Tesla i Apple ogłaszają splity swoich akcji. Czy na tym można zarobić?

opublikowano: 13 sierpnia 2020

Ostatnio natrafiłem w sieci na wykres, który pokazuje, ile rachunków inwestycyjnych prowadzonych przez Fidelity Investments dokonało handlu ułamkowymi częściami akcji. Sporo zagranicznych brokerów faktycznie umożliwia taki handel, więc samo w sobie nie jest to niczym dziwnym. Ciekawsze jest, jak silny był ostatnio wzrost tego typu rachunków. W marcu 2020 było ich około 100 tysięcy, a w lipcu już prawie 350 tysięcy. Po co kupować ułamkowe części akcji, poza buntowniczym „bo można”? Oczywiście może ktoś chce po prostu perfekcyjnie, co do promila dobrać wagi poszczególnych spółek do swojego portfela. Ok, nie oszukujmy się, nikt, absolutnie nikt nie będzie tego robił w takim celu. Zostaje drugi powód. Kto kupi np. 1,72 akcji? Ten, kogo nie stać na kupno 2 pełnych akcji, bo cena nominalna robi się zbyt wysoka.

Liczba rachunków w Fidelity Investments, które dokonują handlu ułamkami akcji

Liczba rachunków w Fidelity Investments, które dokonują handlu ułamkami akcji
Źródło: Fidelity

Zestawiając informacje z tego wykresu z zadaniem sobie pytania „Do jakich spółek z USA płynie obecnie najwięcej inwestycyjnego kapitału?” szybko rzuci się w oczy pewna zależność. Kapitał płynie do gigantów sektora technologicznego, a ceny akcji tych spółek kształtują się na 12 sierpnia następująco:

  • Microsoft – 210 USD
  • Facebook – 260 USD
  • Apple – 450 USD
  • Netflix – 475 USD
  • Alphabet (Google) – 1500 USD
  • Tesla – 1550 USD
  • Amazon – 3150 USD!

Jeszcze Microsoft i Facebook kosztujące po 200 dolarów są do przełknięcia przez indywidualnego inwestora, ale 450 USD ceny Apple może już niektórych blokować. Nie wspominając o 1500 USD za Google, czy 3150 USD za Amazona. Dla niektórych blokada takiego kapitału i ryzyko mogą być zbyt duże. Zwłaszcza że mediana środków, jakie amerykańskie gospodarstwo domowe trzyma w akcjach to 56 tysięcy dolarów (z czego sporo tej kwoty na kontach emerytalnych zarządzanych przez innych), a przecież inwestorzy zagraniczni mają te kapitały jeszcze niższe. Standardowego inwestora więc na akcje Google, Tesli, Amazona, a nawet Apple już po prostu nie stać. W koronahossie, która napędzana jest kapitałem inwestorów indywidualnych, może mieć to znaczenie. Pewnie, że w USA większość brokerów daje możliwość handlu ułamkowego, ale już np. w Polsce to mało popularne rozwiązanie.

Handel cząstkami akcji jest możliwy w aplikacji Robin Hood

Robinhood umożliwia handel cząstkowy

Split przyciąga kolejny kapitał?

Z pomocą spółkom przychodzi tzw. split akcji. Sama operacja trudna nie jest i polega po prostu na obniżeniu wartości nominalnej akcji przy utrzymaniu tego samego kapitału akcyjnego. Bardziej obrazowo po ludzku pomyśl o gigantycznym jabłku, ale takim naprawdę gigancie. Jabłko ważące 100 kg za 10 tysięcy złotych. Kupiłbyś, bo kto nie jest ciekawy, jak smakuje takie wielkie jabłko? Wielu by kupiło, ale kto normalny wyda 10 tysięcy złotych na jabłko? Jeśli jednak znajdzie się perfekcyjnie władający nożem krajacz jabłka i pokroi je na 1000 części po 100 gram każda, a ich cena dzięki temu będzie wynosić 10 zł za część jabłka, to znajdzie się więcej chętnych do kupna. Oczywiście w teorii. Split nie różni się niczym od historii z jabłkiem. Akcja Apple, która kosztowała 450 USD, będzie kosztowała ~115, a akcjonariusz będzie miał większą ich ilość. Teoretycznie to dla niego bez znaczenia.

Sam split jest dość pospolitą giełdową praktyka z różnych powodów, z których jeden to właśnie za wysoka rynkowa cena akcji. Swój split ogłosił niedawno Apple (pod koniec lipca) w stosunku 4:1, a 12 sierpnia również Tesla w stosunku 5:1. Swoją drogą może być to jeden z opisywanych przeze mnie królików z kapelusza, wyciąganych przez Elona Muska, o których pisałem we wpisie „Dlaczego akcje Tesli rosną i dlaczego powinny przestać (lub nie)?”.

Pomimo że split sam w sobie nie zmienia w żaden sposób wartości wewnętrznej spółki, to jednak historycznie patrząc, w pewnym stopniu działa na rynek. W dwóch niezależnych badaniach w roku 1996 oraz 2004, David Ikenberry z Uniwersytetu w Illinois wykazał, że akcje po splicie zachowują się lepiej od rynku o 8% w roku po podziale oraz o 12% lepiej od rynku w ciągu kolejnych 3 lat. Badania były prowadzone dla 1000 różnych spółek i splitów 2:1, 3:1 oraz 4:1.

Być może te badania są zdezaktualizowane. Nowszych niestety nie znam, ale rynek chyba też nie, co widać po euforii dotyczącej podziału ogłoszonego przez Teslę. Podczas sesji 12 sierpnia, po ogłoszeniu splitu kurs wzrósł o 13%. Muska królika z kapelusza, jak widać działają. Czekam na kolejne 😉

Kurs Tesli reaguje na informacje o splicie

Kurs Tesli reaguje na informacje o splicie
Źródło: DNA Rynków

Warto pamiętać, że split sam w sobie może nie działa bezpośrednio na wartość wewnętrzną spółki, bo jest bardziej operacją księgową, ale może działać na inne elementy całego rynku. W przypadku Apple split istotnie zmniejszy jego wpływ na indeks Dow Jones Industrials, co powinno być szczególnie ważne dla posiadaczy ETf-ów opartych o ten indeks. W przeciwieństwie bowiem do indeksu S&P500, który jest ważony kapitalizacją spółki, indeks DJIA jest ważony ceną nominalną akcji. Przy cenie rzędu 450 USD, Apple króluje w indeksie. Po splicie, gdy cena spadnie do około 110 USD, będzie plasował się mniej więcej na 15 pozycji.

Amazon następny w kolejce?

Jeśli takie inwestowanie „pod splity” jakkolwiek bezsensowne fundamentalnie wydaje się działać, to może warto zastanowić się, kto jest następny w kolejce? Tu wszystko wskazywałoby na spółkę Bezosa. Dlaczego? Głównie z tego samego powodu, dla którego kiedyś split przeprowadził Apple – żeby wejść do indeksu Dow Jones. Kiedy Amazon był powszechnie uważany za spółkę wyłącznie technologiczną, wydawało się mało prawdopodobne, aby kiedykolwiek dołączył do indeksu, dziś jednak jego biznes wpada też w segment tzw. consumer discretionary oraz telekomunikacji. Żeby jednak dostać się prestiżowego Dow Jones, Amazon musiałby wykonać split rzędu minimum 15:1, a nawet 20:1.

Obecne komponenty indeksu Dow Jones

Obecne komponenty indeksu Dow Jones
Źródło: stooq.pl

Poza tym Amazon zawsze miał aspiracje, aby stać się najważniejszą firmą na Ziemi. Dotrzymanie kroku Apple jest koniecznością i jestem pewien, że Bezos przyjrzy się uważnie jaki wpływ będzie miał podział akcji konkurenta na przyszłą cenę ich akcji. Jak na razie ogłoszenie o splicie akcji Apple zwiększyło zainteresowanie nawet powyżej i tak już imponujących poziomów. W efekcie kapitalizacja rynkowa Apple przekroczyła 1,9 biliona dolarów. Amazon pozostaje bliżej 1,6 biliona dolarów. Zwracanie uwagi na swoje rankingi kapitalizacji rynkowej może wydawać się małostkowe, ale kto czytał biografie Bezosa, ten wie, że idealnie oddaje to jego nastawienie 😉

Do zarobienia
Piotr Cymcyk

68
1

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

68
1


Może Cię zainteresować również

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: