Wizjoner czy Wariat? Cienka granica pomiędzy sukcesem i upadkiem firmy - DNA Rynków

Wizjoner czy Wariat? Cienka granica pomiędzy sukcesem i upadkiem firmy

Inwestycja życia

Chciałbyś zainwestować w firmę, która dopiero stworzy innowacyjny produkt lub usługę? Wprowadzi rewolucyjną zmianę, która dla klientów i użytkowników będzie się wydawać wręcz nieprawdopodobna. Chciałbyś zainwestować w firmę będącą niemal monopolistą w swoim segmencie? Dopiero później pojawią się konkurenci, ale rynek zdobyty przez tego pioniera będzie potężnym źródłem zysków dla niego i dla jego inwestorów. Brzmi pięknie! To inwestycja życia, której przepuszczenie będzie Twoją największą biznesową porażką. Jest tylko jeden mały problem…

Inspiracja?

Do tych przemyśleń zainspirował mnie dokument o Elizabeth Holmes. Młoda, zdolna i ambitna kobieta, która w kilka lat stworzyła potęgę w skostniałej branży medycznej. Jej firma – Theranos, miała być taką jak opisana na wstępie. Innowacyjna, rewolucyjna, monopolistyczna, z lawiną klientów i gotówki. Wszystko to, jak tylko finalny produkt – „Edison”, będzie dostępny na rynku. W szczytowym okresie Theranos był wyceniany na blisko 10 mld dolarów.

W dużym skrócie, chodziło o możliwość diagnostyki wielu chorób za pomocą próbki krwi pobranej z palca. Eksperci branżowi i konkurencja mówiła jednym głosem: „To niemożliwe!”. Jak się okazało – mieli rację. Historię rozwoju i upadku Theranosa świetnie przedstawiono w tym dokumencie, który gorąco polecam. To ciekawa opowieść o tym, jak uwieść inwestorów i zdobyć sympatię mediów. Niestety bez happy endu.

Niemożliwe staje się możliwe

Patrząc wstecz, przypadek Theranosa wydaje się oczywisty. Przecież tyle było sygnałów ostrzegawczych, że naiwność inwestorów wydaje się być bezgraniczna. Na polskim rynku analogicznym przypadkiem będzie historia firmy GetBack. Receptą na sukces GetBack miało być unikalne i wyjątkowo efektywne windykowanie należności. Firma miała zawojować rynek w Polsce, a następnie w Europie. Koniec tej bajki był szybki i brutalny dla wszystkich – inwestorów, regulatora, spółki, a nawet polityków.

Gdy przyjmiemy założenie, że każdy z przypadków plajty jest „zaplanowanym spiskiem przedsiębiorcy” to dajemy sobie proste i łatwe wyjaśnienie. Jednocześnie wzbijamy się na wyżyny naiwności. Pomijając marginalne przypadki oszustw, jak np. Amber Gold, warto przyjąć realniejsze założenie, że zdecydowana większość przedsiębiorców chce osiągnąć sukces. Wtedy, prowadzenie firmy, a szczególnie nowej firmy, która ma realizować rewolucyjny pomysł to codzienna walka o przetrwanie. Jak sądzisz, kto by się na to porwał?

Szklana kula czy sokoli wzrok?

Kogo widziałbyś jako lidera firmy, która zapowiada stworzenie niemożliwego? Czegoś, co zgodnie z konsensusem jest niemożliwe albo niepotrzebne. Zapewne Wizjonera. Kogoś, kto całym swoim działaniem stara się udowodnić, że niemożliwe jest… możliwe. Taki lider powinien stwarzać przekonujące i trwałe wrażenie, że swoją wizję zawdzięcza sokolemu wzrokowi. Dzięki takiemu podejściu obecne problemy są chwilowymi przeszkodami bez znaczenia. Przecież gdyby wizjoner powiedział, że takie rozwiązanie ujrzał w szklanej kuli to uznałbyś go za… wariata.

Żeby osiągnąć sukces i przebić barierę „niemożliwości” często stosuje się strategię „fake it till you make it”. Podobno Thomas Edison w procesie tworzenia żarówki też wiele miesięcy mamił inwestorów wizją, że prace są już na ukończeniu podczas gdy nic się nie działało. Strategię udawania tak długo aż w końcu się uda poleca się jako skuteczny sposób działania. Poświęcone było jej nawet jedno z wystąpień TED. Można je zobaczyć poniżej.

Jednak pomiędzy udawaniem pewności siebie w czasie wystąpienia, a udawaniem, że właśnie kończymy pracę nad rewolucyjnym rozwiązaniem jest duża różnica w konsekwencjach. W pierwszym przypadku, co najwyżej możemy sami poczuć się głupio. W drugim możemy głupków zrobić z masy inwestorów. Mimo to, taka strategia jest często stosowana przez przedsiębiorców.

Porażki wielu, sukcesy nielicznych

Historie Theranos i Getback to przykłady wielkich upadków. Po drugiej stronie skali są jednak inne historie spektakularnych sukcesów. Gwiazda polskiego sektora gier CD Project Red pracując nad pierwszym Wiedźminem była o tydzień od bankructwa. W ostatniej chwili otrzymała dodatkowy zastrzyk 12 mln złotych gotówki od Zbigniewa Jakubasa, który uwierzył wariatom, a ci okazali się wizjonerami. W większej skali identyczna sytuacja była z amerykańskimi liniami SouthWest AirLines. Koncepcja super-tanich linii lotniczych bez żadnych dodatkowych wygód dla pasażerów była szalona. I sprawdziła się! To obecnie największa linią lotniczą na świecie pod względem przewożonych pasażerów. Jako przykład można też śmiało podać Google, który w początkowej fazie rozwoju (1998-2002) nie był ani pierwszy, ani najlepszy w wyszukiwaniu. Także nieśmiertelny Apple, gdzie obecnie widmo bankructwa wydaje się niemożliwe, w 1997 roku miał być… 90 dni od upadku.

Takie wizjonersko-wariackie cechy dawno temu musiał mieć też Krzysztof Kolumb. Obiecywał, że zna krótszą drogę do Indii przez morze. W końcu jego wariacki pomysł poparła hiszpańska rodzina królewska. Popełnił mnóstwo błędów. Jednak o błędzie zaniżaniu wielkości równika i całego globu mogli dowiedzieć się tylko uczestnicy jego wyprawy. Ci, nie mieli innej opcji jak tylko protestować i modlić się, że w końcu znajdą upragniony ląd. Im się udało zmieniając na zawsze losy świata.

Dr. Jekyll i Mr. Hyde

Czy da się odróżnić przedsiębiorcę wizjonera od wariata? Zaplanowany skok na kasę inwestorów od zwykłej wpadki? Moim zdaniem, niestety nie. Na początkowym etapie rozwoju każdej innowacji, pomysłu czy produktu lider w oczach konsensusu musi zachowywać się jak wariat. Chce zmienić świat, osiągnąć niemożliwe, stworzyć coś zupełnie nowego. Bez cech, które można śmiało przypisać szaleńcom nie byliby w stanie znieść psychicznej presji i realizować swojego pomysłu. Tylko ,że niektóre z tych pomysłów po prostu okażą się spektakularną klęską. Być może wystarczyłby jeszcze tydzień lub miesiąc pracy i sukces stałby się realny, Tego jednak nie sposób się dowiedzieć, a „już za miesiąc” zawsze będzie prawdziwym stwierdzeniem.

Teraz zastanów się. Jeżeli dziś ktoś z przekonaniem starałby się Ciebie przekonać że zbiera finansowanie i możesz zyskać na jego sukcesie. Czy zainwestowałbyś w teleport? Transfer świadomości do komputera? Sztuczną Inteligencję (AI)? Pozyskiwanie energii z kosmosu? Uznałbyś go za wariata czy jednak wizjonera? 🙂 Abstrakcyjne pomysły? Pomyśl jak inwestorzy myśleli kilkadziesiąt lat temu o Internecie.

Do zarobienia!
Paweł Cymcyk



Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Paweł CymcykNazywam się Paweł Cymcyk. Finansami zajmuję się od 2007 roku. Pomogę Ci zrozumieć wszystko co w giełdach i gospodarkach jest najważniejsze dla Twoich pieniędzy. Dowiedz się o mnie więcej...
Slider
Slider

Ankieta

A co gdybyś mógł uczestniczyć w szkoleniach DNA Rynków?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Array ( [0] => 94 )

Wyboista droga Ubera na giełdę, czyli od zera do… zera?


28 lat Giełdy Papierów Wartościowych


Millenialsi wolą kawę od emerytury?


Cena wolności od pracy, czyli czy warto pracować mniej?


6 ciekawych giełdowych debiutów jakie jeszcze zobaczymy w 2019 roku


Innowacja – modne słowo czy wróg u bram sektora bankowego?


Slider
Slider

Polecane wpisy

Innowacja – modne słowo czy wróg u bram sektora bankowego?


6 ciekawych giełdowych debiutów jakie jeszcze zobaczymy w 2019 roku


Wyboista droga Ubera na giełdę, czyli od zera do… zera?


Cena wolności od pracy, czyli czy warto pracować mniej?


28 lat Giełdy Papierów Wartościowych


Millenialsi wolą kawę od emerytury?