Żabka przejęta przez Kanadyjczyków, a XTB zarabia miliard w pół roku! Szaleństwo na GPW.

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

04 sie 202615 min czytania

Wstęp

Żabka to jest jednak ponadprzeciętnie chodliwy towar. Najpierw chciał ją Japończyk, potem zrezygnował, ale teraz chce ją Kanadyjczyk!

Właściciel sieci Circle K przyszedł z bukietem, a w tym bukiecie pokazał wezwanie na STO PROCENT akcji po 32 złote za sztukę. Niemal 50% powyżej ceny z debiutu sprzed niespełna dwóch lat, czyli Japończyk nie uciekł, bo było za drogo. Uciekł, bo go przelicytowano.

Jeśli wezwanie dojdzie do skutku, Żabka zniknie z GPW, w indeksie WIG20 zrobi się wakat, a to uruchomi nowych kandydatów do zajęcia jej miejsca. To również będzie miało swoje konsekwencje, o których opowiemy sobie w tym programie.

Poza tym będzie o XTB z MILIARDEM złotych zysku w pół roku i wynikami, przy których trzeba przetrzeć oczy, o polskim sektorze kosmicznym w brutalnej korekcie po debiucie SpaceX oraz o DataWalk rosnącym o 20% po zwykłym wywiadzie prezesa. A to jeszcze nie wszystko. Zaczynamy.

Żabka przejęta przez Kanadyjczyków, a XTB zarabia miliard w pół roku! Szaleństwo na GPW.

Wezwanie na 100% akcji Grupy Żabka

Nowy chętny na kupno Żabki!

Pamiętacie, jak tydzień temu opowiadałem, że 7-Eleven chce kupić duży pakiet akcji w Żabce? No to w ubiegłym tygodniu okazało się, że jednak się wycofuje. Akcje po silnym wzroście spadły o – hehe – eleven procent.

Jednak, jak się okazuje, właściciel 7-Eleven chyba nie wycofał się dlatego, że Żabka miała za wysoki mnożnik, jak niektórzy sugerowali, ale dlatego, że… ktoś złożył lepszą ofertę. SZOK i MÓJ BOŻE, ALE SZOK. Nikt nie był w stanie tego przewidzieć!!!!!

Będzie więc wezwanie na Żabkę. Alimentation Couche-Tard, właściciel sieci Circle K, ogłosił zamiar wezwania na 100% akcji Grupy Żabka po cenie 32 zł za sztukę. To 9% powyżej kursu zamknięcia z 30 lipca i niemal 50% powyżej ceny z IPO, które odbyło się jesienią 2024 roku. Na bazie tej ceny cała Żabka jest wyceniana na ponad 32,6 miliarda złotych. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, będzie to największe przejęcie w historii kanadyjskiego koncernu.

Wezwanie to, w skrócie, publiczne zaproszenie do sprzedaży akcji po ustalonej cenie. Każdy akcjonariusz może zdecydować, czy chce sprzedać swoje akcje po zaproponowanej stawce. W tym przypadku Couche-Tard chce kupić wszystko, czyli miliard akcji stanowiących 100% kapitału Żabki. Zapisy mają ruszyć około 26 sierpnia, a finalizacja transakcji jest planowana najpóźniej na grudzień tego roku. Harmonogram zależy między innymi od weryfikacji dokumentów przez Komisję Nadzoru Finansowego oraz od uzyskania zgód regulacyjnych, w tym zgody na koncentrację od Komisji Europejskiej albo Prezesa UOKiK.

Co istotne, kluczowi dotychczasowi właściciele już zadeklarowali, że sprzedają. Fundusze CVC Capital Partners i Partners Group, a także najważniejsi menedżerowie spółki, posiadający łącznie 57% akcji, zobowiązali się do ich sprzedaży w ramach wezwania. Warto przypomnieć, że to właśnie CVC wprowadzało Żabkę na giełdę w październiku 2024 roku, a potem, w listopadzie ubiegłego roku, razem z Partners Group sprzedało 100 milionów akcji po 21,50 zł w ramach ABB, czyli przyspieszonej budowy księgi popytu. Wtedy akcje szły po 21,50 zł, dziś Kanadyjczycy oferują 32 zł. Całkiem niezły wzrost wartości w niespełna dwa lata.

Ciekawy jest też wątek menedżerski, bo kluczowi członkowie zarządu Żabki co prawda sprzedadzą swoje akcje, ale jednocześnie mają zainwestować istotną część uzyskanych środków w akcje samego Couche-Tard. W pewnym sensie przesiadają się z jednego pokładu na drugi.

Kim właściwie jest Couche-Tard? To koncern notowany na giełdzie w Toronto, wyceniany na 82 miliardy dolarów kanadyjskich, czyli jakieś 220 miliardów złotych. Firma jest obecna w 27 krajach i prowadzi 17,3 tysiąca punktów sprzedaży, z czego 13,2 tysiąca to stacje paliw. Działa pod dwiema markami: Couche-Tard w Kanadzie i Circle K w pozostałych częściach świata, w tym w Polsce, gdzie kojarzymy ją głównie ze stacjami paliw.

Z perspektywy strategicznej Couche-Tard widzi w Żabce coś więcej niż kolejną sieć sklepów. Kanadyjczycy chcą przyswoić sobie kompetencje Żabki w obszarach, w których sami nie są tak mocni, a więc w ofercie gastronomicznej, cyfrowych kanałach sprzedaży, programach lojalnościowych, markach własnych i innowacjach w łańcuchu dostaw. To wpisuje się w ich strategię określaną jako „Core + More”, która zakłada rozszerzanie tradycyjnego biznesu convenience o nowe źródła przychodów. Żabka w Polsce zbudowała naprawdę unikalny model franczyzowy oparty na lokalnej przedsiębiorczości i właśnie ta kombinacja skali, rentowności oraz know-how sprawia, że Kanadyjczycy są gotowi zapłacić za nią rekordową cenę.

Jakie będą konsekwencje tego przejęcia dla GPW? Jeśli wezwanie zakończy się sukcesem i Couche-Tard wykupi 100% akcji, Żabka zostanie wycofana z warszawskiej giełdy. Oznacza to wakat w indeksie WIG20. Głównymi kandydatami do zastąpienia Żabki w najważniejszym polskim indeksie są Asseco Poland, Benefit Systems lub XTB. To oznacza, po pierwsze, więcej napływów pasywnych i większe zainteresowanie ze strony zagranicznych inwestorów, ale też zmierzenie się z klątwą WIG20, która polega na tym, że spółki po wejściu do indeksu przez pierwszych kilka miesięcy zachowują się słabiej od rynku, bo następuje klasyczna sprzedaż faktów.

XTB z miliardem złotych zysku w pół roku

XTB przebija miliard złotych zysku w pół roku, ale zmienność rynkowa znów była głównym aktorem.

A skoro już przy XTB jesteśmy, to firma opublikowała wstępne wyniki za pierwsze półrocze 2026 roku i są one – nie ma innego słowa – spektakularne. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 1,027 miliarda złotych, co oznacza wzrost o 150,5% rok do roku. Przychody operacyjne sięgnęły 2,087 miliarda złotych, rosnąc o prawie 80%.

Sam drugi kwartał też zaskoczył, i to mocno. Zysk netto w drugim kwartale wyniósł 492 miliony złotych. To przebicie oczekiwań o prawie 30%.

Skąd te wyniki się wzięły? Ze zmienności rynkowej, i to ze zmienności o bardzo specyficznym charakterze. Wystarczy popatrzeć na strukturę przychodów z instrumentów finansowych. W pierwszym półroczu 2025 roku kontrakty CFD oparte na towarach odpowiadały za 33% wyniku brutto z instrumentów. W pierwszym półroczu 2026 roku już za 75,3%. Samo złoto odpowiadało za prawie 40% całego wyniku, a srebro za kolejne 22%. Do tego doszły ropa naftowa i kakao.

Co się stało? Pierwsze półrocze zdominowały konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz. Ropa w pierwszym kwartale zyskała nawet 100% od początku roku. Złoto i srebro kontynuowały dynamiczne wzrosty z 2025 roku, z gwałtowną korektą na przełomie stycznia i lutego, częściowym odrabianiem strat, a potem głębszym spadkiem w marcu. Dokładnie taki profil zmienności karmi model biznesowy XTB.

W drugim kwartale kapitał przesunął się na rynek akcji. Nasdaq odbił o 30% od dołka korekty, S&P 500 zyskał ponad 15%, a DAX wrócił do historycznych szczytów. Inwestorzy XTB wykazali się elastycznością, sprawnie przenosząc aktywność z surowców na indeksy.

To, co napędzało wyniki XTB, wyśmienicie obrazuje filmik krążący w sieci, na którym koreańska streamerka handlująca na dźwigni zostaje przymusowo wyrzucona z pozycji na spółkach półprzewodnikowych i pamięciowych. Wymuszone zamykanie i delewarowanie pozycji w tym segmencie to dokładnie ten typ gwałtownej zmienności, na której XTB zarabia jako market maker. Na filmie nie chodzi o dosłownego użytkownika XTB, ale o podobny typ mentalności i podejścia do inwestowania: https://x.com/karen5333365008/status/2082692857807118464

Kluczowy wskaźnik dla XTB to rentowność na lota, czyli informacja o tym, ile XTB zarabia na jednostce transakcyjnej kontraktów CFD. W pierwszym półroczu 2026 roku wyniosła ona 459 złotych wobec 251 złotych rok wcześniej, czyli mamy wzrost o 83%. To czysta pochodna zmienności rynkowej. Sam wolumen obrotu kontraktami CFD w lotach spadł o 1,8% rok do roku, więc XTB zarabiało więcej nie dlatego, że klienci handlowali częściej, ale dlatego, że rynki bardziej się ruszały.

Wszystko jednak, co omówiłem do tej pory, to czynniki bardziej krótkoterminowe. To, co interesuje inwestorów najbardziej, to tempo pozyskiwania klientów. W pierwszym półroczu XTB pozyskało 703 tysiące nowych klientów, czyli mamy wzrost o 94,5% rok do roku. Mało tego, koszt pozyskania klienta spadł z 700 do 600 złotych na osobę, mimo że wydatki na marketing wzrosły o 65%, do 436 milionów złotych.

Przyznam, że to jest naprawdę imponujące. Ograniczać koszt pozyskiwania jednego klienta pomimo rosnącej bazy klientów to naprawdę coś. A utrzymać ten ograniczony koszt przez cały rok – wow.

Ważne pytanie brzmi: czy drugie półrocze przyniesie powtórkę? Model biznesowy XTB jest wpisany w zmienność rynkową. W trzecim kwartale 2025 roku, gdy rynki się uspokoiły, zysk netto spadł do 53 milionów złotych, czyli był ponad dziesięciokrotnie niższy niż w rekordowym kwartale. XTB nie kontroluje tego, co dzieje się na rynku złota, ropy czy Nasdaqa. Gdy zmienność jest wysoka, wyniki są kosmiczne. Gdy rynki wchodzą w spokojny trend boczny, rentowność na lota potrafi spaść dwu- albo trzykrotnie. To jest cena, którą inwestorzy płacą za ekspozycję na ten model.

Jednocześnie jest to zmienność średnioterminowa, która cały czas bazuje na innym trendzie długoterminowym, czyli trendzie pozyskiwania klientów. Kluczowe wyzwanie, które stoi przed spółką, to nie pytanie o to, jak ograniczyć zmienność wyników, ale jak monetyzować tych użytkowników, którzy nie korzystają z kontraktów CFD. Reakcja rynku na wyniki tak czy inaczej była bardzo pozytywna i cena akcji wystrzeliła o 9%

Polski sektor kosmiczny po debiucie SpaceX

W przeciwieństwie do XTB nowych szczytów nie zaliczył jednak polski sektor kosmiczny. Creotech spadł od szczytu o 40%. Scanway został przeceniony prawie o 50%, a niedawno debiutujące na NewConnect Liftero straciło 43%. Polski sektor kosmiczny, który jeszcze niedawno był jednym z najgorętszych tematów na GPW, również przechodzi brutalną korektę.

Z czego wynikają spadki? Częściowo z tego, że sektor był po prostu przegrzany. Wzrosty, które obserwowaliśmy w pierwszym półroczu, zaczynały pod koniec przypominać spekulacyjną zabawę, a nie ruch oparty na fundamentach. Creotech, który w pewnym momencie rósł o kilkaset procent od początku roku, osiągnął bardzo wymagające wyceny.

Istotnym katalizatorem korekty był debiut SpaceX na Nasdaqu 12 czerwca. Największe IPO w historii. Mogłoby się wydawać, że debiut SpaceX powinien napędzać cały sektor kosmiczny, w tym polskie spółki. Tak było, ale przed IPO, a nie po nim. Klasyczne „sell the news”. Polskie spółki kosmiczne dostały ostatni spekulacyjny katalizator w postaci debaty o debiucie SpaceX, inwestorzy wykorzystali go do realizacji zysków i wyceny zaczęły się urealniać.

To typowy schemat. Sektor rośnie na narracji, osiąga ekstremalne wyceny, a potem potrzebuje pretekstu do korekty. Debiut SpaceX był ostatnim z serii katalizatorów i kiedy sama spółka Elona Muska zaczęła spadać, a w mediach zrobiło się o niej ciszej już po debiucie, polskie spółki również uległy korekcie, bo zabrakło kolejnego katalizatora w bliskiej przyszłości.

Nie oznacza to, że perspektywy polskiego sektora kosmicznego są złe. Fundamenty tych spółek rosną, a rynek im sprzyja, ale wyceny po prostu za bardzo je wyprzedziły. Obecna korekta to zdrowy proces urealniania cen po okresie euforii i ma naprawdę niewiele wspólnego z długoterminowymi perspektywami sektora kosmicznego w Polsce.

DataWalk rośnie o 20% po wywiadzie prezesa

Podobnie, bez żadnego związku z fundamentami, bez żadnej informacji cenotwórczej, bez raportu bieżącego, bez kontraktu… DataWalk w trzy sesje po weekendzie zaliczył rajd o 20%, a jedynym katalizatorem okazał się niedzielny wywiad z prezesem i założycielem spółki, Pawłem Wieczyńskim, opublikowany 26 lipca. Wzrosty odbywały się do tego na lekko podwyższonym wolumenie.

Czym właściwie jest DataWalk? Spółka wciąż pozostaje dość niszowa w szerokiej świadomości polskich inwestorów. DataWalk to platforma analityczna do łączenia ogromnych zbiorów danych i prowadzenia na nich zaawansowanych analiz.

Sam prezes w wywiadzie tłumaczy to w ten sposób: wyobraźcie sobie cyfrową wersję tej korkowej tablicy z amerykańskich kryminałów, na której policjant przypina zdjęcia podejrzanych i łączy je kolorowymi nitkami, tyle że zamiast kilkudziesięciu zdjęć mamy miliardy rekordów danych, a zamiast nitek – algorytmy grafowe. Platforma służy do tego, żeby wyłuskać igłę z gigantycznego stogu siana, czyli znaleźć powiązania między osobami, transakcjami, numerami telefonów, lokalizacjami czy kryptowalutami. Jeden produkt, wiele zastosowań. Od tropienia zorganizowanej przestępczości, przez monitorowanie prania pieniędzy w bankach, po wykrywanie defraudacji wewnętrznych.

W wywiadzie Wieczyński opowiadał o konkretnych zastosowaniach. Na początku wojny w Ukrainie zespół DataWalk, na bazie publicznie dostępnych danych telekomunikacyjnych, zidentyfikował kilkunastu wagnerowców, którzy nie wyłączyli telefonów i których można było namierzyć. Dwa dni wcześniej byli w bazie w Libii, a nagle pojawili się pod Kijowem. Projekt przerodził się we współpracę pro bono z ONZ przy monitorowaniu zbrodni wojennych.

Jednak prawdziwie kluczowe wątki wywiadu dotyczyły przyszłości, a nie przeszłości. Pierwszy z nich to trend uniezależniania się Europy od amerykańskich dostawców technologicznych. Wieczyński opisał sytuację, w której kilka największych holenderskich banków, w tym klient DataWalk – Rabobank, wydało wspólne oświadczenie, że zamierzają stawiać na europejskie technologie tam, gdzie jest to możliwe. Powodem jest chęć uniezależnienia się od zewnętrznych dostawców, których postrzegają jako ryzyko dla ciągłości biznesowej. To plus dla DataWalk, który konkuruje z taką bestią jak amerykański Palantir.

Drugi wątek to porównanie z Palantirem i szanse na akwizycję. Wieczyński mówi, że DataWalk konkuruje z Palantirem, ale robi to w zupełnie inny sposób. Palantir opiera się na modelu „forward deployed engineers”, czyli wysyła do klienta armie inżynierów, którzy wdrażają system, a następnie go obsługują. DataWalk stawia na autonomię klienta: daje platformę, szkoli ludzi i mówi „zarządzaj sam”.

Dzięki temu klient ma pełną kontrolę nad danymi, może działać w środowisku odciętym od internetu, a DataWalk nigdy nie widzi danych klienta. Ten model jest trudniejszy do wdrożenia dla klienta, ale generuje niższe koszty dla DataWalk, który i tak już przepala masę pieniędzy na rozwój i pozyskiwanie klientów.

Prezes otwarcie mówi też o scenariuszu przejęcia. Duże korporacje technologiczne, tłumaczy Wieczyński, są trwale niezdolne do budowania innowacji od zera. Dlatego dokonują akwizycji i płacą za nie bardzo duże pieniądze, bo kupują nie tyle biznes, ile technologię i dostęp do nowej niszy.

Dla DataWalk potencjalnym kupcem niekoniecznie musi być Palantir. Bardziej prawdopodobny może być ktoś w rodzaju dużej europejskiej korporacji, która chce osadzić się w segmencie analizy danych dla dużych firm. Spółka ma zresztą program motywacyjny powiązany ze scenariuszem przejęcia, więc nie jest to abstrakcyjna spekulacja, ale świadomy element strategii.

Z jednej strony jest to sporo ciekawych informacji, z drugiej jednak w wywiadzie nie padło nic, czego rynek wcześniej by nie wiedział, a mimo to kurs ruszył ostro na północ. To najlepszy przykład na to, że rynek nie jest efektywny.

Lidl planuje 1500 sklepów w Polsce

Tysięczny sklep Lidla w Polsce został otwarty, a prezes polskiego oddziału, Włodzimierz Wlaźlak, od razu ogłasza, że w niecałą dekadę będziemy mieli 1500 placówek. I zastrzega, że to nie wyczerpuje potencjału rynku, bo docelowo będzie ich jeszcze więcej. Tempo ma wynieść ponad 50 nowych sklepów rocznie, co oznacza najszybszą ekspansję w historii Lidla w Polsce. Dla porównania, na pierwsze tysiąc sklepów sieć potrzebowała ponad 24 lat. Teraz chce połowę tej drogi przebyć w niecałą dekadę.

Dla porównania, Biedronek jest w Polsce niemal 4000, a sklepów Dino ponad 3000.

Lidl chce jednocześnie zagęszczać sieć w dużych miastach, bo w samej Warszawie działa ponad 50 sklepów, a w Katowicach 16 i prezes widzi miejsce na jeszcze kilkanaście. Równolegle sieć chce wchodzić do coraz mniejszych miejscowości. Lidl otwiera sklepy w ośrodkach liczących po kilka tysięcy mieszkańców, jeśli lokalizacja obsługuje także okoliczne wsie.

Tu pojawia się pytanie: czy polski rynek handlu spożywczego wytrzyma takie tempo rozbudowy? Analityczka Izabel Dobreva uważa, że nie, a przynajmniej nie bez konsekwencji dla marż i rentowności. Jej teza jest taka, że popyt konsumencki słabnie, a detaliści nadal powiększają powierzchnię sklepów. Zamiast otwierać nowe placówki, powinni skupić się na gęstości sprzedaży, czyli przychodach z metra kwadratowego. Dla całego sektora oznacza to większe ryzyko presji na sprzedaż z metra i marże.

Problem polega na tym, że nikt nie chce być pierwszy do ograniczenia ekspansji. To klasyczny dylemat więźnia. Gdyby Lidl zwolnił, Biedronka i Dino zajęłyby lepsze lokalizacje. Gdyby Biedronka zwolniła, to samo zrobiłby Lidl. Więc wszyscy jadą dalej, nawet jeśli oznacza to spadającą efektywność sprzedaży na metr kwadratowy.

Dla rynku te informacje mają konkretne implikacje. Dino Polska, które buduje sieć w mniejszych miejscowościach, wchodzi teraz w bezpośrednią konkurencję z Lidlem na tych samych terenach. Analityk Erste Bank Tomasz Sokołowski zwraca uwagę, że dynamika wzrostu dyskontów będzie stopniowo wyhamowywać, więc większego znaczenia nabierają wzrost LfL i poprawa efektywności każdego sklepu.

W efekcie zapowiedzianej ekspansji Lidla pewna jest jeszcze jedna rzecz: wojna cenowa w polskim handlu spożywczym pomiędzy dużymi dyskontami nie zamierza się kończyć. To może po części wyjaśniać poniższy wykres, na którym Żabka rośnie, a Dino spada, mimo że obie spółki opierają się na polskim konsumencie.

APS Energia rozpoczyna produkcję dronów

APS Energia, giełdowy producent systemów zasilania gwarantowanego, postawił na zupełnie nowy segment działalności. Spółka objęła 20% udziałów w ukraińskiej firmie Swarm Industries. To nie jest inwestycja portfelowa, tylko pierwszy krok do uruchomienia w Polsce produkcji zaawansowanych systemów dronowych dla wojsk NATO i służb cywilnych.

W Polsce powstanie nowa spółka o roboczej nazwie APS Swarm, w której APS Energia będzie miała 55% udziałów, a Swarm Industries 45%. APS wnosi do projektu kompetencje w produkcji przemysłowej, systemy zasilania i infrastrukturę techniczną, a co kluczowe, również koncesję MSWiA, oficjalny numer dostawcy i producenta dla NATO oraz certyfikaty wymagane w sektorze obronnym. Ukraiński partner wnosi to, czego polskiej stronie brakuje, czyli doświadczenie w projektowaniu i produkcji dronów przetestowanych w warunkach bojowych.

Docelowa zdolność produkcyjna ma wynieść co najmniej 2 tysiące dronów miesięcznie. W połowie przyszłego roku ma powstać nowa hala produkcyjna.

Oferta APS Swarm ma obejmować zarówno drony bojowe dla wojska, jak i systemy obserwacyjne oraz rozpoznawcze dla policji, straży pożarnej, straży wodnej, rybackiej i służb geologicznych. Prezes APS Energia, Piotr Szewczyk, mówi o zaawansowanych rozmowach z tymi służbami w sprawie zabezpieczenia popytu na produkcję. To klasyczne zastosowanie dual-use, czyli technologia wojskowa z cywilnymi zastosowaniami, co poszerza rynek zbytu i zmniejsza ryzyko zależności od jednego typu klienta.

Kontekst jest oczywisty i nie trzeba go tłumaczyć. Lekcje z Ukrainy jednoznacznie pokazały, że drony to nie jest broń przyszłości, tylko broń teraźniejszości. Europa Środkowo-Wschodnia potrzebuje lokalnych zdolności produkcyjnych w tym obszarze, a zapotrzebowanie na systemy bezzałogowe ze strony wojska i służb cywilnych rośnie lawinowo.

To jedno z pierwszych poważnych wejść w ten sektor na GPW, za którym idą konkretne decyzje operacyjne, a nie tylko strategie i listy intencyjne, które mają jedynie podbić kurs akcji. Chociaż ten również zareagował i jest już blisko nowego ATH.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

CEO

Zobacz profil
Komentarze: 0

Zastrzeżenia prawne

Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

NIE PRZEGAP

Może Cię zainteresować

Hossa zmienia silnik_ WIG20 kontra S&P 500
Rynki i makro

Przez 4 lata GPW pokonała USA. Teraz role się odwrócą

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

08 paź 2026
Złoto i srebro w rafinerii
Popularne
Rynki i makro

Złoto czy srebro? Większość inwestorów nie rozumie różnicy!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

07 paź 2026
Polska ma hit w agentach AI
Popularne
Serie tematyczne

Wiedźmin 3 bije rekord po 11 latach, a polski agent AI rzuca wyzwanie gigantom z USA

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Zdjęcie jest tłem do artykułu na temat spółki Booking Holdings
Premium
Spółki i sektory

Booking Holdings: Suma wszystkich strachów mniejsza niż upside?

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

Łukasz - Analizy Fundamentalne USA

06 paź 2026
Szczyt boomu AI i Micron
Popularne
Serie tematyczne

OpenAI znowu napędza rynek, a Micron ogłasza koniec cyklu! Co dokładam do portfela i czemu?

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

06 paź 2026
Tygodniowe podsumowanie portfela inwestycyjnego
Premium
Decyzje inwestycyjne

Tygodniowe podsumowanie zmian portfela 28.09.2026 – 04.10.2026

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Zysk to nie gotówka
Strategie i edukacja

Twoje spółki mogą zarabiać i zbankrutować. Inwestorzy patrzą na złe liczby!

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
Fabryka humanoidów_ kto zarobi_
Spółki i sektory

Humanoidy będą większe niż motoryzacja. Ja patrzę jak inwestować w… łożyska

Piotr Cymcyk

Piotr Cymcyk

05 paź 2026
komentarz rynkowy 4 października
PremiumPopularne
Decyzje inwestycyjne

Wall Street bije rekordy, większość rynku cierpi, AI przyspiesza

Jurek Tomaszewski

Jurek Tomaszewski

04 paź 2026
Zobacz centrum wiedzy