IPO wszystkim czyli jak spółka wchodzi na giełdę? - DNA Rynków

IPO wszystkim czyli jak spółka wchodzi na giełdę?

Każdy inwestor prędzej, czy później będzie chciał spróbować swoich sił na rynku pierwotnym, a wtedy od razu spotka się ze skrótem IPO, czyli Initial Public Offering. Oznacza to nic innego, jak pierwszą ofertę publiczną akcji spółki. Emitent daje możliwość zakupu akcji zanim znajdą się w obrocie na rynku wtórnym, którym w Polsce jest Giełda Papierów Wartościowych. Kupowanie akcji przed dniem pierwszego notowania wiąże się w mojej ocenie ze sporym ryzykiem. Inwestowałam kapitał już ładne kilka lat zanim zdecydowałam się na swoje pierwsze IPO. Ale przecież „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!”

Pierwsza Oferta Publiczna vs prosperity

Najlepszego IPO w historii GPW dokonał Bank Śląski (pisaliśmy o tym tutaj opisując 28 lat GPW). Wielu emitentów chciałoby powtórzyć taki sukces. Kurs akcji w dniu debiutu poszybował w górę o 1350%, a chęć zakupu akcji zgłosiło ponad 800 tysiecy osób. Nie udało się to nikomu od 1994 roku. Nie każde IPO jest jednak skazane na sukces. Zwłaszcza jeśli rozpatrujemy je w kategorii wzrostów w dniu pierwszego notowania. Na powodzenie przedsięwzięcia ma wpływ wiele czynników. Przede wszystkim to, jakie panują obecnie nastroje na Giełdzie. W okresie wszechobecnego prosperity dużo łatwiej jest zdobyć zaufanie inwestorów i zachęcić ich do kupna akcji. W okresach dekoniunktury spółki jednak zamiast debiutować idą w drugą stronę i wycofują się z giełdy (delisting).

Ilość debiutów i delistingów na GPW w latach 1991 – 2019
Ilość debiutów (IPO) i delistingów na GPW w latach 1991-2019Źródło: opracowanie własne na podstawie danych www.gpw.pl

Rekordowa liczba spółek znalazła się na parkiecie w roku 2007, który był szczytem hossy. Według danych GPW z ostatnich 28 lat, kupując akcje w IPO i sprzedając w dniu debiutu można zarobić średnio 11%. Wydaje się, że to całkiem dobra stopa zwrotu, biorąc pod uwagę stosunkowo krótki okres czasu, jaki upływa od zapisów do pierwszego notowania. Pamiętajmy jednak, że taką statystykę możemy uznać za dobrego doradcę tylko wówczas, gdy bierzemy udział w absolutnie wszystkich IPO. Jeśli będziemy traktować debiuty wybiórczo i zainwestujemy majątek w spółkę, której IPO okazało się być fiaskiem, to rynek może pokazać nam inny palec niż kciuk w górę, „IPO pieniądzach”. Dane historyczne mają to do siebie, że pokazują przeszłość. Nie zawsze są dobrym prognostykiem. Jest jednak kilka etapów, które w całym schemacie IPO mają ogromne znaczenie.

IPO krok po kroku

Spółka musi spełnić kilka warunków zanim wprowadzi swoje akcje do obrotu na GPW. Po podjęciu przez walne zgromadzenie decyzji o IPO, sporządza się prospekt emisyjny. To najważniejszy dokument informacyjny dla inwestorów, który musi zostać zatwierdzony przez Komisję Nadzoru Finansowego. Znajdziemy w nim wszelkie informacje na temat działalności i prosperowania przedsiębiorstwa na rynku, a także opis wszelkich czynników ryzyka i perspektyw rozwoju spółki.

Kluczowe znaczenie ma opis ryzyk. Spółka musi wyczerpująco przedstawić wszystkie czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, które wpływają na jej działalność. Ma obowiązek informować inwestora o wszystkich procesach sądowych, kontrolach podatkowych czy ewentualnych zależnościach kapitałowych. Inwestorzy dzięki temu mają szanse obiektywnie ocenić z jakim ryzykiem wiąże się kupno akcji. Każdy debiut jest inny. Niektóre są mniej ryzykowne, inne bardziej. Słynny debiut Ubera, o którym szerzej pisaliśmy tutaj, jest doskonałym przykładem na to, jak ogromny wpływ na sukces IPO ma wiara inwestorów.

Gdyby IPO miały swoje szyldy, to mogłyby na nich widnieć zdania na kształt: „dam więcej niż inni mogą obiecać”. W końcu celem dla spółki jest zebranie z rynku, jak największej liczby gotówki na rozwój. Celem inwestora jest z kolei zysk najlepiej w jak najkrótszym terminie. Nie pozwólcie się zwieść i przeczytajcie dokładnie zawarte w prospekcie informacje, a nie tylko slogany stworzone przez specjalistów od relacji inwestorskich. Liczby kłamią rzadziej niż słowa. Dodatkowo warto przeanalizować stan bieżący zarówno operacyjny, jak i finansowy firmy.

Tak naprawdę, przy każdym rodzaju inwestycji należy pamiętać, że musi ona pasować do Ciebie, a nie Ty do niej. Przy IPO to podwójnie ważne. Dlaczego? Bo nie mając bladego pojęcia o branży czy działalności samej spółki, czytanie prospektu da mniej więcej ten sam efekt, co czytanie „Sztuki Wojennej” po chińsku przez pacyfistę. Zwłaszcza, że w tym momencie, nie można się jeszcze zasugerować ceną, bo przecież jej nie znamy.

Po zatwierdzeniu prospektu przez KNF, spółka rejestruje swoje akcje w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych (KDPW). Następuje tak zwana dematerializacja papierów wartościowych, czyli zastąpienie dokumentu przez zapis komputerowy. Rozpoczyna się budowanie księgi popytu i przyjmowanie zapisów na akcje. Toczy się więc batalia o zdobycie jak największej liczby inwestorów i ustalenie ceny emisyjnej. Emitent oczekuje kapitału, co implikuje oczywiście by cena była jak najwyższa. Jednak nie może być zbyt wysoka, bo inwestorzy uznają, że nie jest adekwatna do wartości spółki i jej nie kupią. Potem trwają negocjacje głównie z dużymi inwestorami instytucjonalnymi gotowymi kupić więcej akcji niż zwykły Kowalski. Gdy już zostanie osiągnięty kompromis, cena jest publikowana i następuje rozliczenie zapisów.

Ostatnim krokiem jest złożenie wniosku o dopuszczenie i wprowadzenie do obrotu giełdowego akcji. Wyznaczony zostaje dzień debiutu, który jest zwieńczeniem całego procesu IPO. Po symbolicznym uderzeniu w dzwon giełdy, pojawiają się pierwsze notowania akcji. Zwykle już po zamknięciu sesji można ocenić jak wypadło IPO, ale to nie przesądza o sukcesie spółki w dłuższym horyzoncie czasowym, czego świetnym przykładem jest choćby Facebook. Notowania spółki w pierwszych dniach spadły ponad 15% by potem nieprzerwanie rosnąć przez kolejne lata.

BoomBit – pierwsze prawdziwe IPO w 2019 roku na GPW

Nawet jeśli zrobimy kilka modeli wyceny spółki, przeanalizujemy każdy wskaźnik ekonomiczny i dokładnie zbadamy sprawozdanie finansowe, to do dnia debiutu nie będziemy wiedzieć, jak akcje zostaną wycenione przez kapryśny rynek.

Dziś na GPW debiutował BoomBit SA, który jest 461 spółką na głównym parkiecie GPW. To de facto pierwszy debiut w 2019 roku na GPW. Trzy poprzednie były jedynie przenosinami z innego rynku New Connect na główny parkiet. Boombit uplasował ostatecznie prawa do akcji po cenie 19 zł za sztukę, choć zapisy przyjmowano po cenie maksymalnej wynoszącej 35,50 zł. Samo zbicie ceny przez inwestorów instytucjonalnych dało spory bufor, co poskutkowało niemal 20% wzrostem na otwarciu sesji giełdowej. Oferta cieszyła się sporym zainteresowaniem ze strony inwestorów indywidualnych. Liczba zapisów wyniosła 3 183. Wymagało to redukcji zapisów na poziomie 53%. Oznacza to, że jeśli inwestor zapisał się na 1000 emitowanych praw do akcji, to otrzymał tylko 470. Ostatecznie wartość oferty wyniosła zatem ponad 35 mln zł (w tym emisja nowych akcji za 24,7 mln zł). W efekcie spółka pozyskała mniej środków, niż zakładała w prospekcie, ale to nie zmienia faktu że jest inwestycją godną uwagi.

To bardzo udany debiut biorąc pod uwagę aktualną sytuację rynku kapitałowego w Polsce, gdzie więcej spółek z giełdy ucieka niż przybywa. No cóż, mądry Polak po szkodzie. Nikt z nas nie ma szklanej kuli, ale uważam że warto trzymać się swojej strategii. Wyznaczyć horyzont inwestycyjny i maksymalny poziom strat, jakie jesteśmy w stanie przełknąć bez większego uszczerbku. Warto pamiętać o tym, że nie każda oferta jest dla nas. Jeśli nic nie wiesz o branży gier komputerowych, to jesteś do mnie podobny i to IPO nie było dla Ciebie. A jak mawia Donald Trump: „Czasami twoja najlepsza inwestycja to ta, do której nie doszło”.

Do zarobienia!
Agata Paluch



Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Agata PaluchAgata Paluch - doświadczona inwestorka indywidualna działająca głównie na rynku instrumentów pochodnych, obecnie pracuje w bankowości.
Slider
Slider

Ankieta

A co gdybyś mógł uczestniczyć w szkoleniach DNA Rynków?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Array ( [0] => 90 [1] => 91 )

Jak stworzyć własny ETF i ile to kosztuje?


Sell in may and go away - czy można zarobić dzięki „wakacjom od giełdy”?


Automat do zarabiania na giełdzie? Czym jest HFT


Dark Pools - ciemniejsza strona giełdy


Podróże po światowych giełdach | Paryż


Gra o tron w świecie funduszy indeksowych


Slider
Slider

Polecane wpisy

Rynkowa teoria cyklu prezydenckiego - czy to dobra strategia?


10 pytań, które zadaje sobie każdy inwestor, cz. 1


Podróże po światowych giełdach | Paryż


New Connect – Lampa Alladyna czy Puszka Pandory?


VIX ma wielkie oczy - czym jest indeks strachu?


Automat do zarabiania na giełdzie? Czym jest HFT