Czy warto zapisać się na debiut Captor Therapeutics? | DNA Rynków #332

Czy warto zapisać się na debiut Captor Therapeutics?

opublikowano: 25 marca 2021

Już w kwietniu 2021 roku główny parkiet GPW przywita nową spółkę – tym razem będzie to biotechnologiczny Captor Therapeutics. Branża ostatnio mocno rozgrzana, ale czy uzasadnia to wycenę na poziomie ponad 700 milionów złotych? Dotychczasowe debiuty biotechnologiczne na głównym rynku nie należały do grona gigantycznych sukcesów, więc czy tym razem będzie inaczej? W tym odcinku DNA Rynków analizujemy ten debiut oraz patrzymy, jakie szanse i wyzwania stoją przed spółką. Podejmujemy też decyzję, czy warto zapisać się na debiut Captor Therapeutics?

Jeśli decydujesz się na oglądanie wideo, zamiast czytania artykułu poniżej, to gorąca prośba o zostawienie nam suba! Dzięki temu nie przegapisz kolejnego odcinka!

Obejrzyj odcinek DNA Rynków #332

Biotechnologiczne spółki dają mieszane uczucia

Od 2010 roku pierwszych ofert publicznych na rynku głównym GPW z branży biotechnologii mieliśmy 10. Patrząc na stopę zwrotu z zaangażowanego kapitału, a więc taką, która uwzględnia zarówno poziom redukcji, jak i zapłacone prowizje oraz faktyczną zmianę kursu spółki na zamknięcie pierwszego dnia notowań, biotechnologia jest słabą okazją inwestycyjną. Mediana stóp zwrotu z zaangażowanego kapitału wynosi bowiem -0,363%, przy czym zaznaczam, że mówimy tu o stopie zwrotu przy założeniu zainwestowania stricte w debiut, czyli sprzedajemy akcje w dniu debiutu na zamknięciu.

Zatem jeśli chodzi o debiuty nie jest to branża równie atrakcyjna, co gamingowa, której stopy zwrotu w dniu debiutów należą do najwyższych ze wszystkich (zobacz również: Ile dają zarobić debiuty giełdowe na GPW? Analiza wszystkich IPO od 2010 roku!)

Przegląd wyników ostatnich debiutów spółek biotechnologicznych na głównym rynku GPW

Przegląd wyników ostatnich debiutów spółek biotechnologicznych na głównym rynku GPW
Opracowanie: DNA Rynków,
* Oznaczony w tabeli Adiuvo Investment nie jest co prawda spółką biotechnologiczną, ale podmiot który w takie inwestuje, więc dobre wyniki biotechnologii będą bezpośrednio wpływały na jego sukces.

Inwestując w biotechnologię, trzeba mieć też świadomość, że to branża podatna na nagłe wahania kursu. Nie będziemy tego oczywiście spłycać, do poglądu, że biotechnologia to giełdowa ruletka, ale coś w tym jest, że spółki z tej branży notują z reguły bardzo szybkie ruchy w dół lub w górę i próżno szukać tutaj stabilnych trendów. Taka jest po prostu specyfika tej branży, ale o tym za chwilę.

Notowania akcji Selvita, Celon Pharma, Pure Biologics oraz Polskiego Banku Komórek Macierzystych za ostatnie 5 lat – biotechnologiczne rakiety

Notowania akcji Selvita, Celon Pharma, Pure Biologics oraz Polskiego Banku Komórek Macierzystych za ostatnie 5 lat - biotechnologiczne rakiety
Źródło: stooq.pl

Notowania akcji Braster, Nanogroup, Onco Arendi oraz Mabion za ostatnie 5 lat – biotechnologiczne niewypały z okazjonalnym fartem

Notowania akcji Braster, Nanogroup, Onco Arendi oraz Mabion za ostatnie 5 lat - biotechnologiczne niewypały z okazjonalnym fartem
Źródło: stooq.pl

Patrząc na kursy biotechnologicznych „niewypałów” powyżej, ktoś powie, że przecież niektóre z nich są dziś wyżej przy debiucie. To prawda, ale w każdym z powyższych przypadków wyskok kursu był stosunkowo nieprzewidywalny i ekstremalnie dynamiczny. Zarobili na nim insiderzy lub przypadkowi inwestorzy, którzy akurat mieli spółkę w portfelu. Myślę, że wszyscy zgodzimy się, co do tego, że takie złote strzały, to nie jest recepta na inwestycyjny sukces, chociaż czasem faktycznie potrafi poprawić inwestorowi humor.

Debiut Captor Therapeutics – co warto wiedzieć

Najważniejsze dla inwestora indywidualnego daty związane z debiutem Captor Therapeutics to 23 marca oraz 30 marca (do godziny 17:00). Dokładnie w tym czasie inwestor indywidualny może zapisać się na akcje. Warunkiem będzie posiadanie konta w jednym z poniższych domów maklerskich. Konsorcjum detaliczne, jakie wchodzi w skład obsługujących ten debiut, składa się z:

  • Domu Maklerskiego mBanku
  • Domu Maklerskiego Trigon
  • Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska
  • Domu Maklerskiego PKO BP
  • Domu Maklerskiego Ipopema
  • Domu Maklerskiego BDM
  • Domu Maklerskiego Millennium
  • Domu Maklerskiego ING
  • Domu Maklerskiego Noble Securities

Interesować powinien Cię również 8 kwietnia. Wtedy inwestorzy dowiedzą się, jak duża była redukcja oraz otrzymają z powrotem swoje niewykorzystane środki. W najgorszym możliwym wypadku zablokujemy więc gotówkę na maksymalnie 5-6 dni sesyjnych. Cena maksymalna, po jakiej będziemy składać zapis to 172 zł za akcje, a minimalna wielkość zapisu to 100 akcji! Inwestor indywidualny, który będzie chciał więc wziąć udział w tym debiucie, musi przygotować się na zablokowanie minimum 17 200 złotych. Taka kwota na pewno odstraszy niektórych.

Harmonogram oferty publicznej Captor Therapeutics

Harmonogram oferty publicznej Captor Therapeutics
Opracowanie: DNA Rynków

Patrząc na spółki biotechnologiczne na GPW, Captor Therapeutics będzie raczej średniakiem. Potencjalna kapitalizacja spółki przy założeniu kwoty 172 złote za akcję osiągnie 750 mln złotych, co plasuje spółkę gdzieś pomiędzy OncoArendi Therapeutics oraz Polskim Bankiem Komórek Macierzystych. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że taki Mabion, czy Biomed Lublin, których obecna kapitalizacja przekracza miliard złotych, tak samo szybko, jak rosną, tak i spadają, więc do czasu debiutu Captor Therepeutics może podskoczyć o kilka oczek w tym rankingu. Sama oferta publiczna spółki osiągnie wartość maksymalną około 180 mln złotych, z czego dla inwestorów indywidualnych przeznaczone jest 20% puli, czyli około 30 mln. Rozmiarem jest jej więc najbliżej do niedawnego debiutu Answear.com

Potencjalna kapitalizacja Captor Therapeutics na tle innych spółek biotechnologicznych z GPW (w mln zł)

Potencjalna kapitalizacja Captor Therapeutics na tle innych spółek biotechnologicznych z GPW (w mln zł)
Opracowanie: DNA Rynków

Spółki z GPW o podobnej wielkości, co Captor Therapeutics (w mln zł)

Spółki z GPW o podobnej wielkości, co Captor Therapeutics (w mln zł)
Opracowanie: DNA Rynków

Czym zajmuje się Captor Therapeutics i na jakim rynku działa?

Spółka działa w branży biotechnologicznej i zajmuje się odkrywaniem nowych leków, specjalizując się w technologii TPD (Targeted Protein Degradation), która jest dość nowoczesna, bo funkcjonuje dopiero od 6 lat, ale to z perspektywy inwestora detalicznego nie powie Ci za wiele i szczerze mówiąc, nie jest zbyt istotne do podjęcia decyzji o inwestycji. Bardziej kluczowe jest to, jak w ogóle funkcjonują spółki biotechnologiczne i na czym zarabiają.

Głównym celem biznesowym jest odkrywanie nowych leków i zarabianie na ich ewentualnej komercjalizacji. Jeśli opracowany lek uzyska wszelkie pozwolenia i zostanie dopuszczony do sprzedaży, to spółka zarobi spore pieniądze i będzie je zarabiała przez jakiś czas. Tylko że szanse na skomercjalizowanie opracowywanego projektu są niewielkie, wymagają wielkich nakładów finansowych oraz zajmują sporo czasu. Jeśli się jednak uda, to można cieszyć się z zysków.

Niektóre ze spółek prowadzą bardziej stabilny, hybrydowy model biznesowy, który polega na tym, że poza opracowywaniem nowych projektów, spółka prowadzi też osobny biznes pozwalający jej się na bieżąco utrzymać. W takim wypadku jej funkcjonowanie nie jest wprost uzależnione od sukcesu jednego z prowadzonych projektów. Taki model biznesowy przyjęła np. Selvita, Celon Pharma, czy Synektik. Selvita oferuje rozwiązania bioinformatyczne oraz świadczy usługi prowadzenia badań dla innych podmiotów, Celon Pharma produkuje leki generyczne (zamienniki oryginałów), a Synektik dystrybuuje sprzęt medyczny.

Takie „poboczne” biznesy nie powinny jednak stanowić głównego źródła zysków. Spółki biotechnologiczne w długim terminie prawdziwą śmietankę powinny spijać z opracowanych przez siebie leków. Od informacji związanych z tym, co dzieje się obecnie z prowadzonymi projektami w największym stopniu zależą też wahania kursów. Jeden news o przejściu projektu do kolejnej fazy badań klinicznych, publikacja dobrych wyników tych badań lub podpisanie umowy partneringowej potrafią wywindować kurs o kilkadziesiąt procent w jeden dzień. Ta zmienność działa jednak również w drugą stronę i tak samo szybko potrafi sprowadzić notowania w dół. Taki klimat w tej branży nie powinien nikogo dziwić.

Jeśli w takim razie miarą sukcesu jest zarejestrowanie leku i jego późniejsza sprzedaż, to warto zadać sobie pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo, że lek, który znajduje się na etapie badań przedklinicznych, zostanie zarejestrowany? Jeśli obstawiasz, że niewielkie, to dobrze obstawiasz. W granicach 10%. Nic więc dziwnego, że banki nie są zbyt chętne do finansowania takich podmiotów. Mogą one otwierać linie kredytowe do budowy laboratorium, czy kupna sprzętu, bo faktycznie można ustanowić pod to jakieś zabezpieczenie do kredytu, ale jeśli chodzi o finansowanie samego procesu badań, to mało który bank jest tym zainteresowany. Spółki szukają więc kapitału gdzie indziej i znajdują go na GPW, podpisując umowy z wielkimi firmami farmaceutycznymi lub z dotacji państwowych.

Obecnie Captor Therapeutics prowadzi 5 projektów, z których żaden nie wyszedł jeszcze poza fazę badań przedklinicznych. Szanse finalnego powodzenia każdego z tych projektów na tym etapie są więc niewielkie. W przypadku obszaru onkologicznego, w którym głównie działa spółka, prawdopodobieństwo sukcesu dla każdej z faz od startu badań nad lekiem, do jego rejestracji ocenia się według danych z Nature Reviews następująco. W fazie przedklinicznej prawdopodobieństwo sukcesu równe jest 65%, w I fazie badań klinicznych – 77%, w II fazie – 44%, w III – 62%, a na etapie rejestracji  85%. Skumulowane prawdopodobieństwo sukcesu sięga więc 11,60%. Jeśli zastanawiasz się, co takiego dzieje się w II fazie, że prawdopodobieństwo jej przejścia jest istotnie niższe od innych, to jest to związane z tym, że w II fazie badań klinicznych dochodzi do istotnego zwiększenia populacji badawczej. W fazie pierwszej jest ona stosunkowo niewielka. Wzrost populacji do badań bezpośrednio przekłada się na częstsze i nowe komplikacje, a w konsekwencji brak akceptacji dla leku.

Projekty prowadzone obecnie przez Captor Therapeutics

Projekty prowadzone obecnie przez Captor Therapeutics
Źródło: Captor Therapeutics

Na korzyść spółki działa segment w jakim opracowuje swoje projekty. Zarówno onkologia, jak i immunologia mają według raportu EvaluatePharma World Preview 2020 jedne z największych potencjałów wzrostu w ciągu najbliższych lat. Szacuje się, że w 2026 roku globalna sprzedaż leków (w mld USD) w obszarze onkologii wyniesie ponad 310 mld USD (średnioroczny wzrost o 11,5% od 2019 roku) oraz 61,3 mld USD w obszarze immunosupresji (średnioroczny wzrost o 14,3% od 2019 roku). Równie szybko rozwijać ma się jedynie segment dermatologiczny.

Wielkość sprzedaży w różnych obszarach terapeutycznych w mld USD w 2019 roku oraz prognozowana w 2026 roku

Wielkość sprzedaży w różnych obszarach terapeutycznych w mld USD w 2019 roku oraz prognozowana w 2026 roku
Źródło: EvaluatePharma World Preview 2020
Wielkość sprzedaży w różnych obszarach terapeutycznych w mld USD w 2019 roku oraz prognozowana w 2026 roku
Źródło: EvaluatePharma World Preview 2020

Warto mieć jednak świadomość tego, że aby taka spółka jak Captor mogła „żyć” ze swoich projektów, to wcale nie musi on okazać się skuteczny i dotrzeć do masowej produkcji. Oczywiście to scenariusz idealny, ale przychody mogą być również generowane na wcześniejszych etapach. Podpisanie umowy partneringowej z gigantem farmaceutycznym często rozwiązuje problemy takich spółek z dalszym finansowaniem badań w zakresie konkretnego leku. Oczywiście obniża to również później ewentualne zyski z komercjalizacji, bo finansujący również musi coś zarobić, ale taka umowa to i tak dla wielu spółek i inwestorów manna z nieba. Potencjał do podpisania takiej umowy zależy jednak mocno od doświadczenia spółki i kadry menadżerskiej w tego typu transakcjach, innowacyjności projektu, czy stopnia zaawansowania konkurencyjnych badań. W zakresie pozyskania takiego partnerstwo, konkurencja spółki nie ogranicza się bowiem do Polski, ale rozkłada się na cały świat.

Co w spółce Captor Therapeutics piszczy?

W sprawozdaniach finansowych spółek biotechnologicznych, szczególnie będących na takim etapie jak Captor Therapeutics o wiele istotniejszym od rachunku zysków i strat jest bilans i przepływy pieniężne. Sam zysk lub strata netto mogą być mocno obciążone przyjętymi zasadami rachunkowości. Na przykład w przypadku spółki Mabion oraz Selvita nakłady badawcze obciążają wynik, a już w przypadku Celon Pharma czy OncoArendi te same koszty prac nad nowymi lekami przenosi się na bilans.

Sama analiza zysków i strat ma więc znaczenie głównie w przypadku innych, bardziej klasycznych linii biznesowych niż opracowywanie i komercjalizacja samego leku. Rozsądne jest zwracanie uwagi na to, jakie zyski i przychody osiąga np. Synektik w zakresie wspomnianej dystrybucji sprzętu medycznego, ale samo spojrzenie na ogólny wynik końcowy w spółce, nie ma większego sensu. Nie inaczej jest w przypadku Captor Therapeutics. W przypadku naszego debiutanta rachunek zysków i strat jest po prostu rachunkiem strat, ale to jeszcze w tej branży nie jest czynnikiem skreślającym spółkę z listy inwestycyjnej.

Rachunek zysków i strat Captor Therapeutics – porównanie 1H2019 i 1H2020

Rachunek zysków i strat Captor Therapeutics - porównanie 1H2019 i 1H2020
Źródło: Spółka

W bilansie i przepływach pieniężnych można z kolei przyjrzeć się pozycji gotówkowej firmy, która to powie nam, ile średnio spółka wydaje w danym okresie na swoją działalność badawczą, a łącząc to z poziomem jej gotówki oraz wpływami z dotacji lub finansowaniem z innych źródeł, można starać się oszacować, na jak długo wystarczy jej pieniędzy, które jeśli się skończą, mogą wymusić kolejną emisję akcji, a w konsekwencji rozwodnienie obecnego akcjonariatu.

W 2019 roku Captor Therapeutics zanotował koszty działalności na poziomie ok. 24 mln złotych. W pierwszym półroczu 2020 koszty te sięgnęły 16,8 mln złotych (wzrost w stosunku do pierwszego półrocza 2019 o ponad 60%). Jeśli ta skala wzrostu utrzyma się dla całego 2020 roku (sprawozdanie nie obejmuje jeszcze drugiego półrocza 2020), to roczne koszty funkcjonowania zbliżą się do 40 mln złotych. Wpływy z emisji akcji przy debiucie, przedłużą więc działalność spółki o mniej więcej 2 lata. Tu warto przypomnieć, że zgodnie z harmonogramem, projektów, pierwsze dwa projekty spółki dotrą dopiero do pierwszej fazy badań klinicznych najwcześniej za te dwa lata, a to de facto wtedy można dopiero poważnie myśleć o umowach z wielkim biznesem.

Działalność spółki jest również finansowana ze środków publicznych, tj. z dotacji uzyskiwanych od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Uzyskane granty łącznie opiewają na kwotę 175 mln złotych, z których w dużym skrócie spółka ma szansę otrzymać na rachunek jeszcze około 110 mln. Oczywiście takie źródło wpływów jest zawsze obarczone pewnym ryzykiem związanym z ewentualnym kwestionowaniem przez NCBR wydatków. Dla przykładu – w marcu 2021 r. spółka otrzymała informację z NCBR o wstrzymaniu rozliczeń wniosków o płatność w związku z negatywną oceną raportu okresowego z częściowej realizacji projektu CT4. W efekcie NCBR wstrzymało płatności związaną z projektem w wysokości 715 tys. zł.

Podobnie kolejne dotacje również nie są pewniakami. W stosunku do nowego planowanego projektu CT7 spółka nie uzyskała dofinansowania i tym samym na razie w ogóle nie rozpoczęła badań. Kompleksowe finansowanie się ze środków NCBR niesie również ryzyka na przyszłość. Umowy dofinansowania dotyczą realizacji oraz finansowania projektów do końca 2023 roku. Spółka szacuje jednak, że niektóre projekty znajdą się w fazie I badań klinicznych nawet w 2025 roku. W konsekwencji spółka może nie zdążyć wykorzystać całego dofinansowania otrzymanego na projekt z NCBR i będzie musiała sfinansować dalsze prace ze środków własnych. W takim wypadku w skrajnej sytuacji może zajść nawet konieczność zwrotu części lub całości otrzymanych środków.

Oczywiście, że taka specyfika działalności nie jest niczym wyjątkowym i każda spółka biotechnologiczna musi się z nią liczyć, ale w przypadku Captor Therapeutics jesteśmy w sytuacji, w której po emisji akcji i przy pełnym wykorzystaniu obecnych grantów i dotacji bez żadnego problemu, firma wystarcza gotówki na 3-4 lata funkcjonowania, a nie ma ona nawet żadnego projektu w fazie badań klinicznych. Inwestor musi odczekać co najmniej 2 lata, żeby dowiedzieć się, czy któryś z projektów spółki przejdzie w ogóle do tego etapu, a nawet jeśli, to od tego jeszcze daleka droga do jakiejkolwiek komercjalizacji.

Na co pójdzie gotówka z emisji akcji?

Całkowite wpływy netto z emisji szacowane są od 120 do 150 mln złotych. Cele emisji nie powinny budzić większego sprzeciwu żadnego inwestora. Spóła planuje bowiem przeznaczyć je przede wszystkim na:

  • finansowanie obecnych projektów badawczo-rozwojowych (od 75 do 88 mln zł),
  • finansowanie rozbudowy i nabycia infrastruktury techniczno-naukowej (od 19 do 25 mln zł)
  • finansowanie działalności marketingowej oraz ochrony prawnej, w tym patentowej (od 7 do 8 mln zł)
  • finansowanie otwarcia oraz prowadzenia laboratorium przez spółkę w Bazylei (od 11 do 15 mln zł)
  • finansowanie zatrudniania wyższej kadry menadżerskiej oraz wyspecjalizowanych pracowników Spółki (od 7 do 8 mln zl)

Każdy z powyższych jest więc bezpośrednio związany z działalnością biznesową spółki. Wejście na rynek publiczny jest więc sposobem na zdobycie gotówki do działania i może przełożyć się na przyszłe sukcesy. Ciężko na to marudzić.

Czy Captor Therapeutics jest warte 172 zł za akcję?

W tym miejscu standardowo przedstawilibyśmy wam porównanie wskaźnikowe, dla tej spółki, ale w przypadku biotechnologii taka wycena ma bardzo, bardzo znikomą użyteczność. Wycena metodą mnożnikową zakłada, że porównywalne spółki są w miarę jednorodną grupą o podobnym biznesie. Tak jednak nie jest, bo spółki biotechnologiczne z GPW nie stanowią dla siebie wprost silnej konkurencji i prowadzą różne dodatkowe linie biznesowe. Z kolei wycena zwykła metodą dochodową (DCF) jest również mało wiarygodna ze względu na nieregularnie osiągane i trudne do przewidzenia przychody.

Zasadne byłoby więc jedynie dokonanie wyceny Captor Therapeutics, w oparciu o tzw. metodę rNPV, czyli risk adjusted net present value. To wartość bieżąca netto ważona ryzykiem, która polegałaby na obliczeniu przyszłych przepływów w poszczególnych fazach rozwoju leku z uwzględnieniem prawdopodobieństwa sukcesu każdej z faz. Takiego działania bez specjalistycznej i eksperckiej wiedzy w tym temacie, ciężko podjąć się wiarygodnie, więc nie będziemy tego robić.

Na pytanie, czy Captor Therapeutics warte jest 172 złote za akcje, trzeba więc udzielić odpowiedzi mocno subiektywnej. Według mnie nie jest. Ponad 700 milionów złotych kapitalizacji przy spółce, której projekty są bardzo odległe od komercjalizacji, wydaje się dla mnie abstrakcją. OncoArendi Therapeutics, którego obecna kapitalizacja sięga podobnych 700 mln złotych jest tyle warte, po podpisaniu umowy partneringowej. Niedawny debiutant rynku głównego – Pure Biologics wyceniany na 250 mln złotych ma szansę dokonywać komercjalizacji jeszcze na etapie badań przedklinicznych, a wyceniana 2x wyżej niż plan Captor Therapeutics – Selvita, ma ugruntowany od wielu lat biznes i dodatkowe linie biznesowe. Wycena rzędu 700 mln złotych za to, co ma do zaoferowania Captor Therapeutics, wydaje mi się trudna do zaakceptowania.

Czy warto zapisać się na debiut Captor Therapeutics?

Biorąc pod uwagę ryzyka związane ze spółką oraz jej wycenę my się na ten debiut nie zapiszemy. Jasne, że spółka na debiucie może wzrosnąć, bo apetyt na IPO nawet po nieudanym debiucie Huuuge Games pozostaje duży, a branża biotechnologiczna mocno kusi inwestorów ostatnimi giga zwyżkami spółek takich jak Mabion, czy Biomed Lublin.

Dla nas jednak alokowanie blisko 18 tysięcy złotych (minimum) w ten debiut, nawet przy możliwej redukcji, wydaje się mało opłacalne. Są na rynku głównym ciekawsze spółki biotechnologiczne, jeśli ktoś chciałby taką w portfelu.

Nie wykluczamy oczywiście, że zainteresujemy się Captor Therapeutics już po debiucie, ale przed pierwszym dniem notowaniem nie wydaje mi się to interesująca alternatywa do lokowania kapitału.

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

Powyższa treść jest wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis DNA Rynków oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.

105
3

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

105
3


Może Cię zainteresować również:

Ankieta

Co jest bardziej prawdopodobne w 2021 roku?

  • Bitcoin po 100 tys. USD
  • Złoto po 2 tys. USD
  • Nasdaq po 15000 pkt

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: