Wstęp
Ostatni tydzień tuż przed świętami przyniósł nam trochę nowych danych gospodarczych i co ważniejsze były to spójne dane gospodarcze. Wniosek płynie z nich tylko jeden - inflacja spada, aktywność gospodarcza spada, a rynek pracy się wychładza.
Na obecnym etapie rynku, to w zasadzie wszystko dobre wiadomości. Spójność danych jest tym, czego dziś potrzebujemy. W dłuższej perspektywie normalizacja trendów będzie pozytywnym katalizatorem dla rynku akcji, a zwłaszcza dla spółek wzrostowych, które stanowią do 35% długoterminowego portfela. Ci, którzy na rynku są od niedawna mogą z sukcesem odświętować według mnie, że dołki tej bessy na tym rynku mają za sobą.
Od mniej więcej trzeciego kwartału 2023 roku stanie się jasne, czy długo wyczekiwana przez wielu uczestników rynku wielka recesja faktycznie będzie mieć miejsce, czy skończy się na silniejszym spowolnieniu. To zapewni również jaśniejsze spojrzenie na przyszłe stopy procentowe. Jednocześnie będzie to moment, gdzie potencjalnie największa fala tego spowolnienia (lub recesji, chociaż w to nie wierzę), będzie widoczna już jedynie we wstecznym lusterku.
Dane gospodarcze i inflacja
Ceny akcji odzwierciedlają oczekiwania dotyczące przyszłości. Ceny rynkowe będą więc w końcówce tego roku odzwierciedlać już oczekiwania dotyczące roku 2024 i dalszych. O ile można jeszcze spierać się, że problemy gospodarcze mogą wystąpić w 2023 roku, to nie ma na dziś żadnego racjonalnego argumenty do oczekiwania ich w 2024 roku. Takie oczekiwania to jedynie wróżbiarstwo.









