Wstęp
Obecnie hasło physical AI kojarzy się głównie z humanoidami, ewentualnie z pojazdami autonomicznymi. Inwestorzy chcący mieć ekspozycję na ten sektor poprzez inną firmę niż Tesla są w zasadzie ograniczeni do kilku wyborów, z których większość to dostawcy „kilofów i łopat”, przy czym nawet w ich przypadku ekspozycja na humanoidy, przynajmniej obecnie, jest niewielka.
W rzeczywistości jednak termin physical AI powinien być rozumiany znacznie szerzej. Mamy tu do czynienia z paradoksem, na który badacze sztucznej inteligencji zwracali uwagę już kilkadziesiąt lat temu. Paradoks ten można podsumować słowami: „gdy już działa, nikt tego nie nazywa AI”. Tak było choćby wtedy, gdy rosyjski szachista przegrał z komputerem (1997 rok). Gdy tylko okazało się, że komputer może pokonać arcymistrza szachowego, od razu przestał to być test do mierzenia stanu rozwoju sztucznej inteligencji. Tak było później z kolejnymi obszarami, m.in. z czytaniem dokumentów w technologii OCR, dokonywaniem kontekstowych tłumaczeń czy (przez długi czas) ulepszaniem algorytmów odpowiadających za rekomendacje filmów, muzyki czy produktów.
Podobnie jest w przypadku spółki Samsara (ticker: IOT), która choć od dawna szeroko wykorzystuje możliwości sztucznej inteligencji, to jednak trafiła do tego samego koszyka co większość ofiar SaaSapokalipsy.
W dodatku, rozwiązania technologiczne Samsary rzeczywiście działają, przez co nie są traktowane jako rozwiązania z modną metką AI. W tym artykule przedstawię spółkę, jej strategię biznesową, atuty jej modelu biznesowego, główne produkty i przewagi konkurencyjne oraz omówię ryzyka związane z Samsarą. Na koniec, jak zawsze, wskażę, jakie jest moje aktualne nastawienie do spółki.









