Wstęp
Najlepszą spółką „od AI” na warszawskiej giełdzie nie jest w tym roku żadna firma technologiczna. Nie software house, nie gamedev, nie producent czegokolwiek. Tylko… hurtownik. Asbis, dystrybutor sprzętu IT, od początku 2026 roku urósł o około 290 procent, lepiej niż sama Nvidia, lepiej niż większość gwiazd Nasdaqa, o WIG nie wspominając. Firma, która nie zaprojektowała w życiu ani jednego chipa, nie trenuje żadnego modelu i nie ma własnej chmury, pobiła praktycznie wszystko, co na polskim rynku ma w nazwie „technologie”. (pauza) I to nie jest anomalia ani spekulacyjna pompa. To jest lekcja o tym, jak naprawdę rozlewa się po świecie każdy wielki boom inwestycyjny.
Rewolucja AI dotarła na GPW nie w formie polskiej Nvidii, takiej nie mamy i mieć nie będziemy, ale w ciężarówkach wypełnionych serwerami. Ktoś te serwery musi zamówić, sfinansować, przywieźć, poskładać w działające centrum danych i dostarczyć klientowi. I ten ktoś jest notowany w Warszawie. Gartner prognozuje, że światowe wydatki na systemy dla centrów danych wzrosną w tym roku o ponad 60 procent, a nawet okruchy z tego stołu potrafią zmienić skalę lokalnej spółki.
Dziś spojrzymy na trzech polskich dystrybutorów: Asbis, AB i Action. Sprawdzimy, czemu jeden urósł 290 procent, a drudzy „tylko” 31 i 44 procent, i po czym poznać moment, w którym dzisiejsza przewaga tego biznesu zamieni się w jego największe obciążenie. Lecimy.
Najlepsza spółka "AI" na GPW wcale nie jest technologiczna
Boom na infrastrukturę AI trafia na GPW
Rewolucja AI dotarła na GPW w ciężarówkach wypełnionych serwerami. Przywieźli ją dystrybutorzy sprzętu IT, którzy zamawiają komponenty, finansują zapasy i dostarczają klientom poskładane rozwiązania.
Przy obecnej skali inwestycji w centra danych i infrastrukturę AI nawet niewielka część tego strumienia pieniędzy może zmienić wyniki lokalnej spółki. Gartner prognozuje dziś, że światowe wydatki na systemy dla centrów danych wzrosną w 2026 roku aż o ponad 60% rok do roku. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej prognozy były dużo niższe. Tempo zmian oczekiwań dobrze pokazuje, jak dynamiczny jest dziś rynek infrastruktury AI.
Każdy serwer potrzebuje procesorów, pamięci, dysków, sieci, zasilania i chłodzenia. Ktoś musi te elementy zebrać i dostarczyć klientowi.
Same prognozy też zmieniają się ekstremalnie szybko. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej Gartner zakładał dla infrastruktury centrów danych dużo niższe tempo wzrostu. Różnica między prognozami przygotowanymi w odstępie kilku miesięcy może wynosić dziesiątki punktów procentowych.
Taki boom na AI potrafi błyskawicznie podnosić przychody dystrybutorów. Drogie konfiguracje serwerowe zwiększają zysk nawet wtedy, gdy procentowa marża pozostaje bez zmian. Wysoka wartość zamówień ma jednak swoją cenę i wymaga od firmy większego kapitału na start, dodatkowego finansowania zapasów i kontroli ryzyka kredytowego. Dystrybutor, który nie kontroluje technologii, na której zarabia, musi zawsze najpierw kupić sprzęt od producenta, a dopiero potem odsprzedać go drożej.
Przewagę w branży tworzy więc przede wszystkim sprawność operacyjna, czyli skala, kapitał obrotowy, logistyka czy relacje z producentami. Tu fosą jest sprawność organizacji. Duży dystrybutor może wcześniej zabezpieczyć sprzęt, sfinansować większy kontrakt i dostarczyć klientowi kompletne rozwiązanie. Te kompetencje trudno szybko odtworzyć.
Asbis i 290% wzrostu kursu w 2026 roku
Da się na tym bez wątpienia sporo zarabiać. Asbis jest świetnym przykładem spółki, której hossa na cenach pamięci i komponentów komputerowych spadła z nieba.
Od początku 2026 roku kurs Asbisu wzrósł o około 290%. Przełom nastąpił w pierwszym kwartale, kiedy serwery i bloki serwerowe po raz pierwszy wyprzedziły smartfony i stały się największą kategorią produktową Asbisu. Jeszcze niedawno to sprzedaż telefonów wyznaczała tempo rozwoju grupy. Teraz głównym silnikiem wyników jest infrastruktura centrów danych.
W drugim kwartale zmiana poszła jeszcze dalej. Sprzedaż serwerów wzrosła o 285%, odpowiadając już za 43% przychodów. Dla porównania smartfony urosły o 36%, laptopy o 24%, a sprzedaż procesorów CPU spadła o 24%. Serwery rosły najszybciej, deklasując inne odnogi biznesu. AI przestało być dla Asbisu dodatkowym rynkiem i stało się najważniejszym źródłem wzrostu.
Dlaczego akurat Asbis przejął tak dużą część popytu? Bo spółka weszła w boom z szerokim portfolio producentów obejmującym między innymi Nvidię, Supermicro, Gigabyte, AMD, Intela, Microna, Vertiv i Schneider Electric. Dzięki temu mogła dostarczyć niemal cały zestaw potrzebny do budowy centrum danych. Od procesorów, przez pamięć, po rozwiązania sieciowe i systemy zasilania. Do tego działa na ponad 35 rynkach Europy, Azji Centralnej, Bliskiego Wschodu i Afryki, gdzie globalni producenci często potrzebują lokalnego partnera znającego klientów.
Zastanówmy się tylko, na czym taki Asbis zarabia więcej. Na przywożeniu sprzętu czy na składaniu z niego gotowego rozwiązania?
Dobrym przykładem jest projekt realizowany dla Kazakh Telecom, w którym Asbis występuje zarówno jako dystrybutor technologii, jak i integrator. Zarząd nie ujawnił dokładnego zakresu wykonywanych prac, podkreślił jednak, że udział w projekcie w roli integratora pozwala spółce osiągać wyższą marżę niż sama dystrybucja sprzętu. To znaczy, że Asbis przestaje być tu jedynie pośrednikiem. Pomaga klientowi poskładać wszystkie klocki w jedną całość, tak żeby to miało sens.
Siłą rzeczy dawniej, przy dystrybucji smartfonów i laptopów, rola integratora była ograniczona. To sprzęt gotowy do użycia zaraz po wyjęciu z pudełka. W przypadku serwerów jest jednak nieco inaczej. To spora zmiana dla firmy i jak na razie dobrze wykorzystana.
Trzeba czasem znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Trochę jak producent lateksowych rękawiczek Mercator Medical w trakcie wybuchu pandemii.
Wykresy, które teraz widzicie, pokazują wyraźny wzrost cen popularnych modułów DDR4 oraz dysków SSD. Dobrze pokazują presję cenową na rynku. Część wzrostu przychodów Asbis wprost wynikała z wyższej wartości sprzedawanego sprzętu.
Do tego silny popyt podbił też wolumen sprzedaży. Idealny układ losu dla Asbisu. Sukces jest więc połączeniem wyższych cen, większego popytu i nowych kompetencji w roli integratora. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że taki układ losu trzeba też umieć wykorzystać. Asbis wykorzystał. Inwestorzy zadowoleni. Wszystko fajnie, ale trzeba jeszcze mieć z tyłu głowy ograniczenia takiego modelu biznesowego.
Marże Asbisu i ryzyko cyklu serwerowego
Te ograniczenia najlepiej widać w marżach. Boom serwerowy poprawił rentowność Asbisu, ale nie zmienił fundamentalnie ekonomiki tego biznesu. Spółka nadal pozostaje dystrybutorem, a więc zarabia na relatywnie niewielkiej marży od bardzo dużego obrotu.
Zarząd przyznaje, że przy dużych zamówieniach jest gotowy realizować transakcje z marżą rzędu 4–5%, jeżeli generują one dodatnie przepływy pieniężne. Przy kontraktach wartych setki milionów dolarów nadal oznacza to pokaźny nominalny zysk.
To jednak zupełnie inny model niż u producentów znajdujących się bezpośrednio przy technologicznym wąskim gardle. Nvidia czy producenci pamięci mogą w okresach niedoboru zwiększać nie tylko wolumen sprzedaży, ale również swoją siłę cenową. Dystrybutor przede wszystkim obraca coraz większą wartością sprzętu.
Sukces nie usuwa też w tym wypadku cykliczności biznesu. Dzisiaj klienci są skłonni płacić więcej i kupować częściej, bo obawiają się problemów z dostępnością pamięci i serwerów.
Jeśli kiedyś zmienią zdanie, to takie spółki jak Asbis nic z tym nie zrobią. Jeżeli podaż się poprawi, to ceny części komponentów mogą też spadać, a w przypadku podbitych wycen na rynku wystarczy w zasadzie, że przestaną rosnąć. Wtedy zapasy kupione przez Asbis wcześniej, po wysokich cenach, mogą wymagać przecen.
Zapełniony magazyn w czasie niedoboru daje przewagę, przy odwróceniu cyklu jest obciążeniem. Może to doprowadzić nawet do sytuacji, gdzie sprzedajesz na stracie, żeby tylko odzyskać część środków i ograniczyć koszty magazynowania.
To odwieczny problem każdego dystrybutora. Niezależnie czy mówimy o sprzęcie IT, stali, czy pompach ciepła. Kiedy ceny rosną, gra muzyka, ale kiedy przestają, to zaczynają się schody.
AB a boom na serwery i infrastrukturę AI
Inną z takich spółek jest AB. Problem z tym, że u nich wpływ popytu na infrastrukturę AI jest dużo trudniejszy do wyodrębnienia. Spółka nie raportuje osobno przychodów generowanych w tym obszarze.
Kurs AB wzrósł od początku roku o około 31%. To niezły wynik, ale nawet nieleżący obok Asbisu.
Wyniki AB też pokazują, że spółka korzysta z mocnego popytu na infrastrukturę. Po spokojniejszym początku roku ostatni raport przyniósł wyraźne przyspieszenie. Przychody w kwartale wzrosły o ponad 40% rok do roku, a EBITDA i zysk netto rosły jeszcze szybciej.
Nie można więc powiedzieć, że AB omija boom infrastrukturalny. Różnica między spółkami leży gdzie indziej.
Asbis ma dziś znacznie większą widoczną ekspozycję na najdroższą część rynku serwerowego. Według danych spółki serwery wykorzystujące GPU Nvidii odpowiadają za około 80% całej sprzedaży serwerowej grupy. To oznacza, że duża część wzrostu pochodzi z infrastruktury budowanej specjalnie pod AI.
Nie chodzi więc o zwykły serwer dla średniej firmy. W grę wchodzą całe klastry GPU, specjalistyczne systemy chłodzenia, szybkie sieci, pamięć masowa i kompletne rozwiązania data center. Jeden taki projekt potrafi mieć wartość wielokrotnie większą niż klasyczna infrastruktura IT.
Globalne dane dobrze pokazują ten mechanizm. W pierwszym kwartale 2026 roku wartość rynku serwerów wzrosła o ponad 30%, podczas gdy liczba fizycznie sprzedanych urządzeń zwiększyła się jedynie o kilka procent. Boom na serwery jest więc przede wszystkim boomem na coraz droższe konfiguracje.
W przypadku AB nie jesteśmy w stanie równie dokładnie wyodrębnić tego efektu. Spółka sprzedaje serwery, storage i rozwiązania infrastrukturalne, uczestniczy również w projektach związanych z AI, ale nie raportuje osobno, jaka część przychodów pochodzi z wysokowartościowych systemów GPU.
Dlatego nie można powiedzieć, że AB sprzedaje „gorsze serwery”. Można natomiast powiedzieć, że Asbis jest dziś znacznie bardziej bezpośrednim i bardziej lewarowanym beneficjentem wydatków na infrastrukturę AI.
Do tego dochodzi geografia. Asbis działa na ponad 35 rynkach Europy, Azji Centralnej, Bliskiego Wschodu i Afryki, a Polska odpowiada jedynie za niewielką część jego sprzedaży. AB jest zdecydowanie mocniej skoncentrowane na Polsce i Europie Środkowej.
Daje to Asbisowi większe pole do łapania pojedynczych, bardzo dużych kontraktów związanych z budową centrów danych. Kilka takich projektów wystarczy, żeby przychody spółki zmieniły skalę znacznie szybciej niż w bardziej zdywersyfikowanym biznesie AB.
Do tego można dodać też aspekt geograficzny. Asbis działa międzynarodowo. Generuje przychody w takich krajach jak Tajwan, Holandia czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Polska to tylko 5% przychodów, dlatego spółce łatwiej łapać te duże wdrożenia AI, bo ma większe pokrycie geograficzne od konkurencji pokroju AB. AB z kolei generuje aż 60% przychodów w Polsce.
Dochodzi jeszcze kwestia dostępu do sprzętu. Przy obecnym deficycie chipów i komponentów serwerowych liczy się nie tyle popyt, co możliwość dostarczenia tego sprzętu klientowi.
AB samo pisze w swoich raportach, że popyt w segmencie dużych firm jest bardzo wysoki i przewyższa możliwości produkcyjne dostawców. Terminy dostaw się wydłużają, a w skrajnych przypadkach dostawy nie są gwarantowane. Klientów więc nawet nie brakuje, ale jest wielki problem z możliwością dostarczenia im sprzętu.
Asbis ma tu przewagę. Certyfikację umożliwiającą oferowanie kompletnych rozwiązań Nvidia HGX uzyskał już w 2021 roku, na długo przed obecnym boomem. Z Supermicro współpracuje od dwudziestu lat. W kwietniu 2026 Nvidia oficjalnie przyznała mu tytuł Star Performer dla Europy Wschodniej za ponadprzeciętne wyniki sprzedaży. Asbis ma też status NVIDIA Solution Provider Elite w compute.
Dlatego nie chodzi o to, że Asbis jest po prostu lepszym dystrybutorem od AB. Na razie znalazł się po prostu znacznie bliżej najgorętszego fragmentu obecnego cyklu inwestycyjnego. Ma większą ekspozycję na drogie systemy GPU, szerszą geografię i relacje z producentami budowane jeszcze przed boomem. Dzisiaj daje mu to potężną dźwignię na wzrost wydatków na AI. Jeżeli cykl kiedyś się odwróci, ta sama dźwignia może oczywiście działać również w drugą stronę.
Jednak w świecie, w którym klientów jest więcej niż dostępnego sprzętu, przewagą przestaje być samo znalezienie odbiorcy. Trzeba jeszcze mieć dostęp do komponentów, umieć je sfinansować i potrafić złożyć z nich kompletne rozwiązanie. Tutaj Asbis wszedł w obecny boom z bardzo dobrą pozycją startową.
Action i serwery Actina dla AI oraz HPC
Jest jeszcze jedna spółka z GPW, Action. Kurs Action wzrósł od początku roku o około 44%, więc wyprzedził AB, ale wyraźnie ustąpił Asbisowi.
Action jest ciekawy, bo trochę bardziej odchodzi od modelu czystej dystrybucji sprzętu globalnych producentów. Spółka od lat rozwija własną markę, pod którą oferuje między innymi serwery Actina Solar. W ofercie są już konfiguracje z chłodzeniem wodnym przeznaczone do centrów danych, obliczeń HPC, chmury i zastosowań związanych ze sztuczną inteligencją.
Nie oznacza to oczywiście, że Action sam produkuje kluczowe technologie znajdujące się w środku takiego serwera. Procesory, akceleratory GPU czy pamięci nadal pochodzą od zewnętrznych producentów. Action dobiera komponenty, konfiguruje całe rozwiązanie, sprzedaje je pod własną marką i może dołożyć do tego obsługę wdrożenia oraz serwisu.
To już trochę inna pozycja w łańcuchu wartości niż samo przewiezienie gotowego sprzętu od producenta do klienta. Teoretycznie daje większą kontrolę nad ceną końcową i możliwość zatrzymania większej części marży. W zamian Action bierze na siebie większą odpowiedzialność za konfigurację, jakość, gwarancję i późniejszy serwis.
Rzut oka na wyniki pokazuje jednak, że nie zmienia to fundamentalnie charakteru całego biznesu. W pierwszym półroczu 2026 roku Action wygenerował około 1,46 miliarda złotych przychodów i około 29 milionów złotych zysku netto. Po wszystkich kosztach z każdej złotówki sprzedaży nadal zostają więc mniej więcej dwa grosze.
Na poziomie marży brutto Action wypada nawet całkiem dobrze jak na dystrybutora. W drugim kwartale wyniosła ona ponad 10%. Problem polega na tym, że własne marki, integracja i rozwiązania enterprise są tylko częścią dużo większego biznesu dystrybucyjnego. Żeby naprawdę zmieniły ekonomikę całej grupy, musiałyby osiągnąć odpowiednio dużą skalę.
Pod względem dynamiki kursu i wyników Action również mocno ustępuje jednak Asbisowi. Problem jest podobny jak w przypadku AB. Na podstawie raportowanych danych znacznie trudniej pokazać, jak duża część całego biznesu jest bezpośrednio związana z najdroższymi projektami opartymi na akceleratorach GPU.
W przypadku Asbisu mamy konkretną informację, że około 80% sprzedaży serwerowej pochodzi z systemów wykorzystujących GPU Nvidii. W Action nie mamy porównywalnej liczby pokazującej aż tak dużą koncentrację na tym fragmencie rynku.
Do tego znowu dochodzi geografia. Action jest znacznie bardziej skoncentrowany na Polsce i Europie niż Asbis. To nie przekreśla możliwości uczestniczenia w dużych projektach, ale zmniejsza liczbę rynków, na których może próbować łapać wielkie kontrakty infrastrukturalne.
Dopiero kolejne kwartały pokażą więc, czy rozwój enterprise i własnych serwerów Actina stanie się na tyle duży, żeby wyraźnie zmienić dynamikę całej grupy.
Asbis, AB i Action – porównanie ekspozycji na AI
Wszystkie trzy firmy korzystają z tego samego globalnego boomu, ale na zupełnie inną skalę i z różną ekspozycją na jego najdroższą część.
Asbis złapał dziś najmocniej falę wielkich projektów infrastruktury AI opartej o GPU Nvidii. AB korzysta z rosnących wydatków na infrastrukturę IT szerzej i w bardziej zdywersyfikowany sposób. Action próbuje dodatkowo przesunąć się nieco wyżej w łańcuchu wartości poprzez własną markę serwerów i integrację.
Fundamenty ich działalności pozostają jednak zbliżone. Wszystkie angażują sporo kapitału w zapasy i wszystkie pozostają zależne od producentów najważniejszych podzespołów. Żadna z tych spółek nie kontroluje technologii procesorów, akceleratorów GPU czy pamięci wykorzystywanych w centrach danych.
To istotna różnica względem producentów znajdujących się bezpośrednio przy technologicznym wąskim gardle. Nvidia może stworzyć nową generację GPU. Micron może produkować pamięć HBM. Dystrybutor może przede wszystkim zadbać o to, żeby dostać odpowiednią alokację sprzętu, sfinansować jego zakup i znaleźć klienta, który zapłaci za kompletne rozwiązanie.
Jeżeli producenci kiedyś zmienią politykę sprzedaży albo większa część zamówień zacznie trafiać bezpośrednio do globalnych integratorów, lokalni dystrybutorzy będą musieli dostosować swój model działania.
Drugim ryzykiem jest kapitał obrotowy. Szybki wzrost wymaga zakupu coraz większej ilości bardzo drogiego sprzętu przed otrzymaniem zapłaty od klienta. W dobrym cyklu duży zapas oznacza dostępność sprzętu i pozwala zdobywać udział w rynku.
Po odwróceniu cyklu dokładnie ten sam zapas może stać się problemem. Spadek cen pamięci czy innych komponentów jest świetną wiadomością dla klienta, ale znacznie gorszą dla dystrybutora posiadającego magazyn kupiony wcześniej po wyższych cenach. Mechanizmy ochrony cenowej i uzgodnienia z producentami mogą część tego ryzyka ograniczać, ale nie eliminują fundamentalnej cykliczności tego biznesu.
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk









