Myślisz, że masz wpływ na rynek? To tylko iluzja

W zasadzie ciężko jest sobie wyobrazić inwestora pesymistę. Zgodnie z jedną z definicji „inwestycja” to wyrzeczenie się bieżącej konsumpcji na rzecz przyszłych, niepewnych zysków w przyszłości. Czy będąc negatywnie nastawionym odnośnie do przyszłości, można jednocześnie stawiać na nią swoje pieniądze i oczekiwać w nagrody? Przyjąć należy więc robocze założenie, że przeciętny inwestor to optymista.

Dodatkowo załóżmy również, że typowy inwestor ma zaufanie do swoich umiejętności analizy i wyboru spółek. Cechuje go zatem wysoka samoocena połączona z optymizmem. Taka mieszanka bywa w życiu bardzo korzystna, na rozmowie o pracę, w relacjach międzyludzkich czy dla naszego dobrego samopoczucia. Co więcej, te dwie cechy są nam niezbędne, żebyśmy w ogóle znaleźli się na giełdzie i rozważali kupno akcji. Niestety na tym aspekcie przydatność powyższych na giełdzie się kończy. Okazuje się bowiem, że ten „Motor Kapitalizmu” – jak nazywa Optymizm Daniel Kahneman, jest źródłem wielu błędów poznawczych, a w połączeniu z dużym zaufaniem do siebie i własnych możliwości, tworzy mieszankę iście wybuchową, która najczęściej demoluje tym samym wyniki portfela.

Spośród wielu badań przeprowadzonych na inwestorach pod kątem zawyżania oceny własnych możliwości, najbardziej moim zdaniem plastyczny obraz tej tendencji, oddają badania przeprowadzone przez Prof. Tyszkę i Prof. Zielonkę. W listopadzie 2000 roku poprosili oni kilkudziesięciu analityków giełdowych o podanie wartości indeksu WIG na koniec tamtego roku. Uzupełniająco, poproszono ich również, aby spróbowali ocenić własne zdolności przewidywania przyszłości na giełdzie oraz jakie jest prawdopodobieństwo, że indeks WIG wyniesie mniej więcej tyle, ile przewidywali.

Wyniki nie pozostawiały złudzeń – analitycy z naprawdę dużą dozą pewności siebie prognozowali błędne, jak się później okazało, wartości. Sama błędna odpowiedź nie jest oczywiście czymś złym. Każdy ma prawo się przy takim pytaniu pomylić, bo absolutnie nikt nie wie, o ile jutrzejszego dnia zmieni się cena jakiegoś aktywa. Martwiąca jest jednak druga część badania, czyli właśnie przeszacowywanie własnych umiejętności. Za przyczynę swoich własnych chybionych prognoz, cisami analitycy zgodnie wskazywali nieprzewidywalność rynku.

Badania zostały zatem później powtórzone, aby sprawdzić, czy respondenci wyciągną wnioski i być może zrewidują ocenę trafności swoich kolejnych prognoz. Jak myślisz, co się stało? Dokładnie! Nic się nie stało i nic się nie zmieniło. Ci sami analitycy, doskonale zdający sobie sprawę z dużej losowości ruchów indeksu, w dalszym ciągu z dużą pewnością siebie typowali wartości indeksu, nie wyciągając praktycznie żadnego wniosku z popełnionych wcześniej błędów.

Istnieje wiele takich heurystyk blisko powiązanych z nadmierną pewnością siebie. Jedną z nich jest Iluzja Kontroli, która chyba wypada jako najzabawniejsza ze wszystkich, z perspektywy osoby trzeciej. To nic innego, jak przeświadczenie inwestora, że ma wpływ na wynik / przebieg zdarzenia, które jest niezależne.

Wyobraź więc sobie, że musisz w ciemno w tej chwili, bez sprawdzania czegokolwiek, postawić 500 zł na to, czy w danym dniu kurs akcji argentyńskiego banku BBVA Banco Frances poszedł do góry, czy może spadł. Który dzień do zakładu byś wybrał?

  1. zeszły piątek (nie, nie możesz sprawdzić, jak było)
  2. przyszły piątek

Rażąca większość osób wybiera odpowiedź drugą, błędnie zakładając, że nad sesją giełdową w przyszły piątek mają jeszcze jakąś kontrole, bo przecież na to, co już się wydarzyło, nie mają wpływu żadnego. Naprawdę sądzisz, że masz jakikolwiek wpływ na to, jak w przyszły piątek zachowa się finalnie kurs akcji BBVA Banco Frances? Wybierając bramkę numer jeden, przynajmniej szybciej znałbyś odpowiedź.

Oglądając mecz w telewizji, odczuwamy również większe emocje, gdy oglądamy go „na żywo” aniżeli oglądając powtórkę następnego ranka. To też iluzja kontroli, która wmawia nam, że mamy jakikolwiek wpływ na wynik meczu kibicując swojej drużynie przed telewizorem w momencie, gdy faktycznie grają.

Zauważono również, że gracz rzucający kostką sześcienną do gry, chcąc wyrzucić małą liczbę oczek (1 – 2) będzie wykonywał mniejszy i słabszy ruch ręką, niż gdyby chciał wyrzucić ściankę 5 albo 6. Sprawdź to zresztą na sobie. Niesamowicie bezsensowne, gdy powiesz o tym na głos, a jednak dokładnie tak się dzieje.

A propos kości – pamiętasz film Piraci z Karaibów – Dead Man’s Chest? Tam też była scena gry w kości właśnie.

Mamy sytuację jak na obrazku powyżej (nieznany wynik dokonanego rzutu). Dowiedziałeś się teraz, że musisz postawić swoje pieniądze na to, że z pięciu kości pod naszym kubkiem wypadną dwie pary. Czy zostawisz te kości, które masz już pod kubkiem? Czy może będziesz chciał rzucić nimi jeszcze raz? Większość osób pod wpływem iluzji kontroli zdecyduje się na ponowny rzut. Po co? Już nawet Cezar wiedział, że alea iacta est! (kości zostały rzucone!).

Są nawet pewne elementy, które zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia iluzji kontroli w przypadku inwestowania. Należą do nich:

  1. Pozytywny nastrój / optymistyczne nastawienie
  2. Zaangażowanie (długi czas poświęcony na analizie)
  3. Duża ilość przeanalizowanych danych
  4. Ponadprzeciętne doświadczenie („zjadłem na tym zęby”), („Młody jesteś, życia nie znasz”)
  5. Samodzielny wybór akcji
  6. Dobra passa inwestycyjna

Kiedy przed niemowlętami w wieku 2 – 3 miesięcy zapalano światełka na przemian lewo – prawo, dziecko już po kilku minutach, było w stanie przewidzieć, gdzie za chwilę zapali się lampka. Doszukiwanie się prawidłowości w otaczającym świecie jest cechą pierwotną. Być może dlatego też rynkowa analiza techniczna cieszy się tak dużą popularnością. Mnogość narzędzi i wskaźników stosowanych w AT zawsze pozwoli nam znaleźć usprawiedliwienie dla praktycznej każdej transakcji.

W celu ograniczenia problemu złudzenia kontroli polecam spojrzeć na siebie z perspektywy osoby trzeciej. Jako pracownik Domu Maklerskiego na co dzień mam styczność z inwestorami, którzy chcąc zrozumieć rynek, wypytują o wiele różnych danych i informacji. Obroty na WIG20, jaki jest trend, na ilu punktach jest dołek na WIG, po ile wczorajsze zamknięcie, po ile dzisiejsze otwarcie, jaki mamy dzienny MAX itd. itp. Analizują wszystkie te podane informacje, chcąc doszukać się pewnych prawidłowości, które pozwolą im ograniczyć ryzyko i dać złudne poczucie zrozumienia. Prawdą jest natomiast, że z mojej perspektywy wygląda to co najmniej komicznie. W celu zobrazowania komicznej postawy takiego Typowego Inwestora w podobnej sytuacji zakończę ten wpis dowcipem usłyszanym z ust mojego stryja, któremu dedykuję ten tekst.

Na potrzeby dowcipu bohaterem jest Typowy Inwestor (TI), a udzielający mu pomocy kolega to Pan Analityk (PA)

Typowy Inwestor (TI) od pewnego czasu zmaga się z nie lada problemem. Jego żona od dłuższego czasu, niestety nie okazuje mu uczuć w sytuacjach intymnych. On dwoi się i troi, lecz bezowocnie. Pewnego dnia spotkał swojego dobrego kolegę Pana Analityka. PA polecił mu usługi pewnego czarnoskórego tancerza, który za opłatą, zatańczy u naszych bohaterów w  pokoju podczas ich kolejnego zbliżenia, tym samym wybijając to małżeństwo z rutyny. Że też wcześniej na to nie wpadłem! TI zamówił więc wspomnianą usługę i pobiegł z nadzieją do domu. Niestety, kolejna wieczorna próba zbliżenia się do żony skończyła się fiaskiem. Partnerka natomiast była wyraźnie zainteresowana czarnoskórym tancerzem. Nasz bohater, mając wiele zastrzeżeń co do jakości wykonywanej usługi, postanowił się zamienić. W momencie, gdy TI wskoczył na stół, żeby zatańczyć, a tancerz wskoczył do łóżka, sytuacja się zmieniła i żona naszego bohatera nareszcie emocjonalnie odżyła. Widząc to, TI z satysfakcją w głosie krzyczał więc: „Widzisz Murzyn? Tak się tańczy!”

Do zarobienia,
Andrzej Wodecki

46
0

Oceń materiał!

46
0


Przeczytaj również:

Ankieta

Ile razy FED podniesie stopy w roku 2022?

  • Max 2
  • 3-4
  • Ponad 4

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: