Sales, na poziomie około 50. Ten poziom wydawał mi się kompletnie szalony.

Nie byłem nawet w tej swojej zmianie nastawienia osamotniony. Jefferies nazwali wtedy Palantira najdroższą spółką software'ową na rynku.

Rozumowanie więc było proste. Mnożnik kosmiczny, euforia na maksa, biorę zysk i odchodzę. Problem polega na tym, że patrzyłem na wysoką wycenę akcji, ale przegapiłem to, jak zmienia się świat dookoła tej spółki.

Wojna w Ukrainie, wyścig zbrojeń, rosnące napięcia między Chinami a USA i gospodarczy izolacjonizm największych mocarstw sprawiły, że rządy zaczęły wydawać dużo więcej pieniędzy na obronność i, jak się okazuje, masę na „wojenne bazy danych”.

Kto szybciej połączy obraz z satelity, drona i radaru, ten szybciej namierzy cel. I dokładnie to robi Palantir. Najlepszym przykładem tego, jak firma odnalazła się w tym nowym świecie, jest TITAN, czyli naziemna stacja ze specjalistycznym oprogramowaniem wewnątrz wojskowej ciężarówki, która przy pomocy sztucznej inteligencji łączy dane z satelitów, dronów i różnych czujników, żeby żołnierze mogli szybciej namierzać cele i orientować się w sytuacji na polu bitwy.

W marcu 2024 roku Palantir wygrał kontrakt na 10 prototypów. Pierwsze dwa egzemplarze dostarczył w marcu 2025 roku, w terminie i w budżecie, co w amerykańskich zamówieniach wojskowych wcale nie jest normą. TITAN to tylko jeden element. Drugi to Maven Smart System, czyli system, który zbiera dane wywiadowcze z wielu źródeł i pomaga dowódcom podejmować decyzje. W maju 2025 roku Pentagon podniósł limit tego kontraktu do prawie 1,3 miliarda dolarów. Dla porównania rok wcześniej było to 0,5 miliarda.

Po drodze armia amerykańska połączyła 75 różnych kontraktów z Palantirem w jedną umowę ramową o wartości do 10 miliardów dolarów na 10 lat. Do tego doszedł dynamicznie rozwijający się sektor korporacyjny, który na słowo AI powoli zaczynał wpadać w ekstazę.

Spójrzcie zresztą na wykres z przychodami Palantira kwartał po kwartale. W trzecim kwartale 2024 roku, czyli tuż przed moją sprzedażą akcji, przychody rosły o 30% rok do roku. Przy wycenie 50x EV/Sales to był wzrost mega szybki, ale nieuzasadniający takiego mnożnika. Jedynym sposobem na jego uzasadnienie byłby ekstremalny wzrost przychodów. No i… był. Potem z 30% zrobiło się 36%, 48%, 85%, a w drugim kwartale 2026 roku 93%.

Największy i pierwszy orędownik Palantira zwątpił w swoje dziecię. Nie odnoszę się w głowie do tego, ile mogłem zarobić, gdybym nie sprzedawał po 60, tylko na szczytach, ale ile bym zarobił, gdybym w ogóle nie sprzedawał, tylko trzymał do teraz tę samą pozycję. Trzy razy więcej. Trzy razy więcej w 2 lata dłużej. Meh. Ok, ta kasa po sprzedaży została gdzieś poobracana na innych spółkach, więc to nie tak, że wszystko zostało stracone, ale dalej… meh.

Lekcja? Wysoki mnożnik wyceny to nie jest żaden wyrok śmierci dla spółki. Trzeba sobie tylko zadać konkretne pytania. Być może cena akcji spadnie, ale być może zyski dorosną do wyceny. Ja w przypadku Palantira założyłem tylko pierwszą opcję, bo patrzyłem na WYCENĘ. Biznes przyspieszył z 30 do 93 procent i mnożnik 50x, który wyglądał na szaleństwo, w dwa lata sam się „znormalizował”, bo mianownik urósł trzykrotnie.

Zwycięzcy nie trzeba też sprzedawać w całości. Zredukujcie kawałek pozycji, jeśli już musicie. Asymetria jest tu brutalna. Zbyt wysoka wycena kosztuje Was dwadzieścia, trzydzieści procent korekty, ale zbyt wczesna sprzedaż akcji spółki, która przyspiesza, kosztuje trzykrotność. Mówiłem Wam w materiale o najgorszych radach, że „od zysków nikt nie zbiedniał” to pułapka. Palantir to mój własny dowód.

Idea Bank – jak straciłem 100% na akcjach?

Drugi błąd inwestycyjny był dokładnym przeciwieństwem pierwszego. Tu kierowała mną za duża chciwość, na której się przejechałem. Przy Palantirze bałem się ceny, która wydawała mi się za wysoka. Przy Idea Banku dałem się złapać cenie, która wydawała mi się za niska. Kupiłem akcje dosłownie kilka dni przed tym, jak te przestały istnieć. To inwestycja na rynku spot, na której realnie straciłem okrągłe 100%.

Żeby zrozumieć, jak do tego doszło, trzeba się cofnąć do 2015 roku. Idea Bank, bank specjalizujący się w obsłudze małych i średnich firm, debiutuje na giełdzie po 24 złote za akcję. Przez kolejne trzy lata kurs trzyma się w okolicach dwudziestu kilku złotych. Potem przychodzi 2018 rok i afera GetBacku. GetBack, który dziś notowany jest jako Capitea, to firma windykacyjna, która finansowała się, sprzedając obligacje. W kwietniu 2018 roku okazało się, że nie jest w stanie ich spłacić.

I tu zaczyna się problem Idea Banku, bo około 70% sprzedaży tych obligacji przeszło właśnie przez nich. Idea była głównym sprzedawcą obligacji GetBacku. Klienci banku włożyli w nie około 730 milionów złotych. Bank zarobił na prowizjach ponad 65 milionów złotych, a potem musiał się mierzyć z karami, roszczeniami i decyzją Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który kazał mu oddawać część pieniędzy.

Rok 2018 grupa Idea Banku zamknęła stratą prawie 2 miliardów złotych. Współczynnik wypłacalności, czyli miara tego, ile kapitału bank ma w stosunku do ryzyka, które podejmuje, wynosił na koniec 2018 roku w całej grupie 2,7%. KNF wymagał 12,9%.

Sytuacja się pogarszała i na początku 2019 roku ogłoszono plan połączenia Idea Banku z Getin Noble Bankiem, ale KNF odmówiła jego rozpatrzenia. W końcu bank zwolnił połowę pracowników i zaczął wyprzedawać spółki zależne. Kurs akcji Idea Banku w połowie 2018 roku spadł do 6 złotych, a pod koniec 2020 roku kręcił się już w okolicach 1,5 zł.

Mimo to chciwie kupiłem, myśląc, że ówczesny polski baron bankowy nie pozwoli swojemu imperium się rozlecieć. Do tego mówiliśmy o banku z 15 miliardami złotych aktywów, który w drugim i trzecim kwartale 2020 roku wykazał, co prawda niewielkie, ale zyski. Prezes Czarnecki zapewniał, że dołożył do banku 156 milionów złotych, i zapowiadał kolejne pieniądze.

Jeszcze 18 grudnia 2020 roku Getin Holding, czyli spółka samego Czarneckiego, objęła nowe akcje Idea Banku po 2 złote i dokapitalizowała spółkę. Ostatnia sesja przed końcem roku, 30 grudnia, zakończyła się kursem 1,6 zł. Na wykresie widzicie, jak spokojnie wyglądał kurs w ostatnich tygodniach. Żadnej paniki. Nawet lekko odbijał po informacjach o objęciu nowej emisji. Kupowałem te akcje bodajże 28 grudnia?

W sylwestra jedni mieli fajerwerki, a mi urwało rączki. Bankowy Fundusz Gwarancyjny ogłosił przymusową restrukturyzację Idea Banku. To nie jest to samo co upadłość. W upadłości bank przestaje działać, a BFG wypłaca klientom depozyty do równowartości 100 tysięcy euro. Wszystko ponad tę kwotę jest zagrożone. W przymusowej restrukturyzacji bank działa dalej, a jego klienci i ich pieniądze trafiają do innego, zdrowego banku. Tylko że ktoś musi za to zapłacić. Zasada jest taka, że straty w pierwszej kolejności pokrywają akcjonariusze, a potem posiadacze najbardziej ryzykownych obligacji.

BFG umorzył wszystkie akcje Idea Banku oraz obligacje podporządkowane. Tego samego dnia giełda wykluczyła akcje z obrotu, a 3 stycznia 2021 roku bank przejął Pekao. Depozytariusze, czyli klienci banku, nie stracili ani złotówki. Akcjonariusze, w tym ja, stracili wszystko.

Co przegapiłem? Za słabo przeanalizowałem całą sytuację finansową Idea Banku. Zbyt wcześnie założyłem, że jakoś to będzie, bo mamy do czynienia ze zbyt dużą instytucją.

Lekcja? Prosta: „zbyt duży, żeby upaść” nigdy nie istnieje dla akcjonariusza. Istnieje dla depozytariusza i tylko dla niego. W przymusowej restrukturyzacji pierwszy do zapłaty jest właściciel akcji, więc ratowanie czegokolwiek to jednocześnie egzekucja na akcjonariuszach.

Teladoc – błąd w inwestowaniu długoterminowym

Kolejny fuckup wynika mocno z mojej filozofii inwestycyjnej. Posiadam różne portfele inwestycyjne. W skrócie są to: portfel bezpieczny, który traktuję jak inwestowanie własnej poduszki finansowej, portfel spekulacyjny, gdzie inwestuję co do zasady na krótki termin i jestem w stanie mentalnie pożegnać się z inwestycją w dowolnym momencie, oraz portfel długoterminowy.

Portfel długoterminowy rządzi się swoimi prawami. Tam nie interesuje mnie bieżący kurs akcji, a jedynie to, czy biznes firmy, w jaki zainwestowałem, się rozwija. To podejście, które ma swoje zalety, bo odrzucamy emocje z inwestowania, ale też takie… które potrafi mieć wady. Jeśli za późno zidentyfikujemy problemy w spółce, to ostatecznie okaże się, że stracimy więcej, niż gdyby działać tutaj w ramach portfela spekulacyjnego. No i tak też mocno obstawiałem dalszy sukces telemedycyny.

Ze spółek telemedycznych wybrałem swojego czasu Teladoca, którego pierwsze zakupy akcji robione były w 2020 roku. Pod koniec 2020 roku część pozycji nawet sprzedałem, realizując zyski, ale 2/3 z niej zostało utrzymane dalej. Uważałem, że raz zasmakowana telemedycyna przekona do siebie większość, tak jak przekonała i mnie.

No i w sumie to przekonała, bo telemedycyna się rozwija, ale to biznes, który dalej ma fatalne marże. Teladoc regularnie opadał dalej na dno. I chociaż nie mam tej spółki już długo w portfelu, to końcowa strata na niej, licząc nawet ze sprzedaniem z zyskiem części akcji w 2020 roku, sięgnęła i tak ponad 60%.

Na wykresie widzicie, jak to wyglądało na kursie akcji Teladoca. Pomarańczowa kropka to moja sprzedaż części akcji pod koniec 2020 roku. Z 295 dolarów na szczycie w lutym 2021 roku zostało dziś niecałe 6.

Za późno zorientowałem się, że zmiany korporacyjne i biznesowe w Teladocu były mocno niekorzystne. Przejęcie innej spółki wygenerowało ciągłe problemy, a rozwój biznesu Teladoca stanął w miejscu. Przepalona kasa i przepalony czas.

Na drugim wykresie widzicie, jak to wyglądało w liczbach. W 2020 roku przychody Teladoca rosły prawie o 100% rok do roku, a w 2024 i 2025 roku już lekko spadały. Do tego za 2022 rok spółka pokazała 13,7 miliarda dolarów straty, głównie przez odpis wartości przejętego Livongo, czyli przyznanie w księgach, że kupiona firma jest warta dużo mniej, niż za nią zapłacono.

Lekcja? Każdy portfel długoterminowy może słusznie ignorować kurs akcji, ale nie wolno mu ignorować biznesu. Nie miałem tu stop-lossa cenowego i dobrze, nigdy go nie mam. Nie miałem też jednak stop-lossa biznesowego i to był błąd. Przy każdej pozycji długoterminowej zapisuję sobie przed zakupem dwa, trzy warunki biznesowe, których złamanie każe mi wyjść z inwestycji. Niezależnie od kursu. Te warunki mogą się zmieniać w czasie potem, ale muszą być. Szeroki makrotrend to nie jest spółka. Telemedycyna wygrała, ale Teladoc przegrał. Można mieć rację co do branży i stracić 60 procent na jej liderze.

Creotech i Scanway – przegapiona hossa kosmiczna

Creotech, Scanway, Rocket Lab i cały sektor kosmiczny… do czasu.

Ostatni błąd nie kosztował mnie ani złotówki na rachunku inwestycyjnym. Kosztował mnie tylko to, co mogłem zarobić, a nie zarobiłem. Boli tym bardziej, że sam Wam o tej okazji inwestycyjnej opowiadałem wielokrotnie.

Na GPW mamy dwie spółki, które zarabiają na kosmosie. Creotech Instruments projektuje i buduje całe mikrosatelity, od zasilania po oprogramowanie pokładowe. Scanway robi dla satelitów oczy, czyli teleskopy i kamery, które fotografują Ziemię z orbity. Obie w dużej mierze żyją z pieniędzy publicznych: z zamówień wojska, z Europejskiej Agencji Kosmicznej i z programów unijnych.

W połowie 2025 roku wszystko leżało na stole. Creotech realizował dla Agencji Uzbrojenia duży kontrakt na wojskowy system satelitarny Mikroglob. Dzięki niemu w pierwszym kwartale 2025 roku przychody spółki wzrosły o 190%, a firma pierwszy raz od kilku lat zarobiła na czysto. Scanway w tym samym kwartale zwiększył przychody o 97% i był wskazany jako partner w projekcie CAMILA, największej cywilnej konstelacji satelitów w historii polskiego sektora kosmicznego.

Do tego w czerwcu 2025 roku państwa NATO zgodziły się podnieść wydatki na obronność do 5% PKB. Z tego 1,5% PKB może iść na szerzej rozumiane bezpieczeństwo, w tym na technologie kosmiczne.

Pod koniec czerwca 2025 roku sam pisałem dla was materiał o polskim sektorze kosmicznym. 3 lipca 2025 roku opublikowałem na YouTube film o polskim sektorze kosmicznym. Opowiadałem w nim o Creotechu, o Scanwayu i o tym, że pieniądze z ESA i z budżetów obronnych prędzej czy później trafią do takich firm. Wszystko podane na tacy, a sam pozycji tu nie zająłem i przespałem ten temat. Za bardzo się zajarałem wtedy AI i półprzewodnikami, a kosmos przeleciał przez palce.

Na wykresie widzicie, co stało się potem z akcjami Creotech i Scanway. Oba kursy sprowadziłem do 100 w dniu publikacji filmu. Creotech na szczycie pod koniec maja 2026 roku był o 255% droższy niż w dniu filmu, a Scanway w kwietniu nawet o ponad 360%. Polski sektor kosmiczny dosłownie wystrzelił w kosmos, a ja zostałem na peronie.

Zagraniczny sektor kosmiczny zresztą wykonał podobny ruch. Tym gorzej, że w przypadku polskich spółek mocno szły za tym fundamenty. Na kolejnym wykresie widzicie przychody obu spółek. Creotech w 2025 roku sprzedał sześć razy więcej niż rok wcześniej, głównie dzięki Mikroglobowi i CAMILI. Scanway od kilku lat co roku mniej więcej podwaja sprzedaż. Kurs szedł w górę, bo biznes szedł w górę.

Dlaczego nie kupiłem tych akcji? Chyba wydawało mi się to aż zbyt oczywiste. Skoro o polskim kosmosie mówią wszyscy, to poszukam lepiej okazji tam, gdzie nikt nie spojrzał. Część innych pomysłów inwestycyjnych wypaliła, część nie, ale co z tego, skoro sam miałem gotowca na tacy.

Lekcja? Nie trzeba odkryć spółki jako pierwszy, żeby dużo na niej zarobić. Często najlepsza okazja inwestycyjna jest dokładnie tam, gdzie wszyscy patrzą, a Wy po prostu wiecie i rozumiecie, dlaczego patrzą.

4 błędy na giełdzie – najważniejsze lekcje

Cztery błędy, które robi każdy inwestor. Sprzedałem za wcześnie, kupiłem za późno, trzymałem za długo, nie kupiłem wcale. Jeśli macie wynieść z tego materiału jedno zdanie, to niech będzie to pamięć o tym, że cena akcji to opinia rynku o biznesie, a nie informacja o nim.

Opinie bywają za drogie, za tanie i zbyt popularne. Biznes albo rośnie, albo nie. Palantir rósł, Idea Bank nie miał kapitału, Teladoc stanął, Creotech i Scanway podwajały sprzedaż. Gdybym trzymał się swoich własnych założeń i zasad inwestowania, to żaden z tych błędów by się nie wydarzył.

Dziś jestem przynajmniej o nie mądrzejszy. No cóż… jak mawiał Randy Pausch: „Doświadczenie jest tym, co dostajesz, kiedy nie dostałeś tego, czego chciałeś”.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 05.10.2026 – 11.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

12 paź 2026
Brazylia rośnie_ SpaceX na kredyt_

SpaceX znowu potrzebuje kasy? 40 mld USD długu na chipy, a jedna giełda oszalała!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

12 paź 2026
Orlen +200%_ Czy to już szczyt_
Spółki i sektory

Orlen ma przed sobą świetne lata. Jego akcje już niekoniecznie!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

12 paź 2026
Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Popularne
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
Złoto i srebro w rafinerii
Popularne
Rynki i makro

Złoto czy srebro? Większość inwestorów nie rozumie różnicy!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

07 paź 2026
Zdjęcie jest tłem do artykułu na temat spółki Booking Holdings
Premium
Spółki i sektory

Booking Holdings: Suma wszystkich strachów mniejsza niż upside?

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Popularne
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy