Palantir patrzy – czym jest spółka przypominająca Wielkiego Brata, która zadebiutuje na NYSE?

opublikowano: 28 września 2020

Jeśli oglądałeś „Dylemat społeczny” na Netflix, to zapewne masz co do tej spółki uprzedzenia już po przeczytaniu samego tytułu, ponieważ Palantir zajmuje się agregowaniem i katalogowaniem ogromnych ilości danych zbieranych na nasz temat w sieci. Czy tego chcemy, czy nie te dane i tak będą zbierane, bo to skutek uboczny technologicznej ewolucji. Odłóż więc swoje emocje na bok, bo jak mawiał pewien filozof: „Lepiej nic nie wiedzieć, niźli wiele, a połowicznie!”. Poza tym żaden ze mnie socjolog, więc aspekt społeczny działalności tej spółki pozostawiam do analizy specjalistom. W końcu nie musisz popierać inwigilacji, która stała się domeną cyberprzestrzeni, żeby na tym zarabiać.

Czym zajmuje się Palantir?

Przede wszystkim eksploracją danych i tworzeniem oprogramowania. Kontrowersje z nią związane implikuje kilka czynników. Po pierwsze firma obsługuje rząd USA, a to wiąże się oczywiście z utajnieniem wszystkich danych i projektów. Wiadomo, że są to na przykład narzędzia do śledzenia podejrzanych o terroryzm. Spółka początkowo nawet była przedstawiana rządowi USA jako narzędzie, które mogło zapobiec atakom z 11 września, wyciągając dane osobowe z różnych źródeł i analizując je na platformie. Inni klienci tej firmy to duże korporacje, takie jak Airbus, Merck czy Fiat Chrysler. Nazwa „Palantir” – wywodzi się z magicznych kul, które w świecie Władcy Pierścieni można było wykorzystać do podejrzenia dowolnego miejsca w czasie i przestrzeni.

Palantir z Władcy Pierścieni

palantir
Żródło:pinterest.com.au

Palantir został założony między innymi przez Petera Thiela, miliardera z Doliny Krzemowej, który wcześniej współtworzył PayPal razem z kolegą ze Stanford – Alexem Karpem i trzema innymi inwestorami. Thiel jest obecnie członkiem zarządu, a prezesem firmy jest Karp.

Spółka działa obecnie w oparciu o dwie kluczowe platformy:

  • Palantir Gotham – platforma używana do identyfikowania wzorców w zbiorach danych. Obejmuje takie funkcje, jak „Graph”, czyli interfejs umożliwiający użytkownikom poruszanie się i wizualizację w zbiorze danych. Druga funkcja to „Ava”, czyli system sztucznej inteligencji, który skanuje bazy danych w poszukiwaniu wzorców, połączeń i schematów. Ta platforma używana jest głównie w aplikacjach rządowych i organizacjach non-profit.
  • Palantir Foundry – hurtownia danych, która pomaga firmom gromadzić i analizować informacje. Obejmuje takie funkcjonalności, jak „Monocle”, czyli graficzny interfejs danych oraz „AI / Machine Learning”, pakiet statystyczny dla analityków danych. Tej platformy używają głównie podmioty z sektora prywatnego.

Siedziba Palantir

palantir technologies siedziba
Źródło: nytimes.com

Palantir od samego początku owiany jest sporą tajemnicą, ponieważ generuje ponad połowę swoich dochodów z tajnych umów dotyczących pozyskiwania i sortowania danych dla agencji rządowych, takich jak CIA. Agencja wraz z Departamentem Obrony Narodowej oraz Urzędem Celno-Imigracyjnym (ICE) była nawet na początku również inwestorem w Palantir. Współpraca z ICE, w ramach której pomogła rządowi zidentyfikować i deportować nielegalnych imigrantów, wywołała w zeszłym roku wiele protestów. Ponadto Thiel słynie z tego, że jest zagorzałym zwolennikiem prezydenta Donalda Trumpa.

