Rynki na żywo.
(1390)WIG20 słabszy od otoczenia, ale bez dramatu
Za nami ciekawa, ale mimo wszystko trochę smutna sesja w Warszawie. Przed jej rozpoczęciem inwestorzy oraz komentatorzy zastanawiali się jakie będą nastroje o poranku w związku z wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. Rynki nie lubią bowiem takich sytuacji, które niosą w sobie niepewność podnosząc tym samym poziom ryzyka.
Początek sesji upłynął jednak w atmosferze spokoju. Minimalny spadek indeksu WIG20 o ok. 0,2% pokrywał się z atmosferą na głównych parkietach europejskich, a do tego spadek rentowności polskich obligacji 10-letnich przy niewielkim osłabieniu złotego potwierdzał, że jesteśmy wolni od nerwowych reakcji inwestorów.
Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z nadejściem południa. Główny benchmark zaczął pogłębiać odejście, które trudno było już uzasadnić koniunkturą zewnętrzną. WIG20 zaczął coraz bardziej odstawać w dół względem chociażby DAX. Działo się tak przede wszystkim za sprawą banków, które przewodziły spadkom w gronie blue chips, a waga tego sektora w rynku dała niedźwiedziom dodatkowe paliwo.
W krytycznym momencie w popołudniowej fazie sesji WIG20 tracił 1,7%, co też trudno uznać za dramat mając na uwadze piątkowe cofnięcie o 2,4%. Na szczęście decydująca faza handlu pozwoliła na odrobienie znacznej części wcześniejszych strat, w czym pomagała poprawa nastrojów rynkowych wspierana powiększającym się odbiciem na Wall Street po dwóch kolejnych trudnych dniach dla byków. Zamknięcie głównego indeksu GPW 0,7% pod kreską nie jest niczym szczególnym ani też niebezpiecznym.
Sytuacja techniczna rynku nie pogorszyła się w sposób istotny. Owszem w trakcie sesji kurs WIG20 naruszył swoją 50-dniową średnią po raz pierwszy od 8 lipca 2025 roku, jednak zamknięcie powyżej średniej nie pozwala na wyciąganie daleko idących wniosków, które miałyby faworyzować obóz niedźwiedzi. Nie doszło też do jakiegokolwiek naruszenia wsparcia w rejonie 4085 pkt., więc na razie są podstawy do zachowania spokoju.
Za nami ciekawa, ale mimo wszystko trochę smutna sesja w Warszawie. Przed jej rozpoczęciem inwestorzy oraz komentatorzy zastanawiali się jakie będą nastroje o poranku w związku z wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. Rynki nie lubią bowiem takich sytuacji, które niosą w sobie niepewność podnosząc tym samym poziom ryzyka.
Początek sesji upłynął jednak w atmosferze spokoju. Minimalny spadek indeksu WIG20 o ok. 0,2% pokrywał się z atmosferą na głównych parkietach europejskich, a do tego spadek rentowności polskich obligacji 10-letnich przy niewielkim osłabieniu złotego potwierdzał, że jesteśmy wolni od nerwowych reakcji inwestorów.
Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z nadejściem południa. Główny benchmark zaczął pogłębiać odejście, które trudno było już uzasadnić koniunkturą zewnętrzną. WIG20 zaczął coraz bardziej odstawać w dół względem chociażby DAX. Działo się tak przede wszystkim za sprawą banków, które przewodziły spadkom w gronie blue chips, a waga tego sektora w rynku dała niedźwiedziom dodatkowe paliwo.
W krytycznym momencie w popołudniowej fazie sesji WIG20 tracił 1,7%, co też trudno uznać za dramat mając na uwadze piątkowe cofnięcie o 2,4%. Na szczęście decydująca faza handlu pozwoliła na odrobienie znacznej części wcześniejszych strat, w czym pomagała poprawa nastrojów rynkowych wspierana powiększającym się odbiciem na Wall Street po dwóch kolejnych trudnych dniach dla byków. Zamknięcie głównego indeksu GPW 0,7% pod kreską nie jest niczym szczególnym ani też niebezpiecznym.
Sytuacja techniczna rynku nie pogorszyła się w sposób istotny. Owszem w trakcie sesji kurs WIG20 naruszył swoją 50-dniową średnią po raz pierwszy od 8 lipca 2025 roku, jednak zamknięcie powyżej średniej nie pozwala na wyciąganie daleko idących wniosków, które miałyby faworyzować obóz niedźwiedzi. Nie doszło też do jakiegokolwiek naruszenia wsparcia w rejonie 4085 pkt., więc na razie są podstawy do zachowania spokoju.
Świetne preeliminary od Sygnity
Sygnity wystrzeliło dzisiaj na GPW o około 13% po publikacji wstępnych wyników za trzeci kwartał i patrząc na liczby, trudno się temu specjalnie dziwić. Spółka pokazała naprawdę bardzo mocny kwartał, zarówno pod względem wzrostu przychodów, jak i rentowności.
Sygnity wystrzeliło dzisiaj na GPW o około 13% po publikacji wstępnych wyników za trzeci kwartał i patrząc na liczby, trudno się temu specjalnie dziwić. Spółka pokazała naprawdę bardzo mocny kwartał, zarówno pod względem wzrostu przychodów, jak i rentowności.
Listopad statystycznie korzystny dla S&P 500
Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby w roku wyborów połówkowych zarówno październik, jak i listopad przyniosły spadki. W pięciu przypadkach, gdy październik kończył się na minusie, listopad za każdym razem przynosił odbicie i kończył się wzrostami. Za nami spadkowy październik, więc czas na wzrostowy listopad.
W roku wyborów środka kadencji listopad jest miesiącem, w którym najczęściej (w 78,9% przypadków) historycznie odnotowywało się wzrosty. Od 1950 roku listopad był średnio najlepszym miesiącem w roku. W ciągu ostatnich 20 lat zajmuje drugie miejsce, w ciągu ostatnich 10 lat jest najlepszy, a w latach wyborów połówkowych plasuje się na drugiej pozycji.
Kolejny mocny odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego sektora produkcyjnego
Wskaźnik ISM dla sektora przemysłowego wzrósł w październiku do poziomu 55,5 pkt, wobec 54,5 pkt. we wrześniu, wyraźnie przewyższając oczekiwania rynku, które kształtowały się na poziomie 54,6 pkt.
Wynik ten oznacza drugie najszybsze tempo ekspansji w sektorze w ciągu niemal czterech lat, co wynikało przede wszystkim z wyraźniejszego przyspieszenia wzrostu produkcji – indeks produkcji wzrósł z 56,7 pkt w poprzednim miesiącu do 59,0 pkt.
Napływ nowych zamówień również przyspieszył, a odpowiedni wskaźnik wzrósł nieznacznie – z 55,3 pkt. do 55,5 pkt. Z kolei wzrost zatrudnienia nieco wyhamował. Indeks zatrudnienia obniżył się z 52,7 pkt do 52,4 pkt, co sygnalizuje lekkie spowolnienie tempa tworzenia nowych miejsc pracy.
Wskaźnik ISM dla sektora przemysłowego wzrósł w październiku do poziomu 55,5 pkt, wobec 54,5 pkt. we wrześniu, wyraźnie przewyższając oczekiwania rynku, które kształtowały się na poziomie 54,6 pkt.
Wynik ten oznacza drugie najszybsze tempo ekspansji w sektorze w ciągu niemal czterech lat, co wynikało przede wszystkim z wyraźniejszego przyspieszenia wzrostu produkcji – indeks produkcji wzrósł z 56,7 pkt w poprzednim miesiącu do 59,0 pkt.
Napływ nowych zamówień również przyspieszył, a odpowiedni wskaźnik wzrósł nieznacznie – z 55,3 pkt. do 55,5 pkt. Z kolei wzrost zatrudnienia nieco wyhamował. Indeks zatrudnienia obniżył się z 52,7 pkt do 52,4 pkt, co sygnalizuje lekkie spowolnienie tempa tworzenia nowych miejsc pracy.
Umiarkowane odbicie na Wall Street po trudnej końcówce zeszłego tygodnia
Indeksy amerykańskie odbijają zgodnie z tym, co od godzin porannych sygnalizowały kontrakty terminowe. Szału jednak nie ma, bo siła tego odbicia w relacji do skali spadku z dwóch poprzednich sesji jest mizerna.
Widać to dobrze na wykresie dziennym Nasdaq100. W piątek po spadkowej luce i zamknięciu 3,5% pod kreską kurs benchmarku przełamał wsparcie w rejonie 29.000 pkt. Dziś indeks rośnie tylko 0,8%, więc jest to dość skromne odreagowanie, które nie zapowiada na razie powrotu powyżej przywołanego wsparcia. Z dołu byki mają jednak w odwodzie średnią SMA200, a poniżej kolejne i tym razem silniejsze wsparcie w okolicach 27.175 pkt.
Trzeba jeszcze wspomnieć o sprzyjającej bykom sezonowości, ale o tym w kolejnym wpisie.
Indeksy amerykańskie odbijają zgodnie z tym, co od godzin porannych sygnalizowały kontrakty terminowe. Szału jednak nie ma, bo siła tego odbicia w relacji do skali spadku z dwóch poprzednich sesji jest mizerna.
Widać to dobrze na wykresie dziennym Nasdaq100. W piątek po spadkowej luce i zamknięciu 3,5% pod kreską kurs benchmarku przełamał wsparcie w rejonie 29.000 pkt. Dziś indeks rośnie tylko 0,8%, więc jest to dość skromne odreagowanie, które nie zapowiada na razie powrotu powyżej przywołanego wsparcia. Z dołu byki mają jednak w odwodzie średnią SMA200, a poniżej kolejne i tym razem silniejsze wsparcie w okolicach 27.175 pkt.
Trzeba jeszcze wspomnieć o sprzyjającej bykom sezonowości, ale o tym w kolejnym wpisie.
XTB na poziomie wsparcia
Przybywa walorów, które zaczynają baczniejszym okiem spoglądać w kierunku dociskanych wsparć. Jednym z nich jest dziś XTB, który od końcówki sierpnia rozwija korektę. Od letniego szczytu do dziś kurs akcji cofnął się już o 30%, więc jest to całkiem poważna sprawa, pomimo że od początku roku stopa zwrotu nadal sięga jeszcze blisko 90%.
Na wykresie dziennym niedźwiedzie sięgają dziś lokalnego wsparcia w rejonie 130 zł. Czas pokaże jaki będzie wynik tego testu, ale np. momentum na razie sprzyja obozowi niedźwiedzi, podobnie jak fakt poruszania się kursu poniżej zniżkującej średniej SMA50. W przypadku przełamania wsparcia celem kursu stanie się poziom średniej z 200 sesji.
Przybywa walorów, które zaczynają baczniejszym okiem spoglądać w kierunku dociskanych wsparć. Jednym z nich jest dziś XTB, który od końcówki sierpnia rozwija korektę. Od letniego szczytu do dziś kurs akcji cofnął się już o 30%, więc jest to całkiem poważna sprawa, pomimo że od początku roku stopa zwrotu nadal sięga jeszcze blisko 90%.
Na wykresie dziennym niedźwiedzie sięgają dziś lokalnego wsparcia w rejonie 130 zł. Czas pokaże jaki będzie wynik tego testu, ale np. momentum na razie sprzyja obozowi niedźwiedzi, podobnie jak fakt poruszania się kursu poniżej zniżkującej średniej SMA50. W przypadku przełamania wsparcia celem kursu stanie się poziom średniej z 200 sesji.
Giganci technologiczni z gigantycznymi stratami po wynikach
Czterech największych hiperskalowalne przepaliło w zeszłym tygodniu łączną kapitalizację rynkową o 894 miliardy dolarów po opublikowaniu wyników finansowych. Alphabet odnotował największą stratę w wysokości -505 miliardów dolarów. Następnie jest Amazon z -192 miliardami dolarów i Meta -187 miliardami dolarów.
Alphabet znalazł się pod szczególnie silną presją, spadając o -12,6% w czwartek w swojej najgorszej sesji w historii, tracąc 525 miliardów dolarów wartości rynkowej po tym, jak przychody z wyszukiwarki nie spełniły oczekiwań, a zarząd zasygnalizował kolejny znaczący wzrost inwestycji w 2027 roku.
Tymczasem spowolnienie wzrostu w kluczowych obszarach działalności i coraz bardziej ujemne wolne przepływy pieniężne rodzą pytania o to, czy te ogromne inwestycje w infrastrukturę AI mogą generować wystarczające zyski.
Mówiąc wprost, inwestorzy nie są już nagradzani wyłącznie za coraz wyższe wydatki, w przeciwieństwie do poprzednich kwartałów. Domagają się teraz wyraźniejszych dowodów na to, że rozwój AI może przełożyć się na stabilne przychody i rentowność.
Czterech największych hiperskalowalne przepaliło w zeszłym tygodniu łączną kapitalizację rynkową o 894 miliardy dolarów po opublikowaniu wyników finansowych. Alphabet odnotował największą stratę w wysokości -505 miliardów dolarów. Następnie jest Amazon z -192 miliardami dolarów i Meta -187 miliardami dolarów.
Alphabet znalazł się pod szczególnie silną presją, spadając o -12,6% w czwartek w swojej najgorszej sesji w historii, tracąc 525 miliardów dolarów wartości rynkowej po tym, jak przychody z wyszukiwarki nie spełniły oczekiwań, a zarząd zasygnalizował kolejny znaczący wzrost inwestycji w 2027 roku.
Tymczasem spowolnienie wzrostu w kluczowych obszarach działalności i coraz bardziej ujemne wolne przepływy pieniężne rodzą pytania o to, czy te ogromne inwestycje w infrastrukturę AI mogą generować wystarczające zyski.
Mówiąc wprost, inwestorzy nie są już nagradzani wyłącznie za coraz wyższe wydatki, w przeciwieństwie do poprzednich kwartałów. Domagają się teraz wyraźniejszych dowodów na to, że rozwój AI może przełożyć się na stabilne przychody i rentowność.
Kruk pogłębia przecenę
Coraz trudniejsza staje się sytuacja byków na walorach Kruka. Kurs akcji rozpoczął dzisiejszą sesję od kosmetycznego wzrostu i sytuację tę udało się utrzymywać przez pierwsze trzy kwadranse handlu. Potem jednak z utrzymaniem kurs pojawiły kłopoty, które narastają w każdym kolejnym fragmencie sesji. W konsekwencji mamy wyraźne pogłębienie ubiegłotygodniowej przeceny nasilonej w środę po publikacji raportu finansowego za III kwartał oraz po ostrzeżeniu zarządu, który widzi ryzyko, że wyniki tegoroczne na poziomie zysku netto będą niższe niż wyniki roku ubiegłego.
Na wykresie dziennym sytuacja waloru wygląda fatalnie. Przełamanie emocjonalnego dołka ze środy wskazuje na wyjątkową słabość kursu i brak popytu, który chciałby skorzystać z niższej rynkowej wyceny akcji. Niedźwiedziom udało się już sprowadzić kurs do poziomów, które po raz ostatni widzieliśmy podczas globalnego załamania na rynkach akcji w kwietniu 2025 roku. Obecnie tamten poziom jest kluczowym wsparciem. Nadzieją na odreagowanie jest silne wyprzedanie rynku widoczne na poniższym wykresie tygodniowym.
Coraz trudniejsza staje się sytuacja byków na walorach Kruka. Kurs akcji rozpoczął dzisiejszą sesję od kosmetycznego wzrostu i sytuację tę udało się utrzymywać przez pierwsze trzy kwadranse handlu. Potem jednak z utrzymaniem kurs pojawiły kłopoty, które narastają w każdym kolejnym fragmencie sesji. W konsekwencji mamy wyraźne pogłębienie ubiegłotygodniowej przeceny nasilonej w środę po publikacji raportu finansowego za III kwartał oraz po ostrzeżeniu zarządu, który widzi ryzyko, że wyniki tegoroczne na poziomie zysku netto będą niższe niż wyniki roku ubiegłego.
Na wykresie dziennym sytuacja waloru wygląda fatalnie. Przełamanie emocjonalnego dołka ze środy wskazuje na wyjątkową słabość kursu i brak popytu, który chciałby skorzystać z niższej rynkowej wyceny akcji. Niedźwiedziom udało się już sprowadzić kurs do poziomów, które po raz ostatni widzieliśmy podczas globalnego załamania na rynkach akcji w kwietniu 2025 roku. Obecnie tamten poziom jest kluczowym wsparciem. Nadzieją na odreagowanie jest silne wyprzedanie rynku widoczne na poniższym wykresie tygodniowym.
Marvell przejmuje Lumentum za 115 miliardów dolarów. Największa transakcja w historii branży półprzewodników!
Marvell ogłosił przejęcie Lumentum za astronomiczne 115 miliardów dolarów, co będzie jedną z największych transakcji w historii sektora technologicznego i, jeśli dojdzie do skutku, największym przejęciem w historii szeroko rozumianej branży półprzewodników. Sama logika tego przejęcia jest jednak dość ciekawa i warto ją trochę rozłożyć, bo dobrze pokazuje, w którą stronę zmierza infrastruktura AI.
Marvell ogłosił przejęcie Lumentum za astronomiczne 115 miliardów dolarów, co będzie jedną z największych transakcji w historii sektora technologicznego i, jeśli dojdzie do skutku, największym przejęciem w historii szeroko rozumianej branży półprzewodników. Sama logika tego przejęcia jest jednak dość ciekawa i warto ją trochę rozłożyć, bo dobrze pokazuje, w którą stronę zmierza infrastruktura AI.
Bank Anglii przygotowany do podwyższenia stóp procentowych po raz pierwszy od 2023 roku
Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Bloomberg wśród 35 ekonomistów, w czwartek Bank Anglii prawdopodobnie dokona pierwszej od ponad trzech lat podwyżki stóp procentowych. Wszyscy ankietowani spodziewają się wzrostu stóp z poziomu 3,75% – na którym utrzymywały się one przez ostatnie 11 miesięcy – do 4%.
Oczekuje się, że bank centralny podniesie prognozy inflacji zarówno na bieżący, jak i przyszły rok. Ekonomiści przewidują również korektę w górę prognozy wzrostu PKB na ten rok oraz obniżenie prognozy stopy bezrobocia.
Blisko 60% ankietowanych spodziewa się, że siedmiu decydentów opowie się za podwyżką, a dwóch będzie przeciw. Kolejne 24% badanych przewiduje rozkład głosów w stosunku 6 do 3. Oznaczałoby to istotną zmianę w porównaniu z wrześniowym posiedzeniem, podczas którego za podwyżką głosowało zaledwie trzech członków komitetu. W ostatnich tygodniach ton wypowiedzi przedstawicieli Banku Anglii przesunął się w stronę poparcia dla podwyżki stóp.
Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Bloomberg wśród 35 ekonomistów, w czwartek Bank Anglii prawdopodobnie dokona pierwszej od ponad trzech lat podwyżki stóp procentowych. Wszyscy ankietowani spodziewają się wzrostu stóp z poziomu 3,75% – na którym utrzymywały się one przez ostatnie 11 miesięcy – do 4%.
Oczekuje się, że bank centralny podniesie prognozy inflacji zarówno na bieżący, jak i przyszły rok. Ekonomiści przewidują również korektę w górę prognozy wzrostu PKB na ten rok oraz obniżenie prognozy stopy bezrobocia.
Blisko 60% ankietowanych spodziewa się, że siedmiu decydentów opowie się za podwyżką, a dwóch będzie przeciw. Kolejne 24% badanych przewiduje rozkład głosów w stosunku 6 do 3. Oznaczałoby to istotną zmianę w porównaniu z wrześniowym posiedzeniem, podczas którego za podwyżką głosowało zaledwie trzech członków komitetu. W ostatnich tygodniach ton wypowiedzi przedstawicieli Banku Anglii przesunął się w stronę poparcia dla podwyżki stóp.
WIG20 słabnie, także na tle otoczenia
Pierwszą fazę dzisiejszej sesji na GPW można określić jako zdecydowanie spokojną i bez reakcji na sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego. Obecnie aż tak niewinnie już to nie wygląda, choć na tę chwilę tylko dla akcji i po części dla złotego, bo rentowność 10-latek spada o ok. 0,6% i tutaj jest spokój.
To co oprócz techniki rzuca się w oczy to fakt, że WIG20 słabnie na tle otoczenia rozjeżdżając się w kolejnych godzinach handlu chociażby z kontraktami na DAX (wykres 1). Na wykresie dziennym kurs benchmarku schodzi poniżej swojej 50-dniowej średniej po raz pierwszy od 8 lipca. Nie ma w tym na razie nic wiece niepokojącego, ale na pewno jest to oznaką co najmniej lokalnej słabości, także w kontekście utrzymujących się od pierwszej połowy sierpnia negatywnych dywergencji pomiędzy indeksem a jego wskaźnikami impetu (wykres 2).
Sytuacja może się jeszcze pogorszyć po południu, kiedy do gry wejdą inwestorzy zza oceanu.
Pierwszą fazę dzisiejszej sesji na GPW można określić jako zdecydowanie spokojną i bez reakcji na sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego. Obecnie aż tak niewinnie już to nie wygląda, choć na tę chwilę tylko dla akcji i po części dla złotego, bo rentowność 10-latek spada o ok. 0,6% i tutaj jest spokój.
To co oprócz techniki rzuca się w oczy to fakt, że WIG20 słabnie na tle otoczenia rozjeżdżając się w kolejnych godzinach handlu chociażby z kontraktami na DAX (wykres 1). Na wykresie dziennym kurs benchmarku schodzi poniżej swojej 50-dniowej średniej po raz pierwszy od 8 lipca. Nie ma w tym na razie nic wiece niepokojącego, ale na pewno jest to oznaką co najmniej lokalnej słabości, także w kontekście utrzymujących się od pierwszej połowy sierpnia negatywnych dywergencji pomiędzy indeksem a jego wskaźnikami impetu (wykres 2).
Sytuacja może się jeszcze pogorszyć po południu, kiedy do gry wejdą inwestorzy zza oceanu.
Meta zbudowała pierwszego humanoidalnego robota
Meta coraz mocniej wchodzi w robotykę humanoidalną. Jak donosi The Information, spółka we współpracy z chińskim Fourier zbudowała już pierwszego humanoidalnego robota, a obecnie pracuje nad jego drugą wersją.
Robot, wewnętrznie nazywany Max, powstał w zaledwie trzy miesiące. Ma około 150 cm wzrostu, waży 48 kg i wykorzystuje procesor NVIDIA Jetson Thor. Potrafi naśladować mimikę twarzy, reagować na głos i gesty, a dzięki dłoniom z pięcioma palcami podnosić niewielkie przedmioty. Meta pracuje już nad Max 2, który ma otrzymać sprawniejsze dłonie, dodatkowe czujniki pozwalające poruszać się po schodach oraz wbudowany projektor.
Najciekawsze jest jednak to, jak Meta widzi przyszłość tego projektu. Humanoidalne roboty mają docelowo stać się fizycznym przedłużeniem agenta AI Muse, o którym pisałem wam wielokrotnie. Innymi słowy, zamiast ograniczać się do wykonywania zadań na komputerze czy telefonie, agent mógłby w przyszłości wykonywać również fizyczne czynności w naszym domu. To oczywiście znacznie trudniejszy problem technologiczny, ale też potencjalnie zupełnie nowy rynek, którym jak widać Meta również jest zainteresowana.
Spółka zaczęła już rekrutować w Chinach inżynierów, którzy mają pomóc przejść od prototypów do ewentualnej produkcji masowej. Na razie jednak Meta podkreśla, że roboty służą wyłącznie do wewnętrznych badań i nie ma żadnego ogłoszonego terminu wprowadzenia ich na rynek.
Z perspektywy inwestycyjnej nie przypisywałbym temu projektowi jeszcze żadnej istotnej wartości i patrzyłbym na niego bardziej przez pryzmat ciekawostki.
Meta coraz mocniej wchodzi w robotykę humanoidalną. Jak donosi The Information, spółka we współpracy z chińskim Fourier zbudowała już pierwszego humanoidalnego robota, a obecnie pracuje nad jego drugą wersją.
Robot, wewnętrznie nazywany Max, powstał w zaledwie trzy miesiące. Ma około 150 cm wzrostu, waży 48 kg i wykorzystuje procesor NVIDIA Jetson Thor. Potrafi naśladować mimikę twarzy, reagować na głos i gesty, a dzięki dłoniom z pięcioma palcami podnosić niewielkie przedmioty. Meta pracuje już nad Max 2, który ma otrzymać sprawniejsze dłonie, dodatkowe czujniki pozwalające poruszać się po schodach oraz wbudowany projektor.
Najciekawsze jest jednak to, jak Meta widzi przyszłość tego projektu. Humanoidalne roboty mają docelowo stać się fizycznym przedłużeniem agenta AI Muse, o którym pisałem wam wielokrotnie. Innymi słowy, zamiast ograniczać się do wykonywania zadań na komputerze czy telefonie, agent mógłby w przyszłości wykonywać również fizyczne czynności w naszym domu. To oczywiście znacznie trudniejszy problem technologiczny, ale też potencjalnie zupełnie nowy rynek, którym jak widać Meta również jest zainteresowana.
Spółka zaczęła już rekrutować w Chinach inżynierów, którzy mają pomóc przejść od prototypów do ewentualnej produkcji masowej. Na razie jednak Meta podkreśla, że roboty służą wyłącznie do wewnętrznych badań i nie ma żadnego ogłoszonego terminu wprowadzenia ich na rynek.
Z perspektywy inwestycyjnej nie przypisywałbym temu projektowi jeszcze żadnej istotnej wartości i patrzyłbym na niego bardziej przez pryzmat ciekawostki.
Likwidacja pozycji spekulacyjnych na rynku złota przyspiesza
Tytułem uzupełnienia do poprzedniego wpisu.
Największy amerykański fundusz ETF oparty na fizycznym złocie, SPDR Gold Shares, odnotował w październiku odpływ kapitału rzędu 1,8 mld USD. Był to największy miesięczny odpływ od czerwca i jednocześnie trzeci co do wielkości miesięczny odpływ od lutego 2024 roku. Od początku roku z ETF-u wycofano 3,8 mld USD, co oznacza, że fundusz jest na drodze do pierwszego rocznego odpływu kapitału od 2023 roku.
Dla porównania, w 2025 roku do funduszu napłynęło 23,0 mld USD, co stanowiło rekordowy roczny wynik w historii. Tymczasem w minionym tygodniu inwestorzy wycofali 1,5 mld USD z funduszy inwestujących w złoto i inne metale szlachetne i był to drugi tygodniowy odpływ w ciągu ostatnich 7 tygodni. Przepływy kapitału związane ze złotem charakteryzują się obecnie dużą zmiennością.
Tytułem uzupełnienia do poprzedniego wpisu.
Największy amerykański fundusz ETF oparty na fizycznym złocie, SPDR Gold Shares, odnotował w październiku odpływ kapitału rzędu 1,8 mld USD. Był to największy miesięczny odpływ od czerwca i jednocześnie trzeci co do wielkości miesięczny odpływ od lutego 2024 roku. Od początku roku z ETF-u wycofano 3,8 mld USD, co oznacza, że fundusz jest na drodze do pierwszego rocznego odpływu kapitału od 2023 roku.
Dla porównania, w 2025 roku do funduszu napłynęło 23,0 mld USD, co stanowiło rekordowy roczny wynik w historii. Tymczasem w minionym tygodniu inwestorzy wycofali 1,5 mld USD z funduszy inwestujących w złoto i inne metale szlachetne i był to drugi tygodniowy odpływ w ciągu ostatnich 7 tygodni. Przepływy kapitału związane ze złotem charakteryzują się obecnie dużą zmiennością.
Anthropic coraz bliżej IPO. Japonia wchodzi do gry, ale najważniejszej liczby wciąż nie znamy
W ostatnich trzech dniach pojawiło się kilka ciekawych informacji dotyczących nadchodzącego debiutu Anthropic. Najważniejsza jest dzisiejsza wiadomość z Japonii, która pokazuje, że przygotowania do IPO postępują zgodnie z planem. Jednocześnie coraz więcej uwagi inwestorów przyciągają dwie kwestie, o których pisałem już w komentarzu z 26 października. Chodzi o tempo wzrostu przychodów w październiku oraz gigantyczne zobowiązania związane z mocą obliczeniową.
W ostatnich trzech dniach pojawiło się kilka ciekawych informacji dotyczących nadchodzącego debiutu Anthropic. Najważniejsza jest dzisiejsza wiadomość z Japonii, która pokazuje, że przygotowania do IPO postępują zgodnie z planem. Jednocześnie coraz więcej uwagi inwestorów przyciągają dwie kwestie, o których pisałem już w komentarzu z 26 października. Chodzi o tempo wzrostu przychodów w październiku oraz gigantyczne zobowiązania związane z mocą obliczeniową.
Słabe odbicie na złocie po październikowym załamaniu
Po tym jak w piątek padło kluczowe w średnim terminie wsparcie w rejonie 4000 USD za uncję, dziś ceny złota obijają przekraczając w poprzednich godzinach w górę poziom 3900 USD. Zapewne do zakupów skłoniła część inwestorów poszukujących dołka znacząca przecena, jaką przyniósł październik z największym miesięcznym spadkiem od 2008 roku oraz dzisiejsze osłabienie dolara.
Złoto odrobiło jednak tylko bardzo niewielką część strat z piątku. po tym jak jego cena spadła o 3,7%, osiągając najniższy poziom od roku. Inwestorzy, wykorzystując niższe wyceny, doprowadzili do wzrostu notowań zaledwie o 0,7%, dzięki czemu cena zbliżyła się do poziomu 3900 USD za uncję. Złoto pozostaje podatne na skutki wyprzedaży na szerszym rynku akcji. Niedawne spadki notowań spółek technologicznych skłoniły inwestorów do sprzedaży kruszcu, aby pokryć straty w innych częściach swoich portfeli.
Wysokie rentowności obligacji stają się dla złota coraz trudniejszą przeszkodą, a odporna amerykańska konsumpcja świadczy o utrzymującej się sile gospodarki. Wyższe rentowności oraz silniejszy dolar ograniczą dalsze wzrosty w krótkim terminie. Może to prowadzić do konsolidacji cen złota w okolicach 4000 dolarów za uncję, ale równie dobrze do pogłębienia spadków poniżej tego poziomu, zanim pojawi się trwalsze ożywienie.
W przypadku kontynuacji przeceny jej celu trzeba będzie szukać na poziomie długoterminowych wsparć np. w strefie konsolidacji kwiecień – sierpień 2025 roku. Na tę chwilę takie poziomy wydają się niemożliwe, ale kto 9-10 miesięcy temu dałby wiarę, że wrócimy poniżej 4000 USD?
Po tym jak w piątek padło kluczowe w średnim terminie wsparcie w rejonie 4000 USD za uncję, dziś ceny złota obijają przekraczając w poprzednich godzinach w górę poziom 3900 USD. Zapewne do zakupów skłoniła część inwestorów poszukujących dołka znacząca przecena, jaką przyniósł październik z największym miesięcznym spadkiem od 2008 roku oraz dzisiejsze osłabienie dolara.
Złoto odrobiło jednak tylko bardzo niewielką część strat z piątku. po tym jak jego cena spadła o 3,7%, osiągając najniższy poziom od roku. Inwestorzy, wykorzystując niższe wyceny, doprowadzili do wzrostu notowań zaledwie o 0,7%, dzięki czemu cena zbliżyła się do poziomu 3900 USD za uncję. Złoto pozostaje podatne na skutki wyprzedaży na szerszym rynku akcji. Niedawne spadki notowań spółek technologicznych skłoniły inwestorów do sprzedaży kruszcu, aby pokryć straty w innych częściach swoich portfeli.
Wysokie rentowności obligacji stają się dla złota coraz trudniejszą przeszkodą, a odporna amerykańska konsumpcja świadczy o utrzymującej się sile gospodarki. Wyższe rentowności oraz silniejszy dolar ograniczą dalsze wzrosty w krótkim terminie. Może to prowadzić do konsolidacji cen złota w okolicach 4000 dolarów za uncję, ale równie dobrze do pogłębienia spadków poniżej tego poziomu, zanim pojawi się trwalsze ożywienie.
W przypadku kontynuacji przeceny jej celu trzeba będzie szukać na poziomie długoterminowych wsparć np. w strefie konsolidacji kwiecień – sierpień 2025 roku. Na tę chwilę takie poziomy wydają się niemożliwe, ale kto 9-10 miesięcy temu dałby wiarę, że wrócimy poniżej 4000 USD?
Orlen zaciąga hamulec po dotarciu do wsparcia
Przewaga spadków w gronie blue chips (ilościowa i jakościowa) sprawia, że WIG20 traci ok. 0,5% i poza pojedynczym tickiem sprzed godziny cały czas pozostaje pod kreską. Tymczasem Orlen rośnie ponad 1% i bardzo dobrze, gdyż dzięki temu wzrostowi jest dziś najważniejszym amortyzatorem dla spadającego benchmarku.
Kurs akcji płockiego koncernu ma za sobą trudny tydzień z pięcioma kolejnymi sesjami spadkowymi. W konsekwencji w piątek dotarliśmy do wsparcia w rejonie 145 zł, które nie zostało jednak naruszone. Dziś byki próbują mocniej zaciągnąć hamulec i dla bezpieczeństwa wycofać się nieco w górę. Na ile ta obrona okaże się skuteczna przekonamy się później. Na razie jest jednak bardzo potrzebna i przychodzi w samą porę.
Przewaga spadków w gronie blue chips (ilościowa i jakościowa) sprawia, że WIG20 traci ok. 0,5% i poza pojedynczym tickiem sprzed godziny cały czas pozostaje pod kreską. Tymczasem Orlen rośnie ponad 1% i bardzo dobrze, gdyż dzięki temu wzrostowi jest dziś najważniejszym amortyzatorem dla spadającego benchmarku.
Kurs akcji płockiego koncernu ma za sobą trudny tydzień z pięcioma kolejnymi sesjami spadkowymi. W konsekwencji w piątek dotarliśmy do wsparcia w rejonie 145 zł, które nie zostało jednak naruszone. Dziś byki próbują mocniej zaciągnąć hamulec i dla bezpieczeństwa wycofać się nieco w górę. Na ile ta obrona okaże się skuteczna przekonamy się później. Na razie jest jednak bardzo potrzebna i przychodzi w samą porę.
Amerykańska ropa poniżej 100 USD po doniesieniach o dyplomatycznych wysiłkach USA i Iranu
Ceny ropy wyraźnie spadły w związku z doniesieniami, że zarówno USA, jak i Iran poszukują rozwiązań dyplomatycznych, które pozwoliłyby zakończyć konflikt na Bliskim Wschodzie. Kontrakty terminowe na międzynarodowy wzorzec ropy Brent z dostawą w styczniu potaniały o 4,1%, do poziomu 108,74 USD za baryłkę. Z kolei cena amerykańskiej ropy WTI w kontraktach na grudzień spadła o 4,2%, do 99,80 USD za baryłkę.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził, że Donald Trump woli unikać użycia siły militarnej i chciałby rozwiązać konflikt z Iranem na drodze dyplomatycznej. Jak podaje Al Jazeera, władze Iranu również zasygnalizowały, że porozumienie pozostaje możliwe – co wynika z dwudniowych rozmów prowadzonych przy pośrednictwie Kataru – pod warunkiem, że żądania zostaną w wymierny sposób zrealizowane.
Ceny ropy wyraźnie spadły w związku z doniesieniami, że zarówno USA, jak i Iran poszukują rozwiązań dyplomatycznych, które pozwoliłyby zakończyć konflikt na Bliskim Wschodzie. Kontrakty terminowe na międzynarodowy wzorzec ropy Brent z dostawą w styczniu potaniały o 4,1%, do poziomu 108,74 USD za baryłkę. Z kolei cena amerykańskiej ropy WTI w kontraktach na grudzień spadła o 4,2%, do 99,80 USD za baryłkę.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził, że Donald Trump woli unikać użycia siły militarnej i chciałby rozwiązać konflikt z Iranem na drodze dyplomatycznej. Jak podaje Al Jazeera, władze Iranu również zasygnalizowały, że porozumienie pozostaje możliwe – co wynika z dwudniowych rozmów prowadzonych przy pośrednictwie Kataru – pod warunkiem, że żądania zostaną w wymierny sposób zrealizowane.
Nadchodzi kosztowna zima w Europie
Niemcy zmagają się z drastycznym wzrostem kosztów energii elektrycznej. W środę cena energii w obrocie krótkoterminowym (z dostawą na kolejny dzień) osiągnęła 315 euro/MWh – to najwyższy poziom od 2024 roku. Energia z dostawą w przyszłym roku kosztuje 163 euro/MWh, czyli najwyżej od 2023 roku. Przekłada się to na cenę 16,3 centa/kWh, do której należy doliczyć około 22 centy podatków i opłat. W efekcie gospodarstwa domowe muszą liczyć się z kosztem rzędu 38 centów/kWh.
Z kolei ceny gazu powróciły do poziomów z kryzysowego grudnia 2022 roku, a stan zapełnienia magazynów jest niepokojąco niski. W zeszłym tygodniu hurtowa cena gazu osiągnęła 100 euro/MWh. Magazyny są wypełnione zaledwie w ok. 62% – to najniższy poziom o tej porze roku od momentu rozpoczęcia prowadzenia statystyk w 2009 roku i wynik znacznie poniżej pierwotnie założonego celu 70% na dzień 1 listopada.
Niemcy zmagają się z drastycznym wzrostem kosztów energii elektrycznej. W środę cena energii w obrocie krótkoterminowym (z dostawą na kolejny dzień) osiągnęła 315 euro/MWh – to najwyższy poziom od 2024 roku. Energia z dostawą w przyszłym roku kosztuje 163 euro/MWh, czyli najwyżej od 2023 roku. Przekłada się to na cenę 16,3 centa/kWh, do której należy doliczyć około 22 centy podatków i opłat. W efekcie gospodarstwa domowe muszą liczyć się z kosztem rzędu 38 centów/kWh.
Z kolei ceny gazu powróciły do poziomów z kryzysowego grudnia 2022 roku, a stan zapełnienia magazynów jest niepokojąco niski. W zeszłym tygodniu hurtowa cena gazu osiągnęła 100 euro/MWh. Magazyny są wypełnione zaledwie w ok. 62% – to najniższy poziom o tej porze roku od momentu rozpoczęcia prowadzenia statystyk w 2009 roku i wynik znacznie poniżej pierwotnie założonego celu 70% na dzień 1 listopada.
Banki w delikatnym zawieszeniu
Piątkowa sesja przyniosła silne spadki w sektorze bankowym, kiedy benchmark WIG-Banki stracił na wartości aż 3,4%. Dziś na razie aż tak źle nie jest, ale spadek o kolejne 1,5% dowodzi, że banki są głównym hamulcowym w gronie blue chips.
Na wykresie dziennym mamy taki stan zawieszenia. Sektor jest obecnie słabszy względem całego rynku, o czym świadczy fakt, iż ostatnie podejście zakończone w czwartek nie sięgnęło szczytu i zarazem ATH w przeciwieństwie do WIG20. Obecnie kurs indeksu oscyluje wokół średniej SMA50, od dziś znów poniżej.
Piątkowa sesja przyniosła silne spadki w sektorze bankowym, kiedy benchmark WIG-Banki stracił na wartości aż 3,4%. Dziś na razie aż tak źle nie jest, ale spadek o kolejne 1,5% dowodzi, że banki są głównym hamulcowym w gronie blue chips.
Na wykresie dziennym mamy taki stan zawieszenia. Sektor jest obecnie słabszy względem całego rynku, o czym świadczy fakt, iż ostatnie podejście zakończone w czwartek nie sięgnęło szczytu i zarazem ATH w przeciwieństwie do WIG20. Obecnie kurs indeksu oscyluje wokół średniej SMA50, od dziś znów poniżej.
Mocny odczyt PMI dla przemysłu strefy euro
Kolejny solidny odczyt wskaźnika PMI (52,7 pkt., oczekiwano 52,4 pkt.) potwierdza najdłuższy od ponad czterech lat okres wzrostu w sektorze produkcyjnym strefy euro. Utrzymująca się od lutego tendencja wzrostowa świadczy o dużej odporności tego sektora, który musiał mierzyć się z wieloma przeciwnościami – od ceł po konflikty na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie – a zwłaszcza z gwałtownym wzrostem kosztów i problemami w łańcuchach dostaw, jakie one wywołały.
Z drugiej strony, zwiększone wydatki na obronność, gromadzenie zapasów w celach asekuracyjnych, dywersyfikacja działań oraz zmiany w strukturze handlu wymuszone przez amerykańskie cła stworzyły dla wielu producentów nowe możliwości rozwoju.
Wzrost ten nie ma jednak charakteru powszechnego; trudności nadal odczuwają zwłaszcza producenci we Francji i we Włoszech, przy czym w przypadku Francji sytuację dodatkowo komplikuje niepewność na krajowej scenie politycznej.
Co więcej, październikowy, gwałtowny wzrost kosztów produkcji – jeden z najwyższych od czterech lat, wynikający z drożejącej energii oraz zatorów w dostawach – zwiększa presję na Europejski Bank Centralny (EBC), by w nadchodzących miesiącach kontynuował podwyżki stóp procentowych. Dla przedsiębiorstw stanowi to kolejne poważne wyzwanie.
Kolejny solidny odczyt wskaźnika PMI (52,7 pkt., oczekiwano 52,4 pkt.) potwierdza najdłuższy od ponad czterech lat okres wzrostu w sektorze produkcyjnym strefy euro. Utrzymująca się od lutego tendencja wzrostowa świadczy o dużej odporności tego sektora, który musiał mierzyć się z wieloma przeciwnościami – od ceł po konflikty na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie – a zwłaszcza z gwałtownym wzrostem kosztów i problemami w łańcuchach dostaw, jakie one wywołały.
Z drugiej strony, zwiększone wydatki na obronność, gromadzenie zapasów w celach asekuracyjnych, dywersyfikacja działań oraz zmiany w strukturze handlu wymuszone przez amerykańskie cła stworzyły dla wielu producentów nowe możliwości rozwoju.
Wzrost ten nie ma jednak charakteru powszechnego; trudności nadal odczuwają zwłaszcza producenci we Francji i we Włoszech, przy czym w przypadku Francji sytuację dodatkowo komplikuje niepewność na krajowej scenie politycznej.
Co więcej, październikowy, gwałtowny wzrost kosztów produkcji – jeden z najwyższych od czterech lat, wynikający z drożejącej energii oraz zatorów w dostawach – zwiększa presję na Europejski Bank Centralny (EBC), by w nadchodzących miesiącach kontynuował podwyżki stóp procentowych. Dla przedsiębiorstw stanowi to kolejne poważne wyzwanie.
DAX zatrzymany w strefie oporu
Bardzo spokojny poranek mamy dziś we Frankfurcie. Pomimo słabych danych o wrześniowej sprzedaży detalicznej w Niemczech giełda trzyma się stabilnie. DAX jest w prawdzie na minusie, ale zaledwie 0,1%, co można uznać za coś w rodzaju „błędu statystycznego”.
Kurs głównego benchmarku do czwartku zachowywał się bardzo dobrze. Przed ostatnią prostą bykom udało się zamknąć powyżej lokalnej strefy oporu 25.800-25.900 pkt. Piątek przyniósł jednak cofnięcie. Poziomu ten zatrzymał stronę popytową, a DAX ugrzęzł w przywołanej strefie. Dzisiejsza neutralna póki co sesji nie wyjaśnia sytuacji.
Bardzo spokojny poranek mamy dziś we Frankfurcie. Pomimo słabych danych o wrześniowej sprzedaży detalicznej w Niemczech giełda trzyma się stabilnie. DAX jest w prawdzie na minusie, ale zaledwie 0,1%, co można uznać za coś w rodzaju „błędu statystycznego”.
Kurs głównego benchmarku do czwartku zachowywał się bardzo dobrze. Przed ostatnią prostą bykom udało się zamknąć powyżej lokalnej strefy oporu 25.800-25.900 pkt. Piątek przyniósł jednak cofnięcie. Poziomu ten zatrzymał stronę popytową, a DAX ugrzęzł w przywołanej strefie. Dzisiejsza neutralna póki co sesji nie wyjaśnia sytuacji.
WIG20 lekko cofnięty w pierwszej fazie sesji
Pierwsze takty sesji kasowej na GPW przyniosły niewielkie osłabienie GPW. Po nieprzyjemnym piątku WIG20 tracił w pierwszych minutach handlu ok. 0,2%. To niewielkie cofnięcie na tym etapie można było uznać za efekt zewnętrzny, bowiem kierunek i skala ruchu skorelowane były z indeksem DAX.
Kolejne minuty przynoszą jednak pogłębienie cofnięcia do -0,6%, co wygląda już mniej sympatycznie, ale wciąż jeszcze w miarę spokojnie.
W gronie blue chips ponownie najwięcej tracą banki, szczególnie Erste i PKO BP (po 3%), a także Pekao (-2,7%). Ponad 1% wzrost Allegro i Dino tylko w nieznacznym stopniu amortyzuje cofnięcie sektora finansowego.
Na wykresie dziennym WIG20 kolejny spadek sprowadza już kurs głównego benchmarku zbliżył się do swojej rosnącej średniej 50-dniowej, jednak jeszcze jej nie dotknął. Układ lokalnych górek i dołków pozostaje charakterystyczny dla hossy. Technicznych sygnał zmiany trendu nie ma.
Pierwsze takty sesji kasowej na GPW przyniosły niewielkie osłabienie GPW. Po nieprzyjemnym piątku WIG20 tracił w pierwszych minutach handlu ok. 0,2%. To niewielkie cofnięcie na tym etapie można było uznać za efekt zewnętrzny, bowiem kierunek i skala ruchu skorelowane były z indeksem DAX.
Kolejne minuty przynoszą jednak pogłębienie cofnięcia do -0,6%, co wygląda już mniej sympatycznie, ale wciąż jeszcze w miarę spokojnie.
W gronie blue chips ponownie najwięcej tracą banki, szczególnie Erste i PKO BP (po 3%), a także Pekao (-2,7%). Ponad 1% wzrost Allegro i Dino tylko w nieznacznym stopniu amortyzuje cofnięcie sektora finansowego.
Na wykresie dziennym WIG20 kolejny spadek sprowadza już kurs głównego benchmarku zbliżył się do swojej rosnącej średniej 50-dniowej, jednak jeszcze jej nie dotknął. Układ lokalnych górek i dołków pozostaje charakterystyczny dla hossy. Technicznych sygnał zmiany trendu nie ma.
PMI dla polskiego przemysłu rośnie do poziomu równowagi
Warunki gospodarcze w polskim sektorze wytwórczym ustabilizowały się w październiku, a wskaźnik PMI wzrósł do 50,0 pkt, osiągając najwyższy poziom od 18 miesięcy. Najnowszy odczyt był również czwartym co do wielkości wynikiem odnotowanym w ciągu ostatnich czterech i pół roku.
Najnowszy wzrost głównego wskaźnika odzwierciedlał wolniejszy spadek liczby nowych zamówień, produkcję bliską stabilizacji oraz wzrost zatrudnienia. Popyt wspierał wzrost eksportu w ciągu miesiąca, a odpowiedni subindeks osiągnął trzeci co do wielkości poziom od lutego 2022 r.
Producenci nadal zwiększali zapasy środków produkcji, odnotowując trzeci z rzędu wzrost, co stanowi najdłuższy trend zwyżkowy od pierwszej połowy 2022 r. Mniej pozytywnym sygnałem było osłabienie dwunastomiesięcznych perspektyw oraz gwałtowne przyspieszenie inflacji cen środków produkcji do najwyższego poziomu od czerwca.
Warunki gospodarcze w polskim sektorze wytwórczym ustabilizowały się w październiku, a wskaźnik PMI wzrósł do 50,0 pkt, osiągając najwyższy poziom od 18 miesięcy. Najnowszy odczyt był również czwartym co do wielkości wynikiem odnotowanym w ciągu ostatnich czterech i pół roku.
Najnowszy wzrost głównego wskaźnika odzwierciedlał wolniejszy spadek liczby nowych zamówień, produkcję bliską stabilizacji oraz wzrost zatrudnienia. Popyt wspierał wzrost eksportu w ciągu miesiąca, a odpowiedni subindeks osiągnął trzeci co do wielkości poziom od lutego 2022 r.
Producenci nadal zwiększali zapasy środków produkcji, odnotowując trzeci z rzędu wzrost, co stanowi najdłuższy trend zwyżkowy od pierwszej połowy 2022 r. Mniej pozytywnym sygnałem było osłabienie dwunastomiesięcznych perspektyw oraz gwałtowne przyspieszenie inflacji cen środków produkcji do najwyższego poziomu od czerwca.
Brak wyraźnego kierunku o poranku w Europie
Pierwsza listopadowa sesja w Azji przyniosła mieszane wyniki głównych benchmarków. Większe wyróżnienie zanotowały jednak te, których wartości rosły. Chodzi m.in. o Kospi, który zyskał 2,2%. Słabiej radził sobie tym razem Nikkei 225.
Kontrakty terminowe w USA rosną spadkowym tygodniu na Wall Street. Inwestorzy przygotowują się na intensywny tydzień pełen wyników spółek, danych o zatrudnieniu oraz w obliczu nadchodzących wyborów środka kadencji.
W Europie poranna atmosfera jest słabsza. Kontrakty na DAX tracą 0,2%, a ich francuskie odpowiedniki spadają 0,4%. U nas po słabej sesji piątkowej kontrakty na WIG20 trzymają poziom neutralny po pierwszych minutach wstępnego handlu.
Na wykresie godzinowym kurs FW20Z2620 zaszedł na moment do poziomu 4200 pkt., czyli najniżej od wtorkowego przedpołudnia. Jesteśmy poniżej 200-godzinowej średniej SMA200 i otwarty pozostaje pytanie, czy uda się wrócić powyżej. Będzie to zależało nie tylko od tego, jak rozwinie się sesja na głównych rynkach, ale również od wpływu bieżących wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego na atmosferę w trakcie sesji kasowej.
Pierwsza listopadowa sesja w Azji przyniosła mieszane wyniki głównych benchmarków. Większe wyróżnienie zanotowały jednak te, których wartości rosły. Chodzi m.in. o Kospi, który zyskał 2,2%. Słabiej radził sobie tym razem Nikkei 225.
Kontrakty terminowe w USA rosną spadkowym tygodniu na Wall Street. Inwestorzy przygotowują się na intensywny tydzień pełen wyników spółek, danych o zatrudnieniu oraz w obliczu nadchodzących wyborów środka kadencji.
W Europie poranna atmosfera jest słabsza. Kontrakty na DAX tracą 0,2%, a ich francuskie odpowiedniki spadają 0,4%. U nas po słabej sesji piątkowej kontrakty na WIG20 trzymają poziom neutralny po pierwszych minutach wstępnego handlu.
Na wykresie godzinowym kurs FW20Z2620 zaszedł na moment do poziomu 4200 pkt., czyli najniżej od wtorkowego przedpołudnia. Jesteśmy poniżej 200-godzinowej średniej SMA200 i otwarty pozostaje pytanie, czy uda się wrócić powyżej. Będzie to zależało nie tylko od tego, jak rozwinie się sesja na głównych rynkach, ale również od wpływu bieżących wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego na atmosferę w trakcie sesji kasowej.
Wszystko, co najważniejsze o rynkach na Twoją skrzynkę!
Każda niedziela o 19:00. Zero spamu.