Wstęp
Cześć!
Oracle zaraportowało wyniki, po których kurs najpierw mocno wystrzelił w handlu posesyjnym, a potem równie szybko oddał sporą część wzrostów. Później doszła szeroka presja na półprzewodniki i reszta ruchu też zniknęła. Finalnie akcje Oracle skończyły niżej.
Swoją drogą, Oracle ma ostatnio dość osobliwy talent do trafiania dokładnie do tego koszyka, którego rynek akurat chce się pozbyć. Gdy pod presją są półprzewodniki i cały AI build out, Oracle momentalnie staje się zakładem na centra danych, GPU i capex. Gdy z kolei sprzedawany jest software, rynek przypomina sobie, że przecież spora część historii Oracle nadal siedzi właśnie tam. Dwie natury jednego biznesu i wyjątkowa zdolność do tego, żeby akurat ta mniej pożądana w danym momencie zawsze wychodziła na pierwszy plan.
Tyle że same wyniki były naszym zdaniem naprawdę solidne, a pod kilkoma względami nawet lepsze, niż rynek zakładał. Spółka przebiła oczekiwania praktycznie wszędzie tam, gdzie w tym kwartale należało patrzeć, choć nie obyło się też bez rozczarowań.
Przejdźmy więc przez liczby krok po kroku i przy okazji rozliczmy tezę z lipcowej analizy, w której określaliśmy Oracle jako lewarowany zakład na AI, którego rynek nie wycenia właściwie. To jest pierwszy poważny test tej tezy.
Na końcu zostaje jedno pytanie. Czy w kwartale, po którym Oracle tak spadło, faktycznie pojawiło się coś, co powinno nas niepokoić, czy rynek po prostu dostał pretekst do realizacji zysków i dodatkowo został dociśnięty przez słabość całego sektora.