Spółka, co ciekawe ma też niezwykle długą listę transakcji między firmą, a jej kierownictwem, czyli tzw. transakcji z podmiotami powiązanymi. Palantir pożyczył w 2016 roku 25,9 miliona USD członkowi zarządu, panu Cohenowi, który spłacił większość zadłużenia w sierpniu za pomocą części swoich akcji. Takich praktyk będą musieli zaprzestać, ponieważ pożyczki firmowe dla kadry kierowniczej nie są dozwolone dla spółek publicznych.

Jak będzie przebiegało IPO Palantir?

Akcje Palantir zaczną być notowane na New York Stock Exchange we wtorek 30 września pod oznaczeniem PLTR. To nie będzie tradycyjna pierwsza oferta publiczna (IPO), a tzw. bezpośrednie notowanie (ang. direct listings). Oznacza to, że PLTR nie wykorzysta subemitenta ani nie wyemituje nowych akcji w taki sam sposób, jak robi się to podczas standardowego IPO, o którym możesz przeczytać więcej tutaj. Zamiast tego istniejące już akcje po prostu zaczną być handlowane na giełdzie nowojorskiej przez inwestorów we wtorek. Podobnie było na przykład przy debiucie Spotify, czy Slacka. Spółki coraz częściej pozwalają, aby ich cenę wyznaczył rynek.

Silny popyt na akcje (widoczny po danych gdyby spółka debiutowała klasycznym sposobem) jest niezwykły, biorąc pod uwagę, że jej założyciele stworzyli jedną z bardziej agresywnych struktur zarządzania. Akcje trzech współzałożycieli – Petera Thiela, Alexa Karpa i Stephena Cohena – są tak skonstruowane, że mogą stać się jeszcze mocniej uprzywilejowane, jeśli spółka stanie się publiczna. Dzięki unikalnej strukturze głosowania, na przykład pan Cohen będzie mógł nadal skutecznie kontrolować spółkę, będąc właścicielem zaledwie 0,5% wszystkich akcji. Akcje serii F, które będą w posiadaniu tylko trzech jej założycieli, będą miały prawie 50% głosów. Akcje klasy B, które są głównie wydawane pracownikom, dają 10 razy większą liczbę głosów niż akcje klasy A, które będą oferowane na giełdzie i dadzą łącznie tylko 3,4% głosów w spółce. Zastrzegają sobie również prawo do dodatkowych emisji, które maksymalnie będą mogły zwiększyć ich udział w ogólnej liczbie głosów do ponad 68%. Struktura koncentruje całą władzę w rękach założycieli. Jeśli czytaliście tekst o WeWork, to wiecie, że to nie zawsze oznacza coś dobrego.

Od lewej Peter Thiel, Alex Karp i Stephen Cohen

Ponadto metoda bezpośredniego notowania zazwyczaj pozwala obecnym akcjonariuszom i pracownikom na natychmiastową sprzedaż większości lub nawet wszystkich swoich akcji. Nie muszą czekać obowiązkowych 180 dni, jak w większości tradycyjnych ofert publicznych. Palantir natomiast ogranicza podaż akcji na rynku, zezwalając obecnym posiadaczom na sprzedaż tylko 20% swoich akcji do początku 2021 roku. To zabieg, który może posłużyć do podbicia ceny akcji.

Palantir w dokumencie S-1, czyli takim odpowiednikiem naszego europejskiego prospektu przyznaje też, że kontrowersje, które wokół firmy powstały, będą się utrzymywać i negatywnie wpływać na poziom ryzyka działalności firmy. Równocześnie bardzo odważnie deklaruje, że jej celem jest stać się „domyślnym systemem operacyjnym” rządu USA.

Ta 17-letnia firma podczas ostatniej rundy finansowania w 2015 roku została wyceniona na 20 miliardów dolarów. Teraz analitycy prognozują, że cena na otwarciu będzie oscylować w okolicy 10 USD. Odpowiada to wycenie rynkowej na poziomie prawie 22 miliardów dolarów po całkowitym objęciu akcji.

Zysków jeszcze nie ma

Podobnie jak wiele innych wysoko wycenianych firm technologicznych, Palantir nigdy nie osiągnął zysku. W 2019 roku Odnotował stratę netto w wysokości 579,6 miliona USD , mniej więcej tyle samo, co w 2018. Pierwsza połowa 2020 roku natomiast wykazała poprawę, strata wyniosła 164 miliony USD. To mało w porównaniu z 274 milionami USD w tym samym okresie w 2019 roku.

Pod koniec czerwca w kasie spółki leżało 1,5 miliarda dolarów w gotówce i ekwiwalentach, co oznacza, że ma jeszcze czas na stopniowe ograniczanie strat. Ta poduszka bezpieczeństwa poniekąd wyjaśnia, dlaczego firma nie dokonuje tradycyjnej oferty publicznej. Nie potrzebuje gotówki, a bezpośrednie notowanie zwiększy wartość jej istniejących akcji bez osłabiania obecnych akcjonariuszy.

Inwestorzy, którzy potrafią znieść sztywną strukturę firmy i jej tajemniczy charakter, nadal powinni przed zakupem wycenić jej akcje, a to nie jest proste zadanie. Przyszłe zyski są niepewne. Ryzyko w branży ogromne, bo już w 2018 roku Amazon spotkał się z protestami z powodu powiązań Palantir z ICE i innymi agencjami rządowymi, ponieważ Palantir korzysta właśnie z chmury firmy Jeffa Bezosa do przetwarzania dużych ilości danych. Spółka bardziej interesuje się technologią, niż zyskami udziałowców, więc na sowite dywidendy też nie ma co liczyć.

Powiew tajemnicy nie służy inwestowaniu

To był wspaniały rok dla IPO firm technologicznych, a Palantir prawdopodobnie dołączy do Snowflake i Jfrog jako jedna z rozchwytywanych firm na rynku, przynajmniej w krótkim okresie. Jednak musimy pamiętać, że Palantir jest firmą o wiele bardziej kontrowersyjną i może się okazać, że te obawy osłabią apetyt inwestorów na jego bezpośrednią ofertę. To może być swoista jazda bez trzymanki. Nie będzie bankierów, którzy wycenią spółkę, jak w IPO. Ceną będzie kierował wyłącznie popyt. Dla przykładu, Slack spadł o 30% od czasu jego bezpośredniego wprowadzenia na giełdę w 2019 roku. Z drugiej strony Spotify odnotował wzrost o 62% od swojego debiutu. Konia z rzędem temu, kto prawidłowo zaprognozuje cenę Palantir za rok albo nawet pół.

Według mnie, jeśli akcje PLTR będą kosztowały mniej niż 10 USD na otwarciu to warto je kupić. Niewiele firm przyciąga utalentowanych naukowców i programistów w taki sposób, jak Palantir. Rozwój firmy w sektorze prywatnym odblokuje ogromny rynek, głodny najlepszych talentów w dziedzinie analizy danych, która bez wątpienia będzie na celowniku wielu firm w przyszłości.

Natomiast jeśli cena akcji wzrośnie do 30 USD i więcej, lepiej odłożyć nadzieje i poczekać na lepszy cel. Firma może wyrosnąć na kolejny IBM, który kiedyś wyceniany był na ponad 200 miliardów dolarów, ale jak pokazuje późniejszy spadek wartości IBM o 107 miliardów dolarów, trudno jest pozostać numerem 1 w branży usług technologicznych na zawsze. Na pewno będzie to jeden z najciekawszych debiutów tego roku.

Do zarobienia!
Agata Paluch

60
2

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

60
2


Przeczytaj także:

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: