Wstęp
Często spoglądam na wskaźniki sentymentu i nastrojów inwestorów. Zasada jest prosta i sprawdzona od wielu lat. Im gorzej lub im wspanialej postrzegana jest przyszłość, tym bliżej przynajmniej lokalnego przesilenia. Wychodzę z prostego założenia, że emocje inwestorów przybierają ekstrema i skrajnie pesymistyczne lub optymistyczne odczyty dopiero wtedy, gdy najgorsze (lub najlepsze) minęło.
Jest sporo szeroko dostępnych wskaźników nastrojów inwestorów indywidualnych, ale to jednak instytucje są na rynku o wiele większymi graczami, bez których gotówki prawdziwa hossa jest praktycznie nierealna. Okazuje się, że dokładnie te instytucje również dziś zaliczają się do grona największych pesymistów. Indeks zaufania europejskich inwestorów instytucjonalnych State Street od początku 2022 roku trzyma się na minimach widzianych ostatnio w 2011, a wcześniej w 2009 roku.
Indeks mierzy sentyment przez "analizę rzeczywistych wzorców kupna i sprzedaży inwestorów instytucjonalnych". Odczyty nie wynikają więc z deklaracji, ale z faktycznych działań. Im większy procent alokacji na akcje, tym bardziej "byczy" sentyment. Odczyt 100 jest tu traktowany neutralnie, jako taki, gdzie inwestorzy nie zwiększają ani nie zmniejszają swoich długoterminowych alokacji.
Wojna, rekordy inflacji, zwiększone tempo zacieśniania monetarnego z FED i kroczące spowolnienie chińskiej gospodarki to kombo, które potrafi zepsuć nastrój na inwestowanie, ale tak silny risk off, jak przez pierwsze cztery tygodnie kwietnia nie zdarza się często, a wiele z akcji już jest atrakcyjnie wycenionych. Kupuj, gdy leje się krew, może ponownie okazać się dobrym podejściem.
Indeks Euro Stoxx 50 w porównaniu z indeksem sentymentu europejskich inwestorów instytucjonalnych StateStreet
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk









