Kwiecień 2021 był łaskawy dla inwestorów – rynkowa piguła

Kwiecień 2021 był łaskawy dla inwestorów - rynkowa piguła

opublikowano: 05 maja 2021

Jeśli jesteś inwestorem leniuchem albo właśnie wracasz z wakacji, to mogło umknąć Ci kilka ważnych wydarzeń z ubiegłego miesiąca. Na koniec każdego miesiąca opublikujemy takie rynkowe piguły z szybkim podsumowaniem tego, co najważniejsze.

Kwiecień potwierdził dobrą sławę tego miesiąca. Statystycznie jest on jednym z najlepszych w roku, o czym opowiadaliśmy już w materiale: „Kiedy warto inwestować? Najlepsze dni, tygodnie i miesiące na GPW | DNA Rynków #334”. Tym razem również nie zawiódł. Większość uczestników rynku może mieć powody do zadowolenia. Luźna polityka pieniężna, stymulacja fiskalna, dynamiczne odradzanie się większości światowych gospodarek przy nasilającej się inflacji sprzyjały wybieraniu bardziej ryzykownych aktywów. Niewiele zmieniło się u podstaw wszystkich z wyżej wymienionych elementów, więc warunki i perspektywy dla inwestowania w akcje dalej pozostają optymistyczne.

Warszawska giełda w czołówce

Indeks naszych największych spółek wzrósł w kwietniu o 5,1 proc. To najmocniejsza miesięczna zwyżka w tym roku, choć umówmy się, daleko jej do dynamiki z listopada czy grudnia zeszłego roku. Optymizm inwestorów w dalszym ciągu mąci blokowanie się indeksów w górnych ograniczeniach kanałów. Pozwolę tu sobie przypomnieć wideo perfekcyjnie obrazujące walkę WIG20 z poziomem 2000 punktów.

Zamiast wielkiej hossy mamy więc na razie marazm i flautę. Ruch boczny na GPW trwa już piąty miesiąc, trzymając WIG20 w obszarze 1840 – 2100 punktów. Nieśmiało mógłbym tu zaznaczyć, że na DNA było to już prognozowane wielokrotnie, zaczynając od stycznia 2021 (zobacz: Nadchodzący trend boczny?), a później jeszcze kilka razy :). Pocieszające, że od początku marca przez ten sam wskaźnik prognozowane są zwyżki w okolicach lata (zobacz: Czas letniej hossy na GPW?)

Na pewno lepiej na nasz rynek patrzą inwestorzy zagraniczni. Dla nich kwiecień był istotnie lepszy, niż dla polskiego inwestora, a to oni mają przeważający udział w obrotach na naszych blue chips. Indeks WIG20 przeliczony na dolary wzrósł w kwietniu aż o 9,5 proc., odrabiając straty z pierwszych trzech miesięcy tego roku. Wyraźnie pomogło w tym umocnienie złotego. Na tym tle korzystnie wygląda również porównanie naszego rynku z innymi rynkami wschodzącymi. MSCI Poland zyskał w kwietniu 9,6 proc., podczas gdy MSCI Emerging Markets poszedł w górę jedynie o 1,2 proc. Ten drugi jednak nawet mimo sporej spadkowej korekty z lutego i marca, sięgającej w najgorszym momencie niemal 11 proc., wciąż znajduje się w pobliżu najwyższego w historii poziomu. Nasz WIG w tym samym czasie aby wrócić do poziomu swojego szczytu (All-Time-High) potrzebuje jeszcze 14% zwyżki.

Pesymiści mają tu pełne prawo do formułowania tezy o słabości naszego rynku. Optymiście jednak zawsze mogą wyciągać wniosek o tym, jaki potencjał wzrostowy czai się na GPW. Zarówno urodzony niedźwiedź, jak i urodzony byk znajdzie więc swoją argumentację o solidnych fundamentach, a rynek dalej będzie się kisić w trendzie bocznym, dopóki któraś z tych grup nie zmieni zdania.

Niewątpliwie największe wsparcie dla WIG20 w kwietniu wygenerował Minister Aktywów Państwowych – Monsieur Sasin. Uruchomiona maszyna rządowa zakładająca odciążenie notowanych spółek energetycznych z węglowych kul u nogi wywołało rynkową euforię, której skala już jest zauważalna, a śmiem twierdzić, że jeszcze nie do końca wyczerpana. Akcje PGE poszły w górę o ponad 48 proc., a papiery Tauronu podrożały o blisko 30 proc. Oczywiście, co Monsieur Sasin dał, los może łatwo odebrać. Oby nie pojawiły się plotki o tym, że jednak to nie chodziło o wYłączenie aktywów węglowych, ale o wŁączenie ich w większej masie i efekty na kursach będą jednoznaczne. Pewnie, że przejaskrawiam, ale rozumiesz o co chodzi.

Mimo epidemicznych ograniczeń kwiecień był również udany dla firm odzieżowych. Akcje LPP zwyżkowały o prawie 21 proc., a walory CCC urosły o ponad 12 proc. Wbrew obawom związanym z kwestią kredytów we frankach, nieźle radziły sobie także banki. Ogłoszony w końcu wyczekiwany przez sektor wyrok TSUE nie zmienił absolutnie nic w sytuacji którejkolwiek ze stron, więc ponownie każda strona sporu zrozumie to, jako argument przemawiający na jej korzyść.

Złej passy wciąż nie mogą przełamać akcje CD Projektu, z którymi solidaryzuje się praktycznie cały gaming. W kwietniu CDR stracił 8,6 proc., osiągając poziom najniższy od ponad dwóch lat, a jedynym pocieszeniem może być znacznie mniejsza niż w poprzednich miesiącach skala spadku. Nie wiem, czy takiego pocieszenia szukają akcjonariusze CDR z ceną zakupu po 400 zł, ale to jedyne, na jakie mogą liczyć. O silnym overhype na akcje CDR pisaliśmy w maju 2020 (zobacz: „Dlaczego nie kupię akcji CD Projekt? (przynajmniej do końca 2020 roku)”). Dziś są blisko 50% tańsze i szczerze mówiąc, cena rzędu 160 zł za akcje jest tu dość zabawna, bo CP2077 najgorsze ma za sobą, a i Wiedźmin 3 nie zaczynał swojej przygody z kopyta. Jeśli ktoś kupował CDR po 400 zł i dalej trzyma akcje, to jaka idea przyświeca mu teraz, nie dobierając ich po 160 zł? Tego nie wiem.

Upłynął też pełny miesiąc nowego podmiotu w naszym czołowym memicznym indeksie WIG20 – Mercator Medical. Za mój jedyny komentarz do tej sytuacji i zachowania spółki po wejściu do tego zaszczytnego grona, niech posłuży poniższa grafika.

Może być memem przedstawiającym 4 osoby i tekst „Mercator Medical od 22.03.2021 w WIG20”

W maluchach działo się o wiele mniej. Najsłabszym ogniwem spośród głównych indeksów warszawskiego parkietu był mWIG40, który wzrósł jedynie o niespełna 3,5 proc. Jeśli jednak przyjąć dłuższy horyzont, obraz tego segmentu rynku prezentuje się znacznie bardziej optymistycznie. Wskaźnik średnich firm ma za sobą szósty miesiąc wzrostów z rzędu, a więc nie ma wątpliwości co do kierunku trendu. W kwietniu indeks najmocniej wspierały zwyżkujące o jedną trzecią akcje Enei (Powrót Sasina), walory Develii (wzrost o ponad 28 proc.), papiery Grupy Azoty (+23 proc.), oraz Alior Banku, który wyraźnie odetchnął po wyjściu z WIG20 i postanowił wzrosnąć o 22 proc. Może jedynym krokiem, jaki dzieli nas od pokoleniowej hossy, jest po prostu likwidacja indeksu WIG20? Zarządzie GPW – pomyślcie o tym!

W USA ciąg dalszy nudnych wzrostów.

Na Wall Street kwiecień przyniósł kolejne historyczne rekordy. Indeks S&P 500 i Nasdaq Composite zwyżkowały po nieco ponad 5 proc. Dow Jones wzrósł „zaledwie” 2,7 proc. Główne czynniki napędzające hossę są wciąż te same. Luźna polityka pieniężna rezerwy federalnej i powtarzane zapowiedzi jej utrzymania, prawdopodobnie nawet do 2023 r., rządowe programy stymulacji fiskalnej, wyraźna poprawa kondycji amerykańskiej gospodarki oraz dobre wyniki finansowe spółek.

Reakcje na wyniki nigdy nie są w krótkim terminie jednoznaczne. Raz są one świetne, a kurs tanieje (Pinterest / Microsoft), a raz są słabsze, gdy kurs rośnie. Tu warto pamiętać, że granie pod publikację wyników nigdy nie będzie łatwe. Wyniki pokazują raczej kierunek długoterminowy. Chcesz wiedzieć, czy hipoteza inwestycyjna na długi termin jest dalej możliwa do podtrzymania. Po to potrzebne są dobre wyniki, a nie po to, żeby oczekiwać nagłej zwyżki kursu zaraz po ich publikacji.

Czynniki potencjalnie uważane za niebezpieczne dla rynku zostały przez niego dość szybko zignorowane. Idealnym przykładem był opublikowany przez Bloomberga przeciek o planowanej podwyżce podatków od zysków kapitałowych dla najbogatszych Amerykanów z 20% do 39,6%. Indeksy na wieść o tym w dosłownie chwilę zanurkowały o ponad 1% po to, żeby równie szybko odbić do góry. Być może każdy szybko zdał sobie sprawę z tego, że Biden choćby stanął na głowie, to takich podatków nie przeforsuje. Republikanie nigdy tego nie poprą, a i niektórzy demokraci kręcą ostro nosem. Zwłaszcza Ci ze stanów bardziej majętnych na wschodnim wybrzeżu. W amerykańskim senacie obecny układ sił to 48 (Demokraci) – 50 (Republikanie) – 2 (neutralni sympatyzujący z Demokratami). Nawet przy poparciu takiej podwyżki przez pozostałe izby, w senacie ten projekt utknie. Zainteresowani mogą zbadać choćby stanowisko Joe Manchina, senatora Stanu West Virginia i Demokraty, który też krytykuje podobne podwyżki. Obstawiam, że newsy Bloomberga to po prostu taktyka negocjacyjna administracji Bidena, a podwyżka jakaś pewnie będzie, ale rzędu 4-5 punktów procentowych, a nie zdublowaniu.

Fundamentalnie ciężko na razie szukać większych problemów. Amerykańska gospodarka wzrosła w pierwszym kwartale o imponujące 6,4 proc., a największe wrażenie może robić osiągający 10,7 proc. wyskok konsumpcji prywatnej. Wskaźniki wyprzedzające też znajdują się na bardzo wysokich poziomach.

To, co może budzić największe wątpliwości to słabnący wolumen całkowity handlu akcjami. Dane poniżej urywają się na drugim tygodniu kwietnia, ale tendencja jest widoczna. Ruchy indeksów nie są na razie napędzane przez nowy kapitał, ale przez rotacje pomiędzy sektorami i lewar. Stąd tak duże ostatnio dysproporcje pomiędzy np. segmentem US Manufacturing, a US Technology.

Image
Źródło: Bloomberg

Słaby dolar, dobry dolar dla surowców

Ostatnie, co warte jest większej uwagi w kwietniu, to zwrot sytuacji na rynku walutowym. Po trzech miesiącach aprecjacji amerykańska waluta zdecydowanie osłabła. Dollar Index spadł z 93 do 90,6 punktów i odbił mocniej dopiero ostatniego dnia minionego miesiąca. W efekcie zniżka sięgnęła 2,1 proc. Tendencja spadkowa dolara trwa od kwietnia 2020 r. z dwiema dwu-trzymiesięcznymi korektami. Kilka istotnych czynników przemawia za kontynuacją przeceny amerykańskiej waluty.

Pierwszy to przede wszystkim luźna polityka Fed oraz deklaracje jej dalszego utrzymania. Mowa jest o roku 2023, jako możliwym początku stopniowego zaostrzania warunków monetarnych. Jeśli jednak ktoś jest ciekawy, jak może reagować rynek w krótkim terminie na choćby przebąknięcie o wcześniejszej zmianie kierunku polityki FED, to niech popatrzy na sesję z 4 maja, kiedy to opublikowano nagranie, Sekretarz Skarbu, Janet Yellen mówiącej o tym, że być może, aby uniknąć gospodarczego przegrzania, trzeba będzie kiedyś podnieść stopy procentowe. Warto jednak przypomnieć, że jednym z głównych priorytetów rezerwy federalnej jest dążenie do stanu pełnego zatrudnienia, a jego osiągnięcie może zająć więcej czasu (na dziś wciąż blisko 10% pozostaje bez pracy).

Drugim z czynników mogącym wpłynąć na dalsze osłabienie dolara jest ogromne zadłużenie, które w ciągu kilkunastu miesięcy wzrosło jeszcze bardziej oraz rosnący deficyt budżetowy. Słaby dolar nie powinien aż tak martwić polskiego inwestora, bo z reguły korzystnie wpływa na polskie akcje i inne klasy aktywów. Głównie surowce, a surowcowa hossa w kwietniu nie zwolniła.

CRB Index zwyżkował o 8 proc., osiągając poziom najwyższy od prawie trzech lat. Mocno drożały niemal wszystkie kategorie towarów, poczynając od energetycznych, przez metale przemysłowe i szlachetne, po surowce rolne. Koncentrując się na kluczowych z punktu widzenia koniunktury, warto zwrócić na wyhamowanie wzrostowego impetu na rynku ropy naftowej. Notowania amerykańskiej WTI zwyżkowały o zaledwie 0,2 proc. i najwyraźniej można mówić o trwającej od trzech miesięcy stabilizacji, z malejącym zakresem wahań. Popyt na ropę może nas jednak jeszcze zaskoczyć. Jego projekcja na drugą połowę obecnego roku może budzić nadzieję dla byków.

Projekcja popytu na ropę naftową do końca 2021 roku

Projekcja popytu na ropę naftową do końca 2021 roku
Źródło: Bloomberg

O ponad 12 proc. w górę szły również notowania miedzi, zbliżając się do 10 tys. dolarów za tonę, czyli do poziomu najwyższego od ponad dziesięciu lat. Według prognoz ekspertów na rynku ma wkrótce wystąpić deficyt na rynku tego metalu. Na popyt wciąż duży wpływ mają zakupy Chin, ale także ożywienie w pozostałych dużych gospodarkach oraz zapotrzebowanie ze strony branż wykorzystujących nowe technologie i rozwiązania przyjazne środowisku, szczególnie w energetyce. Analitycy Goldman Sachs szacują, że w 2025 r. cena miedzi może osiągnąć nawet 15 tys. dolarów za tonę! Silnie rosły też ceny aluminium, palladu, czy litu (zobacz: „Ceny litu mogą rosnąć jeszcze bardziej. Jak możesz zainwestować w ten sektor?”). Swoje 5 minut powoli zyskuje też uran, o którym więcej pisaliśmy w obszernej analiza (zobacz: „Uran przed szansą na wielką hossę. Jak możesz na tym zarobić?”)

Dynamicznie zwyżkowały też notowania większość surowców rolnych i drewna. Pszenica drożała w kwietniu o ponad 22 proc. i był to najwyższy miesięczny wzrost od czterech lat. Poprzednio za ziarno tego zboża tyle trzeba płacić w połowie 2014 r. O ponad 19 w górę szły notowania kukurydzy i były najwyższe od ośmiu lat.

Silne zwyżki na rynkach surowcowych cieszą ich producentów, ale stać się mogą kłopotem dla przetwórstwa, czyli branży używającej surowców jako komponentów oraz producentów wielu wyrobów końcowych. Warto pamiętać, że surowcowa hossa, to najprostsza droga do jeszcze wyższej inflacji, a gdy już nawet Szwajcaria raportuje tendencję pro-inflacyjną, to wiedz, że coś się dzieje.

Inflacja w Szwajcarii

Źródło: tradingeconomics

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

21
0

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

21
0


Przeczytaj również:

Ankieta

Co jest bardziej prawdopodobne w 2021 roku?

  • Bitcoin po 100 tys. USD
  • Złoto po 2 tys. USD
  • Nasdaq po 15000 pkt

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: