Boom AI robi fortuny także bez chipów. Brakuje elektryków i budowlańców!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

18 wrz 202612 min czytania

Wstęp

Przez dwieście lat każda rewolucja technologiczna działała według tego samego schematu. Maszyna rolnicza zabierała pracę na polu, robot przemysłowy na produkcji, a w zamian gospodarka zatrudniała więcej inżynierów, księgowych i menedżerów.

Technologia zjadała pracę fizyczną i tworzyła pracę umysłową. AI jak na razie działa odwrotnie. Rozwój technologii potrzebuje na wczoraj setek tysięcy elektryków, monterów i budowlańców. Każda generacja modeli AI to nowe hale, nowe rozdzielnie, nowe kilometry kabli i nowe systemy chłodzenia, które ktoś musi fizycznie zbudować.

Efekt widać w pensjach. Doświadczeni elektrycy na tych budowach w USA biorą ponad dwieście tysięcy dolarów rocznie. Nakłady na centra danych wzrosły od 2014 roku dwadzieścia osiem razy, a budownictwu brakuje pół miliona ludzi.

Dziś pokażę Wam kilka spółek, które mocno na tym zarabiają na giełdzie, a ostatnio zostały nawet ciekawie przecenione. Żadna nie ma w ofercie ani jednego chipa, a rosną szybciej niż niejeden producent półprzewodników.

Boom AI robi fortuny także bez chipów. Brakuje elektryków i budowlańców!

Jak AI odwraca rynek pracy fizycznej

Przez większość historii rewolucja technologiczna wyglądała odwrotnie niż obecnie. Maszyna rolnicza ograniczała zapotrzebowanie na ludzi pracujących w polu, a robot przemysłowy przejmował powtarzalne czynności na linii produkcyjnej. W zamian gospodarka potrzebowała więcej inżynierów, programistów, księgowych i menedżerów. Technologia udupiała pracę fizyczną i tworzyła pracę umysłową. Teraz jest odwrotnie.

Generatywna sztuczna inteligencja uderza przede wszystkim w pracę wykonywaną przy komputerze. Z analizy Międzynarodowej Organizacji Pracy wynika, że najwięcej zadań można przejąć w administracji, księgowości, finansach czy programowaniu.

Podobny obraz pokazują dane Anthropic. Na grafice widzicie zawody, w których sztuczna inteligencja jest wykorzystywana przy największej części zadań. Listę otwierają programiści, a dalej znajdują się pracownicy obsługi klienta, osoby zajmujące się wprowadzaniem danych oraz specjaliści od dokumentacji medycznej.

Wszystkie te zawody łączy praca oparta na kodzie, dokumentach, danych i komunikacji prowadzonej przez ekran. AI może napisać fragment programu, odpowiedzieć klientowi, przenieść dane do systemu albo przygotować analizę.

Nie wpływa to na wielkie fale zwolnień, tylko na wzrost produktywności, co pokazywałem już przy okazji innych materiałów, ale bez wątpienia zastąpienie pracownika fizycznego jest dziś dużo trudniejsze.

Na wykresie Anthropic nie ma elektryków, spawaczy ani monterów, bo transformatora nie da się podłączyć, a instalacji zbudować samym tekstem wygenerowanym na komputerze.

Przynajmniej dziś się nie da. Roboty humanoidalne kiedyś w tym pomogą. Pamiętacie Unitree z debiutem nadsubskrybowanym pięć i pół tysiąca razy? Celują dokładnie w prace fizyczne, powtarzalne i niebezpieczne. Horyzont tej zmiany to raczej dekada niż lata i na razie robot nie zespawa rury w ciasnym kanale, ale wszystko w swoim czasie.

Technologia już wcześniej tworzyła w sumie miejsca pracy fizycznej. Handel internetowy zwiększył popyt na magazynierów, kurierów i kierowców. AI pcha jednak ten mechanizm znacznie dalej. Automatyzując pracę przed ekranem, wymaga jednocześnie gigantycznej rozbudowy fizycznej infrastruktury. Każda kolejna generacja modeli potrzebuje procesorów, procesory potrzebują serwerów, serwery potrzebują budynków, a budynki potrzebują energii, chłodzenia i budowlańców.

Centra danych AI napędzają boom budowlany

Z zewnątrz centrum danych wygląda trochę jak duży magazyn. W środku jest bliższe elektrowni. Trzeba zbudować rozdzielnie, transformatory, generatory awaryjne, kilometry kabli, automatykę, zabezpieczenia przeciwpożarowe i systemy pozwalające przełączyć zasilanie bez zatrzymania serwerów. Procesory AI skupiają coraz więcej mocy w jednej szafie, więc klasyczna klimatyzacja przestaje wystarczać. Dochodzą pompy, wymienniki ciepła i chłodzenie cieczą.

CSIS, czyli amerykański ośrodek analityczny, szacuje, że każdy megawat nowej mocy centrum danych przeznaczonego pod generatywną AI wymaga około 1800 roboczogodzin elektryka. Przy kampusie liczonym w setkach megawatów mówimy więc o setkach tysięcy godzin pracy tylko jednej grupy zawodowej. A przecież na tej samej budowie potrzebni są jeszcze spawacze, monterzy rur, technicy HVAC, operatorzy ciężkiego sprzętu oraz kierownicy.

Na wykresie widać, jak mocno centra danych oderwały się od reszty rynku budowlanego. Jeśli nakłady ze stycznia 2014 roku przyjmiemy za jeden, to w 2025 roku segment centrów danych znajduje się już w okolicach 28, czyli nakłady wzrosły w tym czasie 28-krotnie. Magazyny doszły niewiele ponad sześć, budownictwo przemysłowe do czterech, a cały rynek prywatny zaledwie do półtora.

Kolejka po nowe centra danych rośnie szybciej niż możliwości firm, które mają je zbudować. Centra danych zużywały w 2023 roku około 176 terawatogodzin energii, czyli 4,4 procent całego zużycia prądu w USA. Departament Energii szacował, że do 2028 roku będzie to od 325 do 580 terawatogodzin. W górnym wariancie prawie co ósma kilowatogodzina zużyta w Stanach Zjednoczonych przypadnie na centra danych.

Pod koniec 2025 roku na głównych rynkach Ameryki Północnej znajdowało się w budowie około 6 gigawatów nowej mocy, a odsetek wolnej powierzchni spadł do rekordowo niskich poziomów. Rynek buduje więc w rekordowym tempie i nadal nie nadąża za popytem. Z punktu widzenia wykonawcy oznacza to rzecz bardzo prostą. Jeśli ma ludzi i wolny termin, prawdopodobnie znajdzie klienta.

Brak elektryków podbija płace w USA

Na razie wykonawcy mają zupełnie inny kłopot: brakuje im ludzi. Amerykańskie budownictwo zmagało się z niedoborem fachowców jeszcze zanim ruszyła obecna fala inwestycji w AI.

Według branżowych szacunków w 2025 roku amerykańskie budownictwo potrzebowało 439 tysięcy dodatkowych pracowników, a w 2026 roku niedobór miał wzrosnąć do 499 tysięcy. Szczególnie mocno rośnie zapotrzebowanie na elektryków. Do 2035 roku ich zatrudnienie ma zwiększyć się o 9 procent, czyli trzy razy szybciej niż zatrudnienie ogółem. Każdego roku do obsadzenia będzie średnio ponad 72 tysiące miejsc pracy, chociaż przy rosnących stawkach pewnie niektórzy pójdą sobie na emeryturę później.

Mediana wynagrodzenia elektryka w USA wynosiła w 2025 roku 63 190 dolarów rocznie. Po prostym przeliczeniu na złotówki daje to około 234 tysiące złotych rocznie, czyli niespełna 20 tysięcy złotych brutto miesięcznie. To o 24 procent więcej niż mediana dla wszystkich zawodów w USA. Najbardziej doświadczeni fachowcy na wielkich budowach centrów danych potrafią natomiast przekraczać 200 tysięcy dolarów rocznie. To równowartość około 743 tysięcy złotych, a więc prawie 62 tysiące złotych brutto miesięcznie.

W jednym z badań branżowych 52 procent dostawców sprzętu, inżynierów i wykonawców przyznało, że brak pracowników zakłóca realizację projektów. Rok wcześniej ten sam problem wskazywało 43 procent badanych. Różnicę w popycie widać też po portfelach zamówień. Firmy budujące centra danych miały pracę zakontraktowaną średnio na prawie 11 miesięcy, podczas gdy pozostali wykonawcy na osiem miesięcy.

Żeby obsłużyć tyle projektów, firmy opłacają przeloty, dorzucają premie za obecność i nadgodziny. W ten sposób boom AI zaczyna wpływać też na całą resztę gospodarki. Elektryk zatrudniony przy centrum danych nie pracuje w tym samym czasie przy fabryce.

Najmocniej odczuwa to przemysł, który konkuruje z centrami danych o specjalistów najbardziej. Fabrykom już wcześniej ciążyły cła, wysokie stopy procentowe i niepewność regulacyjna. Boom AI dokłada do tej listy droższych pracowników, dłuższe terminy i trudniejszy dostęp do energii. W efekcie tradycyjna firma zastanawia się, czy w ogóle rozpoczynać inwestycję, a technologiczny gigant rezerwuje ludzi oraz sprzęt z kilkuletnim wyprzedzeniem.

Wszystko to jeszcze przed tym, jak na rynek ma dopiero spaść prawdziwa fala pieniędzy. Do 2030 roku najwięksi uczestnicy wyścigu AI mogą przeznaczyć na infrastrukturę nawet 7 bilionów dolarów, czyli mniej więcej siedmiokrotność rocznej wartości całej polskiej gospodarki. Takie pieniądze potrafią przestawić każdy rynek.

Już jesienią 2025 roku co piąta firma objęta jednym z branżowych badań pracowała przy centrum danych, a jeden z dużych wykonawców prowadził ponad 30 takich projektów w ośmiu stanach. Największe kontrakty i najwyższe stawki są dziś właśnie tutaj, więc wykonawcy kierują do centrów danych swoich ludzi oraz sprzęt.

Firmy MEP korzystają na inwestycjach w AI

Do największych beneficjentów tego trendu na rynku zaliczają się firmy MEP, czyli wykonawcy instalacji mechanicznych, elektrycznych i sanitarnych. Potrafią zebrać setki fachowców, zapewnić sprzęt i nadzór, a później uruchomić wszystkie krytyczne instalacje w terminie.

Największe firmy dodatkowo przenoszą część pracy poza plac budowy. Fragmenty rurociągów, rozdzielnie i moduły chłodzenia przygotowują wcześniej w swoich zakładach, a na miejscu łączą gotowe elementy. Dzięki prefabrykacji potrzebują mniej pracy na budowie, łatwiej kontrolują jakość i mogą obsługiwać więcej projektów. Dla inwestora to zmienia wszystko, bo firma, która potrafi zbudować trzy centra danych tą samą liczbą ludzi, co konkurencja jedno, ma marże, jakich w budownictwie nie widziano od dekad. Niedobór fachowców to dla nich podwójny wiatr w żagle.

Tu nie ma żadnej fizyki jądrowej. Po prostu zatrudniają pracowników i organizują robotę na budowie. Ot cała filozofia, a mimo to zarabiają kokosy na rewolucji technologicznej. Pierwszą taką spółką na rynku jest Comfort Systems USA. Firma projektuje, montuje i serwisuje instalacje elektryczne, wentylacyjne, grzewcze i chłodnicze. Ma ponad 25 tysięcy pracowników, 206 lokalizacji i własne zakłady prefabrykacji, w których przygotowuje gotowe fragmenty instalacji przed wysłaniem ich na plac budowy.

Comfort Systems USA: wzrost i wysoka wycena

Na wykresie widać, jak mocno boom centrów danych zmienił wyniki. Kwartalne przychody wzrosły od jesieni 2023 roku o ponad 100%. W ostatnim kwartale sprzedaż była o 50 procent wyższa niż rok wcześniej, a zysk na akcję wzrósł jeszcze szybciej. Rosnąca sprzedaż przekłada się więc na coraz mocniejszy wzrost zysku.

Od dołka z wiosny 2025 roku akcje wzrosły o około 400 procent, a i tak są już po korekcie. Comfort Systems kosztuje dziś około 38-krotności zysku. Spółka świetnie wykorzystuje boom, ale pod kątem wyceny to już dawno przestał być wykonawca budowlany.

Historycznie wykonawcy instalacji wyceniani byli na kilkanaście razy zyski, bo budownictwo jest cykliczne, a marże chude. 38-krotność oznacza, że rynek wycenia Comfort Systems już nie jak budowlankę, tylko jak spółkę technologiczną z trwałym wzrostem. Problem w tym, że zyski budowlanki zawsze są cykliczne niezależnie od tego, jak wycenia to akurat rynek.

Jeśli capex na centra danych kiedyś się wypłaszczy, nie spadnie, tylko przestanie rosnąć, a to kiedyś się wydarzy, to mnożnik wróci w okolice historycznych 15–20, a to oznacza kurs niższy o połowę przy ZYSKACH, które wcale nie muszą spaść. To cena za kupowanie wykonawcy po cenie spółki growth. Płacisz dziś za to, że boom potrwa. Jeśli potrwa długo, to zarobisz. Inaczej masz problem.

Legence i EMCOR na boomie centrów danych

Druga spółka to Legence. Firma projektuje, buduje i modernizuje instalacje, bez których duże obiekty nie mogą działać. Prowadzi etap projektowania, montaż, aż po późniejszą modernizację infrastruktury. Obsługuje centra danych, firmy technologiczne, szpitale i zakłady przemysłowe.

Szeroko rozumiany sektor technologiczny odpowiada dziś za ponad 60 procent przychodów, czyli wyniki są tu najmocniej uzależnione od tempa inwestycji w infrastrukturę AI. I to ona najmocniej zyskuje na opisanym dziś trendzie.

Legence jest notowane na giełdzie znacznie krócej. Od pierwszych miesięcy handlu kurs nadal zyskuje około 85 procent, ale droga nie była spokojna. Wiosną akcje doszły w okolice 100 dolarów, a później straciły niemal połowę wartości. Rynek najpierw wycenił niemal idealny rozwój boomu, a potem przypomniał sobie o ryzyku wykonania kontraktów.

Na kolejnym wykresie widać, że między 2022 a 2025 rokiem przychody Legence się podwoiły, a prognoza na 2026 zakłada wzrost o kolejne 86 procent. Legence rośnie najszybciej z całej trójki, ale ma również największe zadłużenie i najmniejszy margines na błędy.

Trzecią spółką jest EMCOR Group. Spośród omawianych firm ma najbardziej zdywersyfikowaną działalność. Buduje oraz utrzymuje instalacje elektryczne i mechaniczne w centrach danych, szpitalach, fabrykach, uczelniach i obiektach publicznych. Centra danych mają w jej biznesie mniejszy udział niż w Legence, dlatego ewentualne spowolnienie tego rynku nie uderzyłoby w całą spółkę jednocześnie.

Kurs EMCOR-u wzrósł od wiosny 2025 roku o około 117 procent. Po drodze kilkukrotnie mocno się cofał, ale każdy większy spadek przyciągał kupujących. Inwestorzy płacą tu mniej za czystą historię AI, a więcej za działalność rozłożoną na kilka różnych sektorów.

EMCOR rośnie wolniej niż Comfort Systems i Legence, ale za wzrostem sprzedaży coraz wyraźniej idą zyski. W ostatnim kwartale przychody zwiększyły się o prawie 20 procent, a zysk przypadający na jedną akcję o 35 procent. Marża operacyjna wzrosła z 9,6 do 10,6 procent, więc firma zarabia coraz więcej na każdym dolarze sprzedaży. Jeszcze szybciej rośnie portfel zamówień. Jego wartość była o 44 procent wyższa niż rok wcześniej. Zysk też nadąża za wzrostem skali. Ponad 40% średniorocznie przez 3 lata.

Budowlanka czy neocloudy: dwa etapy boomu

Wszystkie trzy korzystają z tego samego niedoboru co neocloudy pokroju Nebiusa, które w ostatnich kwartałach na giełdzie też wystrzeliły. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że firmy budowlane mają nawet lepszy model biznesowy do korzystania na tym boomie.

Neocloud kupuje procesory graficzne, buduje centrum danych i wynajmuje klientom moc obliczeniową. Wykonawca pojawia się jeden krok wcześniej. Buduje instalacje, bez których serwery nie dostaną prądu ani chłodzenia. Jeden zarabia więc na niedoborze gotowej mocy obliczeniowej, a drugi na braku ludzi zdolnych przygotować dla niej cały budynek.

Różnica dotyczy ryzyka. Neocloud musi z góry wydać ogromne pieniądze na procesory i infrastrukturę, a później zadbać o wysokie wykorzystanie tych zasobów.

Wykonawca budowlany dla odmiany otrzymuje pieniądze już w trakcie realizacji budowy i nie zostaje później z tysiącami procesorów, jeśli popyt się skończy.

Jasne, coś za coś. Neocloud może liczyć kasę dużo dłużej, wynajmując moc, i policzy na tym wyższe marże, ale i bierze na siebie większe ryzyko.

Czy to oznacza, że firmy budowlane są lepszym sposobem na inwestowanie w dalszy niedobór mocy obliczeniowej niż neocloudy, które tę moc dostarczają?

Trudno to zestawiać. To nie jest ten sam zakład w dwóch opakowaniach, ale dwa zakłady na dwie różne fazy tego samego boomu. Wykonawca zarabia na fazie budowy, a neocloud na fazie użytkowania. Musi wyłożyć miliardy, a potem modlić się o wysokie wykorzystanie mocy. Wykonawca to więc zakład, że capex będzie rosnąć i dziś ten zakład wygląda znakomicie, bo 7 bilionów dolarów do 2030 jest dopiero przed nami. Neocloud to zakład, że popyt na moc przeżyje moment, w którym budowanie się skończy.

Pytanie o to, kto jest „lepszy”, to naprawdę pytanie o to, w której fazie cyklu jesteśmy? Póki krzywa nakładów idzie w górę, to wykonawcy mają prostszy i bezpieczniejszy model, ale są też pierwsi, którzy poczują, gdy krzywa się wypłaszczy, bo budowlanka zarabia na PRZYROŚCIE inwestycji, a nie na ich określonym poziomie.

Portfele ich zamówień to najlepszy wskaźnik wyprzedzający cały boom infrastruktury. Dziś backlog EMCOR-u rośnie o 44 procent, a firmy od centrów danych mają robotę na jedenaście miesięcy wobec ośmiu u pozostałych. Kwartał, w którym te liczby przestaną rosnąć, będzie twardym sygnałem, że giganci zaczynają zdejmować nogę z gazu i zobaczycie go przed tym, zanim pokaże się w wynikach Nvidii czy Nebiusa.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
co dalej z akcjami alphabet
PremiumPopularne
Spółki i sektory

Jak agenci AI mogą zmienić Google? Search, reklamy i przyszłość Alphabetu

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

07 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Zdjęcie jest tłem do artykułu na temat spółki Booking Holdings
Premium
Spółki i sektory

Booking Holdings: Suma wszystkich strachów mniejsza niż upside?

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy