Alchemia pieniądza: recenzja książki - DNA Rynków

Alchemia pieniądza: recenzja książki

Miłość do pieniędzy

Tę recenzję można zamknąć w jednym zdaniu: „Krótka historia pieniądza, którą musisz poznać”. „Alchemia pieniądza”, stworzona przez Nicholasa Dunbara może nie sięga do czasów Wielkiego Wybuchu, jak u Hawkinga, ale doskonale tłumaczy to, co w pieniądzu pociąga nas najbardziej. Czy nauka jest w stanie to wyjaśnić? Czy skomplikowane wzory i strategie implikują sukces maszynki do pieniędzy, która w nieskończoność będzie pomnażać nasz kapitał? Zmartwię Was, perpetuum mobile nie istnieje, ani w życiu ani na giełdzie. Nawet Isaac Newton, jeden z najlepszych fizyków, po bolesnej stracie kapitału powiedział: „Potrafię wyliczyć ruchy ciał niebieskich, ale nie szaleństwo ludzi”. Natomiast rynek finansowy to nic innego, jak wielki zbiór ludzkich namiętności, pasji, chciwości, nadziei i strachu. O tym, czy da się te emocje przeliczyć i ubrać w model finansowy przeczytamy w tej książce.

Chemia, fizyka, czy jednak ekonomia?

Dunbar z charakterystyczną dozą naukowca opisuje jedno z największych przedsięwzięć na rynku kapitałowym w USA, czyli Long-Term Capital Management (LTCM). Był to fundusz hedgingowy, założony w 1992 roku przez dwóch laureatów nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii – Roberta Mertona i Myrona Scholesa oraz króla obligacji na Wall Street – Johna Meriwethera, byłego wiceprezesa Salomon Brothers. Czy można chcieć więcej kompetencji? Wszystkie znaki zwiastowały sukces. Bezcenne doświadczenie i ekonomiczna wiedza zamknięte w murach instytucji. Naukowcy i praktycy w jednym. LTCM w swojej szczytowej formie zarządzał aktywami sięgającymi 130 miliardów dolarów i portfelem instrumentów pochodnych o nominalnej wartości odpowiadającej rocznemu budżetowi rządu Stanów Zjednoczonych. Przynosił inwestorom nawet 40-procentową stopę zwrotu.

Stopa zwrotu z funduszu LTCM w latach 1992-1998 w porównaniu z innymi aktywami w tym okresie

LTCM był inwestycyjnym dziełem sztuki. Okazało się jednak, że założenia, które wyniosły go na szczyt, stały się też powodem klęski. Dunbar w bardzo przystępny sposób, zabiera nas w fascynującą podróż błyskotliwych, ale i kontrowersyjnych transakcji. Opowiada historię produktu najwybitniejszych umysłów świata finansów, która mimo upływu lat dalej owiana jest pewną tajemnicą. Sekrety LTCM są o tyle ciekawe, że tylko najwyższe głowy znały pełny obraz sytuacji, a opinia publiczna poczęstowana została nielicznymi smakołykami.

Co wspólnego ma Casanova i fundusz hedgingowy?

Jeśli ktoś z Was był kiedyś w Wenecji, to na pewno słyszał o faro – grze, która przypomina ruletkę. Grał w nią Casanova, aby zgromadzić kapitał i uciec ze swoją wybranką do Paryża. Jego system opierał się na martyngale. Podczas gry, krupier wyciąga z talii kartę, czerwoną lub czarną. Obstawiający gracz ma zatem zawsze 50% szans na wygraną lub stratę. Grając martyngałem, gdy trafiamy, zabieramy gotówkę, a jeżeli przegrywamy podwajamy stawkę i gramy dalej. Urok martyngału bazuje na gwarancji, że hazardzista w końcu wygra, jeśli tylko będzie go stać na podwajanie stawki. Niestety istnieje ryzyko bankructwa, zanim to nastąpi, o czym przekonał się zarówno Casanova jak i zarządzający funduszem Long-Term Capital Management. W 1998 roku wartość LTCM spadła o 90% w cztery miesiące. O ile Casanova wspierał się jeszcze diamentami swojej wybranki, to fundusz, który wówczas potrzebował miliardy dolarów wsparcia upadł z ogromnym hukiem. Mówiąc wprost – maszynki do robienia pieniędzy się zepsuły, a miłość do dźwigni finansowej odbiła się czkawką 14 największym bankom na świecie, które musiały ratować system finansowy. Nie widząc żadnych innych możliwości, Bank Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku zorganizował pakiet ratunkowy w wysokości 3,625 miliarda dolarów (rekordowy w tamtych czasach), aby uniknąć większego załamania na rynkach finansowych. Bankers Trust, Barclays, Chase, Credit Suisse First Boston, Deutsche Bank, Goldman Sachs, Merrill Lynch, J.P.Morgan, Morgan Stanley, Salomon Smith Barney i UBS wyłożyli po 300 milionów dolarów. Société Générale – 125 milionów USD, a BNP Paribas oraz Crédit Agricole po 100. Natomiast Bear Stearns oraz (o ironio) Lehman Brothers odmówili udziału w konsorcjum. Zagrożenie było na tyle duże, że wymagało nawet interwencji FEDu, który obniżył stopy procentowe.

Zawsze lepiej wiedzieć!

Czytając „Alchemię pieniądza”, między wierszami dostrzec można matematyczne usposobienie Dunbara, który jest astrofizykiem i byłym studentem samego Stephena Hawkinga. Czy warto ją przeczytać? To opowieść o wielkich pieniądzach i wielkim upadku, opisana fenomenalnym językiem naukowca i dziennikarza – więc tak, warto! Trzeba jednak przyznać, że nie jest to książka dla ludzi, którym finansowe romanse są obce. Na tę randkę pozwolić sobie mogą ci, którzy co nieco z ekonomii już wiedzą. Napisana niezwykle barwnym językiem historia LTCM to również wyjaśnienie mechanizmów funkcjonowania tej wartej miliardy dolarów branży. Również miłośnicy historii ekonomicznej znajdą dla siebie opisy przełomowych odkryć. Dla wielu z Was mogą okazać się nudnymi przerywnikami, ale pamiętajmy słowa Cycerona: „Nie znać historii, to być zawsze dzieckiem.”.Agata Paluch

– Świetna historia napisana ciekawym językiem- Duża dbałośc o szczegóły- Mocno wciągająca
– Nie nadaje się dla laików finansowych- Autor unika bezpośredniego cytowania zarządzających, z którymi prowadził wywiady. Szkoda, to mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć realizm książki



Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Agata PaluchAgata Paluch - doświadczona inwestorka indywidualna działająca głównie na rynku instrumentów pochodnych, obecnie pracuje w bankowości.
Slider
Slider

Ankieta

A co gdybyś mógł uczestniczyć w szkoleniach DNA Rynków?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Array ( [0] => 94 )

Wyboista droga Ubera na giełdę, czyli od zera do… zera?


28 lat Giełdy Papierów Wartościowych


Millenialsi wolą kawę od emerytury?


Cena wolności od pracy, czyli czy warto pracować mniej?


Wizjoner czy Wariat? Cienka granica pomiędzy sukcesem i upadkiem firmy


6 ciekawych giełdowych debiutów jakie jeszcze zobaczymy w 2019 roku


Slider
Slider

Polecane wpisy

Innowacja – modne słowo czy wróg u bram sektora bankowego?


6 ciekawych giełdowych debiutów jakie jeszcze zobaczymy w 2019 roku


Wizjoner czy Wariat? Cienka granica pomiędzy sukcesem i upadkiem firmy


Wyboista droga Ubera na giełdę, czyli od zera do… zera?


Cena wolności od pracy, czyli czy warto pracować mniej?


28 lat Giełdy Papierów Wartościowych