Rynki na żywo.
(30)Wielcy pokazali karty, czyli co agenci Google, OpenAI i Microsoftu mówią o Mecie
Similarweb policzył, że 5 października Muse miało 2,182 mln dziennych aktywnych użytkowników w aplikacjach na iPhone'a i Androida. Trzynastego września, według odczytu z tego samego wykresu, było ich około 0,2 mln, więc w trzy tygodnie liczba wzrosła około dziesięciokrotnie.
Ponad dwa tygodnie po moim webinarze o Mecie swoich nowych agentów pokazali Microsoft, OpenAI i Google, więc sprawdzam przy okazji, co z tego, co mówiłem 22 września, na razie się potwierdza.
Similarweb policzył, że 5 października Muse miało 2,182 mln dziennych aktywnych użytkowników w aplikacjach na iPhone'a i Androida. Trzynastego września, według odczytu z tego samego wykresu, było ich około 0,2 mln, więc w trzy tygodnie liczba wzrosła około dziesięciokrotnie.
Ponad dwa tygodnie po moim webinarze o Mecie swoich nowych agentów pokazali Microsoft, OpenAI i Google, więc sprawdzam przy okazji, co z tego, co mówiłem 22 września, na razie się potwierdza.
Meta przed Q3: mocne reklamy, nowy $1000 PT i rachunek za Muse
Wells Fargo podnosi cenę docelową Meta aż do 1000 USD z 796 USD i podtrzymuje Overweight. Co ciekawe, nie dlatego, że analitycy nagle podnieśli prognozy na 2027, bo jest dokładnie odwrotnie. Wells Fargo uważa, że entuzjazm wokół Muse jest uzasadniony, ale najpierw Meta prawdopodobnie przejdzie przez kolejny duży wzrost kosztów i reset oczekiwań dotyczących EPS. Dopiero później ma zacząć się ciekawsza część.
Wells Fargo podnosi cenę docelową Meta aż do 1000 USD z 796 USD i podtrzymuje Overweight. Co ciekawe, nie dlatego, że analitycy nagle podnieśli prognozy na 2027, bo jest dokładnie odwrotnie. Wells Fargo uważa, że entuzjazm wokół Muse jest uzasadniony, ale najpierw Meta prawdopodobnie przejdzie przez kolejny duży wzrost kosztów i reset oczekiwań dotyczących EPS. Dopiero później ma zacząć się ciekawsza część.
Muse dla małych firm
Meta rozszerza Muse o Muse for Small Business i moim zdaniem jest to bardzo ciekawe. Właściciel firmy ma po prostu powiedzieć Muse, co chce osiągnąć, a agent sam ma wykonać sporą część pracy, bo może podłączyć się do narzędzi, których firma już używa.
Lista integracji jest bardzo szeroka. Są tam między innymi Shopify, Stripe, QuickBooks, Slack, Notion, Asana, Canva, Klaviyo, Figma i Zoom, a do tego Facebook, Instagram i konta reklamowe Mety. Dzięki temu Muse może od razu rozumieć, co firma sprzedaje, jakie ma kampanie, klientów, finanse i bieżące zadania.
Meta pokazuje też całkiem konkretne przykłady. Muse może przeanalizować sprzedaż i reklamy, przygotować plan wzrostu, znaleźć słabe kampanie, sprawdzić podejrzane wydatki albo przejrzeć maila i kalendarz i powiedzieć właścicielowi, czym powinien się zająć. Może też sam przygotowywać pierwsze wersje odpowiedzi i wychodzić z pomysłami bez czekania na polecenie.
To jest ważne, bo Muse ma nie tylko doradzać, ale faktycznie wykonywać pracę w innych aplikacjach. Jednocześnie Meta zostawia najważniejsze decyzje po stronie użytkownika, bo nic nie ma zostać wysłane, opublikowane ani opłacone bez jego zgody. To ma sens, bo agent dostaje dostęp do reklam, płatności, księgowości i danych klientów.
I właśnie tutaj robi się najciekawiej dla SaaS. Muse nie musi zastąpić Shopify, Slacka czy QuickBooks, bo wystarczy, że stanie się warstwą nad nimi wszystkimi. Użytkownik przestaje wchodzić do pięciu różnych aplikacji i zamiast tego mówi jednemu agentowi, jaki chce osiągnąć efekt. Dla najlepszych SaaS-ów to może być nawet dobre, bo nadal będą działały pod spodem, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy to Muse przejmuje relację z użytkownikiem, a same aplikacje stają się coraz bardziej zapleczem do wykonywania zadań. I chyba dokładnie w tę stronę Meta próbuje to pchać.
Meta buduje osobny biznes AI dla firm
Meta robi kolejny krok w stronę bezpośredniej monetyzacji ogromnych wydatków na AI. Spółka uruchamia Meta Enterprise Platform, czyli osobny biznes skierowany do klientów korporacyjnych, który ma zebrać w jednym miejscu technologie rozwijane dotąd trochę obok siebie. Według WSJ chodzi między innymi o Muse, Muse Code, dostęp do najlepszych modeli Mety, API oraz agentów budowanych dla firm.
Meta robi kolejny krok w stronę bezpośredniej monetyzacji ogromnych wydatków na AI. Spółka uruchamia Meta Enterprise Platform, czyli osobny biznes skierowany do klientów korporacyjnych, który ma zebrać w jednym miejscu technologie rozwijane dotąd trochę obok siebie. Według WSJ chodzi między innymi o Muse, Muse Code, dostęp do najlepszych modeli Mety, API oraz agentów budowanych dla firm.
OpenAI szykuje DevDay. Czego możemy się spodziewać?
Jutro, 29 września, OpenAI organizuje w San Francisco DevDay 2026, czyli swoje największe coroczne wydarzenie dla deweloperów. Keynote Sama Altmana zaczyna się o 10:00 czasu pacyficznego, czyli o 19:00 w Polsce. Oficjalnie OpenAI zapowiada nowe narzędzia, sesje techniczne wokół API, dema i prezentacje tego, nad czym pracują jego zespoły. Konkretnej listy premier firma jednak nadal nie podała.
Nieoficjalnie wygląda to dużo ciekawiej. Fortune podało, że OpenAI planuje podczas DevDay wypuścić co najmniej kilkanaście nowych produktów, zarówno konsumenckich, jak i korporacyjnych. Firma miała przez ostatnie dwa tygodnie ograniczać większe premiery właśnie po to, żeby część rzeczy zebrać razem na konferencję.
Najbardziej konkretny przeciek dotyczy cyberbezpieczeństwa. OpenAI pracuje nad GPT-6 Cyber oraz osobnym produktem, który ma pomagać klientom bezpiecznie wdrażać model, automatyzować część procesów bezpieczeństwa i łatać podatności. GPT-6 Cyber jest już testowany przez ograniczoną grupę klientów w programie Daybreak Red.
Drugi naturalny obszar to agenci. OpenAI już 10 września pokazało Agents API, które pozwala budować długo działających agentów w infrastrukturze OpenAI, z własnym środowiskiem, pamięcią sesji, narzędziami i możliwością pracy przez dłuższy czas. Dlatego spodziewałbym się, że DevDay mocno pójdzie właśnie w kierunku budowania agentów, ich wdrażania oraz integracji z Codexem i resztą platformy.
Najciekawszy przeciek z perspektywy konsumenckiej dotyczy jednak produktu o nazwie „o”. W interfejsie ChatGPT pojawiły się odniesienia do „o, your always-on assistant”, a w konfiguracji klienta wykryto też nazwę „o” oraz osobny sufiks e-mailowy. OpenAI niczego oficjalnie nie potwierdziło, ale wszystko wskazuje na to, że firma przynajmniej testuje albo przygotowuje asystenta, który ma działać stale w tle, a nie tylko odpowiadać po otwarciu okna czatu.
I tutaj robi się najciekawiej w kontekście Muse. The Information pisało już tydzień temu, że OpenAI rozwija funkcje mające konkurować z zawsze aktywnymi agentami konkurencji i rozważa odpowiedź na Muse od Mety
Jeżeli więc jutro OpenAI pokaże „o” jako pełnoprawnego osobistego agenta, który pamięta użytkownika, działa w tle, obsługuje pocztę i wykonuje wieloetapowe zadania, to dostaniemy potencjalnie pierwszego bezpośredniego konkurenta dla Muse od jednego z największych graczy na rynku, co może wywrzeć presję na akcje Mety.
Oczywiście na razie trzeba to traktować jako ryzyko, a nie potwierdzoną premierę. Oficjalna agenda nie wymienia ani „o”, ani konkurenta dla Muse. Ale jeśli rzeczywiście zobaczymy jutro coś w tym kierunku, to narracja wokół agentów bardzo szybko przejdzie z etapu „Meta znalazła ciekawy nowy produkt” do etapu otwartego wyścigu o to, kto zostanie osobistym agentem użytkownika. I właśnie ten wątek obserwowałbym na DevDay najbliżej.
Jutro, 29 września, OpenAI organizuje w San Francisco DevDay 2026, czyli swoje największe coroczne wydarzenie dla deweloperów. Keynote Sama Altmana zaczyna się o 10:00 czasu pacyficznego, czyli o 19:00 w Polsce. Oficjalnie OpenAI zapowiada nowe narzędzia, sesje techniczne wokół API, dema i prezentacje tego, nad czym pracują jego zespoły. Konkretnej listy premier firma jednak nadal nie podała.
Nieoficjalnie wygląda to dużo ciekawiej. Fortune podało, że OpenAI planuje podczas DevDay wypuścić co najmniej kilkanaście nowych produktów, zarówno konsumenckich, jak i korporacyjnych. Firma miała przez ostatnie dwa tygodnie ograniczać większe premiery właśnie po to, żeby część rzeczy zebrać razem na konferencję.
Najbardziej konkretny przeciek dotyczy cyberbezpieczeństwa. OpenAI pracuje nad GPT-6 Cyber oraz osobnym produktem, który ma pomagać klientom bezpiecznie wdrażać model, automatyzować część procesów bezpieczeństwa i łatać podatności. GPT-6 Cyber jest już testowany przez ograniczoną grupę klientów w programie Daybreak Red.
Drugi naturalny obszar to agenci. OpenAI już 10 września pokazało Agents API, które pozwala budować długo działających agentów w infrastrukturze OpenAI, z własnym środowiskiem, pamięcią sesji, narzędziami i możliwością pracy przez dłuższy czas. Dlatego spodziewałbym się, że DevDay mocno pójdzie właśnie w kierunku budowania agentów, ich wdrażania oraz integracji z Codexem i resztą platformy.
Najciekawszy przeciek z perspektywy konsumenckiej dotyczy jednak produktu o nazwie „o”. W interfejsie ChatGPT pojawiły się odniesienia do „o, your always-on assistant”, a w konfiguracji klienta wykryto też nazwę „o” oraz osobny sufiks e-mailowy. OpenAI niczego oficjalnie nie potwierdziło, ale wszystko wskazuje na to, że firma przynajmniej testuje albo przygotowuje asystenta, który ma działać stale w tle, a nie tylko odpowiadać po otwarciu okna czatu.
I tutaj robi się najciekawiej w kontekście Muse. The Information pisało już tydzień temu, że OpenAI rozwija funkcje mające konkurować z zawsze aktywnymi agentami konkurencji i rozważa odpowiedź na Muse od Mety
Jeżeli więc jutro OpenAI pokaże „o” jako pełnoprawnego osobistego agenta, który pamięta użytkownika, działa w tle, obsługuje pocztę i wykonuje wieloetapowe zadania, to dostaniemy potencjalnie pierwszego bezpośredniego konkurenta dla Muse od jednego z największych graczy na rynku, co może wywrzeć presję na akcje Mety.
Oczywiście na razie trzeba to traktować jako ryzyko, a nie potwierdzoną premierę. Oficjalna agenda nie wymienia ani „o”, ani konkurenta dla Muse. Ale jeśli rzeczywiście zobaczymy jutro coś w tym kierunku, to narracja wokół agentów bardzo szybko przejdzie z etapu „Meta znalazła ciekawy nowy produkt” do etapu otwartego wyścigu o to, kto zostanie osobistym agentem użytkownika. I właśnie ten wątek obserwowałbym na DevDay najbliżej.
Oppenheimer studzi euforię wokół Muse
Od momentu premiery Muse i bardzo dynamicznego wzrostu liczby pobrań aplikacji większość sell-side'u rzuciła się na podwyżki cen docelowych i bardzo szybko zmieniła sentyment wokół Mety. Na załączonym wykresie Citi dobrze widać, jak mocny był sam start produktu na tle pierwszych tygodni ChatGPT, Gemini czy Meta AI. Wall Street rzeczywiście stała się w ostatnich dniach zdecydowanie bardziej bycza wobec spółki.
Od momentu premiery Muse i bardzo dynamicznego wzrostu liczby pobrań aplikacji większość sell-side'u rzuciła się na podwyżki cen docelowych i bardzo szybko zmieniła sentyment wokół Mety. Na załączonym wykresie Citi dobrze widać, jak mocny był sam start produktu na tle pierwszych tygodni ChatGPT, Gemini czy Meta AI. Wall Street rzeczywiście stała się w ostatnich dniach zdecydowanie bardziej bycza wobec spółki.
Dzisiaj dla kontrastu Oppenheimer wyszedł z dużo ostrożniejszym spojrzeniem. Z częścią ich argumentów się zgadzam, chociaż nie widzę w nich niczego fundamentalnie niepokojącego. Po takim ruchu kursu warto jednak zachować trochę chłodnej głowy, bo bardzo łatwo przejść od wcześniejszego niedoceniania Muse do ekstrapolowania pierwszych dwóch tygodni adopcji praktycznie w nieskończoność.
Oppenheimer zwraca uwagę przede wszystkim na to, że rynek może zbyt mocno ekstrapolować świetne pierwsze dane dotyczące pobrań Muse, jednocześnie za słabo uwzględniając skalę przyszłego capexu, kosztów operacyjnych oraz czas potrzebny do zbudowania z tego naprawdę dużego biznesu. To zresztą nie jest pierwszy raz, kiedy analitycy zwracają uwagę, że monetyzacja produktu może pojawić się znacznie później niż sama adopcja.
Do tego z każdym kolejnym wzrostem kursu rośnie moim zdaniem ryzyko emisji akcji. Wciąż mam nadzieję, że Meta nie zdecyduje się na nią już teraz, bo nadal uważam akcje za rozsądnie wycenione. Tyle że przy obecnym kursie taka decyzja byłaby już zdecydowanie łatwiejsza do obrony niż wtedy, kiedy akcje kosztowały 550 USD.
Najciekawsza jest jednak matematyka Oppenheimera bo żeby pokazać swój argument, analitycy zbudowali wręcz absurdalnie optymistyczny scenariusz monetyzacji Muse, gdzie założyli 500 tys. pobrań dziennie aż do końca 2027 roku, około 220 mln pobrań łącznie, 100% konwersji pobrania na aktywnego użytkownika, absolutnie zerowy churn oraz natychmiastową monetyzację 28% użytkowników przy ARPU na poziomie 21,60 USD miesięcznie. Innymi słowy, praktycznie wszystko musiałoby pójść lepiej niż idealnie.
Nawet przy takich założeniach same subskrypcje Muse miałyby wygenerować ich zdaniem około 11 mld USD przychodów w 2027 roku. To oznaczałoby około 4% dodatkowych przychodów względem obecnego konsensusu dla całej Mety oraz około 9% dodatkowego EBIT względem oczekiwań rynku. I to dobrze pokazuje, dlaczego w krótkim terminie nie spodziewałbym się nagle ogromnych rewizji prognoz finansowych tylko dlatego, że pierwsze tygodnie Muse wyglądają świetnie.
Paradoksalnie produkt może nawet krótkoterminowo zwiększyć presję kosztową. Jeżeli adopcja pozostanie tak mocna, Meta dostaje jeszcze lepszy argument za dalszym agresywnym zwiększaniem nakładów na infrastrukturę AI, zanim przychody z Muse staną się naprawdę istotne.
Nie zmienia to mojego spojrzenia na sam produkt. Strategicznie i produktowo Muse pozostaje póki co fantastyczną premierą. Najważniejsze będzie jednak to, co stanie się z zaangażowaniem użytkowników za kilka miesięcy. Istnieje całkiem realne ryzyko, że część osób zachwyci się możliwościami agenta przez pierwsze tygodnie, a później zacznie korzystać z niego dużo rzadziej. Sam fakt, że aplikacja szybko zdobywa pobrania, jeszcze nie mówi nam, czy stanie się codziennym nawykiem. Threads też kiedyś bardzo szybko zdobywało pobrania.
Jeżeli jednak zaangażowanie pozostanie wysokie, liczba nowych kont będzie dalej szybko rosła, a Muse faktycznie stanie się produktem używanym regularnie z niskim churnem, wtedy w długim terminie może to być bardzo duża zmiana dla Mety. Podkreślam jednak słowo długim. W krótkim terminie świetna adopcja produktu nie oznacza jeszcze równie spektakularnych rewizji przychodów i zysków.
Meta Muse może być większym problemem dla Google, niż rynek zakłada
Im dłużej patrzę na to, co dzieje się po premierze Muse, tym bardziej utwierdzam się w tezie, którą stawiałem wcześniej wielokrotnie przy porównaniu Mety z Google. Trochę zaskakuje mnie, jak dobrze trzyma się kurs Alphabetu, bo moim zdaniem wydarzenia ostatnich tygodni są inkrementalnie negatywne dla Alphabet.
Najciekawszy nie jest przy tym sam agent Mety, tylko to, gdzie zaczyna przesuwać się intencja zakupowa użytkownika. Partnerstwo Muse z Expedią jest tutaj bardzo ciekawym przykładem. Jeżeli kolejnym krokiem byłyby podobne integracje z Bookingiem czy innymi dużymi klientami Google, robi się z tego dużo większy problem niż kolejny chatbot konkurujący z Gemini.
Poniżej rozpisuję, dlaczego moim zdaniem Muse może naruszać jeden z najcenniejszych profit pooli Google, dlaczego własny agent nie rozwiązuje automatycznie problemu Alphabetu oraz dlaczego dzisiejszy sukces GCP może mieć koszt alternatywny, którego rynek nie widzi.
Im dłużej patrzę na to, co dzieje się po premierze Muse, tym bardziej utwierdzam się w tezie, którą stawiałem wcześniej wielokrotnie przy porównaniu Mety z Google. Trochę zaskakuje mnie, jak dobrze trzyma się kurs Alphabetu, bo moim zdaniem wydarzenia ostatnich tygodni są inkrementalnie negatywne dla Alphabet.
Najciekawszy nie jest przy tym sam agent Mety, tylko to, gdzie zaczyna przesuwać się intencja zakupowa użytkownika. Partnerstwo Muse z Expedią jest tutaj bardzo ciekawym przykładem. Jeżeli kolejnym krokiem byłyby podobne integracje z Bookingiem czy innymi dużymi klientami Google, robi się z tego dużo większy problem niż kolejny chatbot konkurujący z Gemini.
Poniżej rozpisuję, dlaczego moim zdaniem Muse może naruszać jeden z najcenniejszych profit pooli Google, dlaczego własny agent nie rozwiązuje automatycznie problemu Alphabetu oraz dlaczego dzisiejszy sukces GCP może mieć koszt alternatywny, którego rynek nie widzi.
Dziś startuje Meta Connect 2026. Czego możemy się spodziewać?
Dzisiaj startuje Meta Connect 2026, czyli najważniejsza produktowa konferencja Mety w roku. Keynote Marka Zuckerberga zaczyna się o 1:00 w nocy czasu polskiego. Sama Meta zapowiada dwa dni poświęcone przede wszystkim AI, okularom AI, VR i dalszemu rozwojowi HorizonOS.
Najwięcej konkretów powinno pojawić się wokół okularów. Według przecieków Meta może pokazać m.in. nowy model bez kamery, określany jako Luna, który miałby wyglądać bardziej jak zwykłe okulary i ograniczyć część problemów prywatności obecnych urządzeń. Możliwe są też aktualizacje pozostałych modeli i, co dla mnie ciekawsze, dalsze przesuwanie AI bezpośrednio na urządzenia noszone na ciele.
Drugim wątkiem jest Project Phoenix, czyli znacznie lżejsze urządzenie mixed reality, którego ślady znaleziono już w HorizonOS. Według dotychczasowych przecieków ma korzystać z zewnętrznego modułu obliczeniowego i być czymś pomiędzy obecnym Questem a lekkimi okularami. Sam produkt najpewniej nie trafi na rynek przed 2027 rokiem, ale Connect jest naturalnym miejscem na pierwszy szerszy pokaz.
Najbardziej interesuje mnie jednak Muse i roadmapa Watermelon. Po bardzo mocnym początku aplikacji konferencja Connect jest pierwszą dużą konferencją Mety, na której Zuckerberg może szerzej pokazać, jak agent ma łączyć się z okularami, Instagramem, WhatsAppem i resztą ekosystemu. Oficjalne materiały dla deweloperów również mocno podkreślają agentic workflows, więc spodziewałbym się tutaj przynajmniej dalszego zarysowania kierunku.
Do tego HorizonOS, awatary, kolejne narzędzia dla deweloperów i zapewne szerszy update dotyczący strategii AI. Po ostatnich tygodniach byłbym wręcz zdziwiony, gdyby Muse i wizja „personal superintelligence” nie zajęły dużej części wystąpienia.
Dzisiaj startuje Meta Connect 2026, czyli najważniejsza produktowa konferencja Mety w roku. Keynote Marka Zuckerberga zaczyna się o 1:00 w nocy czasu polskiego. Sama Meta zapowiada dwa dni poświęcone przede wszystkim AI, okularom AI, VR i dalszemu rozwojowi HorizonOS.
Najwięcej konkretów powinno pojawić się wokół okularów. Według przecieków Meta może pokazać m.in. nowy model bez kamery, określany jako Luna, który miałby wyglądać bardziej jak zwykłe okulary i ograniczyć część problemów prywatności obecnych urządzeń. Możliwe są też aktualizacje pozostałych modeli i, co dla mnie ciekawsze, dalsze przesuwanie AI bezpośrednio na urządzenia noszone na ciele.
Drugim wątkiem jest Project Phoenix, czyli znacznie lżejsze urządzenie mixed reality, którego ślady znaleziono już w HorizonOS. Według dotychczasowych przecieków ma korzystać z zewnętrznego modułu obliczeniowego i być czymś pomiędzy obecnym Questem a lekkimi okularami. Sam produkt najpewniej nie trafi na rynek przed 2027 rokiem, ale Connect jest naturalnym miejscem na pierwszy szerszy pokaz.
Najbardziej interesuje mnie jednak Muse i roadmapa Watermelon. Po bardzo mocnym początku aplikacji konferencja Connect jest pierwszą dużą konferencją Mety, na której Zuckerberg może szerzej pokazać, jak agent ma łączyć się z okularami, Instagramem, WhatsAppem i resztą ekosystemu. Oficjalne materiały dla deweloperów również mocno podkreślają agentic workflows, więc spodziewałbym się tutaj przynajmniej dalszego zarysowania kierunku.
Do tego HorizonOS, awatary, kolejne narzędzia dla deweloperów i zapewne szerszy update dotyczący strategii AI. Po ostatnich tygodniach byłbym wręcz zdziwiony, gdyby Muse i wizja „personal superintelligence” nie zajęły dużej części wystąpienia.
Czy Muse może pomóc Mecie dogonić frontier?
Luźna myśl o Muse, bardziej na bazie tego, co anegdotycznie widać po zastosowaniach wrzucanych przez ludzi w social mediach.
Luźna myśl o Muse, bardziej na bazie tego, co anegdotycznie widać po zastosowaniach wrzucanych przez ludzi w social mediach.
Zuckerberg odpowiada Anthropic. Jakie płyną z tego wnioski?
Zuckerberg opublikował na X interesujący wpis odnoszący się wprost do trwającej debaty o bezpieczeństwie AI i pomysłach na spowolnienie rozwoju modeli frontier.
Na pierwszy rzut oka to po prostu kilka uwag o alignment, odpowiedzialności laboratoriów i bezpieczeństwie agentów. Między wierszami siedzi jednak znacznie więcej. Jest tam szpilka w Anthropic, bardzo konkretne stanowisko wobec „Pace the Frontier”, trochę sprytnego PR Meta i, moim zdaniem, ciekawy sygnał dotyczący tego, jak Zuckerberg ocenia własną pozycję w wyścigu AI. Przeanalizujmy więc, jakie wnioski faktycznie płyną z tego wpisu.
Zuckerberg opublikował na X interesujący wpis odnoszący się wprost do trwającej debaty o bezpieczeństwie AI i pomysłach na spowolnienie rozwoju modeli frontier.
Na pierwszy rzut oka to po prostu kilka uwag o alignment, odpowiedzialności laboratoriów i bezpieczeństwie agentów. Między wierszami siedzi jednak znacznie więcej. Jest tam szpilka w Anthropic, bardzo konkretne stanowisko wobec „Pace the Frontier”, trochę sprytnego PR Meta i, moim zdaniem, ciekawy sygnał dotyczący tego, jak Zuckerberg ocenia własną pozycję w wyścigu AI. Przeanalizujmy więc, jakie wnioski faktycznie płyną z tego wpisu.
Meta uruchamia Meta One. 15 mln subskrypcji i triali na starcie
Meta uruchomiła globalnie Meta One, czyli nowy system płatnych subskrypcji obejmujący Instagram, Facebook, WhatsApp i Meta AI. Najtańsze plany dla pojedynczych aplikacji zaczynają się od 2,99 USD miesięcznie, natomiast właściwe pakiety Meta One kosztują 7,99 USD za Core i 19,99 USD za Premium. W zamian użytkownik dostaje funkcje premium w aplikacjach i przede wszystkim większe limity na najbardziej kosztowne obliczeniowo narzędzia AI, w tym generowanie i edycję obrazów, wideo czy Restyle na Instagramie. Meta AI w podstawowej wersji dalej pozostaje darmowe.
Skala na starcie jest już całkiem ciekawa. Meta podaje, że uruchomiła ponad 50 płatnych funkcji, a wcześniejsze plany zebrały łącznie 15 mln subskrypcji i okresów próbnych. Jednocześnie Meta twierdzi, że retencja pojedynczych subskrypcji jest mocna, a w testach pakietów ponad połowa abonentów korzystała zarówno z funkcji AI, jak i dodatkowych funkcji samych aplikacji.
Do tego dochodzą osobne pakiety dla twórców i biznesu od 14,99 do 499 USD miesięcznie, obejmujące m.in. większy dostęp do Meta Business Agent, analitykę, narzędzia publikacyjne i ochronę przed podszywaniem się pod konto. Z czasem Meta chce dołożyć do Meta One także Edits i okulary AI.
Dla mnie najciekawszy jest tutaj sam mechanizm. Meta zaczyna coraz wyraźniej dokładać drugi model monetyzacji obok reklamy do dystrybucji liczącej miliardy użytkowników. Nie musi najpierw zbudować osobnej aplikacji AI i dopiero walczyć o użytkownika. Może sprzedawać AI bezpośrednio wewnątrz Instagrama, WhatsAppa i Facebooka, gdzie użytkownik już jest. Po premierze Muse jest to kolejny mały, ale konkretny element tezy, że ogromna istniejąca dystrybucja może być jedną z największych przewag Mety w monetyzacji konsumenckiego AI.
Meta uruchomiła globalnie Meta One, czyli nowy system płatnych subskrypcji obejmujący Instagram, Facebook, WhatsApp i Meta AI. Najtańsze plany dla pojedynczych aplikacji zaczynają się od 2,99 USD miesięcznie, natomiast właściwe pakiety Meta One kosztują 7,99 USD za Core i 19,99 USD za Premium. W zamian użytkownik dostaje funkcje premium w aplikacjach i przede wszystkim większe limity na najbardziej kosztowne obliczeniowo narzędzia AI, w tym generowanie i edycję obrazów, wideo czy Restyle na Instagramie. Meta AI w podstawowej wersji dalej pozostaje darmowe.
Skala na starcie jest już całkiem ciekawa. Meta podaje, że uruchomiła ponad 50 płatnych funkcji, a wcześniejsze plany zebrały łącznie 15 mln subskrypcji i okresów próbnych. Jednocześnie Meta twierdzi, że retencja pojedynczych subskrypcji jest mocna, a w testach pakietów ponad połowa abonentów korzystała zarówno z funkcji AI, jak i dodatkowych funkcji samych aplikacji.
Do tego dochodzą osobne pakiety dla twórców i biznesu od 14,99 do 499 USD miesięcznie, obejmujące m.in. większy dostęp do Meta Business Agent, analitykę, narzędzia publikacyjne i ochronę przed podszywaniem się pod konto. Z czasem Meta chce dołożyć do Meta One także Edits i okulary AI.
Dla mnie najciekawszy jest tutaj sam mechanizm. Meta zaczyna coraz wyraźniej dokładać drugi model monetyzacji obok reklamy do dystrybucji liczącej miliardy użytkowników. Nie musi najpierw zbudować osobnej aplikacji AI i dopiero walczyć o użytkownika. Może sprzedawać AI bezpośrednio wewnątrz Instagrama, WhatsAppa i Facebooka, gdzie użytkownik już jest. Po premierze Muse jest to kolejny mały, ale konkretny element tezy, że ogromna istniejąca dystrybucja może być jedną z największych przewag Mety w monetyzacji konsumenckiego AI.
Meta przyspiesza z własnymi chipami AI
Meta coraz mocniej wchodzi we własne chipy AI. W 2027 roku chce wdrożyć dwa nowe układy, a skala robi się już naprawdę duża. Spółka zakontraktowała ponad 1 GW mocy opartej na własnym krzemie w ciągu 12 miesięcy.
Pierwszy będzie Arke, który ma wejść do centrów danych w pierwszej połowie 2027 roku. Pod koniec roku dołączy Astrid, kolejna i szerzej wdrażana generacja. Meta projektuje te układy wspólnie z Broadcomem, a produkuje je TSMC.
Pierwszych 12 sztuk Arke Meta dostała 1 września. W testach wyniki były tylko 2–3% inne od wcześniejszych symulacji, a już pierwszego dnia czipy uruchomiły modele.
Najważniejsze jest jednak to, do czego Meta chce ich używać. Spółka skupia się przede wszystkim na inferencji, czyli codziennym uruchamianiu już wytrenowanych modeli. To właśnie tutaj przy ogromnej skali każdy zaoszczędzony dolar i wat może mieć znaczenie.
Meta nie próbuje więc zastąpić Nvidii, ale próbuje zabrać jej te zadania, które sama wykonuje w największej skali i które najbardziej opłaca się zoptymalizować pod siebie. Jeżeli produkty pokroju Muse faktycznie zaczną generować ogromny ruch, własny krzem może stać się jednym ze sposobów na mocne obniżenie kosztu obsługi tych użytkowników.
Meta coraz mocniej wchodzi we własne chipy AI. W 2027 roku chce wdrożyć dwa nowe układy, a skala robi się już naprawdę duża. Spółka zakontraktowała ponad 1 GW mocy opartej na własnym krzemie w ciągu 12 miesięcy.
Pierwszy będzie Arke, który ma wejść do centrów danych w pierwszej połowie 2027 roku. Pod koniec roku dołączy Astrid, kolejna i szerzej wdrażana generacja. Meta projektuje te układy wspólnie z Broadcomem, a produkuje je TSMC.
Pierwszych 12 sztuk Arke Meta dostała 1 września. W testach wyniki były tylko 2–3% inne od wcześniejszych symulacji, a już pierwszego dnia czipy uruchomiły modele.
Najważniejsze jest jednak to, do czego Meta chce ich używać. Spółka skupia się przede wszystkim na inferencji, czyli codziennym uruchamianiu już wytrenowanych modeli. To właśnie tutaj przy ogromnej skali każdy zaoszczędzony dolar i wat może mieć znaczenie.
Meta nie próbuje więc zastąpić Nvidii, ale próbuje zabrać jej te zadania, które sama wykonuje w największej skali i które najbardziej opłaca się zoptymalizować pod siebie. Jeżeli produkty pokroju Muse faktycznie zaczną generować ogromny ruch, własny krzem może stać się jednym ze sposobów na mocne obniżenie kosztu obsługi tych użytkowników.
Meta wchodzi do gry o osobistych agentów AI
Meta wczoraj pokazała produkt, który moim zdaniem jest jednym z naprawdę przełomowych momentów w rozwoju projektów budowanych przez Meta Superintelligence Labs.
Mowa o Muse, czyli osobistym agencie AI. To nie chatbot, któremu zadajemy pytania, ale coś, co ma faktycznie wykonywać za nas konkretne zadania. Meta pokazała go tutaj: post Muse na X.
Co może robić? Wysłać maila, znaleźć i zarezerwować podróż, zrobić zakupy, wypełnić formularz, negocjować w naszym imieniu albo spróbować obniżyć rachunek. Może nawet pomagać w sprzedaży samochodu czy dostosowywać plan treningowy do tego, jak zmienia się nasz tydzień. Co ważniejsze, może pracować dalej po zamknięciu aplikacji, a potem sam wrócić, kiedy coś się zmieni albo będzie potrzebował naszej zgody. Do tego pamięta użytkownika i wie, co wcześniej mu powiedzieliśmy, czego potrzebujemy i jakie mamy preferencje. Z czasem ma więc znać nas coraz lepiej.
W ostatnich dniach Dolina Krzemowa zachwycała się bardzo podobnym produktem o nazwie Instinct. Tyle że Meta może wejść na dokładnie ten sam rynek z przewagą, której praktycznie żaden startup nie będzie w stanie łatwo skopiować. Przyjrzyjmy się temu trochę głębiej.
Meta wczoraj pokazała produkt, który moim zdaniem jest jednym z naprawdę przełomowych momentów w rozwoju projektów budowanych przez Meta Superintelligence Labs.
Mowa o Muse, czyli osobistym agencie AI. To nie chatbot, któremu zadajemy pytania, ale coś, co ma faktycznie wykonywać za nas konkretne zadania. Meta pokazała go tutaj: post Muse na X.
Co może robić? Wysłać maila, znaleźć i zarezerwować podróż, zrobić zakupy, wypełnić formularz, negocjować w naszym imieniu albo spróbować obniżyć rachunek. Może nawet pomagać w sprzedaży samochodu czy dostosowywać plan treningowy do tego, jak zmienia się nasz tydzień. Co ważniejsze, może pracować dalej po zamknięciu aplikacji, a potem sam wrócić, kiedy coś się zmieni albo będzie potrzebował naszej zgody. Do tego pamięta użytkownika i wie, co wcześniej mu powiedzieliśmy, czego potrzebujemy i jakie mamy preferencje. Z czasem ma więc znać nas coraz lepiej.
W ostatnich dniach Dolina Krzemowa zachwycała się bardzo podobnym produktem o nazwie Instinct. Tyle że Meta może wejść na dokładnie ten sam rynek z przewagą, której praktycznie żaden startup nie będzie w stanie łatwo skopiować. Przyjrzyjmy się temu trochę głębiej.
Meta z coraz lepszym engagementem
Ciekawy sygnał od analityków Wolfe dla Meta. W sierpniu widać ich zdaniem dalszą poprawę aktywności użytkowników, szczególnie na Facebooku. Globalna liczba aktywnych użytkowników dziennie wzrosła o 8% r/r, miesięcznie o 4%, a czas spędzany w aplikacji również o 8%. Jeszcze w maju wzrost czasu wynosił tylko 3%. Instagram także pozostaje na plusie globalnie: aktywni użytkownicy dziennie +5% r/r i czas spędzony +5%.
W USA obraz jest słabszy dla Instagrama, ale Facebook nadal przyspiesza. Jednocześnie Wolfe wskazuje, że ceny reklam pozostają mocno dodatnie, więc Meta korzysta jednocześnie z rosnącego wykorzystania platform i dobrych warunków cenowych na rynku reklamowym.
To wyróżnia spółkę na tle dużej części sektora. Nie chodzi o to, że Meta ma najwyższy wzrost użytkowników (Reddit rośnie znacznie szybciej), ale połączenie poprawiającego się zaangażowania użytkowników i mocnych cen reklam wygląda według Wolfe lepiej niż w przypadku SNAP, GOOGL, RDDT czy PINS.
Ciekawy sygnał od analityków Wolfe dla Meta. W sierpniu widać ich zdaniem dalszą poprawę aktywności użytkowników, szczególnie na Facebooku. Globalna liczba aktywnych użytkowników dziennie wzrosła o 8% r/r, miesięcznie o 4%, a czas spędzany w aplikacji również o 8%. Jeszcze w maju wzrost czasu wynosił tylko 3%. Instagram także pozostaje na plusie globalnie: aktywni użytkownicy dziennie +5% r/r i czas spędzony +5%.
W USA obraz jest słabszy dla Instagrama, ale Facebook nadal przyspiesza. Jednocześnie Wolfe wskazuje, że ceny reklam pozostają mocno dodatnie, więc Meta korzysta jednocześnie z rosnącego wykorzystania platform i dobrych warunków cenowych na rynku reklamowym.
To wyróżnia spółkę na tle dużej części sektora. Nie chodzi o to, że Meta ma najwyższy wzrost użytkowników (Reddit rośnie znacznie szybciej), ale połączenie poprawiającego się zaangażowania użytkowników i mocnych cen reklam wygląda według Wolfe lepiej niż w przypadku SNAP, GOOGL, RDDT czy PINS.
Meta Business Agents mogą otworzyć kolejny duży rynek
Trafiłem dziś na bardzo ciekawą rozmowę ekspercką z AlphaSense dotyczącą Mety. Rozmówca śledzi ponad 300 reklamodawców, którzy łącznie wydają na reklamy ponad 1 mld USD rocznie. Najważniejszy wniosek jest taki, że popyt na reklamy Mety nadal wygląda bardzo mocno, a Meta Business Agents mogą dołożyć kolejny duży silnik wzrostu.
W tej grupie wydatki na Meta rosły o ponad 30% r/r zarówno w Q1, jak i Q2, a w Q3 i Q4 mają nadal rosnąć o ponad 20%. Wolniejsze tempo wynika według niego głównie z coraz trudniejszej bazy. Patrząc na wzrost w ujęciu dwuletnim, sytuacja wręcz się poprawia. Dynamika przekroczyła 60% w Q2 i na podobnym poziomie ma zostać do końca roku.
Do tej pory największym motorem były Reels. Ich udział w wydatkach urósł w rok z poniżej 30% do prawie 40%, co dawało około 4–5 pkt proc. dodatkowego wzrostu. Ten efekt będzie jednak z czasem słabł. W jego miejsce pojawiają się reklamy o wyższych stawkach, np. prowadzące bezpośrednio do WhatsAppa i Messengera, reklamy zakupowe czy reklamy wyświetlane na treściach twórców. Te ostatnie są szczególnie ciekawe, bo tworzą zupełnie nową powierzchnię reklamową tam, gdzie wcześniej reklam nie było.
Najciekawszy jest jednak Meta Business Agents. Ekspert opisuje ten produkt jako coś znacznie szerszego niż kolejne narzędzie do prowadzenia reklam. Agent ma łączyć dane z Meta Ads, Google Analytics, systemu CRM, Shopify czy Stripe i podpowiadać małej firmie, co się sprzedaje, komu, czego brakuje na magazynie i gdzie firma zarabia albo traci pieniądze. Do tego dochodzi automatyzacja reklam i obsługi klientów.
Pierwsze wykorzystanie wygląda obiecująco. W ciągu sześciu tygodni liczba firm korzystających z Business Agents w jego grupie wzrosła z 30 do 45, czyli o 50%, mimo że Meta aktywnie ich do tego nie namawiała. To około 15% jego grupy, podczas gdy dla całego rynku szacuje wykorzystanie dopiero na około 3%.
Ciekawy jest też sposób, w jaki Meta może na tym zarabiać. Jedną z funkcji ma być automatyczne podlinkowanie marki, kiedy ktoś wspomni ją w rozmowie na WhatsAppie, Messengerze czy Instagramie. Dzisiaj ma to przede wszystkim zachęcać firmy do abonamentu za 10–30 USD miesięcznie, ale ekspert uważa, że z czasem takie wzmianki mogą trafić do aukcyjnego systemu reklamowego. Dla dużych marek możliwość zapłacenia za kliknięcie dokładnie w momencie, gdy klient o nich rozmawia, może być bardzo wartościowa.
Dlatego jego zdaniem rynek Mety może być docelowo dużo większy niż sama reklama internetowa, bo jeśli dołączymy do niego automatyczną obsługę klienta, komunikację firm z użytkownikami i agentów AI, szacuje ten rynek nawet na ponad 3 bln USD rocznie. To oczywiście tylko jego estymacja, ale kierunek jest ciekawy. Meta próbuje zarabiać już nie tylko na uwadze użytkownika, ale coraz szerzej na całej relacji między firmą a klientem.
Trafiłem dziś na bardzo ciekawą rozmowę ekspercką z AlphaSense dotyczącą Mety. Rozmówca śledzi ponad 300 reklamodawców, którzy łącznie wydają na reklamy ponad 1 mld USD rocznie. Najważniejszy wniosek jest taki, że popyt na reklamy Mety nadal wygląda bardzo mocno, a Meta Business Agents mogą dołożyć kolejny duży silnik wzrostu.
W tej grupie wydatki na Meta rosły o ponad 30% r/r zarówno w Q1, jak i Q2, a w Q3 i Q4 mają nadal rosnąć o ponad 20%. Wolniejsze tempo wynika według niego głównie z coraz trudniejszej bazy. Patrząc na wzrost w ujęciu dwuletnim, sytuacja wręcz się poprawia. Dynamika przekroczyła 60% w Q2 i na podobnym poziomie ma zostać do końca roku.
Do tej pory największym motorem były Reels. Ich udział w wydatkach urósł w rok z poniżej 30% do prawie 40%, co dawało około 4–5 pkt proc. dodatkowego wzrostu. Ten efekt będzie jednak z czasem słabł. W jego miejsce pojawiają się reklamy o wyższych stawkach, np. prowadzące bezpośrednio do WhatsAppa i Messengera, reklamy zakupowe czy reklamy wyświetlane na treściach twórców. Te ostatnie są szczególnie ciekawe, bo tworzą zupełnie nową powierzchnię reklamową tam, gdzie wcześniej reklam nie było.
Najciekawszy jest jednak Meta Business Agents. Ekspert opisuje ten produkt jako coś znacznie szerszego niż kolejne narzędzie do prowadzenia reklam. Agent ma łączyć dane z Meta Ads, Google Analytics, systemu CRM, Shopify czy Stripe i podpowiadać małej firmie, co się sprzedaje, komu, czego brakuje na magazynie i gdzie firma zarabia albo traci pieniądze. Do tego dochodzi automatyzacja reklam i obsługi klientów.
Pierwsze wykorzystanie wygląda obiecująco. W ciągu sześciu tygodni liczba firm korzystających z Business Agents w jego grupie wzrosła z 30 do 45, czyli o 50%, mimo że Meta aktywnie ich do tego nie namawiała. To około 15% jego grupy, podczas gdy dla całego rynku szacuje wykorzystanie dopiero na około 3%.
Ciekawy jest też sposób, w jaki Meta może na tym zarabiać. Jedną z funkcji ma być automatyczne podlinkowanie marki, kiedy ktoś wspomni ją w rozmowie na WhatsAppie, Messengerze czy Instagramie. Dzisiaj ma to przede wszystkim zachęcać firmy do abonamentu za 10–30 USD miesięcznie, ale ekspert uważa, że z czasem takie wzmianki mogą trafić do aukcyjnego systemu reklamowego. Dla dużych marek możliwość zapłacenia za kliknięcie dokładnie w momencie, gdy klient o nich rozmawia, może być bardzo wartościowa.
Dlatego jego zdaniem rynek Mety może być docelowo dużo większy niż sama reklama internetowa, bo jeśli dołączymy do niego automatyczną obsługę klienta, komunikację firm z użytkownikami i agentów AI, szacuje ten rynek nawet na ponad 3 bln USD rocznie. To oczywiście tylko jego estymacja, ale kierunek jest ciekawy. Meta próbuje zarabiać już nie tylko na uwadze użytkownika, ale coraz szerzej na całej relacji między firmą a klientem.
Meta może jeszcze w tym roku przegonić Google Search w reklamie
Bernstein prognozuje, że jeszcze przed końcem 2026 roku biznes reklamowy Mety może prześcignąć Google Search i stać się największym pojedynczym miejscem wydatków reklamowych na świecie. Analitycy zwracają uwagę, że w 2Q26 Meta przejęła niemal połowę całego przyrostu wydatków na reklamę cyfrową, a AI zamiast zaburzać pozycję największych platform, na razie jeszcze ją wzmacnia. Lepsze rekomendacje treści, targetowanie i pomiar przekładają się na wyższą konwersję, a skala własnych danych sprawia, że Meta korzysta na tym szczególnie mocno.
BofA patrzy już na kolejny etap monetyzacji AI. Według doniesień Meta może niedługo uruchomić Hatch, osobistego agenta działającego bezpośrednio w Instagramie i WhatsAppie, który ma samodzielnie poruszać się po stronach internetowych, robić zakupy, rezerwacje czy wypełniać formularze. BofA pozostaje optymistycznie nastawione do spółki, ale zaznacza, że sukces będzie zależał od tego, czy Hatch rzeczywiście odróżni się funkcjonalnością od OpenAI i Gemini oraz czy użytkownicy zaufają agentowi wykonującemu działania na ich komputerach. Ich zdaniem jest to dopiero początek szerszego cyklu produktowego Mety obejmującego nowe modele, agentów, własne chipy i produkty AR.
Podobnie patrzy na spółkę Morgan Stanley, który uważa, że niedawna ugoda dotycząca korzystania z social mediów przez nastolatków może usuwać część niepewności regulacyjnej i otwierać drogę do szybszego wypuszczania nowych produktów, podobnie jak stało się wcześniej z Google po rozstrzygnięciach antymonopolowych.
Wspólny mianownik tych raportów jest więc dość jasny. Meta wchodzi w kolejny etap cyklu AI już z reklamą rosnącą wyjątkowo mocno, a rynek być może w końcu zacznie coraz bardziej patrzeć na nowe produkty AI jako potencjalne źródło dodatkowych przychodów, a nie wyłącznie gigantycznego capexu.
Bernstein prognozuje, że jeszcze przed końcem 2026 roku biznes reklamowy Mety może prześcignąć Google Search i stać się największym pojedynczym miejscem wydatków reklamowych na świecie. Analitycy zwracają uwagę, że w 2Q26 Meta przejęła niemal połowę całego przyrostu wydatków na reklamę cyfrową, a AI zamiast zaburzać pozycję największych platform, na razie jeszcze ją wzmacnia. Lepsze rekomendacje treści, targetowanie i pomiar przekładają się na wyższą konwersję, a skala własnych danych sprawia, że Meta korzysta na tym szczególnie mocno.
BofA patrzy już na kolejny etap monetyzacji AI. Według doniesień Meta może niedługo uruchomić Hatch, osobistego agenta działającego bezpośrednio w Instagramie i WhatsAppie, który ma samodzielnie poruszać się po stronach internetowych, robić zakupy, rezerwacje czy wypełniać formularze. BofA pozostaje optymistycznie nastawione do spółki, ale zaznacza, że sukces będzie zależał od tego, czy Hatch rzeczywiście odróżni się funkcjonalnością od OpenAI i Gemini oraz czy użytkownicy zaufają agentowi wykonującemu działania na ich komputerach. Ich zdaniem jest to dopiero początek szerszego cyklu produktowego Mety obejmującego nowe modele, agentów, własne chipy i produkty AR.
Podobnie patrzy na spółkę Morgan Stanley, który uważa, że niedawna ugoda dotycząca korzystania z social mediów przez nastolatków może usuwać część niepewności regulacyjnej i otwierać drogę do szybszego wypuszczania nowych produktów, podobnie jak stało się wcześniej z Google po rozstrzygnięciach antymonopolowych.
Wspólny mianownik tych raportów jest więc dość jasny. Meta wchodzi w kolejny etap cyklu AI już z reklamą rosnącą wyjątkowo mocno, a rynek być może w końcu zacznie coraz bardziej patrzeć na nowe produkty AI jako potencjalne źródło dodatkowych przychodów, a nie wyłącznie gigantycznego capexu.
Meta szybko zamyka jeden z największych prawnych tail risków
Meta w środę ogłosiła ugodę w jednej z najważniejszych spraw prawnych wiszących nad spółką. Rynek początkowo zareagował bardzo mocno, akcje rosły w trakcie dnia nawet o 4,1%, ale później większość wzrostu został oddany i Meta zakończyła sesję około 1% wyżej.
Moim zdaniem jednak sama ugoda jest dla Meta niewątpliwie korzystna, bo mówiąc kolokwialnie "mogło być znacznie gorzej". Spółka zapłaci do 18 mld USD w ciągu 10 lat, z czego około 12,7 mld USD jest gwarantowane, a dodatkowe 5 mld USD zależy m.in. od tego, czy podobne rozwiązania przyjmą TikTok, YouTube i Snapchat. To dużo nominalnie, ale kompletnie inna skala niż ryzyko wiszące nad procesem. Cztery główne stany miały dochodzić blisko 200 mld USD, a Meta wskazywała wcześniej, że przy najbardziej agresywnym sposobie liczenia kar potencjalne roszczenia mogły dochodzić nawet do 1,4 bln USD. (choć to od początku wiadomo było, że to się nie wydarzy).
W zamian Meta zgodziła się na całkiem szeroki pakiet zmian dla użytkowników poniżej 18 lat. Domyślnie na Facebooku i Instagramie będzie obowiązywał łączny limit 2 godzin dziennie oraz Night Mode od północy do 6:00, choć co ważne, rodzic może zgodzić się na zdjęcie obu ograniczeń. Do tego dochodzi możliwość korzystania z niepersonalizowanego feedu, domyślne ukrywanie liczby lajków i reakcji, mocniejsza weryfikacja wieku i usuwanie użytkowników poniżej 13 lat, więcej narzędzi dla rodziców oraz zobowiązanie do reakcji w ciągu 6 godzin na co najmniej 90% zgłoszeń potencjalnie szkodliwych treści.
Meta ma utrzymywać i rozwijać te zabezpieczenia przez 10 lat, a przez pierwsze 5 lat podlegać niezależnym audytom. Finansowo około 12,7 mld USD trafi do stanów, a kolejne 5,3 mld USD jest warunkowe. Meta zaksięguje przy tym około 10 mld USD kosztu prawnego w Q3 2026, ale nie zmieniła lipcowego guidance.
Sam byłem zresztą zaskoczony, jak szybko ten settlement został ogłoszony. Proces ruszył 18 sierpnia, Adam Mosseri zdążył już rozpocząć zeznania, Zuckerberg miał zeznawać później, a osiem dni później sprawa została zasadniczo zamknięta ugodą.
Nie znaczy to oczywiście, że Meta nie ma już żadnego ryzyka prawnego. Florida i New Mexico nie weszły do ugody, pozostają tysiące pozwów od osób prywatnych, szkół czy samorządów, a swoje postępowania prowadzi również Europa. Ale ten konkretny, bardzo duży tail risk został moim zdaniem w dużej mierze zdjęty. Zamiast otwartej ekspozycji na proces, w którym na stole leżały potencjalnie setki miliardów dolarów i znacznie bardziej agresywna ingerencja w produkty, Meta dostała znany koszt rozłożony na dekadę i zachowała najważniejsze elementy swojego modelu biznesowego.
Meta w środę ogłosiła ugodę w jednej z najważniejszych spraw prawnych wiszących nad spółką. Rynek początkowo zareagował bardzo mocno, akcje rosły w trakcie dnia nawet o 4,1%, ale później większość wzrostu został oddany i Meta zakończyła sesję około 1% wyżej.
Moim zdaniem jednak sama ugoda jest dla Meta niewątpliwie korzystna, bo mówiąc kolokwialnie "mogło być znacznie gorzej". Spółka zapłaci do 18 mld USD w ciągu 10 lat, z czego około 12,7 mld USD jest gwarantowane, a dodatkowe 5 mld USD zależy m.in. od tego, czy podobne rozwiązania przyjmą TikTok, YouTube i Snapchat. To dużo nominalnie, ale kompletnie inna skala niż ryzyko wiszące nad procesem. Cztery główne stany miały dochodzić blisko 200 mld USD, a Meta wskazywała wcześniej, że przy najbardziej agresywnym sposobie liczenia kar potencjalne roszczenia mogły dochodzić nawet do 1,4 bln USD. (choć to od początku wiadomo było, że to się nie wydarzy).
W zamian Meta zgodziła się na całkiem szeroki pakiet zmian dla użytkowników poniżej 18 lat. Domyślnie na Facebooku i Instagramie będzie obowiązywał łączny limit 2 godzin dziennie oraz Night Mode od północy do 6:00, choć co ważne, rodzic może zgodzić się na zdjęcie obu ograniczeń. Do tego dochodzi możliwość korzystania z niepersonalizowanego feedu, domyślne ukrywanie liczby lajków i reakcji, mocniejsza weryfikacja wieku i usuwanie użytkowników poniżej 13 lat, więcej narzędzi dla rodziców oraz zobowiązanie do reakcji w ciągu 6 godzin na co najmniej 90% zgłoszeń potencjalnie szkodliwych treści.
Meta ma utrzymywać i rozwijać te zabezpieczenia przez 10 lat, a przez pierwsze 5 lat podlegać niezależnym audytom. Finansowo około 12,7 mld USD trafi do stanów, a kolejne 5,3 mld USD jest warunkowe. Meta zaksięguje przy tym około 10 mld USD kosztu prawnego w Q3 2026, ale nie zmieniła lipcowego guidance.
Sam byłem zresztą zaskoczony, jak szybko ten settlement został ogłoszony. Proces ruszył 18 sierpnia, Adam Mosseri zdążył już rozpocząć zeznania, Zuckerberg miał zeznawać później, a osiem dni później sprawa została zasadniczo zamknięta ugodą.
Nie znaczy to oczywiście, że Meta nie ma już żadnego ryzyka prawnego. Florida i New Mexico nie weszły do ugody, pozostają tysiące pozwów od osób prywatnych, szkół czy samorządów, a swoje postępowania prowadzi również Europa. Ale ten konkretny, bardzo duży tail risk został moim zdaniem w dużej mierze zdjęty. Zamiast otwartej ekspozycji na proces, w którym na stole leżały potencjalnie setki miliardów dolarów i znacznie bardziej agresywna ingerencja w produkty, Meta dostała znany koszt rozłożony na dekadę i zachowała najważniejsze elementy swojego modelu biznesowego.
Meta może zakończyć najgroźniejszy proces ugodą?
Meta może być blisko dogadania jednego z większych ryzyk prawnych, które wisi nad spółką. Według Bloomberga Meta i prokuratorzy generalni rozmawiali o możliwej ugodzie już w trakcie trwającego procesu w Kalifornii.
Sam proces jest dość gruby. Cztery stany, California, Colorado, Kentucky i New Jersey, zarzucają Meta m.in. świadome projektowanie Facebooka i Instagrama tak, żeby były uzależniające dla młodych użytkowników i naruszały przepisy konsumenckie. Do tego 29 stanów oskarża spółkę o zbieranie danych dzieci, o których Meta miała wiedzieć, że mają mniej niż 13 lat, bez zgody rodziców. Według pozwu część tych danych miała być później wykorzystywana również do trenowania modeli ML i generatywnego AI.
Meta oczywiście wszystko kwestionuje i podkreśla, że od lat rozwija zabezpieczenia dla dzieci. Co ciekawe, jeszcze kilka dni przed rozpoczęciem wyboru ławy przysięgłych, który ruszył 12 sierpnia, federalny sąd apelacyjny odmówił zatrzymania procesu.
Najciekawszy jest jednak timing. We wtorek kilka stanów nagle zapowiedziało konferencje prasowe dotyczące Big Tech. Prokurator generalny Nevady zapowiedział wręcz ogłoszenie „dużej ugody konsumenckiej z czołową spółką technologiczną”. Na razie nie ma potwierdzenia, że chodzi o Meta, więc nie ma co tego przesądzać, ale zbieg okoliczności jest przynajmniej ciekawy. Dla Meta ugoda byłaby pozytywna, bo zdejmowałaby część dużego prawnego ryzyka.
Meta może być blisko dogadania jednego z większych ryzyk prawnych, które wisi nad spółką. Według Bloomberga Meta i prokuratorzy generalni rozmawiali o możliwej ugodzie już w trakcie trwającego procesu w Kalifornii.
Sam proces jest dość gruby. Cztery stany, California, Colorado, Kentucky i New Jersey, zarzucają Meta m.in. świadome projektowanie Facebooka i Instagrama tak, żeby były uzależniające dla młodych użytkowników i naruszały przepisy konsumenckie. Do tego 29 stanów oskarża spółkę o zbieranie danych dzieci, o których Meta miała wiedzieć, że mają mniej niż 13 lat, bez zgody rodziców. Według pozwu część tych danych miała być później wykorzystywana również do trenowania modeli ML i generatywnego AI.
Meta oczywiście wszystko kwestionuje i podkreśla, że od lat rozwija zabezpieczenia dla dzieci. Co ciekawe, jeszcze kilka dni przed rozpoczęciem wyboru ławy przysięgłych, który ruszył 12 sierpnia, federalny sąd apelacyjny odmówił zatrzymania procesu.
Najciekawszy jest jednak timing. We wtorek kilka stanów nagle zapowiedziało konferencje prasowe dotyczące Big Tech. Prokurator generalny Nevady zapowiedział wręcz ogłoszenie „dużej ugody konsumenckiej z czołową spółką technologiczną”. Na razie nie ma potwierdzenia, że chodzi o Meta, więc nie ma co tego przesądzać, ale zbieg okoliczności jest przynajmniej ciekawy. Dla Meta ugoda byłaby pozytywna, bo zdejmowałaby część dużego prawnego ryzyka.
Meta szykuje płatnego agenta AI. Hatch i Watermelon już za chwilę
Według The Information Meta chce już w ciągu najbliższych kilku tygodni uruchomić nowego konsumenckiego agenta AI o wewnętrznej nazwie Hatch. Ma to być w praktyce łatwiejsza w obsłudze i bardziej masowa wersja koncepcji OpenClaw, czyli agenta, który parę miesięcy temu zrobił się bardzo popularny i który nie tylko odpowiada na pytania, ale przede wszystkim sam wykonuje zadania w różnych aplikacjach i w internecie.
Hatch był trenowany między innymi na symulacjach DoorDash, Etsy, Reddita, Yelp czy Outlooka. Co ciekawe, w testowych wersjach potrafił tworzyć własne proste narzędzia, zarządzać kalendarzem czy wysyłać maile. Użytkownik ma też dostać konfigurowalny dashboard z narzędziami przygotowywanymi przez samego agenta. Meta celuje obecnie z premierą na przełom sierpnia i września, więc jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, produkt może pojawić się naprawdę za chwilę. Najciekawszy jest tutaj jednak potencjalny plan na monetyzację.
Według The Information Meta chce już w ciągu najbliższych kilku tygodni uruchomić nowego konsumenckiego agenta AI o wewnętrznej nazwie Hatch. Ma to być w praktyce łatwiejsza w obsłudze i bardziej masowa wersja koncepcji OpenClaw, czyli agenta, który parę miesięcy temu zrobił się bardzo popularny i który nie tylko odpowiada na pytania, ale przede wszystkim sam wykonuje zadania w różnych aplikacjach i w internecie.
Hatch był trenowany między innymi na symulacjach DoorDash, Etsy, Reddita, Yelp czy Outlooka. Co ciekawe, w testowych wersjach potrafił tworzyć własne proste narzędzia, zarządzać kalendarzem czy wysyłać maile. Użytkownik ma też dostać konfigurowalny dashboard z narzędziami przygotowywanymi przez samego agenta. Meta celuje obecnie z premierą na przełom sierpnia i września, więc jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, produkt może pojawić się naprawdę za chwilę. Najciekawszy jest tutaj jednak potencjalny plan na monetyzację.
Jedna z testowych spraw przeciwko Meta znika przed procesem
Ciekawy update w prawnej batalii Mety. Jedna z trzech spraw wybranych jako bellwether cases, czyli procesów testowych dla ponad 3300 podobnych pozwów dotyczących szkód związanych z social media, została właśnie wycofana przed październikowym procesem.
15-letnia powódka z New Jersey wycofała roszczenia wobec Meta, Google i Snap, a według spółek bez żadnej wypłaty odszkodowania. To już drugi taki przypadek przed procesem w ostatnich tygodniach.
Dla Meta to pozytywny sygnał, bo właśnie wyniki takich spraw mają później wpływać na wycenę tysięcy pozostałych roszczeń i potencjalne ugody. Nie zmienia to jednak całego obrazu, bo dwa kolejne bellwethery nadal mają ruszyć w październiku, a osobno trwa dużo większy proces 29 stanów.
Czyli ryzyko trochę maleje, ale jeszcze zdecydowanie nie znika.
Ciekawy update w prawnej batalii Mety. Jedna z trzech spraw wybranych jako bellwether cases, czyli procesów testowych dla ponad 3300 podobnych pozwów dotyczących szkód związanych z social media, została właśnie wycofana przed październikowym procesem.
15-letnia powódka z New Jersey wycofała roszczenia wobec Meta, Google i Snap, a według spółek bez żadnej wypłaty odszkodowania. To już drugi taki przypadek przed procesem w ostatnich tygodniach.
Dla Meta to pozytywny sygnał, bo właśnie wyniki takich spraw mają później wpływać na wycenę tysięcy pozostałych roszczeń i potencjalne ugody. Nie zmienia to jednak całego obrazu, bo dwa kolejne bellwethery nadal mają ruszyć w październiku, a osobno trwa dużo większy proces 29 stanów.
Czyli ryzyko trochę maleje, ale jeszcze zdecydowanie nie znika.
Meta przed największym procesem w swojej historii
Meta jutro wchodzi w jeden z największych procesów prawnych w swojej historii. 29 amerykańskich stanów pozwało spółkę, zarzucając jej między innymi świadome projektowanie Facebooka i Instagrama w sposób zwiększający kompulsywne korzystanie z aplikacji przez dzieci i nastolatków, wprowadzanie użytkowników w błąd co do bezpieczeństwa platform oraz naruszenia przepisów COPPA dotyczących zbierania danych dzieci poniżej 13. roku życia. W rozpoczynającym się teraz procesie bezpośrednio uczestniczą cztery stany: Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey.
Najbardziej medialna liczba to oczywiście 1,4 bln USD potencjalnych kar. Trzeba ją jednak dobrze rozumieć. To nie jest oczekiwana kara ani kwota, którą ktoś już zasądził. To skrajna, teoretyczna ekspozycja wynikająca ze sposobu, w jaki stany chcą liczyć naruszenia, mnożąc szacowaną liczbę poszkodowanych młodych użytkowników przez ustawowe kary przypadające na pojedyncze naruszenie. Samą kwotę 1,4 bln USD ujawniła Meta w dokumentach sądowych, kwestionując taką metodologię. Eksperci prawni cytowani przez AP oceniają karę zbliżoną do tej wartości jako bardzo mało prawdopodobną.
Co wydarzy się teraz? Wybór ławy przysięgłych rozpoczął się już 12 sierpnia. Jutro, 18 sierpnia, mają rozpocząć się wystąpienia otwierające oraz prezentowanie dowodów. Czyli jutro NIE dowiemy się, czy Meta przegrała i ile zapłaci. Zaczyna się właściwa część procesu, podczas której obie strony będą przedstawiały dokumenty, świadków i swoją argumentację. Cały proces ma potrwać około 6–8 tygodni.
Dla akcjonariuszy ryzyko nie kończy się przy samej karze finansowej. Stany domagają się również zmian w sposobie działania Facebooka i Instagrama, a więc potencjalnie ograniczenia określonych mechanizmów projektowych i zmian dotyczących danych nieletnich. Jeszcze ważniejszy może być precedens. Jeżeli Meta przegra pierwszy duży federalny proces przeciwko stanom, wynik może mieć znaczenie dla kolejnych 25 stanów czekających na swoje postępowania oraz dla tysięcy innych pozwów dotyczących szkód związanych z mediami społecznościowymi.
Czyli najbliższy katalizator to start właściwego procesu 18 sierpnia. Przez kolejne tygodnie rynek będzie dostawał kolejne informacje z sali sądowej, zeznania świadków i dokumenty. Dopiero później dojdziemy do momentu, w którym realnie będzie można oceniać odpowiedzialność Meta, skalę ewentualnej kary i potencjalne zmiany narzucone spółce.
Dobry opis całej sprawy i tego, co zaczyna się teraz, opublikowało dziś AP:
Meta jutro wchodzi w jeden z największych procesów prawnych w swojej historii. 29 amerykańskich stanów pozwało spółkę, zarzucając jej między innymi świadome projektowanie Facebooka i Instagrama w sposób zwiększający kompulsywne korzystanie z aplikacji przez dzieci i nastolatków, wprowadzanie użytkowników w błąd co do bezpieczeństwa platform oraz naruszenia przepisów COPPA dotyczących zbierania danych dzieci poniżej 13. roku życia. W rozpoczynającym się teraz procesie bezpośrednio uczestniczą cztery stany: Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey.
Najbardziej medialna liczba to oczywiście 1,4 bln USD potencjalnych kar. Trzeba ją jednak dobrze rozumieć. To nie jest oczekiwana kara ani kwota, którą ktoś już zasądził. To skrajna, teoretyczna ekspozycja wynikająca ze sposobu, w jaki stany chcą liczyć naruszenia, mnożąc szacowaną liczbę poszkodowanych młodych użytkowników przez ustawowe kary przypadające na pojedyncze naruszenie. Samą kwotę 1,4 bln USD ujawniła Meta w dokumentach sądowych, kwestionując taką metodologię. Eksperci prawni cytowani przez AP oceniają karę zbliżoną do tej wartości jako bardzo mało prawdopodobną.
Co wydarzy się teraz? Wybór ławy przysięgłych rozpoczął się już 12 sierpnia. Jutro, 18 sierpnia, mają rozpocząć się wystąpienia otwierające oraz prezentowanie dowodów. Czyli jutro NIE dowiemy się, czy Meta przegrała i ile zapłaci. Zaczyna się właściwa część procesu, podczas której obie strony będą przedstawiały dokumenty, świadków i swoją argumentację. Cały proces ma potrwać około 6–8 tygodni.
Dla akcjonariuszy ryzyko nie kończy się przy samej karze finansowej. Stany domagają się również zmian w sposobie działania Facebooka i Instagrama, a więc potencjalnie ograniczenia określonych mechanizmów projektowych i zmian dotyczących danych nieletnich. Jeszcze ważniejszy może być precedens. Jeżeli Meta przegra pierwszy duży federalny proces przeciwko stanom, wynik może mieć znaczenie dla kolejnych 25 stanów czekających na swoje postępowania oraz dla tysięcy innych pozwów dotyczących szkód związanych z mediami społecznościowymi.
Czyli najbliższy katalizator to start właściwego procesu 18 sierpnia. Przez kolejne tygodnie rynek będzie dostawał kolejne informacje z sali sądowej, zeznania świadków i dokumenty. Dopiero później dojdziemy do momentu, w którym realnie będzie można oceniać odpowiedzialność Meta, skalę ewentualnej kary i potencjalne zmiany narzucone spółce.
Dobry opis całej sprawy i tego, co zaczyna się teraz, opublikowało dziś AP:
Meta coraz lepiej monetyzuje uwagę użytkowników
Nowe algorytmy rekomendacyjne Meta ewidentnie działają. W Q2 przychód na użytkownika w USA wzrósł aż o 31% r/r do 125 USD, wyraźnie mocniej niż na innych dużych platformach społecznościowych (BofA, Sensor Tower). Poza USA ARPU wzrosło o 17% do 15,10 USD.
Jeszcze ciekawiej wygląda monetyzacja czasu użytkownika. Przychód generowany przez godzinę spędzoną na platformach Meta w USA wzrósł o 27% r/r do 1,33 USD. Jednocześnie w lipcu przeciętny dzienny czas spędzany na Instagramie przez aktywnego użytkownika w USA był o 12% wyższy niż rok wcześniej.
Czyli algorytmy utrzymują użytkowników dłużej w aplikacji, a firma coraz lepiej monetyzuje każdą godzinę ich uwagi. To coraz bardziej namacalny efekt inwestycji w systemy rekomendacyjne.
Źródło: BofA, Sensor Tower; Meta Q2 2026
Nowe algorytmy rekomendacyjne Meta ewidentnie działają. W Q2 przychód na użytkownika w USA wzrósł aż o 31% r/r do 125 USD, wyraźnie mocniej niż na innych dużych platformach społecznościowych (BofA, Sensor Tower). Poza USA ARPU wzrosło o 17% do 15,10 USD.
Jeszcze ciekawiej wygląda monetyzacja czasu użytkownika. Przychód generowany przez godzinę spędzoną na platformach Meta w USA wzrósł o 27% r/r do 1,33 USD. Jednocześnie w lipcu przeciętny dzienny czas spędzany na Instagramie przez aktywnego użytkownika w USA był o 12% wyższy niż rok wcześniej.
Czyli algorytmy utrzymują użytkowników dłużej w aplikacji, a firma coraz lepiej monetyzuje każdą godzinę ich uwagi. To coraz bardziej namacalny efekt inwestycji w systemy rekomendacyjne.
Źródło: BofA, Sensor Tower; Meta Q2 2026
Zuckerberg mówi, że Meta jest blisko znacznie mocniejszych modeli AI
Ukazał się niedawno bardzo ciekawy wywiad Alexa Heatha z Markiem Zuckerbergiem, w którym padło dość mocne zdanie. Zuckerberg powiedział, że jednym z powodów publikacji jego nowego "AI manifestu" właśnie teraz jest to, że Meta jest bardzo blisko posiadania znacząco mocniejszych modeli. Chce więc, żeby ludzie wcześniej rozumieli wartości i filozofię, według których firma zamierza te modele rozwijać.
Sam manifest Zuckerberga o przyszłości AI jest bardzo wyraźnym opowiedzeniem się za szeroką dystrybucją superinteligencji zamiast koncentracją jej w rękach kilku firm czy instytucji. Argumentuje, że największą wartością AI ma być nie automatyzacja ludzi, ale "zwiększanie ich możliwości tworzenia, prowadzenia biznesów, nauki czy odkryć naukowych, a Meta chce budować osobistą superinteligencję dostępną docelowo dla miliardów użytkowników" (parafraza).
To jest istotne również dlatego, że obecna narracja wokół Meta AI nadal pozostaje obciążona budową Meta Superintelligence Labs i ogromnymi wydatkami na ludzi oraz infrastrukturę bez jeszcze widocznych przychodów. Zuckerberg sugeruje jednak, że efekty tych działań mogą być już naprawdę blisko.
Pierwsze sygnały zaczynają się pojawiać. Muse Spark został dobrze przyjęty, a Muse Glimmer to model o 30 mld parametrów, który według testów Meta wypada lepiej od podobnej wielkości modeli Gemma i Qwen w części benchmarków agentowych. Do tego Muse Spark 1.2 ma zostać udostępniony w najbliższych tygodniach, a Meta opisuje go jako kolejny krok w stronę frontier.
Najciekawsze pozostaje jednak samo sformułowanie Zuckerberga. Nie mówi, że Meta kiedyś chce dojść do czołówki. Mówi wprost, że jest bardzo blisko znacząco mocniejszych modeli.
Ukazał się niedawno bardzo ciekawy wywiad Alexa Heatha z Markiem Zuckerbergiem, w którym padło dość mocne zdanie. Zuckerberg powiedział, że jednym z powodów publikacji jego nowego "AI manifestu" właśnie teraz jest to, że Meta jest bardzo blisko posiadania znacząco mocniejszych modeli. Chce więc, żeby ludzie wcześniej rozumieli wartości i filozofię, według których firma zamierza te modele rozwijać.
Sam manifest Zuckerberga o przyszłości AI jest bardzo wyraźnym opowiedzeniem się za szeroką dystrybucją superinteligencji zamiast koncentracją jej w rękach kilku firm czy instytucji. Argumentuje, że największą wartością AI ma być nie automatyzacja ludzi, ale "zwiększanie ich możliwości tworzenia, prowadzenia biznesów, nauki czy odkryć naukowych, a Meta chce budować osobistą superinteligencję dostępną docelowo dla miliardów użytkowników" (parafraza).
To jest istotne również dlatego, że obecna narracja wokół Meta AI nadal pozostaje obciążona budową Meta Superintelligence Labs i ogromnymi wydatkami na ludzi oraz infrastrukturę bez jeszcze widocznych przychodów. Zuckerberg sugeruje jednak, że efekty tych działań mogą być już naprawdę blisko.
Pierwsze sygnały zaczynają się pojawiać. Muse Spark został dobrze przyjęty, a Muse Glimmer to model o 30 mld parametrów, który według testów Meta wypada lepiej od podobnej wielkości modeli Gemma i Qwen w części benchmarków agentowych. Do tego Muse Spark 1.2 ma zostać udostępniony w najbliższych tygodniach, a Meta opisuje go jako kolejny krok w stronę frontier.
Najciekawsze pozostaje jednak samo sformułowanie Zuckerberga. Nie mówi, że Meta kiedyś chce dojść do czołówki. Mówi wprost, że jest bardzo blisko znacząco mocniejszych modeli.
Meta wypuściła Muse Code i model, który kosztuje dwanaście razy mniej od Opusa
Zuckerberg pokazał wczoraj wieczorem Muse Code, czyli terminalowego agenta do kodowania, oraz nową wersję modelu Muse Spark 1.2. Kilka godzin później niezależne wyniki wrzuciły Vals AI i Artificial Analysis, i wnioski są bardzo ciekawe. Przeanalizujmy, co pokazano i co z tego wynika.
Zuckerberg pokazał wczoraj wieczorem Muse Code, czyli terminalowego agenta do kodowania, oraz nową wersję modelu Muse Spark 1.2. Kilka godzin później niezależne wyniki wrzuciły Vals AI i Artificial Analysis, i wnioski są bardzo ciekawe. Przeanalizujmy, co pokazano i co z tego wynika.
Wszystko, co najważniejsze o rynkach na Twoją skrzynkę!
Każda niedziela o 19:00. Zero spamu.