Dlaczego giełdy spadły? Winne są SpaceX i Google, ale to nie potrwa długo!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

08 cze 202620 min czytania

Wstęp

Ponad 250 miliardów dolarów. Tyle pieniędzy w ciągu najbliższych tygodni może zostać wyssane z amerykańskiego rynku akcji przez trzy gigantyczne wydarzenia kapitałowe. IPO SpaceX za 75 miliardów dolarów. Emisja akcji Alphabet za 85 miliardów dolarów. Plus IPO Anthropic, którego pełna skala dopiero się wyłania.

Na rynku w efekcie spadki i panika, bo Amerykanie poznali smak tego, co polscy inwestorzy znają na GPW przy okazji każdego większego debiutu od dawna. To nie żadna bessa, żaden krach ani koniec świata.

Instytucje muszą skądś wyczarować pieniądze na te gigantyczne projekty, więc lekko redukują istniejące pozycje. Tyle. Klasyczna mechanika rynkowa i zwykły przepływ kapitału na rynku akcji. W tym FinWeeku rozkładam wam to na czynniki pierwsze, ale tydzień nie skończył się na tym. Będzie również o wielkich zmianach w Nvidii, która rzuciła rękawicę innym graczom na rynku komputerów osobistych. Będzie o Marvellu, który zaliczył 35% wzrostu po jednym zdaniu Jensena Huanga, oraz o Broadcomie, który spadł, bo CEO… pomylił się, czytając cyferki. Algorytmom to wystarczyło.

Liźniemy też temat Nu Holdings, o którego kurs co chwilę pytacie. Lecimy.

Dlaczego giełdy spadły? Winne są SpaceX i Google, ale to nie potrwa długo!

Cofnięcie na rynku akcji i krypto to nie musi być początek bessy

Ostatnie dni to pierwsze jakiekolwiek cofnięcie na rynkach od dłuższego czasu. Minimalne, ale cofnięcie. Podobnie dotyczy to rynku krypto. Czy cokolwiek się zmieniło w samym krypto albo w fundamentach wielu spółek? Niespecjalnie. Główny indeks S&P 500 w sumie nawet nie do końca to cofnięcie oddaje, ale pod jego maską widać, że trochę spółek oberwało.

Kiedy spojrzymy na wykres porównujący indeks S&P 500 i A/D Line, czyli wskaźnik szerokości rynku, który pokazuje, ile spółek na rynku rośnie, a ile spada, widać wyraźnie jedną rzecz. Cały ostatni rajd na S&P 500 odkleił się od szerokości rynku i jest napędzany jedynie przez wąski sektor półprzewodników.

Amazon, Meta, Microsoft, Palantir, Strategy, Boeing, Block, PayPal, Broadcom. Wszystkie te spółki oberwały. Wiele innych też. Przyczyna jest prosta i bardziej mechaniczna, niż może się wam wydawać. To nie początek bessy, a po prostu inwestorzy potrzebują gotówki. W końcu Amerykanie poznali smak polskich sesji tuż przed większymi IPO albo ABB. Na horyzoncie pojawiły się trzy gigantyczne wydarzenia kapitałowe, które łącznie mogą pochłonąć ponad 250 miliardów dolarów: IPO SpaceX, rekordowa emisja akcji Alphabet i zbliżający się debiut giełdowy Anthropic. Żeby wziąć udział w tych ofertach, fundusze i inwestorzy instytucjonalni muszą skądś wziąć środki, a to oznacza redukcję istniejących pozycji.

Zacznijmy od największego z tych wydarzeń. SpaceX złożyło dokumenty na IPO warte 75 miliardów dolarów, co uczyniłoby je największą ofertą publiczną w historii, ponad dwukrotnie większą niż rekordowe IPO Saudi Aramco z 2019 roku, które wyniosło 29,4 miliarda dolarów. Cena została ustalona na 135 dolarów za akcję, co daje wycenę spółki na poziomie około 1,77 biliona dolarów. Przydział akcji ma nastąpić 11 czerwca, a handel na Nasdaq ruszy dzień później pod symbolem SPCX.

Elon Musk zachowa 84,4% głosów dzięki strukturze akcji klasy B z dziesięciokrotną siłą głosu. SpaceX odnotowało w zeszłym roku stratę netto wobec zysku netto rok wcześniej, ale to głównie za sprawą ambitnych inwestycji. Jednocześnie przychody rosną w okolicach 30% rok do roku.

Firma kieruje się ambitnymi wizjami. Od orbitalnych centrów danych AI, przez rozwój Starlinka, po budowę baz na Księżycu i kolonii na Marsie. Środki z IPO mają sfinansować ekspansję infrastruktury AI, rakietowej i satelitarnej, a także spłatę części 20-miliardowego kredytu pomostowego. Zrobimy sobie o tym osobny materiał.

IPO SpaceX, emisja Alphabet i debiut Anthropic wysysają kapitał z rynku

Równolegle Alphabet, spółka matka Google, przeprowadził największą emisję akcji w historii. Początkowo zapowiedziane 80 miliardów dolarów szybko powiększono do 85 miliardów dolarów, bo popyt na nowe akcje wielokrotnie przewyższył podaż. W skład pakietu wchodzi m.in. program sprzedaży rynkowej za 40 miliardów dolarów, transakcja z Berkshire Hathaway za 10 miliardów dolarów oraz emisja akcji zwykłych i depozytowych za łącznie ponad 34 miliardy dolarów.

To chyba jeszcze silniejszy sygnał popytu na AI niż jakiekolwiek inne wydarzenie. Oferta AKCJI od Google? Wow, to dobrze pokazuje, jak olbrzymie będą nakłady inwestycyjne na centra danych i sztuczną inteligencję. Big Tech, który generuje masę gotówki z działalności operacyjnej i który przez lata za tę gotówkę skupował akcje z rynku, teraz zaczyna te akcje na powrót emitować i sprzedawać, niczym start-up, który potrzebuje pieniędzy na rozwój. Czy Google ich potrzebuje? Nie, ma więcej w swojej kasie nawet, ale skoro są chętni, to czemu nie? Co stoi na przeszkodzie? Nic. Jedynie wyobraźnia.

To niezwykle bycze dla całego sektora półprzewodników, bo sugeruje, że ogromny cykl inwestycyjny w AI może trwać dłużej, niż się wszystkim wydaje, i nie jest już tylko ograniczony do generowanego cash flow.

Cel emisji w Google to sfinansowanie potężnych wydatków kapitałowych na infrastrukturę AI i rozwój autorskich procesorów TPU, które stają się coraz poważniejszą alternatywą dla chipów Nvidii. Analityk Bloomberg Intelligence ocenia, że capex Alphabet w 2027 roku może sięgnąć nawet 300 miliardów dolarów. Więcej niż operacyjny cash flow spółki. Taka masowa emisja ze strony jednego z największych graczy technologicznych bezpośrednio odciąga kapitał od innych spółek.

Trzecim elementem układanki jest Anthropic, twórca Claude i Claude Code, który złożył „poufny” wniosek o IPO w USA. Poufne zgłoszenie pozwala firmie przygotowywać się do debiutu bez ujawniania szczegółów finansowych publicznie. Anthropic wyprzedził w tym wyścigu OpenAI, choć rynki obstawiały odwrotną kolejność. Wszystko wskazuje na to, że to jednak Anthropic wejdzie na rynek pierwszy. Paradoksalnie OpenAI może na tym skorzystać, bo Anthropic jako pierwszy ujawni swoje dane finansowe, a OpenAI będzie mógł obserwować reakcję inwestorów i dostosować swoją strategię.

Łączny popyt na kapitał ze strony SpaceX, Google, OpenAI i Anthropic jest w krótkim czasie tak ogromny, że wywołał zakłócenia na rynkach kapitałowych i doprowadził do szerszego, ukrytego pod powierzchnią cofnięcia. Czy jeśli to rozleje się dalej, to katastrofa i krach? Nie sądzę. Kolejna okazja, z której skorzystam.

Nvidia wchodzi na rynek komputerów osobistych i rzuca wyzwanie AMD oraz Intelowi

Okazja też rodzi nam się na akcjach Nvidii. Przyznam szczerze, że gdybym nie zamienił ostatnio prywatnie wielkiego pakietu AMD na świętą trójcę z mema, co swoją drogą okazało się świetną decyzją, to obecnie wywaliłbym wszystkie akcje AMD i zmienił je na Nvidię. Firma zrealizowała to, co zapowiadaliśmy w FinWeeku tydzień temu, i wchodzi na rynek komputerów osobistych. Podczas targów Computex w Tajpej szef firmy Jensen Huang zaprezentował układ RTX Spark Superchip, który jesienią trafi do laptopów i komputerów stacjonarnych takich producentów jak Dell, HP, Lenovo, ASUS czy Microsoft Surface.

Nowy chip powstał we współpracy z tajwańskim MediaTekiem i będzie działać z systemem Windows for Arm od Microsoftu. Układ łączy w sobie procesor centralny, do 20 rdzeni, i grafikę opartą na architekturze Blackwell z 6144 rdzeniami, które współdzielą pamięć. Wykorzystuje też technologię NVLink, dotychczas kojarzoną z centrami danych, co ma zapewnić znacznie szybszą komunikację między komponentami. Produkcją zajmie się TSMC w technologii 3N.

Dla Nvidii to powrót do segmentu, w którym wcześniej nie udało jej się przebić. Tym razem stawka jest wyższa, firma celuje w rynek szacowany na 200 miliardów dolarów, a jej głównym argumentem jest zdolność uruchamiania agentów AI bezpośrednio na urządzeniu, bez konieczności ciągłego łączenia z chmurą. RTX Spark ma bezpośrednio konkurować z procesorami Intela, AMD i Qualcomma, a także z chipami Apple. Reakcja rynku była wymowna: akcje Nvidii zyskały 4%, podczas gdy AMD, Intel i Qualcomm straciły od 4,9% do 8,5%.

Computex przyniósł jeszcze jeden mocny moment. Jensen Huang, stojąc na scenie obok szefa Marvell Technology, powiedział, że Marvell będzie następną spółką półprzewodnikową, która osiągnie wycenę biliona dolarów. Akcje Marvell wystrzeliły o 33%, tylko na podstawie tych kilku słów Jensena Huanga. To największy jednodniowy wzrost tej spółki od 2000 roku. Nvidia ma w tym interes, trzy miesiące wcześniej kupiła udział w Marvell za 2 miliardy dolarów w ramach partnerstwa. Aż nasuwa się pytanie, czy to manipulacja kursem, ale dla samej Nvidii to bilansowe orzeszki. Nikt nie zwraca na to uwagi. To raczej deklaracja oddania Nvidii dla Marvella.

Paradoksalnie ta sama Nvidia, od której się wszystko zaczęło, jest nieco zapomniana w trakcie ostatniego rajdu na półprzewodnikach, a obecnie po silnych wzrostach u konkurencji oferuje jeden z lepszych stosunków ryzyka do potencjalnej nagrody. Jest relatywnie tańsza od rozgrzanych konkurentów, a jednocześnie pozostaje liderem całej rewolucji AI i niekwestionowanym jej królem. Rynek obecnie wycenia pozytywne scenariusze u konkurencji, zapominając, że w Nvidii one już się zmaterializowały.

Czy to rynkowa norma czy odchylenie od niej? Według mnie to drugie. Całkiem serio mógłbym nawet rozważyć dodanie Nvidii do publicznego portfela agresywnego, jaki dla was prowadzę, ale na razie brakuje tam wolnej gotówki. Za comiesięczną dopłatę, zgodnie z informacjami sprzed tygodnia, od razu zapakowałem więcej akcji Axon i Oracle, a samo AMD zostało wcześniej zmienione na Amphenol i tak to się kręci, że portfel trzyma solidne ponad 100% zysku od stycznia 2024 roku.

Niestety założenia portfela są takie, żeby każdy z was mógł osiągać to, co on, więc nie mogę sobie teraz z bomby dopłacić do niego 50 tysięcy i kupić NVDA. Prywatnie mogę. W tym portfelu nie mogę. Tu dopłaty są wyłącznie na początku miesiąca i wynoszą po 600 euro, czyli tyle, ile sporo z was byłoby w stanie rodzinnie odłożyć co miesiąc. No i efekty są takie, że gdybyście robili to ze mną i tym portfelem od półtora roku, to dziś mielibyście tam już prawie 120 tysięcy odłożone.

Portfel publiczny agresywny, jaki prowadze dla was w Freedom24 robi więc dokładnie to, co powinien. Buja nim zmienność, ale finalnie kręci wynik. Przypominam równocześnie, że istnieje wysokie ryzyko zbliżania się do okresowego dołka na wskaźniku Wkurwienia na Cymcola, a to najlepszy indykator potencjalnej korekty na szerokim rynku!

Pamiętajcie też, że żeby móc tworzyć sobie takie portfele dla siebie, potrzebujecie dobrego brokera, który ma dostęp do jak najszerszej oferty. Freedom24, który jest partnerem całej serii FinWeek, ma dokładnie taką ofertę. Szeroki dostęp do masy rynków, których nie znajdziecie nigdzie indziej, i do tego bogatą ofertę opcji. Już niedługo będziecie tam mogli również handlować akcjami z GPW, więc wszystko w jednym miejscu :)

Do tego możecie odebrać specjalny bonus do 20 akcji o wartości do kilkuset dolarów każda jest do odebrania. Wystarczy założyć konto z linka, spełnić warunki i można odbierać akcje za darmolca.

Nu Holdings spada, ale czy zmiana CFO naprawdę oznacza problem?

Pytacie również ostatnio często: „Pjoter, a co z tym NU?!?! SPADA!”. No spada. Wcześniej rosło, potem spadało, potem rosło, teraz spada. Tak działa rynek akcji. Jedyne pytania, które mają sens, to czy cokolwiek się zmieniło, że spada. Odpowiadam – nie. Zwłaszcza w ostatnich kilku dniach, gdzie akcje spadły po zmianie na fotelu CFO. Oczywiście pojawia się teoria spiskowa w stylu: czy Guilherme Lago, dotychczasowy CFO, wiedział o czymś, czego inwestorzy jeszcze nie wiedzą? Spróbujmy sobie na to pytanie odpowiedzieć.

Ostatnie spadki na Nu nie zaczęły się dopiero teraz. Pierwsza fala niepokoju pojawiła się już po publikacji wyników za pierwszy kwartał, kiedy rynek zaczął coraz mocniej patrzeć na jakość portfela kredytowego w Brazylii i wzrost odpisów na straty kredytowe.

Oczywiście są argumenty za tym, że to jest zjawisko cykliczne. Zarząd tłumaczył to na konferencji wynikowej dość dobrze. Tylko że inwestorzy w takich momentach zaczynają zadawać sobie bardzo proste pytanie: okej, ale co jeśli to nie jest cykliczne, tylko strukturalne?

Właśnie w takim otoczeniu przychodzi informacja, że Guilherme Lago odchodzi z funkcji CFO. To był człowiek bardzo lubiany przez Wall Street i bardzo szanowany przez inwestorów. To był naprawdę bardzo dobry CFO. Kojarzony z dyscypliną, komunikacją, zaufaniem rynku i dojrzewaniem Nu jako spółki publicznej.

Problem polega na tym, że moment jest po prostu niefortunny. Gdyby taka zmiana wydarzyła się w innym otoczeniu, być może rynek przeszedłby obok tego spokojniej, ale ona wydarzyła się dokładnie wtedy, kiedy inwestorzy już martwili się o ryzyko. No i sceptycy zaczęli sobie myśleć: skoro CFO odchodzi akurat teraz, to może on widzi coś, czego my jeszcze nie widzimy? Może w portfelu kredytowym dzieje się coś, czego rynek jeszcze nie zdążył dostrzec? Może nie chce firmować swoim nazwiskiem kolejnego etapu wzrostu ryzyka kredytowego?

To jest oczywiście narracja strachu. To nie są żadne fakty, ale giełda bardzo często tak działa. Szczególnie przy spółkach wzrostowych, gdzie duża część wyceny opiera się nie tylko na liczbach, ale też na zaufaniu do zarządu.

Tylko zobaczmy, kto go zastąpi. Lago ma zostać zastąpiony przez Roba Livingstona. I to nie jest, słuchajcie, jakiś randomowy człowiek z ulicy. To były CFO Visy na Amerykę Północną. Wcześniej człowiek z bardzo długim doświadczeniem w instytucjach finansowych i jego CV jest naprawdę mocne.

I ja rozumiem strategiczny sens takiego wyboru. To outsider, nie człowiek z wewnątrz Nu, ale jeśli Nu naprawdę chce budować bardziej globalny model, jeśli chce testować Stany Zjednoczone i mocniej myśleć o ekspansji międzynarodowej, to ktoś taki jak Livingston ma absolutnie sens.

Tylko z punktu widzenia inwestorów może to wyglądać trochę tak: halo, halo, czy wy nie zaczynacie za bardzo patrzeć na USA, podczas gdy największy biznes, największe zyski i największe ryzyko nadal są w Brazylii? I to jest największa obawa sceptyków. Nie sama osoba Livingstona, bo on ma bardzo mocne kompetencje. Obawa dotyczy tego, czy zarząd Nu nie zaczyna zbyt mocno rozpraszać uwagi.

Odejście Lago, przynajmniej na podstawie tego, co wiemy, nie wygląda jak paniczna ucieczka z tonącego statku. Zarząd komunikuje to dość jasno: decyzja ma wynikać z powodów osobistych, nie z wyników, nie ze strategii i nie z żadnego konfliktu z zarządem czy radą dyrektorów.

Ponadto Lago ma zostać w firmie jako strategiczny doradca. Dalej ma wspierać kluczowe projekty i pozostać dużym akcjonariuszem.

Najciekawsza była jednak reakcja zarządu na reakcję rynku. Chwilę po tej wyprzedaży Nu ogłosiło pierwszy w swojej historii skup akcji własnych do 1 miliarda dolarów w horyzoncie najbliższego roku. To jest obecnie około 1,7% kapitalizacji spółki. Oczywiście jeśli kurs wzrośnie, procentowo skupią trochę mniej. Jeśli kurs zostanie nisko, mogą skupić trochę więcej. Sam sygnał jest jednak bardzo czytelny.

Zarząd mówi rynkowi mniej więcej tak: słuchajcie, naszym zdaniem przesadzacie. To nie jest tak, że CFO odchodzi, bo widzi jakieś strukturalne załamanie, którego wy jeszcze nie widzicie. To nie jest tak, że tracimy kontrolę nad ryzykiem. Jeśli wy macie w taki sposób wyprzedawać akcje i tak interpretować tę zmianę, to my wykorzystamy ten moment i zaczniemy je skupować.

To bardzo proaktywny sygnał ze strony zarządu. Oni nie tylko mówią inwestorom, że wszystko jest pod kontrolą. Pokazują to też kapitałem.

Czy to zamyka temat? Absolutnie nie. Nadal trzeba monitorować jakość portfela kredytowego w Brazylii przynajmniej przez kolejne kwartały. Na dziś powiedziałbym tak: rynek zareagował nerwowo, bo zmiana CFO trafiła w bardzo zły moment. Natomiast z dostępnych informacji nie wynika, że mamy tutaj dowód na ukryty problem w Nu.

Perpetual futures na Bitcoina uderzają w CBOE, CME i ICE

Solidne spadki zaliczyły też ostatnio akcje operatorów giełd: CBOE, CME Group i Intercontinental Exchange. Spadek zaczął się po tym, jak amerykański regulator, czyli odpowiednik polskiego KNF dla rynku towarowych instrumentów pochodnych, zatwierdził kontrakty perpetual futures na Bitcoina. CBOE straciło 7,6%, CME 4,3%, a ICE 4,1%. W skali tygodnia spadek CBOE sięgnął 16%.

Dla kontekstu, CBOE, CME Group i Intercontinental Exchange to trzej potężni amerykańscy giganci zarządzający globalnymi giełdami.

CBOE specjalizuje się w handlu opcjami. Jest twórcą indeksu zmienności VIX i światowym liderem rynków derywatów akcyjnych.

CME Group to największa na świecie giełda instrumentów pochodnych. Umożliwia zabezpieczanie ryzyka poprzez handel kontraktami futures i opcjami na stopy procentowe, waluty, surowce, na przykład złoto i ropę, oraz produkty rolne.

ICE to ogromny operator cyfrowych sieci, wielu globalnych giełd i izb rozliczeniowych. Jest właścicielem nowojorskiej giełdy NYSE. Dominuje na rynku handlu surowcami energetycznymi, na przykład ropą Brent, oraz w dostarczaniu niezbędnych danych finansowych.

Czym są natomiast perpetual futures? To kontrakty terminowe, które w odróżnieniu od tradycyjnych futures nie mają daty wygaśnięcia. Inwestor nie musi co jakiś czas „rolować” pozycji, czyli zamykać wygasającego kontraktu i otwierać nowego. Kontrakty perpetual po prostu śledzą cenę instrumentu bazowego w sposób ciągły. Ten typ instrumentu od lat funkcjonuje na rynku kryptowalut poza USA i jest niezwykle popularny wśród inwestorów detalicznych, którzy wykorzystują go do uzyskiwania lewarowanej ekspozycji na ceny kryptowalut.

Decyzja urzędu, która dała zielone światło platformie Kalshi na uruchomienie takich kontraktów, otwiera drzwi do przeniesienia tego modelu na rynek amerykański i potencjalnie na inne klasy aktywów, na przykład na indeksy czy akcje. To właśnie ta perspektywa zaniepokoiła inwestorów trzymających akcje tradycyjnych giełd. Reakcja rynku wskazuje na obawy, iż produkty nastawione na inwestorów detalicznych mogą tracić udział rynkowy na rzecz nowych platform oferujących perpetual futures.

Sygnały ostrzegawcze pojawiały się już wcześniej. W marcu S&P Dow Jones Indices udzieliło licencji na indeks S&P 500 platformie perpetual futures Hyperliquid. Spotkało się to z krytyką ze strony CME Group, które posiada 27% udziałów w S&P Dow Jones Indices i jest właścicielem licencji na tradycyjny handel kontraktami terminowymi na S&P 500. Prezes CME Terry Duffy podczas telekonferencji wynikowej wyraził pogląd, że perpetual futures są niezgodne z amerykańskim prawem. Jego zdaniem powinny być klasyfikowane jako kontrakty swap, a nie futures.

Niezależnie od kwestii prawnych, kierunek wydaje się jasny. Rynek się zmienia, a tradycyjne giełdy stoją przed wyzwaniem dostosowania swoich modeli biznesowych do nowej rzeczywistości. Jeśli na rynku pojawią się nowi gracze z nowymi instrumentami finansowymi, to operatorzy giełd mogą spotkać się z odpływem klientów i spadkiem przychodów.

Ciekawą wpadkę zaliczył też Broadcom przy wynikach. Spółka opublikowała wyniki za drugi kwartał 2026 roku, które na pierwszy rzut oka wyglądały solidnie. Przychody urosły o 48% rok do roku i pobiły oczekiwania, a marża operacyjna osiągnęła rekordowy poziom 67%.

Przychody z samych półprzewodników sięgnęły 15 miliardów dolarów, też nieznacznie powyżej oczekiwań analityków. Dlaczego więc akcje spadły aż o 13% w handlu pozasesyjnym, wymazując ponad 300 miliardów dolarów kapitalizacji?

Kluczem okazała się zwykła wpadka na telekonferencji z zarządem. Na początku rozmowy z analitykami CEO Hock Tan... zaczął czytać przygotowane dane za drugi kwartał… 2025 roku zamiast 2026. Przez chwilę mówił o przychodach na poziomie 15 miliardów dolarów, rosnących 79% rok do roku, i przychodach z AI na poziomie 10,8 miliarda dolarów, czyli danych sprzed roku, które są znacznie gorsze od tego, czego oczekiwał rynek w tym roku.

Gdy zorientował się w pomyłce, przeprosił i zaczął od nowa. Algorytmom jednak to wystarczyło, bo zareagowały na niższe liczby natychmiast, pogłębiając wyprzedaż. Początkowo spadek ceny był delikatny, ale w trakcie samej konferencji, kiedy CEO zaczął czytać zaniżone liczby z ubiegłego roku, cena zanurkowała do minus 12%.

Rynek zawsze znajdzie sobie powód do korekty, nawet najbardziej absurdalny, bo wynikowo Broadcom, jako kolejna spółka półprzewodnikowa, potwierdza, że popyt na produkty ma się świetnie.

Gospodarka USA przyspiesza, ale inflacja nadal zostaje problemem

Świetnie ma się również amerykański przemysł, który… przyspiesza! Wskaźniki PMI są obecnie najwyżej od czterech lat.

Indeks wzrósł w maju o 1,3 punktu do poziomu 54. To najszybsze tempo ekspansji od czterech lat i piąty z rzędu miesiąc, w którym odczyt znajduje się powyżej granicy 50 punktów, czyli powyżej progu oddzielającego wzrost od kurczenia się sektora.

Wzrost napędzają przede wszystkim nowe zamówienia, które osiągnęły czteromiesięczne maksimum, oraz przyspieszająca produkcja. Niemal każda branża przemysłowa raportowała wzrost, od elektroniki, przez tekstylia, po sprzęt elektryczny. Jedynym wyjątkiem były wyroby z drewna. Za siłą przemysłu stoją inwestycje w infrastrukturę AI, korzystniejsze przepisy podatkowe i mniejsza niepewność handlowa.

Część tej siły może jednak wynikać z tego, że klienci wyprzedzająco gromadzą zapasy, obawiając się przyszłych podwyżek cen, które mają wynikać z rozlewania się inflacji poza ceny paliwa na inne produkty. Konflikt na Bliskim Wschodzie i faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz wywindowały ceny ropy i materiałów. Choć ceny ropy nieco spadły ze szczytów, wciąż pozostają znacznie powyżej poziomów sprzed wojny. Wskaźnik kosztów materiałów ISM lekko się obniżył, ale utrzymuje się blisko najwyższych poziomów od 2022 roku.

Komentarze przedstawicieli poszczególnych branż mówią same za siebie. Producenci sprzętu transportowego wskazują na rosnące ceny surowców związanych z ropą. Sektor maszynowy odnotowuje opóźnienia w dostawach wywołane konfliktem. Producenci chemikaliów mówią o 15-procentowym wzroście sprzedaży w kwietniu, ale jednocześnie o rosnących kosztach surowców i paliw.

To wszystko ma przełożenie na inflację. Preferowany przez Fed wskaźnik inflacji wzrósł w kwietniu do 3,8% rok do roku, to blisko dwukrotność celu banku centralnego i najszybsze tempo od 2023 roku. Dostawy wydłużają się do poziomów najwyższych od 2022 roku, a zapasy rosną do rocznych maksimów.

Całościowo obraz gospodarki jest jednak solidny, tylko z drobnymi rysami. Jednak słabszy popyt na pracę niż w latach 2021/2022 sprawia, że dynamika płac spada, co uniemożliwi wzrost inflacji do poziomów podobnych jak przed czterema laty, ale jednocześnie inflacja nie będzie też grzecznie zawracać do celu, więc stopy procentowe zostaną przez dłuższy czas na podwyższonym poziomie.

Ostatecznie gospodarka ma się dobrze, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że dobre odczyty są nieco zaburzone przez budowanie zapasów. To jednak nie jest aż taka skala, która powinna zaburzać pozytywny odbiór. Gospodarka USA ma się niezmiennie świetnie.

Cyberbezpieczeństwo korzysta na boomie AI, ale nie każda spółka rośnie

Podobnie świetnie mają się spółki z sektora cyberbezpieczeństwa, które przeżywają ostatnio jeden z lepszych okresów. Palo Alto Networks zyskało 61% od początku roku, CrowdStrike poszybował o 64% w samym maju. Obie spółki rosną niemal ramię w ramię.

W obu przypadkach to najlepsze miesiące w historii tych spółek. Sektorowy ETF na cyberbezpieczeństwo wzrósł o 25% w 2026 roku. Dla porównania, szerszy indeks spółek softwarowych, IGV, jest na minusie o 1,5% w tym samym okresie.

Co stoi za tymi wzrostami? Sztuczna inteligencja, ale w sposób, którego jeszcze na początku roku mało kto się spodziewał. Na przełomie roku akcje cyberbezpieczeństwa spadały, bo inwestorzy obawiali się, że modele AI takie jak Mythos od Anthropic, potrafiące masowo znajdować luki w oprogramowaniu, mogą zmniejszyć zapotrzebowanie na produkty cybersecurity. Logika była prosta: jeśli AI samo łata dziury, po co płacić za ochronę?

Okazało się jednak, że jest odwrotnie. AI rzeczywiście potrafi wykrywać ogromne ilości podatności w kodzie, ale to właśnie tworzy popyt na firmy, które pomagają te podatności naprawić i przed nimi chronić. Im więcej danych przetwarza AI, tym większa powierzchnia ataku i tym więcej pracy dla branży cyberbezpieczeństwa. Jak ujął to Jordan Klein z Mizuho Securities: „Ludzie opamiętali się i zrozumieli, że AI nie zatrzyma ludzi przed kupowaniem zabezpieczeń, wręcz może stworzyć jeszcze większy popyt”.

Palo Alto Networks potwierdził tę tezę swoimi wynikami, podnosząc prognozę skorygowanego zysku na cały rok. CEO Nikesh Arora wprost stwierdził, że najnowsze postępy na froncie AI „zwiększyły potrzebę wokół cyberbezpieczeństwa i na nowo zdefiniowały kształt branży na najbliższe lata”. Wcześniej Fortinet również podniósł swoje prognozy i zanotował najsilniejszy wzrost wartości faktur wystawionych do klientów od ponad trzech lat.

Rajd nie obejmuje jednak wszystkich. Sektor jest mocno spolaryzowany. Zscaler, po rozczarowującej prognozie przychodów, stracił 32% w jeden dzień. To była najgorsza sesja w historii spółki. Analitycy wskazują, że Zscaler nie ma w ofercie zabezpieczeń tożsamości dla agentów AI, co ogranicza jego zdolność do zamykania dużych kontraktów i widać to na kursie.

Ta spółka nie jest osamotniona. Ponad jedna trzecia z 30 spółek w ETF na cyberbezpieczeństwo jest na minusie w tym roku, a najgorsi to Zscaler, Digital Arts i Rapid7, które tracą od 36% do 45%.

Wyłania się tu wyraźny wzorzec. Rynek nagradza dużych, platformowych liderów z mocną pozycją cenową i ekspozycją na AI, a karze mniejszych graczy, którym brakuje skali i odpowiednich produktów. Konsolidacja sektora przyspiesza, a Palo Alto Networks pozycjonuje się jako platforma zastępująca punktowe rozwiązania. Zeszłoroczna akwizycja CyberArk za 25 miliardów dolarów dobrze to ilustruje.

To trochę paradoksalne, bo jeszcze jakiś czas temu dominowała narracja i przekonanie, że rewolucja technologiczna to okazja dla małych firm i start-upów, które od zera będą projektować swoje rozwiązania z myślą o zagrożeniach ze strony AI. Tymczasem obecnie to starzy wyjadacze po prostu kupują z rynku mniejsze start-upy i dostosowują się do otoczenia szybciej, niż rynek zakładał.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Portfele między rynkiem a piecem
Popularne
Strategie i edukacja

Oceniam wasze portfele... znowu. Jeden kupił 16 funduszy, a drugi zrobił lepszy interes na piecu

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

01 paź 2026
ai energy
PremiumPopularne
Spółki i sektory

Jak inwestować w energię napędzającą rewolucję AI

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

01 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy