Wstęp
Inflacja na świecie hula w najlepsze i co prawda ja jestem dość mocno przekonany, że jej szczyt w USA już minęliśmy, o czym pisałem już szerzej we wpisie "Co jeśli inflacja w USA faktycznie jest przejściowa?" oraz "Inflacja w USA zaraz zacznie spadać", ale jednocześnie otwarcie przyznaję się, że w pierwszym odruchu w 2021 roku zakładałem szczyt inflacyjny mniej więcej na przełomie roku. Pewnie, że potem wybuchła wojna, która naturalnie podbiła inflację dalej i nikt z nas nie mógł z tym nic zrobić, ale to dokładnie pokazuje, że sporo z długoterminowych ekonomicznych prognoz jest często wróżbami.
I teraz uwaga - nie ma w tym NIC złego. Oczekiwanie od kogokolwiek, że raz dana prognoza odnośnie do kształtowania się czegoś za 12 miesięcy jest jedyną obowiązującą, a jeśli ten, który ją wydał ośmieli się dokonać aktualizacji, to poniósł porażkę po prostu nie ma sensu. Dość dobrze opisano to w książce "Superprognozowanie". Najlepsi progności mają to do siebie, że reagują na nowe dane z otoczenia i aktualizują swoje prognozy na bieżąco. Większym błędem jest kurczowe trzymanie się poprzednich założeń bez zwracania uwagi na to, czy zmieniło się otoczenie.
Nie zmienia to jednak faktu, że widząc później taki wykres, jak poniżej można się uśmiechnąć pod nosem i pomyśleć, że wszyscy Ci ekonomiści, to są naprawdę niewiele warci i lepiej, żeby np. zaczęli sadzić marchew, bo w prognozowaniu nie idzie im najlepiej. Czy tak będzie i tym razem, a my zaraz zobaczymy kolejny wyskok inflacyjny i kolejną rewizję prognoz? Myślę, że nie. No, chyba że coś się zmieni i trzeba będzie aktualizować prognozę ;).
Poziom inflacji w USA vs prognozu inflacji w USA na różnych etapach w ciągu ostatnich 2 lat
Oglądaj też: Merytorycznie o giełdzie #003 - efekty sankcji na Rosję, handel NFT i najlepsza pora do kupna akcji
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk









